Meksyk 1986 (2026) - recenzja filmu [Netflix]. Potęga ludzkiego uporu

Meksyk 1986 (2026) - recenzja, opinia o filmie [Netflix]. Potęga ludzkiego uporu

Piotrek Kamiński | Dzisiaj, 21:00

Miejscami prawdziwa historia tego, jak siłą uporu i odrobiny cwaniactwa Meksyk został pierwszym krajem w historii, który miał zaszczyt być gospodarzem mistrzostw świata w piłce nożnej więcej niż raz. Czy im się to opłaciło? Zależy pod jakim względem. Czy główny bohater filmu był z siebie dumny niczym paw? Jeszcze jak! 

Zazwyczaj raczej nie interesuję się kinem meksykańskim, ale kiedy szukałem czegoś do obejrzenia na dzisiaj, oferta Netflixa przykuła moją uwagę kilkoma detalami. Po pierwsze, tematem jest piłka nożna. Po drugie, mamy do czynienia z komedią. Po trzecie, główną rolę gra Diego Luna, czyli między innymi Cassian Andor z "Gwiezdnych Wojen". I to właśnie ten ostatni szczegół sprawił, że uwierzyłem w zasadność sprawdzenia "Meksyku 1986". Czy słusznie? 

Dalsza część tekstu pod wideo

Cóż, i tak i nie. Mamy tu do czynienia z sympatycznie krótkim filmem, na którym rzeczywiście od czasu do czasu można się zaśmiać, ale nie nazwałbym go najlepszą komedią roku. Stonowany humor to jednak nic takiego, kiedy sama fabuła trzyma uwagę widza od pierwszej do ostatniej minuty. I tu właśnie pojawia się problem...

Meksyk 1986 (2026) - recenzja, opinia o filmie [Netflix]. Stonowany humor, to i fabuła stonowana 

Film Gabriela Ripsteina, szerszej widowni znanego z... Zapewne niczego, jest, że się tak wyrażę, adekwatny. Fabułę łatwo się śledzi, a aktorzy solidnie odgrywają swoje role, ale jest to również produkcja odrobinę nijaka. Droga Martina de la Torre (Luna) na szczyt drabiny społecznej jest względnie ciekawa, ale brakuje jej pazura. Oglądamy kolejne sceny, przyglądamy się problemom, z którymi musi poradzić sobie nasz bohater i to wszystko ma jakiś tam sens, ale jest przy tym strasznie zwyczajne, rzeczowe wręcz. Kiedy film się kończy, widz zamiast czuć satysfakcję, złość czy właściwie cokolwiek, wyłącza po prostu telewizor i przechodzi dalej do porządku dziennego.

To napisawszy, muszę oddać scenarzystom, których, z jakiegoś powodu, była tutaj aż czwórka, że okazjonalnie udało im się zbudować scenę, która potrafi wywołać szczery uśmiech na twarzy widza. Kiedy blisko początku filmu Torre jest zazdrosny o chłopaka, z którym spotyka się jego kochanka - mieszkająca tylko dwa piętra nam nim i jego żoną - postanawia ulżyć swojej zranionej dumie rysując mu cały bok jego pięknego, sportowego auta. Niby nic takiego, ale mimiką twarzy Luny, połączona ze specyficzną pracą kamery i ścieżką dźwiękową, sprawiają, że nie sposób się chociaż nie uśmiechnąć. Później FIFA chce zabrać Meksykowi przyznaną już opcję organizacji mistrzostw z powodu niedawnego trzęsienia ziemi, które zabrało życia ogromnej ilości ludzi, co dla naszego bohatera jest gorszą informacją niż samo trzęsienie. Ale nic to, ponieważ udaje mu się przekonać wysłannika organizacji, że piłka nożna to jest właśnie to, czego Meksyk teraz potrzebuje. Jak? Tego już nie zdradzę, ale starczy powiedzieć, że absurd całej sytuacji zdecydowanie udzieli się widzowi. 

