Enola Holmes 3 (2026) - recenzja filmu [Netflix]. Grzechy przeszłości

Enola Holmes 3 (2026) - recenzja, opinia o filmie [Netflix]. Grzechy przeszłości

Piotrek Kamiński | Dzisiaj, 21:00

"Każda dobra opowieść zaczyna się od ślubu", rozpoczyna swoją narrację główna bohaterka, wprowadzając nas w swoją najnowszą przygodę. Rzecz w tym, że dzisiejszy film wcale nie zaczyna się od ślubu. Czy widzowie powinni zacząć się w związku z tym martwić? A może scenarzyści rozgrywają nas kilka posunięć do przodu? 

Z tego, co czytałem, Nancy Springer nie stworzyła Eboli z potrzeby serca, a ponieważ takie dostała zlecenie. Wydawca chciał powieść w wiktoriańskim Londynie, czasy Kuby Rozpruwacza, mrok, ale opisany z kobiecej perspektywy. Autorka zauważyła, że ramy czasowe pokrywają się z działalnością Sherlocka Holmesa, więc dopisała mu młodszą siostrę. Reszta jest historią.

Dalsza część tekstu pod wideo

Można podnosić larum, że jak to tak można rozwadniać uznaną markę wyłącznie dla zysku, ale czyż Arthur Conan Doyle nie zrobił dokładnie tego samego? Kiedy miał już dosyć pisania o Holmesie, najzwyczajniej w świecie go uśmiercił. To był rok 1893, a mimo to detektyw wrócił tylko lekko ponad dekadę później. Dlaczego? Ponieważ fani naciskali i trzeba było z czegoś opłacać rachunki. A przecież nawet mimo tych prozaicznych powodów, w tym późniejszym okresie udało się stworzyć kilka niezapomnianych hitów, jak choćby "Sześć popiersi Napoleona". Tak więc, jaka nie byłaby geneza powstania opowieści, w ostatecznym rozrachunku liczy się sama jej jakość. Odpowiedzmy sobie więc na jedno, ważne pytanie. Czy "Enola Holmes 3" jest dobrze skonstruowaną fabułą?

Enola Holmes 3 (2026) - recenzja, opinia o filmie [Netflix]. Chyba "Gieniuś", a nie geniusz zbrodni 

Krótka odpowiedź brzmi: nie za bardzo. Ale zacznijmy od początku. Enola (Millie Bobby Brown) ma wziąć ślub z Tewkesburym (Louis Partridge). Uroczystość odbędzie się na Malcie i choć, z pozoru, można by przypuszczać, że największym problemem młodych będzie lęk przed powiedzeniem sobie zdecydowanego i definitywnego "tak", to sytuacja szybko staje się niebezpieczna - ludzie zaczynają ginąć, a nawet sam Sherlock Holmes (Henry Cavill) zostaje przez kogoś uprowadzony i tylko Enola potrafi myśleć na tyle nieszablonowo, by go odnaleźć, odsłaniając przy tym niewygodne, mroczne sekrety rodziny Tewkesbury. 

Scenariusz autorstwa Jacka Thorna jest... Odrobinę tłoczny, a sama zagadka zdaje się mieć tym mniej sensu, im dłużej człowiek się nad nią zastanawia. Enola jest wiedziona za nos przez postać ze swojej wcale nie tak odległej przeszłości i mam z tym faktem dwa oddzielne problemy. Po pierwsze, cały plan geniusza zbrodni stojącego za wszystkim jest zwyczajnie niedorzeczny, niepotrzebnie skomplikowany i niemal z góry skazany na porażkę. Po drugie, sama postać - nie chcę pisać tutaj o kogo dokładnie chodzi, choć fani pewnie i tak już się tego domyślają - ma być niby szatańsko wręcz przebiegła, wyrafinowana i sprytna, podczas gdy wcielająca się w nią aktorka gra ją z subtelnością godną podkręcającego nieustannie wąs Dicka Dastardly'ego. Nigdy nie widzimy jej jako faktycznego zagrożenia, góry, którą trzeba jakimś cudem przeskoczyć. Mówią, że nie da się napisać postaci mądrzejszej od siebie samego, więc co zrobił autor scenariusza? Zabrał odrobinę IQ całej reszcie bohaterów filmu. Efekt - zwłaszcza pod koniec - jest szalenie irytujący. 

