Lalka (2026) - recenzja filmu [Kino Świat]. Też mamy swoją Obsesję

Lalka (2026) - recenzja, opinia o filmie [Kino Świat]. Też mamy swoją Obsesję

Piotrek Kamiński | Dzisiaj, 22:00
Google Chcesz częściej widzieć nasze treści w Google? Dodaj do źródeł

Stanisław (Albert?) Wokulski wraca z wojny ze skrzynią pełną pieniędzy. Zaczyna prężnie rozwijać swój interes, zbliżając się jednocześnie do warszawskiej arystokracji. Nikt nie wie jednak, że ma on w tym ukryty cel. A cel ten nazywa się Izabela Łęcka.

Bez wątpienia "Lalka" Bolesława Prusa jest jedną z najważniejszych polskich powieści, historią na tyle ponadczasową, że nawet po przeszło 130 latach od swojej premiery, wciąż potrafi przyciągnąć młode umysły - choć tuż po premierze nic na to nie wskazywało, bo recenzji dobrych nie miała. Spora część kanonu lektur szkolnych - przynajmniej za mojej młodości, bo wiem, że dzisiaj jest on trochę mocniej rozbudowany - to dzisiaj absolutny archaizm, napisany językiem tak usypiającym, że dla większości uczniów czytanie ich jest niemalże jak kara. "Lalka" była pod tym względem inna, żywsza i pełna ciekawych, nieoczywistych postaci. Czytelnicy do dziś debatują nad różnymi jej aspektami, w szczególności nad postaciami głównych bohaterów.

Dalsza część tekstu pod wideo

Ponieważ jeszcze nie tak dawno temu postać Izabeli odbierana była dosyć jednoznacznie. "To zła kobieta była", cytując Bogusia Lindę w "Psach". Dzisiaj jednak eksperci i entuzjaści literatury lubią sięgnąć głębiej, dostrzegając tragizm postaci, jej drugie dno. I wydaje mi się, że to właśnie między innymi z tego powodu, pragnąc tchnąć w bohaterów nowe życie, reżyser Maciej Kawalski i scenarzyści, Łukasz Światowiec oraz Piotr Sobociński Jr., postanowili wziąć się za bary z materiałem źródłowym, przedstawić go w nieco innym świetle. Czy można jednak powiedzieć, że sztuka ta w pełni im się udała? Cóż... 

Lalka (2026) - recenzja, opinia o filmie [Kino Świat]. Uczciwa adaptacja i powtarzalność formy

Spacer
resize icon

Na przestrzeni blisko trzech godzin obserwujemy jak szaleńczo zafascynowany Łęcką (Kamila Urzędowska) kupiec, Wokulski (Marcin Dorociński) wychodzi z siebie aby zdobyć jej uznanie. Doskonale zdaje sobie sprawę z faktu, że jego szanse na powodzenie są, co tu dużo mówić, bliskie zeru, lecz nie zamierza pozwolić aby go to powstrzymało. Rozpoczynają się więc podchody między zainteresowanymi - ktoś czegoś potrzebuje, Wokulski dostarcza. Gry tej nie rozumieją natomiast jego bliscy, a w szczególności przyjaciel i współpracownik, Ignacy Rzecki (powracający z emerytury, jak zawsze zajmujący Marek Kondrat). Widzą pragmatycznego, zdolnego biznesmena, lecz nie potrafią, nie mogą dostrzec jego drugiej, romantycznej natury, która po cichu kieruje wszystkimi jego decyzjami. Trzeba przyznać, że reżyserowi udało się pokazać te specyficzne zaloty w całkiem zajmujący sposób. Widz nie czuje kolejnych godzin spędzonych w kinowym fotelu, ponieważ jest zbyt zajęty obserwowaniem, co też z tego wszystkiego wyniknie. Chyba, że pamięta wciąż książkę. Wtedy może być już różnie. Czemu?

Wydaje mi się, że największym mankamentem filmu Kawalskiego jest jego, hmmm... Powiedzmy, że wygląd. Same kostiumy wyglądają cudownie. Cofnięte w przeszłość krakowskie przedmieście i dom Łęckich też. O podanych na sucho kadrach naprawdę nie można powiedzieć złego słowa. Nie. Moim problemem jest to, że ten blisko trzygodzinny film dzieje się zasadniczo w czterech miejscach + może jakieś pojedyncze lokacje tu i tam. I tak jak uwielbiam te nocne ujęcia okolic kościoła Świętego Krzyża, tak oglądanie dokładnie tego samego ruchu kamery - zaczynamy wysoko, nad pomnikiem Kopernika, po czym stopniowo schodzimy na dół i w prawo, gdzie tuż przy sklepie Wokulskiego za moment zobaczymy jego samego albo chociaż Rzeckiego - za szóstym czy ósmym razem staje się już po prostu męczące. Tak samo wnętrza i balkon domu w alejach Ujazdowskich czy Łazienki Królewskie. Taka schematyczność sprawia, że film staje się w końcu repetetywny, a przez to również i męczący.

