The Office PL (2021) - recenzja, opinia o serialu [Canal+]. Nowy szef, stare biuro
Adamczycha zawitała do Siedlec! W nowym sezonie hitu Canal+ do obsady dołącza Michał Sikorski, przyjeżdżając do siedleckiego biura jako nowy kierownik z Warszawy i natychmiast wywołując nerwowe poruszenie wśród pracowników. A poza tym? A po staremu, dziękować.
Az trudno uwierzyć, że odgórnie skazany na porażkę projekt Maćka Bochniaka i Łukasza Sychiwicza, pod tytułem "the Office PL" za moment będzie świętował premierę najnowszego, szóstego sezonu, z roku na rok ciesząc się coraz większą, coraz bardziej oddaną publicznością. Przed premierą pierwszego sezonu samemu zdarzyło mi się napisać złośliwy komentarz (albo dziesięć), że ten serial nie ma sensu i będzie największym szajsem polskiej telewizji ostatniej dekady. Wystarczyło jednak ledwie kilka odcinków żebym zmienił zdanie. I nie tylko ja.
Kluczem do sukcesu polskiego Biura jest fakt, że szybko zdecydowali, że nie będą zbyt bezczelnie kopiować wersji angielskiej ani amerykańskiej. Jasne, widz łatwo może ustalić sobie, która z postaci wzorowana była na kim - Michał to Michael, Karol/Adam to Jim, Asia to Pam, Darek robi za Dwighta, Lewan to taki Oscar, Bożenka to Phyllis, Sebastian to Kevin, a Gosia podjeżdża lekko Meredith. Ponieważ pierwszy sezon jeszcze gdzieś tam się trochę tej amerykańskiej struktury trzymał. Szybko jednak zauważono, że Darek jest zupełnie inną bestią niż Dwight i trzeba w to iść. Podczas spotkania z widzami, reżyser Maciej Bochniak podzielił się z widzami, że ponoć właściciele praw do marki, stacja NBC, pokazuje teraz polską wersję zainteresowanym zrobieniem "ich krajowej" wersji serialu jako przykład, jak zrobić to dobrze. I nie dziwię się, ponieważ nasze chłopaki i dziewczyny dobrze zrozumieli zadanie i na znajomym szkielecie zbudowali coś zupełnie (no, tak jakby) oryginalnego.
The Office PL (2021) - recenzja, opinia o serialu [Canal+]. Świeża krew!
Przykładem tego ich podejścia jest nowość tego sezonu - Robert (Sikorski). Przyjeżdża z Warszawy, cały profesjonalny, cwany, próbujący zachować profesjonalizm, wprowadzać do Kropliczanki kolejne usprawnienia, skoncentrowany na postępie i maksymalizacji efektywności. Do kompletu Michał (Piotr Polak) zdaje się być w nim totalnie zakochany. Aha, czyli Ryan z wersji amerykańskiej? Trochę tak, ale nie do końca. Z jednej strony, fundamenty postaci zaczerpnięte zostały bezpośrednio z wersji amerykańskiej, z drugiej zaś, manieryzmy, z których znany jest Sikorski sprawiają, że już teraz jest to kompletnie inną postać. Pomiędzy cechami typowej biurwy wyłania się specyficzne poczucie humoru i styl bycia Roberta, które - jeśli wierzyć samemu aktorowi - wzięły się z tego prostego faktu, że sztuczna broda, którą przyszło mu nosić podczas zdjęć (prawdziwą musiał zgolić do "1670"), uniemożliwiała mu przesadne okazywanie emocji, bo się zwyczajnie odklejała. Musiał więc nauczyć się śmiechu samym głosem i tego typu technik, które sprawiły, że Robert niejako naturalnie wyłonił się jako, cóż... Dziwoląg.