Enola Holmes 3 (2026) - recenzja, opinia o filmie [Netflix]. Wszystko po staremu, więc raczej mało angażująco

Zawiedzeni będą również entuzjaści zagadek jako takich. Opowieści o Holmesie (i jego siostrze) raczej nigdy nie były skonstruowane w taki sposób, żeby odbiorca końcowy mógł uczciwie sam sobie wszystko wywnioskować przed czasem, ale filmy o Enoli miały w sobie te drobne łamigłówki - czy to oparte na jakimś dostępnym i dla nas kodzie albo zewnętrznej wiedzy na jakiś temat. Tutaj czegoś takiego raczej nie uświadczymy - jest niby książeczka z jakimś dziwnym szyfrem Sherlocka, ale film nigdy nie poświęca jej zbyt wiele czasu. Prócz tego nasi bohaterowie głównie latają z miejsca w miejsce, nagle sobie coś przypominają/zdają sobie z czegoś sprawę i fabuła idzie naprzód. To bardzo prosta opowieść - jedynie wątek angielskiego kolonializmu i jego następstw jest jakkolwiek interesujący, choć nie ma co oczekiwać, że zostanie jakkolwiek głęboko podany - w końcu mamy do czynienia z filmem dla młodego widza. Być może część z nich poczuje potrzebę późniejszego zgłębienia tematu. I tak byłoby nieźle. 

Film wciąż wygląda dokładnie tak, jak przyzwyczaiły nas do tego jego wcześniejsze odsłony. Enola regularnie przebija czwartą ścianę niczym Malcolm czy inny Ferris Bueller, kolejne lokacje "składają się do kupy" jakby ktoś tworzył dioramę z papieru, jest kolorowo i raczej sympatycznie. Millie Bobby Brown nie zmieniła za bardzo swojego podejścia do grania Holmes, więc jeśli podobała się komuś wcześniej, to i tym razem powinno być okej. Całkiem urocza jest natomiast jej relacja z Tewkesburym, podana i zagrana na tyle sprawnie, że aż na głos komentowałem w paru momentach, że biedny Jake Bongiovi pewnie siedzi gdzieś za kadrem i łypie zazdrosny spode łba. Jest przekonująco. Znacznie mniej ciekawie wypadł natomiast Henry Cavill jako Sherlock. Nie jest to jednak wina aktora, a scenariusza, który robi z niego nagle gbura, później kretyna, furiata i ostatecznie... Znowu Sherlocka. Chyba. Przekonamy się, jeśli powstanie czwarta część. Chociaż nie jestem pewien, czy mam na nią ochotę, zwłaszcza po tym, jak trzeci film zdaje się lekko sugerować, że Sherlocka i Johna Watsona może łączyć coś więcej niż tylko przyjaźń... 

Trzecia "Enola Holmes" miała być mroczniejszym filmem, wejściem serii w bardziej dojrzałe tematy. Nie uważam jednak aby cel ten udało się ostatecznie osiągnąć. Fabuła jest chaotyczna i mało satysfakcjonująca, antagonista blady jak ściana, humor mało celny, a energia i werwa, które ciągnęły jakoś poprzednie części gdzieś zginęła. Można niby obejrzeć, ale raczej bez spinania się.

Advertisement

Atuty

  • Wciąż wygląda ładnie i kolorowo;
  • Wątek antykolonialistyczny;
  • Uroczy Enola i Tewkesbury.

Wady

  • Chaotyczna, pełna dziur logicznych fabuła;
  • Słabo napisany antagonista;
  • Postacie - zwłaszcza Sherlock - zachowujące się wbrew temu, co o nich wiemy;
  • Siermiężne tempo.

"Enola Holmes 3" to niemal definicja średniaka, na którego zapewne nikt nie zwróciłby uwagi, gdyby nie znane nazwiska (zarówno w obsadzie jak i w tytule). Fani i tak sprawdzą, ale reszcie raczej nie polecam.

5,0
Piotrek Kamiński Strona autora
Z wykształcenia filolog, z zamiłowania gracz i kinoman pochłaniający popkulturę od przeszło 30 lat. O filmach na PPE pisze od 2019. Zarówno w grach, jak i filmach najbardziej ceni sobie dobrą fabułę. W wolnych chwilach lubi poczytać, pójść na koncert albo rodzinny spacer z psem.
cropper