Alfa (2026) - recenzja filmu [Netflix]. Walka o przetrwanie

Alfa (2026) - recenzja, opinia o filmie [Netflix]. Walka o przetrwanie

Piotrek Kamiński | Dzisiaj, 21:03

Sasha uzależniona jest od adrenaliny - wspinaczka, kajakarstwo górskie, survival to jej chleb powszedni. Kiedy po śmierci ukochanej osoby wyrusza w góry, by zastąpić ból mentalny fizycznym, nie spodziewa się, że natura nie będzie jej jedynym przeciwnikiem...

Czego by o Baltasarze Kormakurze nie mówić, trzeba mu przyznać, że potrafi zrobić przyjemny wizualnie film. Zdjęcia, jakie wykonali tu wraz z operatorem Lawrence'em Sherem, regularnie zapierają dech w piersiach. Na samym początku filmu dostajemy tak idealną paralaksę. Gdzie pierwszy plan stoi w miejscu, a drugi ujawnia nam, co dzieje się dalej że nie mam pytań. Byłem pewien, że to efekt komputerowy, bo nie da się czegoś takiego zrobić faktycznie w oku kamery. I choć nie widziałem dokładnych materiałów zza kulis tego ujęcia, to jednak wszystkie dostępne dane sugerują, że jest to żywy obraz, po mistrzowsku uchwycony w obiektyw przez Shera. Coś niesamowitego. 

Dalsza część tekstu pod wideo

Drugim elementem, mocno wpływającym na odbiór filmu, jest jego tempo. Zgodnie z wytycznymi Czerwonego N, dostajemy mocny, pełen napięcia początek, po nim lekkie zwolnienie, które reżyser wypełnia scenami sportowymi, gdzie wcielająca się w główną bohaterkę Charlize Theron staje twarzą w twarz z brutalnymi prawami natury - i ponoć w większości scen rzeczywiście widzimy nią samą, a nie żadną kaskaderkę. Później natomiast, w lesie pojawia się Bob (Taron Egerton) i od tej pory tempo nie zwalnia już aż do napisów końcowych. Film jest krótki, ledwie 95 minut, a seans i tak przelatuje nie wiadomo kiedy, na jednym, metaforycznym wdechu. 

Alfa (2026) - recenzja, opinia o filmie [Netflix]. Najbardziej niebezpieczna gra

Fabuła filmu nie wykracza jakoś bardzo poza to, co napisałem już we wstępie. Sasha (Charlize Theron) wspinała się ze swoim partnerem (Eric Bana) na wymagającą górę, kiedy jej niecierpliwość i nieciekawa pogoda doprowadziły do tragedii. Jakiś czas później jedzie odbyć kolejną przygodę, gdzieś w dzikszej części Australii. Po drodze, na stacji benzynowej czy w innym, przydrożnym barze, spotyka Bena (Taron Egerton), uczynnego faceta, który chętnie pomoże jej znaleźć drogę do celu. Pyta jednak czy woli prostszą trasę czy trudniejszą. Stwierdzając, że woli trudniejszą, Sasha podpisuje na siebie wyrok. Dwa dni później ponownie wpada na Boba i przekonuje się, że ten wcale nie jest tak pomocny, jak mogłoby się wydawać.

Obserwowanie jej ucieczki i jego absolutnie szalonej, niemal rytualistycznej pogoni za nią jest bardzo zajmujące, jasne. Zastanawiamy się, jak dziewczyna poradzi sobie w każdej danej sytuacji, z napięciem patrzymy na ich konwersacje. Powiedziałbym jednak, że nigdy nie czułem, aby bohaterka znajdowała się w prawdziwym niebezpieczeństwie - nie po to reżyser najpierw skosił ją do parteru w pierwszych minutach filmu, żeby kopać ją dalej na linii mety. Nawet hardkory w stylu "Funny games" wiedzą, że jeśli robimy równię pochyłą, to wypadałoby zacząć wysoko. Ogólne zdawanie sobie sprawy z tego, że główna bohaterka zapewne poradzi sobie z sytuacją nie jest jednak złe samo w sobie. Bardziej przeszkadzało mi, kiedy historia zbliżyła się do swojego punktu kulminacyjnego, a reżyser nadal próbował udawać, że widzowie nie wiedzą, co się zaraz stanie. Dobrych kilka (kilkanaście?) minut patrzenia na powolny proces wspinaczki może i mógłby trzymać w napięciu, gdyby człowiek nie wiedział dokładnie, do czego to wszystko zmierza. S po wszystkim film ma jeszcze czelność "trzymać nas w niepewności", co będzie dalej. Kompletnie tego nie poczułem, wręcz śmiałem się, kiedy zaczęły rozgrywać się sceny kończące film. Z drugiej strony, moja żona była kompletnie wczuta od pierwszej do ostatniej minuty i kłóciła się ze mną, że to całkiem solidna intryga, więc wychodzi na to, że wszystko zależy od oczekiwań widza.

