Motorola Edge 70 Pro - test smartfona. Bordowa piękność z ogromną baterią i kilkoma kompromisami

Motorola Edge 70 Pro - test smartfona. Bordowa piękność z ogromną baterią i kilkoma kompromisami

Maciej Zabłocki | Wczoraj, 22:00
Google Chcesz częściej widzieć nasze treści w Google? Dodaj do źrodeł Google

Motorola Edge 70 Pro jest jednym z tych smartfonów, które jeszcze przed uruchomieniem próbują przekonać nas estetyką i nietuzinkowym wyglądem. Testowany wariant PANTONE Zinfandel, z bordową obudową oraz delikatnie jaśniejszymi akcentami Sangria, rzeczywiście prezentuje się znakomicie. Nie jest kolejnym czarnym prostokątem, którego po tygodniu nie da się odróżnić od połowy konkurencji.

Wygląd stanowi jednak tylko część tej historii. W smukłej obudowie o grubości zaledwie 7,19 mm Motorola umieściła krzemowo-węglowy akumulator o pojemności aż 6500 mAh, bardzo jasny ekran AMOLED 144 Hz, procesor MediaTek Dimensity 8500 Extreme i cztery aparaty o rozdzielczości 50 Mpix. W polskiej dystrybucji urządzenie kosztuje 2599 zł i występuje w konfiguracji 8/256 GB.

Dalsza część tekstu pod wideo

To nie jest pełnoprawny flagowiec próbujący rywalizować z najdroższymi Samsungami, iPhone’ami czy telefonami Xiaomi. Edge 70 Pro celuje w wyższą klasę średnią, w której sama wydajność już dawno przestała wystarczać. Trzeba zaoferować dobry aparat, długi czas pracy, porządne wykonanie i możliwie niewiele irytujących oszczędności. Motorola spełnia większość tych warunków. Większość, ale nie wszystkie.

Specyfikacja techniczna Motoroli Edge 70 Pro

  • Procesor: MediaTek Dimensity 8500 Extreme, 4 nm, układ graficzny Mali-G720 MC8
  • Pamięć: 8 GB LPDDR5X oraz 256 GB UFS 4.1, bez czytnika kart microSD
  • System operacyjny: Android 16 z interfejsem Hello UI
  • Wyświetlacz: 6,78 cala Extreme AMOLED, 2772 × 1272 piksele, około 450 ppi, odświeżanie do 144 Hz, HDR10+, deklarowana jasność szczytowa 5200 nitów
  • Aparat główny: 50 Mpix, Sony LYT-710, matryca 1/1,56 cala, f/1.8, PDAF, laserowy autofocus i OIS
  • Aparat ultraszerokokątny: 50 Mpix, Samsung ISOCELL JNS, f/2.0, pole widzenia 122 stopnie i tryb makro
  • Teleobiektyw peryskopowy: 50 Mpix, Samsung ISOCELL JN5, ogniskowa 81 mm, 3,5-krotny zoom optyczny i OIS
  • Aparat przedni: 50 Mpix, f/1.9
  • Bateria: 6500 mAh, technologia krzemowo-węglowa
  • Ładowanie: przewodowe do 90W, bezprzewodowe do 15W
  • Łączność: 5G, Wi-Fi 6E, Bluetooth 5.4, NFC, GPS, nanoSIM oraz eSIM
  • Dźwięk: głośniki stereo z Dolby Atmos
  • Odporność: IP68, IP69 oraz MIL-STD-810H
  • Wymiary: 162,7 x 75,6 x 7,19 mm
  • Waga: 190 g
  • Cena: 2599 zł za wariant 8/256 GB

Polska wersja jest istotna, ponieważ w internecie można znaleźć opisy azjatyckiego Edge 70 Pro pozbawionego peryskopowego teleobiektywu. Wariant sprzedawany w Europie ma trzy tylne aparaty 50 Mpix oraz czwartą, również 50-megapikselową kamerę z przodu. 

Wygląd i wykonanie - wariant Zinfandel robi robotę

Motorola Edge 70 Pro
resize icon

Motorola od dawna potrafi eksperymentować z kolorami i fakturami znacznie odważniej niż najwięksi producenci smartfonów. W Edge 70 Pro poszła jeszcze krok dalej, rozpoczynając program Collections by Motorola, w ramach którego kolor, materiał oraz faktura mają stanowić integralną część projektu.

