Xiaomi 17 Ultra - test smartfona. Niemal doskonały aparat fotograficzny, z którego można przy okazji dzwonić

Xiaomi 17 Ultra - test smartfona. Niemal doskonały aparat fotograficzny, z którego można przy okazji dzwonić

Piotrek Kamiński | Wczoraj, 22:00

Nowy flagowiec Xiaomi przeskakuje generację i z piętnastki natychmiast przechodzi do modelu z numerkiem siedemnaście. Czy to tylko marketingowa gadka, czy faktycznie mamy do czynienia z przeskokiem tak dużym, że można mówić o zupełnie nowej jakości? Sprawdzamy!

Do testów dostałem model Xiaomi 17 Ultra, a więc najlepszą wersję sprzętu, jeśli Leica Leitzphone liczyć jako swój własny produkt. Spędziłem z nim dwa tygodnie, intensywnie sprawdzając zarówno działanie systemu, aparaty, jak i baterię i czysty user experience. I wiesz co? Cudowny jest ten sprzęt. Jeśli nie odstraszają cię kwoty za telefon rzędu 6500zł, a prócz zwykłego dzwonienia i oglądania YouTube lubisz zrobić również zdjęcie, którego nie wstyd będzie później wywołać, to mam tu dla ciebie propozycję naprawdę godną przemyślenia. 

Dalsza część tekstu pod wideo

Potencjalnym argumentem przeciw może być właśnie ta wysoka cena. W zamian dostajemy jeden z najbardziej kompletnych smartfonów na rynku, lecz prawda jest taka, że większość użytkowników może spokojnie obejść się bez całej tej technologii, upakowanej w tych 224 gramach sprzętu. To już jest niemal profesjonalny aparat fotograficzny,do którego dorzucono łaskawie antenę. Jeśli jednak zależy ci przede wszystkim na jakości, zapraszam do dalszej części tekstu.

Xiaomi 17 Ultra - Wygląd

Pierwszym, co rzuca się w oczy porównując Xiaomi 17 Ultra z jego poprzednikiem, 15 Ultra, to... Jego wersje kolorystyczne. Prócz bardzo klasycznych czerni i bieli, firma z Pekinu postawiła na przykuwającą uwagę zieleń, ozdobioną niezliczoną ilością drobnych "gwiazdek" brokatu, które według szefa marki ma przypominać użytkownikom rozgwieżdżone niebo. Idealna propozycja dla osób lubiących coś więcej niż tylko klasyczną elegancję i moim zdaniem najładniejsza wersja tej słuchawki. 

Aparaty ponownie umieszczono w wielkim, mocno wystającym z ramki kole (które zostało bardzo ciekawie wykorzystane w wyższym modelu - Leica Leitzphone), co z jednej strony wygląda na lekki overdesign, z drugiej, sugeruje, że mamy do czynienia z aparatem fotograficznym, z którym trzeba się liczyć. Osobiście nawet to do mnie trafia. Body telefonu stało się nieznacznie szersze i wyższe (162.90 x 77.6), a przy tym udało się całkiem solidnie je odchudzić, jako że grubość 17 Ultra to jedyne 8.29mm, ale telefon nie robi wcale przez to wrażenie bardziej delikatnego czy podatnego na zniszczenia. Całkiem klasycznie, na spodzie urządzenia znajduje się tacka na kartę sim (brak miejsca na kartę pamięci, ale biorąc pod uwagę 512GB przestrzeni w tańszej wersji, nie powinien to być wielki problem), a na prawym boku znajdziemy przyciski blokady i głośności - sympatycznie zaokrąglone i wyposażone w satysfakcjonujący "klik". Producent gwarantuje wodo i pyłoodporność w klasach IP66, IP68 i IP69. Ogólnie, nie ma mowy o kompletnej zmianie podejścia, czy jakiejkolwiek rewolucji, a jedynie stabilnej, przemyślanej ewolucji. 

