The Bear (2022) - recenzja 5. sezonu serialu [Disney]. Ciężki serwis

The Bear (2022) - recenzja, opinia o serialu [Disney]. Ciężki serwis

Piotrek Kamiński | Dzisiaj, 21:00

Carmie odchodzi z restauracji, ale zanim to nastąpi, będzie pomagał Sydney i ekpie przejść przez jeden z najcięższych serwisów w historii ich istnienia.

Pierwsze sezony "the Bear" to było absolutne objawienie telewizji skoncentrowanej na gotowaniu. Chaos, podniesione ciśnienie, nieustanny stres i wyzwiska towarzyszyły ekipie chicagowskiej restauracji od samego początku, doskonale odzwierciedlając jak to jest (było?) pracować w dużej, radzącej sobie z dziesiątkami czy tam setkami gości restauracji. Było w tym miejscu pracy coś prawdziwego, nawet jeszcze zanim zaczęliśmy rozpakowywać historię rodzinną głównego bohatera i nieskończone problemy jego pracowników. 

Dalsza część tekstu pod wideo

Od samego początku wiedzieliśmy jednak, że to ich podejście do pracy nie jest zdrowe, nie wpływa pozytywnie na pracownika i nie sprzyja rozwojowi. Scenarzyści więc powoli, acz nieustępliwie zmierzali w stronę czegoś lepszego. Ostateczna wersja restauracji, z którą konfrontują nas w tym sezonie, nie jest może idealna, ale z całą pewnością jest krokiem w odpowiednim kierunku. I tak jak z jednej strony cieszę się, że twórcy "the Bear" obrali sobie za cel ideał, do którego powoli zmierzają, tak mam wrażenie, że sam serial stracił przez to część swojego charakteru. 

The Bear (2022) - recenzja, opinia o serialu [Disney]. Stoimy w miejscu

Zapatrując się na produkcje takie jak "The Pitt" czy wcześniej "24 godziny", scenarzyści ostatniego sezonu "the Bear" snują opowieść kręcącą się wokół jednej doby - od łatania problemów powodowanych przez upierdliwe warunki pogodowe, przez problemy z dostawą, typowe dla siebie problemy międzyludzkie, na domykaniu tego i tamtego kończąc. I tak jak jest tu, z grubsza, wszystko to, za co pokochaliśmy serial te cztery lata temu, tak powiedziałbym, że zabrakło czegoś innego - duszy. 

Carmie odchodzi i jest go w całym sezonie tyle co nic. Marcus kłóci się o byle głupotę z Lucą, czym absolutnie łamie mi serce, Tina, w kompletnym kontraście do swojej postaci z pierwszego sezonu, okazuje pełne wsparcie walczącej o restaurację Sydney, a Richie metaforycznie drapie i gryzie, byle tylko nie zawieść ani jednego klienta, który tego dnia zamówił stolik w the Bear. W teorii powinno to wystarczyć, aby opowiedzieć porywającą historię. Rzecz w tym, że postacie mają zdecydowanie zbyt mało miejsca by zrobić cokolwiek, co jakkolwiek wpłynie na widza. Rzeczy niby się dzieją, ale nie czujemy ich wagi. Wszystko przesłania tylko ten wszechobecny deszcz. 

The Bear (2022) - recenzja, opinia o serialu [Disney]. Pada deszcz... Tak już było wczoraj 

Powiedziałbym, że ostatni sezon jest dojmująco wręcz depresyjny i to trzymając w pamięci momenty takie jak rodzinny obiad rodziny Berzatto. Nie chodzi o to, w jak kiepskiej sytuacji znajduje się restauracja, bo, nie czarujmy się, oni zawsze znajdują się w beznadziejnej sytuacji. Całe to ich cierpienie zawiera się w tej beznadziejnej pogodzie, która towarzyszy nam w praktycznie wszystkich odcinkach - tylko momentalnie zapominając, że miała być ulewa, kiedy ekipa musi zwycięska, acz zmęczona jak diabli, wyjść na fajka po serwisie. W restauracji od początku do końca sezonu panuje półmrok, wiecznie słyszymy bijący o szyby deszcz, specyficzna ścieżka dźwiękowa sprawia, że czujemy presję czasu, przeskakujący z minuty na minutę, czerwony, cyfrowy zegar pozwala tę presję zobaczyć. Męczące to jest, a te krótkie chwile wytchnienia, kiedy piękne jedzenie ląduje na talerzu albo dwie postacie znajdują wspólne rozwiązanie swoich problemów, nie wystarczają aby ten depresyjny stan przełamać. 

Samo zakończenie jednak jest jak najbardziej urocze. Widać w nim typową dla końca serialu próbę dostarczenia każdemu bohaterowi szczęśliwego zakończenia, co z jednej strony może wydawać się być odrobinę tanim, bo tak eleganckie spięcie wszystkiego klamerką sukcesu w tak pełnym problemów i ciemnych chmur serialu brzmi jak zdrada wszystkiego tego, czym serial dotąd był, ale powiedziałbym, że akurat ta ekipa, po tylu latach męczarni naprawdę zasługuje na to zakończenie, które ostatecznie dostają. Dostajemy ostatni, piękny monolog Carmiego, życie Richiego zaczyna wracać na właściwe tory, nawet wujek Jimmy daje zobaczyć się od tej bardziej ludzkiej strony - co trochę kłóci się z większością jego wątku zmw tym sezonie, ale kto by się tam przejmował takimi detalami. 

"The Bear" kończy się ładnie, ale przy tym mało satysfakcjonująco. Mam wrażenie, że formuła serialu wyczerpała się jakoś w okolicach trzeciego sezonu i od tamtej pory drepczemy z grubsza w miejscu - pojawiają się nowe problemy, nowe dramy, ale sam temat restauracji stoi w miejscu. W gruncie rzeczy już poprzedni sezon mógł być tym ostatnim - w końcu już wtedy dowiedzieliśmy się o odejściu ósmego bohatera - ale producenci postanowili jeszcze trochę wydoić markę. I niby wyszło okej, ale naprawdę mogło już tego sezonu nie być.

Advertisement

Atuty

  • Urocze zakończenie;
  • Wciąż świetna reżyseria i montaż scen serwisu;
  • Jedzenie sprawia, że człowiek robi się głodny;
  • Bardzo duża spójność tematyczno fabularna...

Wady

  • ...przez którą całość staje się lekko monotonna;
  • Wątki mają za mało miejsca na odpowiedni rozwój, a część z nich kompletnie do niczego nie prowadzi;
  • Carmie odchodzi... Ale jednak jest;
  • Może trochę zbyt wygodne zakończenie?

"The Bear" kończy niby tak jak zaczął - dużo emocji, stresu i pięknie wyglądającego jedzenia. Ale dobrze, że to już koniec. Co za dużo, to i ja nie zjem.

6,0
Piotrek Kamiński Strona autora
Z wykształcenia filolog, z zamiłowania gracz i kinoman pochłaniający popkulturę od przeszło 30 lat. O filmach na PPE pisze od 2019. Zarówno w grach, jak i filmach najbardziej ceni sobie dobrą fabułę. W wolnych chwilach lubi poczytać, pójść na koncert albo rodzinny spacer z psem.
cropper