Głęboka, winna czerwień tylnego panelu została przełamana akcentami Sangria wokół aparatów. Plecki mają wykończenie inspirowane jedwabiem, dzięki czemu urządzenie nie wygląda jak kolejny telefon przykryty kawałkiem matowego szkła. Całość jest elegancka, charakterystyczna i na tyle nietypowa, że korzystanie z grubego, nieprzezroczystego etui wydaje się wręcz drobnym przestępstwem przeciwko projektantom.

Tym bardziej że Edge 70 Pro jest wyjątkowo smukły. Grubość 7,19 mm robi wrażenie sama w sobie, ale dopiero informacja o akumulatorze 6500 mAh pokazuje, co rzeczywiście udało się tutaj osiągnąć. Telefon waży przy tym 190 gramów, więc nie jest ultralekki, ale nie przypomina również ponad 220-gramowych flagowców ciągnących kieszeń w dół. Konstrukcja otrzymała Gorilla Glass 7i, aluminiowy korpus, ochronę IP68 i IP69 oraz zgodność z wybranymi procedurami normy MIL-STD-810H. Nie oznacza to oczywiście, że telefon można bezkarnie rzucać o chodnik. Pokazuje jednak, że smukłej obudowy nie osiągnięto kosztem całkowitej rezygnacji z odporności.

Problemem pozostaje ekran zakrzywiony na obu krawędziach. Wizualnie ładnie łączy się z obudową i sprawia, że telefon wydaje się jeszcze smuklejszy. W praktyce oznacza refleksy, delikatne zniekształcenia obrazu przy bokach i większe ryzyko przypadkowego dotykania panelu. Wąska ramka boczna nie zapewnia też tak pewnego chwytu jak klasyczna, płaska konstrukcja. W zestawie znajduje się przewód USB-C oraz sztywne etui TPU z magnetycznym pierścieniem, ale bez ładowarki. Pokrowiec nie zabezpiecza szczególnie dobrze zakrzywionych krawędzi ekranu ani wystających aparatów. Dobrze, że jest. Szkoda, że prawdopodobnie szybko zaczniecie szukać czegoś lepszego.

Ekran jest znakomity, chociaż 5200 nitów pozostaje wartością laboratoryjną

Ekran
resize icon

Motorola zastosowała panel Extreme AMOLED o przekątnej 6,78 cala, rozdzielczości 2772x1272 piksele i zagęszczeniu około 450 ppi. Obraz jest bardzo ostry, kolory efektowne, a duża powierzchnia sprawdza się podczas oglądania filmów, grania i pracy z kilkoma aplikacjami.

Odświeżanie do 144 Hz wygląda doskonale w specyfikacji, ale podczas zwykłego korzystania telefon pracuje maksymalnie przy 120 Hz. Tryb 144 Hz jest dostępny przede wszystkim w obsługujących go grach. Nie jest to wielki problem, bo różnica pomiędzy 120, a 144 Hz na ekranie smartfona jest znacznie mniej istotna niż przeskok z 60 do 120 Hz. Producent deklaruje do 5200 nitów jasności szczytowej, lecz jest to wartość osiągana wyłącznie na niewielkim fragmencie ekranu i w określonych warunkach. Porobiłem troszkę pomiarów i w moich testach panel wygenerował 2681 nitów przy 20% wypełnieniu oraz 1757 nitów na całej powierzchni. To nadal znakomite wyniki, gwarantujące bardzo dobrą czytelność na zewnątrz. Minimalne 2,6 nita mogłoby być natomiast niższe, szczególnie podczas korzystania z telefonu nocą.

Pod ekranem umieszczono optyczny czytnik linii papilarnych. Jest szybki, kiedy poprawnie rozpozna palec, ale został zlokalizowany dość nisko i czasami potrafił wymagać ponownego przyłożenia. Na szczęście robi się to raz dwa. Rozpoznawanie twarzy działa wygodniej, lecz opiera się wyłącznie na przedniej kamerze, więc nie zapewnia równie wysokiego poziomu bezpieczeństwa.

Android 16, czysty interfejs i aż trzy różne rozwiązania AI

Motorola Edge 70 Pro debiutuje z Androidem 16 i interfejsem Hello UI, który nie próbuje całkowicie przebudowywać systemu Google. Całość pozostaje przejrzysta, szybka i pozbawiona wizualnego bałaganu znanego z cięższych nakładek. Motorola dodaje oczywiście własne gesty, rozszerzoną personalizację ekranu blokady i funkcje łączenia telefonu z komputerem. Są to rzeczy rzeczywiście użyteczne, nieprzeszkadzające w codziennym korzystaniu.