Ekran HyperRGB to 120Hz AMOLED o przekątnej 6.9 cala, z maksymalną jasnością na poziomie 3500 nitów. To bardzo dobry wynik i tak jak nie wypalałbym sobie na co dzień oczu takimi wartościami, tak zdecydowanie można je docenić, kiedy spacerujemy z telefonem w dłoni w słoneczny dzień i mamy na ekranie względnie ciemny obraz lub kiedy chcemy docenić szalenie wysoką jakość zrobionych nim zdjęć. A właśnie, skoro już o zdjęciach rozmawiamy. 

Xiaomi 17 Ultra - Aparat 

Xiaomi 17 Ultra wyposażony został w trzy tylne aparaty i jeden przedni. Główne oko patrzy na świat za pomocą stworzonej przez Leicę, 23mm soczewki 50Mpix, mogącej pochwalić się otwarciem przesłony f1.68. Następny mamy teleobiektyw mogący robić zdjęcia w kosmicznie brzmiących 200Mpix, f2.39-2.96, co odpowiadać ma ogniskowej 75-100mm. Stawkę zamyka obiektyw ultraszerokokątny, podobnie jak główny aparat, robiący zdjęcia w 50Mpix. Robiąc zdjęcia w trybie automatycznym możemy wybierać pomiędzy trybami Leica Authentic Look i Leica Vibrant Look. Który robi lepsze zdjęcia? Poniżej podrzucam porównanie. Moim zdaniem to raczej kwestia preferencji. 

Prawda jest taka, że technologia obrabiająca zdjęcia zastosowana przez Xiaomi robi tak niesamowitą robotę, że niezależnie od zastosowanego obiektywu, niezależnie od warunków, zdjęcia wychodzą absolutnie obłędnie. Trzeba naprawę się postarać, aby zrobić kiepsko wyglądające zdjęcie - może być nudne, ale technicznie nic mu nie będzie dolegać. Aparat dobiera jasność, kontrast i natężenie barw z precyzją, która do tej pory kojarzyć mogła się najwyżej z profesjonalnymi fotografiami, wykonanymi sprzętem za dziesiątki tysięcy złotych. Bardzo szybka przesłona oznacza, że zdjęcia robione w ruchu wychodzą idealnie - zwróć uwagę choćby na będącego w trakcie robienia tricku skatera, czy wkomponowany w skałę, barceloński cmentarz, który złapałem jadąc autokarem. Zdjęcia nocne - częstą bolączka aparatów instalowanych w telefonach - są wyraziste i  pozbawione szumu, zachowując przy tym bardzo imponującą ilość detali. Producent chwali się, że sprzęt dobrze radzi sobie nawet z bardzo mocnymi źródłami światła, które w większości aparatów zdominowałyby zdjęcie i zostawiły smugi. Ponoć z powodzeniem można fotografować (i nagrywać) nawet fajerwerki. Cóż, tego akurat nie udało mi się sprawdzić, ale zrobiłem kilka zdjęć warszawskim i barcelońskim latarniom. Efekt jest... Różny. Kiedy tematem zdjęcia jest wyłącznie źródło światła, aparat bardzo skutecznie je ogranicza - można nawet zobaczyć jak lampa wygląda w środku. Natomiast, jeśli światło jest tylko jednym z elementów zdjęcia, algorytm zdaje się go nie zauważać, przez co efekt jest bardzo... Artystyczny. 

System soczewek Leica UltraPure daje użytkownikom całkiem spore pole do popisu w temacie przybliżenia. Aż 17.2 zoom optyczny oznacza, że możemy robić wyraźne, bezstratne zdjęcia nawet i ze stu metrów (przydaje się, kiedy chcesz z daleka spojrzeć na tablicę, za ile masz tramwaj - polecam), a jeśli bardzo chcemy, cyfrowy zoom pozwoli nam podjechać nawet do wartości x120. Co ciekawe, algorytm przetwarzający obraz jest na tyle skuteczny, że jeśli robimy zdjęcie w dobrych warunkach, w ciągu dnia, nie próbujemy fotografować tekstu ani czyjejś twarzy, to efekt jest jak najbardziej zadowalający. Może nie na tyle żeby później takie zdjęcie drukować - przyglądając się rezultatom, zaczynamy zauważać uproszczenia, specyficzną mozaikę bardziej skomplikowanego tła, nie do końca trafnie "odgadnięte" obiekty - ale czysto informacyjnie, na przykład żeby coś komuś pokazać, oferowana jakość powinna w zupełności wystarczyć. 