Lalka (2026) - recenzja, opinia o filmie [Kino Świat]. Stara miłość, nowe szaty 

Iza I Wokulski
resize icon

Tym jednak, co sprawia, że film chce się oglądać, są aktorzy w głównych rolach. Wokulski Dorocińskiego to człowiek o ogromnym sercu i równie wielkim umyśle. Trudno nie czuć do niego pewnej dozy sympatii, kiedy widać jak szczerze i chętnie pomaga on potrzebującym. Z drugiej strony, jego uczucie do Izy, choć niezaprzeczalnie ogromne, jest szalenie niezdrowe (stary piernik zakochał się w młodej dziewczynie z zupełnie innej ligi, mimo że nie zamienił z nią nigdy ani słowa) i powoduje w nim napady agresji i podejmowanie bardzo pochopnych decyzji, nierzadko mających negatywny wpływ na ludzi z jego otoczenia, dobrych ludzi. Najciekawiej wypada chyba jednak sama zainteresowana, Iza, ponieważ twórcy filmu zadali sobie niemało trudu aby postawić ją w znacznie bardziej przychylnym świetle w tej nowej wersji. I tak jak uważam, że pasuje to do iteracji granej przez Urzędowską i wprowadza fajny w odbiorze tragizm całej sytuacji, gdzie nikt tak naprawdę... Czekaj. Czy mogę mówić o spoilerach w przypadku tego typu produkcji, którą niby "każdy zna"? Dobra, na wszelki wypadek nie. W każdym razie, cała ich relacja i wydźwięk historii zyskuje zupełnie nowy odcień. Mam jednak niewielki problem z tym, że w związku z tymi zmianami, pewne inne elementy opowieści wypadałoby lekko zmienić, na co twórcy filmu się nie zdecydowali, tworząc tym samym dziwny dysonans i torpedując lekko satysfakcję z finału tej opowieści.

Tak jak to Wokulski i Łęcka są "tym" dla czego oglądamy cały film, tak Kawalski zebrał w swoim filmie również całą masę innych postaci. I niemalże nie będzie przesadą, kiedy napiszę, że grają tu praktycznie wszyscy. Od starych wyg pokroju Englerta, przezabawnego Andrzeja Seweryna w roli ojca Łęckiej i chyba jeszcze bardziej zajmującej Danuty Stenki jako pani Meliton, przez wiek średni, z pozytywnie wkurzającymi Borysem Szycem i Mateuszem Damięckm oraz poprawnymi Andrzejem Chyrą i Maciejem Stuhrem, a na młodym pokoleniu, tak pięknie reprezentowanym przez choćby Marię Dębską i Macieja Musiałowskiego, kończąc. Można wręcz bawić się w wyliczanie ilu znanych aktorów dam radę zauważyć. Będzie to pasowało do charakteru wielu scen, ponieważ tak, owszem, film jest w wielu miejscach po prostu zabawny. Czasami wynika to z tragizmu całej sytuacji, jak w przypadku skupionego wyłącznie na pieniądzach i statusie Tomasza Łęckiego, kiedy indziej zaś z czystej komediowości danej sytuacji i dialogów, jak w przypadku postaci Stenki. Części widzów się to zapewne nie spodoba, ale ja uważam, że wprowadza to odrobinę świeżego powietrza, rytmu i tempa do tej opowieści. 

Koniec końców, ekipie filmowej z Maciejem Kawalskim na czele udało się tu stworzyć kawał naprawdę dobrego kina. Świetnie wykreowane postacie odgrywają przed widzem tę szalenie zajmującą historię miłosną, w której praktycznie wszystko opiera się na kontrastach. To piękny portret miłości i obsesji, ale również zmieniającej się Warszawy i towarzyszących temu nastrojów, opowieść o niesprawiedliwości, burzeniu murów i tym, jak wiele jesteśmy w stanie zrobić dla idei. Bo tym przecież ostatecznie było całe to uczucie. Piękną ideą. 

Film wchodzi do kin 30.09.2026.

Google Chcesz częściej widzieć nasze treści w Google? Dodaj do źródeł

Atuty

  • Mocne kreacje pary głównych aktorów;
  • Piękna Warszawa sprzed 150 lat;
  • Sporo humoru;
  • Bardzo dobrze, intrygująco poprowadzony główny wątek;
  • Grają tu wszyscy, ale też wydaje mi się, że wszyscy pasują do swoich ról.

Wady

  • Powtarzające się regularnie kadry;
  • Nie wszystkie zmiany w stosunku do oryginału dobrze ze sobą współgrają.

"Lalka" w swojej najnowszej wersji potrafi lekko zmęczyć mało zróżnicowanymi zdjęciami, ale to ledwie jedna kropla w morzu ciekawych postaci, dobrze poprowadzonej intrygi, humoru i często sprzecznych uczuć. Ja bawiłem się świetnie.

8,0
Piotrek Kamiński Strona autora
Z wykształcenia filolog, z zamiłowania gracz i kinoman pochłaniający popkulturę od przeszło 30 lat. O filmach na PPE pisze od 2019. Zarówno w grach, jak i filmach najbardziej ceni sobie dobrą fabułę. W wolnych chwilach lubi poczytać, pójść na koncert albo rodzinny spacer z psem.
cropper