Pionek (2026) - recenzja serialu [SkyShowtime]. Wybitny kryminał? Nie, ale dwie postacie kradną serial

Pionek (2026) - recenzja serialu [SkyShowtime]. Wybitny kryminał? Nie, ale dwie postacie kradną serial

Roger Żochowski | Dzisiaj, 21:00
Google Chcesz częściej widzieć nasze treści w Google? Dodaj do źródeł

Po sukcesie „Ślebody” SkyShowtime ponownie sięga po znanych bohaterów, tym razem przenosząc akcję na Górny Śląsk. Seria brutalnych morderstw studentek architektury prowadzi śledczych do sprawy sprzed lat. Wszystko wskazuje na to, że ktoś naśladuje Normana Pionka, legendarnego „Wampira z Szombierek”, który od dawna odsiaduje wyrok w więzieniu, ale niedługo ma trafić na wolność. 

W śledztwo ponownie angażują się Anna Serafin (Maria Dębska) i dziennikarz Bastian Strzygoń (Maciej Musiał), choć tym razem to właśnie on wydaje się odgrywać większą rolę. Największym atutem serialu jest bez wątpienia intryga. Choć motyw naśladowcy seryjnego mordercy nie należy do najbardziej oryginalnych, twórcy potrafią utrzymać zainteresowanie widza. Kolejne odcinki odsłaniają nowe tropy i ofiary, a liczba podejrzanych sprawia, że rozwiązanie nie jest od razu oczywiste.

Dalsza część tekstu pod wideo

Na plus działa również sposób, w jaki wykorzystano postać Normana Pionka (świetny Łukasz Simlat). Mimo że większość czasu spędza za więziennymi murami, jego obecność nieustannie ciąży nad całą historią. To właśnie świadomość, że gdzieś istnieje człowiek odpowiedzialny za dawne zbrodnie, którego tajemnice i osobowość poznajemy stopniowo, buduje atmosferę narastającego thrillera.

Pionek (2026) - recenzja serialu [SkyShowtime]. Weronika kradnie show

Choć główną bohaterką pozostaje Anna Serafin, trudno oprzeć się wrażeniu, że scenariusz znacznie więcej uwagi poświęca Bastianowi. Musiał dostaje postać bardziej złożoną niż w „Ślebodzie”, co wykorzystuje z nawiązką. Nadal jest ambitnym dziennikarzem, który chce wrócić na zawodowy szczyt kręcąc materiały na sociale, ale jednocześnie odkrywa bardziej empatyczną stronę swojej osobowości. Jest często irytujący w swoich działaniach, ale jedno trzeba mu oddać - wzbudza emocje. Relacja z Karoliną (Paulina Gałązka), kobietą żyjącą z traumą po wydarzeniach sprzed lat, powiązaną z mordercą z więzienia, dodaje jego bohaterowi wiarygodności. Niestety Maria Dębska wypada na tym polu blado, jej bohaterka , która musi zrezygnować z planowanej przeprowadzki do Edynburga i zostaje przeniesiona z Uniwersytetu Jagiellońskiego w Krakowie do Katowic, wydaje się mniej wyrazista niż wcześniej. Anna częściej jest świadkiem wydarzeń, niż rzeczywiście je napędza, przez co momentami schodzi na dalszy plan i równie dobrze... mogłoby jej nie być.

Tym bardziej, że "Pionka" można oglądać bez znajomości "Ślebody". Na szczególne wyróżnienie zasługuje za to Weronika Książkiewicz jako komisarz Dagmara Kocur. Jej bohaterka, prowadząca śledztwo mimo zaawansowanej ciąży, nie pozwala się odsunąć od najważniejszej sprawy. Jest charakterna, a jednocześnie świetnie gra kobietę zmęczoną ciążą. Przyznam, że gdyby to na tej postaci, a nie Annie, skupiał się serial, byłoby to znacznie lepsze rozwiązanie. Weronika kradnie praktycznie każdą scenę ze swoim udziałem, a bardzo dobrze partneruje jej kolega z Policji, Karol Soboń (Piotr Rogucki), posługujący się w serialu śląską gwarą. 

