Pełna przyjemność gwarantowana (2026) - recenzja, opinia o serialu [Apple]. Zachowaj ostrożność w internecie
Paula stara się łączyć pracę, życie towarzyskie i wspólne wychowywanie córki wraz z byłym mężem, lecz oznacza to, że kompletnie brakuje jej już czasu na życie romantyczne. A że każdy człowiek ma jakieś potrzeby, to dziewczyna spędza wieczory na prywatnych kamerkach z młodym byczkiem imieniem Trevor. Lecz kiedy ten zostaje nagle porwany na jej oczach, policja sugeruje, że to jedynie próba wyłudzenia pieniędzy. Paula nie chce w to jednak wierzyć...
Kolejny serial poruszający tematykę zarabiania na sex kamerkach w tym samym roku. I to już drugi od Apple. Dziwna sytuacja. Gdybym był większym zwolennikiem teorii spiskowych, powiedziałbym, że ktoś próbuje nam tu normalizować temat, nachalnie pchając go gdzie się da, tak jak zrobiono to już w sumie wielokrotnie z innymi rzeczami.
Byłoby to jednak nieodpowiedzialne z mojej strony, bo przecież akurat w przypadku dzisiejszej produkcji, w przeciwieństwie do "Margo jest spłukana", tematyka pracy seksualnej w internecie postawiona jest w bardzo negatywnym świetle. Wchodząc do tego świata, otaczamy się oszustami, wyłudzaczami i potencjalnie bardzo niebezpiecznymi ludźmi. Tak więc, mimo że coś może i tak jest na rzeczy, tak akurat w przypadku "Pełna przyjemność gwarantowana" powiedziałbym, że mamy do czynienia z kontrapunktem - przestrogą przez niebezpieczeństwami czyhającymi na naiwniaków w czeluściach internetu.
Pełna przyjemność gwarantowana (2026) - recenzja, opinia o serialu [Apple]. Zabili go i... Nie uciekł?
Fabuła serialu Davida Rosena rozwija się bardzo dynamicznie, raz za razem zaskakując widza kolejnymi zwrotami akcji. Paula (Tatiana Maslany) prędko zaczyna badać sprawę Trevora (Brandon Flynn) na własną rękę, ponieważ zauważa, że policjanci (John Michael Hill oraz Dolly De Leon) nie zamierzają traktować sprawy na poważnie. Całkiem prędko pojawia się pierwsze ciało, a niebezpieczni ludzie, tutaj w osobie Murraya Bartletta, którego widzowie mogą kojarzyć na przykład jako Franka z najbardziej kontrowersyjnego odcinka pierwszego sezonu "the Last of us", zaczynają zagrażać naszej bohaterce i jej bliskim. Trudno jest się po drodze nudzić, gdy praktycznie każdy odcinek kompletnie zmienia status quo serialu.
Niestety, scenariusze Rosena i jego ekipy mogą stać się w pewnym momencie odrobinę męczące, ponieważ wymagają od widza długotrwałego i męczącego zawieszenia niewiary. Praktycznie każda jedna postać przynajmniej raz na sezon robi coś niesamowicie wręcz głupiego, nieodpowiedzialnego, niebezpiecznego tylko po to, aby fabuła mogła iść dalej. Im dalej w las, tym te wybryki bohaterów stają się bardziej irytujące, a finał opowieści sprawia wręcz lekki zawód tym, jak wygodnie kończy się historia problemu Pauli. Jasne, scenarzyści szykują sobie już grunt na kolejny sezon i gdzieś tam nawet trzyma się to kupy, ale powiedziałbym, że w ostatecznym rozrachunku jestem raczej zawiedziony kształtem tego sezonu jako całości. Miałem nadzieję na coś mocniej trzymającego w napięciu, z bardziej katartycznym rozwiązaniem.