Tym, czego mi trochę brakuje, jest lepszy tryb makro, do robienia zdjęć bardzo małym obiektom. Można podjechać do tematu względnie blisko, jasne, ale złapanie ostrości z kilku centymetrów jest niemożliwe - poprzedni model, 15 Ultra, był pod tym względem dużo lepszy, a nawet i mój prywatny Google Pixel 9 radzi sobie nieporównywalnie lepiej z makro zdjęciami. Taka wymiana - mamy naprawdę niesamowity zoom, ale z bardzo bliska nie poszalejemy. 

Kamera wideo radzi sobie dobrze w sprzyjających warunkach, zachowując satysfakcjonującą liczbę detali nawet na sporym przybliżeniu (maksymalnie x30). Nagrywałem swojego syna i jego kolegę grających w tenisa stołowego i nawet przy szybkich zamachach paletką nie było mowy o smażeniu czy artefaktach. Trochę słabiej wygląda natomiast sytuacja z filmami nocnymi. Jeszcze kiedy kręcimy bez używania zoomu, a nasz temat nie rusza się zbyt mocno, efekt jest całkiem niezły - sensor łapie całkiem sporo światła, dzięki czemu film jest wyrazisty. Ale wystarczy przybliżyć obraz by zobaczyć, że obraz szaleje, starając się złapać ostrość, wszędzie widać pełno szumów i artefaktów. Jest to jednak raczej ekstremalny przykład, bo dla większości codziennych zastosowań zastosowana kamera w zupełności wystarczy. Z drugiej strony, za te pieniądze nie powinniśmy musieć chodzić na ustępstwa...

Xiaomi 17 Ultra - Benchmarki i bateria 

Potężne bebechy Xiaomi 17 Ultra oznaczają, że aplikacje benchmarkowe muszą mieć się na baczności. Podstawowymi testami nie ma co zawracać sobie nawet głowy, oczywiście, że wszystkie zostaną wymaksowane. Wildlife Extreme na 3DMarku przetestowałem dwukrotnie - na pełnej baterii i około połowy akumulatora o pojemności 6000mAh (czyli znowu mniej niż model przeznaczony na Chiny). Śmigając na pełnych obrotach, telefon wykręcił wynik 6543 i 39.18fps, co plasuje go na trzecim miejscu światowego rankingu, wcale niedaleko za Samsungiem S26 Ultra i Honorem Magic8 Pro. Co ciekawe, mając do dyspozycji jedynie połowę baterii, wynik ten był już znacznie niższy - 5993 punkty przy średniej płynności 35.89. Warto jednak pamiętać, że to wciąż potężny wynik, gwarantujący płynne działanie nawet najbardziej wymagających gier na rynku. Podczas testu wytrzymałości Wildlife Extreme, bateria zjechała o 11%, a temperatura podskoczyła z 34 na odczuwalnie już ciepłe 49 stopni Celsjusza, ze stabilnością na poziomie 73%. Niby dobry wynik, choć zdecydowanie nie najlepszy. Na Geekbench 6 CPU osiągnęło wynik 3590 punktów na pojedynczym rdzeniu oraz 10599 na wielu. GPU natomiast zgarnęło 23824 punkty. Niby cyferki, jak cyferki, ale musisz wiedzieć, że wyniki te oznaczają, że Xiaomi 17 Ultra znajduje się obecnie w ścisłej czołówce najpotężniejszych urządzeń na rynku. Do tego, przy całej tej mocy, zastosowana przez producenta bateria pozwala cieszyć się całkiem intensywną zabawą urządzeniem od rana do wieczora - bez konieczności doładowywania po drodze, jak choćby w przypadku mojego Pixela. Po całym dniu chodzenia po mieście, grania w Pokemony i robienia zdjęć, wciąż miałem wieczorem około 30 procent baterii, dzięki czemu nigdy nie towarzyszył mi stres, że zaraz padnie mi telefon i zgubię się w obcym miejscu.