Gorzej wygląda kwestia sztucznej inteligencji. W telefonie znajdziemy Gemini, Copilota oraz moto ai korzystające między innymi z technologii Perplexity. Urządzenie potrafi podsumowywać treści, tworzyć transkrypcje, analizować obraz z aparatu i generować odpowiedzi na pytania. Moto ai oficjalnie obsługuje język polski, co należy zapisać po stronie zalet. Tylko po co użytkownikowi aż trzech asystentów wykonujących bardzo podobne zadania?

Po lewej stronie obudowy znalazł się dedykowany przycisk moto ai, którego nie można swobodnie przypisać do innej funkcji. To rozwiązanie typowe dla obecnej gorączki AI: producent najpierw znajduje miejsce na dodatkowy klawisz, a dopiero później próbuje przekonać nas, że nie możemy bez niego żyć. Poważniejszym problemem jest wsparcie aktualizacjami. Motorola deklaruje trzy duże aktualizacje systemu, a więc dojście maksymalnie do Androida 19, oraz pięć lat poprawek bezpieczeństwa. Telefon za 2599 zł powinien być wspierany dłużej. Sprzętowo spokojnie wytrzyma kilka lat, natomiast producent sam wyznacza mu dość bliski termin programowej przydatności.

Bateria 6500 mAh jest największą zaletą Edge 70 Pro

Krzemowo-węglowy akumulator pozwolił Motoroli połączyć ogromną pojemność z obudową mającą niewiele ponad siedem milimetrów. Jeszcze kilka lat temu taki wynik wydawałby się nierealny, bo telefon z baterią 6500 mAh przypominałby małą cegłę albo powerbank z ekranem. W moich testach Motorola Edge 70 Pro uzyskała 22 godziny i 26 minut przeglądania internetu, 15 godzin i 58 minut odtwarzania wideo oraz 12 godzin i 57 minut grania. Łączny szacowany wynik wyniósł 10 godzin i 13 minut aktywnego użytkowania, znacznie przewyższając średnią testowanych urządzeń. Komplet wyników baterii.

To poziom pozwalający realnie myśleć o dwóch dniach normalnego korzystania. Przy intensywnej pracy, nawigacji, robieniu zdjęć i dłuższym graniu telefon powinien spokojnie wytrzymać od rana do późnej nocy, bez nerwowego poszukiwania ładowarki w połowie dnia. Ładowanie przewodowe osiąga maksymalnie 90 W, ale odpowiedniego zasilacza nie ma w pudełku. W teście PhoneArena po 30 minutach wskaźnik pokazywał 64 procent, a pełne ładowanie zajęło 56 minut. To dobry wynik, choć większy akumulator sprawia, że Edge 70 Pro ładuje się odrobinę dłużej od poprzednika. Jest także ładowanie bezprzewodowe o mocy 15W. Nie zachwyca prędkością, lecz w tej klasie cenowej jego obecność pozostaje mocnym argumentem.

Głośniki stereo z Dolby Atmos zapewniają szeroką scenę, wyraźne wokale i stosunkowo czyste brzmienie również przy wysokiej głośności. Niskie tony mogłyby być mocniejsze, ale ogólna jakość wypada ponadprzeciętnie dla tego segmentu. Motorola nie oszczędzała więc na ekranie ani nagłośnieniu. Niestety zaoszczędziła na silniku wibracyjnym. Haptyka jest lekka, mało mięsista i potrafi brzmieć nieprzyjemnie wysoko. Nie uniemożliwia korzystania z telefonu, ale skutecznie przypomina, że Edge 70 Pro pozostaje modelem ze średniej półki. Dobry silnik wibracyjny jest jednym z tych elementów, których nie widać w specyfikacji, lecz czuć przy każdej napisanej wiadomości.

Wydajność - ogromny skok względem Edge 60 Pro

MediaTek Dimensity 8500 Extreme jest układem wykonanym w procesie technologicznym 4 nm. Nie konkuruje bezpośrednio z najmocniejszymi Snapdragonami montowanymi w telefonach kosztujących ponad 5000 zł, ale w tej klasie cenowej zapewnia naprawdę dużą rezerwę mocy. Potwierdzają to moje pomiary wykonane na testowanym egzemplarzu Motoroli Edge 70 Pro.