Meksyk 1986 (2026) - recenzja, opinia o filmie [Netflix]. Człowiek orkiestra 

Film nie miałby szans nawet na ten swój umiarkowany sukces, gdyby nie wulkan energii, jakim jest Diego Luna. Filmowcy ucharakteryzowali go tutaj na jednego z najbardziej śliskich typów, jakich w życiu widziałeś. Jego nienaganny garnitur doskonale koreluje z pokaźnym, stereotypowo meksykańskim wąsiskiem i elegancko uczesanymi w przedziałek włosami. Nie jestem do końca pewien co, ale wydaje mi się, że charakteryzacja podziałała też coś przy jego brwiach i rzęsach, dzięki czemu zniknął gdzieś jego zwyczajowy urok, zastąpiony lekko odpychającym oportunizmem i wzrokiem tak głodnym, że aż przerażającym. Żeby jednak nie było, postać Torre nie jest taka czarno biała. Widz czuje, że pieniądze i sława to jedno, ale u podstaw wszystkich jego działań znajduje się żywa miłość do piłki nożnej. Reszta obsady nie może pochwalić się aż taką rozpiętością charakterologiczną, ale trzeba przyznać, że większość postaci jest na swój sposób wyrazista, choć zwykle ogranicza się to do jakiejś jednej cechy - wybuchowość, flegmatyczność i tak dalej.

Za zdjęcia do filmu odpowiada Emiliano Villanueva, który wcześniej kręcił między innymi całkiem udany serial "La Maquina: Bokser". Powiedziałbym, że to bardzo miło, że dobór taśmy (filtrów w postprodukcji?), oświetlenia i nawet stylu prowadzenia kamery bardzo skutecznie naśladuje epokę, z której pochodzi film, choć odnoszę wrażenie, że w dzisiejszych czasach stało się to już standardem - jeśli rzecz dzieje się w latach osiemdziesiątych czy wcześniej, to widz ma czuć to patrząc już tylko na pojedyncze ujęcia. Tak czy inaczej, "Meksyk 1986" jest przyjemnym wizualnie filmem, lekko nostalgicznym, ale przy tym również kojarzącym się polskiemu widzowi z czasami komunizmu - oni tam wtedy też byli w kryzysie, rządziła partia rewolucyjna, ludzie musieli być odgórnie szczęśliwi. Stąd też i ten zryw żeby zorganizować u siebie kolejne mistrzostwa - ku pokrzepieniu serc. 

Koniec końców, "Meksyk 1986" jest produktem odrobinę zbyt hermetycznym, aby można go było polecić szerokiej widowni. Sposób prowadzenia narracji nie porywa, humor - choć obecny - jest bardzo stonowany, a sama fabuła najbardziej złapie za serce rodowitych Meksykan. Parę razy razy się uśmiechnęłam i nawet zaintrygowały mnie te przepychanki głównego bohatera z FIFA i swoimi zwierzchnikami, ale mogło być lepiej. 

Advertisement

Atuty

  • Charakterystyczny klimat lat osiemdziesiątych;
  • Bardzo dobry Diego Luna;
  • Od czasu do czasu można się zaśmiać.

Wady

  • Bardzo typowa, umiarkowanie angażująca fabuła;
  • Humor mógłby być mocniej zaakcentowany;
  • Dosyć hermetyczna tematyka.

"Meksyk 1986" nie jest najlepszym filmem o piłce nożnej w historii, ale może się podobać. Diego Luna ratuje sytuację. 

5,5
Piotrek Kamiński Strona autora
Z wykształcenia filolog, z zamiłowania gracz i kinoman pochłaniający popkulturę od przeszło 30 lat. O filmach na PPE pisze od 2019. Zarówno w grach, jak i filmach najbardziej ceni sobie dobrą fabułę. W wolnych chwilach lubi poczytać, pójść na koncert albo rodzinny spacer z psem.
cropper