Do stałej obsady dołączył również znany wcześniej z gościnnych występów Matrix (Karol Dziuba), który wreszcie doczekał się etatu i własnego biurka w Siedlcach. Od początku budowany on był jako taka swego rodzaju "ściana", od której piłeczkę może odbijać sobie Darek (Adam Woronowicz) i nie inaczej przedstawia się jego postać w tym nowym sezonie. Wszystkie jego konwersacje z całą resztą obsady można policzyć na kilku palcach jednej ręki, lecz z Darkiem tworzą oni jeden z bardziej niedorzecznych, a przy tym również zabawnych wątków całego świata. Już nigdy nie spojrzysz na salceson tak samo - gwarantuję. Żałuję jednak, że w tych pierwszych odcinkach scenarzyści nie pomyśleli żeby zacząć budować postać Matrixa w kontekście innych postaci. Jasne, to co mamy działa, ale czemu nie pójść szerzej?
The Office PL (2021) - recenzja, opinia o serialu [Canal+]. Romansem Kropliczanka raczej nie stoi
Nieustannie, od samego początku ich relacji, kompletnie nie leży mi związek Adama i Asi (Rafał Kowalski i Kornelia Strzelecka). Kompletnie nie czuję żadnej chemii między nimi i chyba widzą to też sami scenarzyści, ponieważ jakichś romantycznych wzlotów między nimi naliczyć można może ze dwa na cały serial. Całowali się na ekranie chyba raz. Niestety, romans od zawsze jest jednym z głównych motorów napędowych dowolnego serialu, więc uparcie brniemy w ten wątek, nawet jeśli nie ma on żadnego sensu. Jest to o tyle przykre, że sam Kowalski jawi się jako zabawowy, otwarty chłopak, co w kolejnych odcinkach praktycznie nigdy nie ma szansy wybrzmieć. Cała jego postać w tym sezonie to "chłopak Asi, myśli o kredycie mieszkaniowym". No trochę to mało. I niezbyt ekscytująco.
Na szczęście znacznie ciekawiej przedstawiają się inne romanse. Sebastian (Jan Sobolewski) znajduje sobie nowy obiekt westchnień, Regan (Mateusz Król) stara się naprawić swój związek z Agnieszką (Monika Kulczyk), w międzyczasie borykając się z dodatkowymi problemami natury osobistej, a Patrycja (Vanessa Aleksander)... Zabij mnie, a nie mam pojęcia jaki jest plan na Patrycję. Z jednej strony stara się odbudować swoją pozycję w firmie z z drugiej - być może - znajdzie się pod wpływem Roberta, gdzieś tam majaczy wciąż nie do końca rozegrany Romans biurowy z jej udziałem. Jej postać od zawsze była takim pięknym fajerwerkiem, niepozornym, ale od czasu do czasu wybuchającym feerią barw, więc nie inaczej jest i tym razem, ale na razie jeszcze czekamy na tę eksplozję w szóstym sezonie. Zdecydowanie natomiast zapowiada się, że jest na nią jakiś pomysł. Reszta ekipy raczej zajmuje się po prostu swoimi sprawami, choć miło widzieć, że taki choćby Lewan (Marcin Pempuś), mierzy się z konsekwencjami swoich działań ( i działań całej reszty) w poprzednim sezonie.
"The Office PL" wciąż żyje i ma się dobrze. Wszystkie trzy zaprezentowane nam odcinki mają dobre tempo i regularnie bawią widza, choć nie brakuje w nich i scen bardziej poważnych, spokojniejszych i pozwalających zobaczyć w tych skrajnie przerysowanych postaciach żywych ludzi. Jasne, jest miejsce na poprawę, interakcja między poszczególnymi postaciami mogłaby być nieco szersza, a nowość w postaci Roberta wcale nie zawsze działa tak, jak być może wymyślili to sobie scenarzyści, ale widać w tym wszystkim zamysł i wydaje mi się, że przed nami jeszcze cała masa śmiechu, która ostatecznie zostanie połączona w wielki, kompletnie odklejony finał. Ja już nie mogę się doczekać ciągu dalszego.
P.S. Tylko błagam, przybastujcie odrobinę z tym reagowaniem na wszystko spojrzeniem w kamerę. Nawet w Kropliczance można chyba prosić o minimum profesjonalizmu.
Przeczytaj również
Komentarze (0)
SORTUJ OD: Najnowszych / Najstarszych / Popularnych