Pełna przyjemność gwarantowana (2026) - recenzja, opinia o serialu [Apple]. Uparta matka na wojennej ścieżce
Głównym magnesem, przyciągającym widzów przed ekrany, jest oczywiście Tatiana Maslany w głównej roli. Wiele można mówić o jej wersji postaci She-Hulk, ale trzeba przyznać, że kiedy dostaje dobrze napisaną postać, to potrafi zrobić z nią coś ciekawego. Z początku widzimy ją po prostu jako rozczarowaną życiem mamuśkę, lecz bardzo szybko zaczyna ewoluować, zaczyna sprzeciwiać się tym wszystkim kłodom, które życie rzuca jej pod nogi. Kłóci się z ludźmi, którzy najchętniej zepchnęliby ją na boczny tor, walczy o sprawiedliwość. Łatwo jest się utożsamiać z tego typu postacią. Oczywiście nie wszystkie jej decyzje są trafne, a część jej decyzji i cech może być wręcz lekko irytująca dla widza, ale to tylko sprawia, że ostatecznie jest ciekawszą, pełniejszą postacią. Dobrze widać to w ostatnim odcinku, kiedy musi walczyć o swoje prawa na sali sądowej. Nie powiem żeby aż mnie ta scena wzruszyła, ale zdecydowanie podkreśliła Paulę jako postać.
Większość pozostałych członków obsady poznajemy przez jej pryzmat i uważam, że nakreślenie tych relacji wyszło scenarzystom bardzo dobrze. W szczególności postać byłego męża, Karla (Jake Johnson) wypada intrygująco i niebanalnie. Z jednej strony daje się on poznać jako przyjaciel naszej bohaterki, osoba która szczerze jej kibicuje i stara się znaleźć złoty środek, wyjście z sytuacji, które zadowoliłby wszystkich. Od czasu do czasu widać jednak również jego drugie oblicze, co sprawia, że widz z większym zainteresowaniem patrzy co też takiego wyjdzie z tego na koniec. Odrobinę zawiodłem się natomiast czarnym charakterem tego sezonu. Tak jak od początku sprawiał wrażenie bycia potężnym zagrożeniem, zostawiając po sobie trupa za trupem, tak ostatecznie nie dość, że został po prostu "wypisany" z serialu, to jeszcze nigdy, tak na dobrą sprawę, nie doszło do żadnej sensownej konfrontacji między nim, a Paulą. Gdzie więc jakieś napięcie, gdzie jakaś wspólna nitka fabularna? Nikt jednak nie jest tak irytujący, jak detektywi Baxter i Gonzalez. To bardziej archetypy twardych glin, rzucających głupimi tekstami i zbyt upartych, by słuchać, co się do nich mówi, niż prawdziwe postacie. Przez cały sezon nie robią niczego istotnego, a jedynie uprzykrzają życie głównej bohaterki, przez co działają na nerwy również i widzowi.
"Pełna przyjemność gwarantowana" to serial z ciekawą koncepcją, która jednak nie została za dobrze rozwinięta. Jakby Rosen dostał zielone światło na podstawie samego pomysłu, więc musiał na szybko dopisać do niego całą fabułę. Po drodze ogląda się go całkiem dobrze - z wyłączeniem tych sporadycznych, skandalicznie niemądrych decyzji głównych bohaterów - ale zakończeniu brakuje mocy. Mam nadzieję, że drugi sezon będzie pod tym względem lepszy.
Atuty
- Przykuwająca uwagę Tatiana Maslany;
- Regularne zwroty akcji;
- Okazjonalnie można się pośmiać;
- Czarny charakter z mocnym wyprowadzeniem...
Wady
- ...i raczej sflaczałym wyjściem;
- Niesamowicie irytujące postacie detektywów;
- Takie sobie zakończenie.
"Pełna przyjemność gwarantowana", obiecuje tytuł serialu Apple, lecz przy tym pierwszym słowie powinna znajdować się gwiazdka. Był potencjał na coś naprawdę mocnego, lecz ostatecznie scenarzystom nie udało się spiąć wszystkich pomysłów w jedną, satysfakcjonującą całość. Może następnym razem.
Przeczytaj również
Komentarze (3)
SORTUJ OD: Najnowszych / Najstarszych / Popularnych