W AnTuTu 11.1.4 smartfon zdobył łącznie 1837285 punktów. Podczas testu temperatura wzrosła z 28,9 do 38°C, natomiast poziom naładowania akumulatora spadł o 7%. Jak na tak smukłą obudowę rezultat jest bardzo dobry, a temperatura nie osiągnęła niepokojącego poziomu. W Geekbench 6.7.1 Motorola uzyskała 1056 punktów dla jednego rdzenia oraz 5288 punktów w teście wielordzeniowym. Układ graficzny zdobył natomiast 10628 punktów w teście OpenCL. Jeszcze ciekawiej prezentują się wyniki 3DMarka. W Wild Life Extreme telefon wykręcił 4369 punktów i średnio 26,16 klatki na sekundę, a w znacznie bardziej wymagającym Steel Nomad Light osiągnął 1521 punktów oraz 11,27 klatki. Starszy Sling Shot Extreme okazał się już zbyt łatwy - benchmark zakończył się komunikatem „Maxed Out”, osiągając 117,35 klatki w pierwszym teście graficznym i 59,54 klatki w drugim.

Bardzo dobrze wypada również pamięć UFS 4.1. W teście AnTuTu Storage uzyskała 170820 punktów, oferując sekwencyjny odczyt na poziomie 4290,4 MB/s oraz zapis sięgający 3663 MB/s. Odczyt i zapis losowy wyniosły odpowiednio 1426,1 oraz 1619 MB/s. Przekłada się to na szybkie instalowanie aplikacji, krótkie ekrany ładowania i sprawne przełączanie pomiędzy programami.

Call of Duty oraz inne popularne gry działają bez problemów na wysokich ustawieniach. Edge 70 Pro nie jest oczywiście konstrukcją gamingową z aktywnym chłodzeniem, ale mocy wystarczy z dużym zapasem do praktycznie każdej produkcji dostępnej na Androidzie. Szkoda tylko, że w Polsce oficjalnie sprzedawany jest wariant 8/256 GB. Przy tej cenie 12 GB pamięci operacyjnej albo 512 GB miejsca na dane znacząco poprawiłoby atrakcyjność całego zestawu.

Cztery aparaty po 50 Mpix. Najciekawszy jest teleobiektyw

Aparat w Motorola Egde 70 Pro
resize icon

Motorola chwali się czterema aparatami 50 Mpix, licząc trzy jednostki z tyłu i kamerę do selfie. Taki przekaz brzmi efektownie, choć identyczna rozdzielczość nie oznacza identycznej jakości. Główna jednostka bazuje na matrycy Sony LYT-710 o rozmiarze 1/1,56 cala. Towarzyszy jej obiektyw f/1.8, optyczna stabilizacja, laserowy autofocus i detekcja fazy. To solidna konfiguracja klasy średniej, pozwalająca uzyskać szczegółowe, jasne fotografie z szerokim zakresem dynamicznym.

Motorola mocno podbija jednak nasycenie. Zieleń robi się bardziej zielona, błękit bardziej błękitny, a zdjęcie natychmiast wygląda efektownie na ekranie telefonu. Nie zawsze ma natomiast wiele wspólnego z rzeczywistą sceną. Co gorsza, takie zachowanie występuje również przy profilu nazwanym „Naturalny”. Po przełączeniu na wariant żywy telefon właściwie przestaje znać umiar. Algorytmy lubią także przesadzać z wyostrzaniem. Na pierwszy rzut oka zdjęcia sprawiają wrażenie bardzo szczegółowych, ale przy powiększeniu pojawiają się sztucznie podkreślone krawędzie. Przy wysokich wartościach zoomu oprogramowanie próbuje czasem dopowiadać szczegóły, których aparat nie był w stanie rzeczywiście zarejestrować.

Znacznie ciekawiej wypada peryskopowy teleobiektyw z 3,5-krotnym zoomem optycznym, optyczną stabilizacją i ogniskową odpowiadającą 81 mm. To bardzo użyteczny zakres do portretów, fotografowania architektury i wyciągania szczegółów z dalszego planu. Obiektyw nie próbuje też tak agresywnie podkręcać kolorów jak aparat główny.

Minimalna odległość ostrzenia przekracza około 20 cm, dlatego teleobiektyw nie zastępuje aparatu makro. Zbliżenia wykonuje jednostka ultraszerokokątna 50 Mpix z polem widzenia 122 stopnie. W normalnych warunkach zapewnia dużą szczegółowość, ale mniejsza matryca i inny producent sensora powodują, że kolorystyka nie zawsze idealnie zgadza się z głównym aparatem. Przednia kamera również ma 50 Mpix i pozwala nagrywać w 4K. Dostępna jest też funkcja Horizon Lock, stabilizująca horyzont nawet podczas mocnego przechylania telefonu. Działa jednak wyłącznie w 1080p i 30 klatkach, więc pozostaje ciekawym dodatkiem do dynamicznych nagrań, a nie podstawowym trybem dla wymagającego twórcy.