Alfa (2026) - recenzja, opinia o filmie [Netflix]. Aktorzy robią ten film

W przygotowaniu do wykonywania sportów ekstremalnych, Theron dostała pomoc od legendarnej Beth Rodden, profesjonalnej wspinaczki, posiadającej wiele rekordów i być może jedynej, a na pewno pierwszej mogącej na równi rywalizować z mężczyznami. I poświęcenie to bardzo dobrze widoczne jest w filmie. Można było nakręcić sceny z dobrze widoczną aktorką, na dużych zbliżeniach , dzięki czemu możemy poczuć, że jesteśmy częścią akcji. Czego by o "Alfie" nie mówić, nie można zarzucić jej, że jest filmem nudnym. Głupim? Jasne, czemu nie. Ale ogląda się go z wypiekami na twarzy. 

Theron to jeden element układanki - zdecydowanie dobrze wygląda się ją na ekranie z czy to ze względu na jej oddanie sztuce, czy po prostu urodę, ale byłem bardzo pozytywnie zaskoczony tym, co w filmie prezentuje Egerton. Pałam do niego wielką sympatią od pierwszego "Kingsman: Tajne służby" - chłopak ma potężną charyzmę i dobrze pasuje zarówno do roli chava z osiedla, jak i dystyngowanego agenta w typie Jamesa Bonda, wystrojonego w nienagannie skrojony garnitur. Był też zaskakująco dobrym Eltonem Johnem, co samo w sobie jest już dosyć imponujące, zważywszy na to kim jest Elton. Nie zdarzyło mu się jednak do tej pory grać kompletnego psychola, postaci na wskroś negatywnej, więc tym bardziej ciekawie było zobaczyć go w takiej kreacji. Te jego zwykle pozytywne oczy robią dobrą robotę budując fałszywe zaufanie miedzy nim a postacią Theron. A później zaczynają się the Chemical Brothers. I nagle cała jego mowa ciała zmienia się, oczy robią się dzikie, a mowa staje się pusta, metodyczna zamiast naturalnej. To zaskakująco udana scena, która bardzo łatwo mogłaby ugrzęznąć na mieliźnie absurdu, stać się śmieszna, gdyby zawalić klimat. Egerton wzbija się jednak ponad to i na pewien czas staje się prawdziwie straszny. Szkoda, że bliżej końca wrażenie to kompletnie znika. 

Finalnie "Alfa" jest... Niezłym filmem. Masa tu głupot i zakończeniu brakuje mocy, ale mocne występy obojga głównych aktorów w połączeniu z pięknymi zdjęciami Shera sprawiają, że całość ogląda się szybko i raczej przyjemnie. Był tu jednak materiał na coś lepszego, więc i tak jestem zły na reżysera, że zadowolił się tylko prostym thrillerem "do kotleta". Można obejrzeć. I chwilę po tym zapomnieć. 

Advertisement

Atuty

  • Fizyczność Charlize Theron;
  • Taron Egerton jako świr;
  • Ładne zdjęcia;
  • Solidne tempo.

Wady

  • Zaczyna solidnie, ale pod koniec kompletnie traci jakiekolwiek napięcie;
  • Fabuły tyle, co kot napłakał;
  • Kilka scenariuszowych naiwności.

"Alfa" to jeden z tych filmów, które przyciągają koncepcją, ale poza tym nie mają już nic więcej do zaoferowania. Można sprawdzić, ale to mógł i powinien był być znacznie lepszy film.

6,0
Piotrek Kamiński Strona autora
Z wykształcenia filolog, z zamiłowania gracz i kinoman pochłaniający popkulturę od przeszło 30 lat. O filmach na PPE pisze od 2019. Zarówno w grach, jak i filmach najbardziej ceni sobie dobrą fabułę. W wolnych chwilach lubi poczytać, pójść na koncert albo rodzinny spacer z psem.
cropper