Pionek (2026) - recenzja serialu [SkyShowtime]. Śląski klimat

Dobrze wypada również Piotr Adamczyk w roli byłego profilera wspierającego policję swoją wiedzą, a jednocześnie autora książki o Pionku. Wszak to jego śledztwo lata temu pozwoliło wsadzić za kratki Pionka i po latach napisać o nim książkę. Sprawdza się też doskonale jako mąż Dagmary, który mimo chęci wycofania się z udziału w sprawie rzekomego naśladowcy Pionka, musi wspierać swoją żonę. Świetne wrażenie robi jednak Łukasz Simlat. Norman Pionek w jego wykonaniu jest jednocześnie przerażający i fascynujący. Aktor po raz kolejny udowadnia, że potrafi stworzyć bohatera, którego obecności łakniemy. Krótkie wizyty w więzieniu należą do najmocniejszych momentów całego serialu.

Sama zmiana miejsca akcji z Podhala wypadła na ekranie dobrze. Lokalna gwara, kamienice, ciasne uliczki, kopalnie, przemysłowe krajobrazy i kilka charakterystycznych punktów miasta pozwalają uczynić ten region cichym bohaterem. Nawet jeśli w „Ślebodzie” miejsce akcji było lepiej nakreślone, to Śląsk nie ma się czego wstydzić. Dlaczego więc tylko 7? Największym problemem „Pionka” okazuje się nierówna konstrukcja scenariusza. Twórcy próbują opowiedzieć jednocześnie historię seryjnego mordercy, rodzinnych traum, policyjnego śledztwa oraz prywatnych problemów bohaterów. Momentami śledztwo rozwija się dzięki przypadkom lub szczęśliwym zbiegom okoliczności, których wydaje się trochę za dużo. Wspomnę też o bohaterach granych przez Zbigniewa Zamachowskiego (bardzo podobną rolę zagrał w „Ołowianych dzieciach” Netfliksa) czy Andrzeja Konopkę, które dostaiją zbyt mało miesjca, by coś znaczyć. A szkoda. Epizodyczne role trafiły się również innym znanym osobistościom, że wspomnę chociażby... Justynę Steczkowską.

Od strony technicznej trudno mieć większe zastrzeżenia. Zdjęcia dobrze współgrają z mrocznym klimatem opowieści, muzyka dobrze im partneruje, a sześć odcinków sprawia, że serial ogląda się płynnie, na jednym posiedzeniu, i nie ma w nim specjalnych dłużyzn. Nawet jeśli pojawiają się scenariuszowe skróty, twórcy potrafią utrzymać właściwe tempo. Oglądałem lepsze i gorsze kryminały, ale jeśli miałbym Wam polecić „Pionka”, to przede wszystkim dla Simlata i Książkiewicz, którzy nadają tej historii kolorytu i głębi.

Google Chcesz częściej widzieć nasze treści w Google? Dodaj do źródeł
Advertisement

Atuty

  • Świetna kreacja Łukasza Simlata jako Normana Pionka
  • Angażująca zagadka kryminalna
  • Weronika Książkiewicz kradnie serial
  • Dobrze budowane napięcie
  • Solidna realizacja i zdjęcia na Śląsku

Wady

  • Maria Dębska dostała słabą rolę
  • Zbyt wiele pobocznych postaci i urwanych wątków
  • Scenariusz momentami opiera się na przypadkach,
  • Zmarnowane role Zamachowskiego i Konopki

„Pionek” nie jest rewolucją w polskim kryminale, ale pozostaje solidnym thrillerem, który przede wszystkim broni się atmosferą i aktorstwem.

7,0
Roger Żochowski Strona autora
Przygodę z grami zaczynał w osiedlowym salonie, bijąc rekordy w Moon Patrol, ale miłością do konsol zaraziły go Rambo, Ruskie jajka, Pegasus, MegaDrive i PlayStation. O grach pisze od 2003 roku, o filmach i serialach od 2010. Redaktor naczelny PPE.pl i PSX Extreme. Prywatnie tata dwójki szkrabów, miłośnik górskich wspinaczek, powieści Murakamiego, filmów Denisa Villeneuve'a, piłki nożnej, azjatyckiej kinematografii, jRPG, wyścigów i horrorów. Final Fantasy VII to jego gra życia, a Blade Runner - film wszechczasów. 
cropper