Czy warto kupić Motorolę Edge 70 Pro?

Motorola Edge 70 Pro kosztuje oficjalnie 2599 zł w wersji 8/256 GB. W tej cenie otrzymujemy jeden z najciekawiej zaprojektowanych telefonów w swoim segmencie, świetny ekran, bardzo dobrą wydajność, użyteczny peryskopowy teleobiektyw i akumulator, który może zawstydzić wiele znacznie grubszych konstrukcji. Nie jest bez wad. Zakrzywione krawędzie wyglądają elegancko, ale pogarszają ergonomię. Aparaty mają tendencję do przesadnego nasycania i wyostrzania zdjęć. Haptyka jest przeciętna, przycisk AI nie daje się swobodnie skonfigurować, ładowarki brakuje w pudełku, a trzy duże aktualizacje Androida trudno uznać za ambitną deklarację w 2026 roku.

Tylko że żadna z tych wad nie przekreśla urządzenia. Edge 70 Pro jest wyjątkowo równym telefonem. Nie próbuje wygrywać pod względem wydajności, a mimo to oferuje ogromny skok w tabelce mocy względem poprzednika. Nie ma największej matrycy fotograficznej na rynku, ale dostarcza trzy użyteczne ogniskowe. Nie jest też najcieńszym smartfonem świata, lecz przy imponującej grubości zaledwie 7,19 mm mieści baterię o pojemności aż 6500 mAh. Przy cenie 2599 zł jest bardzo dobrą propozycją. Jeżeli znajdziemy go w promocji za około 2200–2300 zł, zaczyna wyrastać na jeden z najbardziej kompletnych telefonów w swojej klasie.

Google Chcesz częściej widzieć nasze treści w Google? Dodaj do źrodeł Google

Atuty

  • Kapitalny wariant kolorystyczny PANTONE Zinfandel
  • Bardzo smukła i stosunkowo lekka konstrukcja
  • Ogromna bateria 6500 mAh i znakomity czas pracy
  • Jasny, ostry ekran AMOLED o odświeżaniu do 144 Hz
  • Bardzo duży wzrost wydajności względem Edge 60 Pro
  • Użyteczny peryskopowy teleobiektyw z zoomem 3,5x
  • Ładowanie przewodowe 90 W i bezprzewodowe 15W
  • Dobre głośniki stereo z Dolby Atmos
  • IP68, IP69 i MIL-STD-810H
  • Czysty, szybki Android 16
  • eSIM i etui w zestawie
  • Bardzo dobry stosunek możliwości do ceny

Wady

  • Tylko 8 GB RAM i 256 GB pamięci w polskiej wersji
  • Zakrzywione krawędzie ekranu pogarszają ergonomię
  • Aparaty przesadzają z nasyceniem oraz wyostrzaniem
  • Przeciętna haptyka
  • Zbyt nisko umieszczony czytnik linii papilarnych
  • Dedykowanego przycisku AI nie można dowolnie skonfigurować
  • Tylko trzy duże aktualizacje Androida
  • Brak ładowarki 90W w pudełku
  • Dołączone etui słabo chroni ekran i aparaty

Motorola Edge 70 Pro w bordowym kolorze wygląda znakomicie, oferuje świetny ekran, bardzo dobrą wydajność, ogromny akumulator i użyteczny teleobiektyw z 3,5-krotnym zbliżeniem. Szkoda przesadnie podbijanych zdjęć, przeciętnych wibracji, zakrzywionego wyświetlacza oraz zaledwie trzech dużych aktualizacji Androida. Mimo tych kompromisów za 2599 zł to bardzo dobrze zbalansowany smartfon, a w promocji będzie jednym z najmocniejszych wyborów w swojej klasie.

8,0
Maciej Zabłocki Strona autora
Swoją przygodę z recenzowaniem gier rozpoczął w 2005 roku. Z wykształcenia dziennikarz, ale zawodowo pracujący też w marketingu. Na PPE odpowiada głównie za testy sprzętów i dział tech. Gatunkowo uwielbia RPG, strategie i wyścigi. Uzależniony od codziennego czytania newsów i oglądania konferencji.
cropper