Xiaomi 17 Ultra - Software 

Na pokładzie dostajemy Androida 16 z nakładką HyperOS 3. Na pierwszy rzut oka nie ma tu niczego, co mogłoby przyspieszyć bicie naszego serca. Klasyczny zestaw aplikacji, które dzięki Snapdragonowi 8 Elite Gen 5 i 16 gigabajtami ramu śmigają z prędkością światła. Nic nie przycina, przeskakiwanie pomiędzy aktywnymi oknami jest natychmiastowe, a Pokemon GO (jedyna gra na telefony, w którą regularnie gram) wszystko doczytuje i ładuje w ułamku sekundy. Obcowanie z Xiaomi 17 Ultra to czysta przyjemność. Z faktycznych nowości mamy kilka ciekawych propozycji. Po pierwsze, pojawiającą się przy oku przedniego aparatu mini wyspę, którą możemy rozszerzyć korzystając z aplikacji takich jak Spotify, co ukarze nam panel sterowania bez konieczności ponownego wchodzenia do aplikacji. Dostajemy cały zestaw narzędzi umożliwiający podłączenie telefonu z innymi urządzeniami z zalogowanym kontem Xiaomi, tworząc ekosystem na wzór tych od Google czy iOS. Niestety, nie bardzo miałem jak sprawdzić go w praniu, więc nie wiem na ile dobrze się z niego korzysta. Oczywiście, biorąc pod uwagę obecne trendy, nie mogło zabraknąć rozbudowanych opcji AI. Klasycznie - upiększanie zdjęć, obróbka tekstu, tłumaczenie, generacja napisów. Część z tych opcji to raczej tylko gadżety, którymi pobawimy się sekundę i nigdy do nich nie wrócimy (na przykład w ogóle nie podoba mi się automatyczne upiększanie zdjęć, sam zrobię to zdecydowanie lepiej za pomocą klasycznych opcji edycji), ale już poprawianie tekstu, kiedy chcemy na szybko napisać jakąś oficjalną wiadomość, jest naprawdę przydatne. 

Ostatecznie, Xiaomi 17 Ultra to świetna propozycja dla wszystkich entuzjastów smartfonów z segmentu ultra premium, choć nie pozbawiona paru mankamentów - przede wszystkim mało konkurencyjnej kamery podczas ujęć nocnych i braku prawilnego trybu makro. Są to jednak raczej niewielkie skazy na skądinąd pięknie wypolerowanym produkcie. Polecam.

Atuty

  • Trzy aparaty oferujące świetną klarowność, ostrość, kolorystykę, jasność i kontrast;
  • Świetny zoom optyczny i naprawdę dobry cyfrowy;
  • Połączenie z innymi produktami Xiaomi;
  • Kilka przydatnych opcji AI;
  • Dobra bateria i ultdaszybkie ładowanie;
  • Bez problemu radzi sobie z grami i operowaniem na wielu aplikacjach jednocześnie;
  • Możliwość klonowania aplikacji;
  • Cienki, lekki i przy tym odporny na uszkodzenia.

Wady

  • Brak sensownego trybu makro;
  • Kamera przy niskim oświetleniu mogłaby być lepsza.

Xiaomi ponownie udowadnia, że jest obecnie jednym z najważniejszych graczy na rynku smartfonów. Xiaomi 17 Ultra oferuje niesamowite wrażenia z codziennego użytkowania i pozwala poczuć się jak profesjonalny fotograf.

9,0
Piotrek Kamiński Strona autora
Z wykształcenia filolog, z zamiłowania gracz i kinoman pochłaniający popkulturę od przeszło 30 lat. O filmach na PPE pisze od 2019. Zarówno w grach, jak i filmach najbardziej ceni sobie dobrą fabułę. W wolnych chwilach lubi poczytać, pójść na koncert albo rodzinny spacer z psem.
cropper