Paradise (2025) - recenzja 2. sezonu serialu [Disney]. Podejrzliwe umysły w Graceland

Paradise (2025) - recenzja, opinia o 2. sezonie serialu [Disney]. Podejrzliwe umysły w Graceland

Piotrek Kamiński | Dzisiaj, 21:30

Pierwszy sezon "Paradise" zakończył się z takim przytupem, że aż szkoda go tu spoilerować. Tak samo jak i całą resztę serialu. Dam ci więc szansę. Jeśli nie widziałeś zeszłorocznego "Paradise", to zrób sobie przysługę, nie czytaj dalej i obejrzyj chociaż pierwszy odcinek. W ciemno, nawet bez trailera.

Już? Wszyscy sobie poszli? To jedziemy! Kiedy ostatni raz go widzieliśmy, Xavier Collins (Sterling K. Brown) opuszczał właśnie bunkier, w którym spędził ostatnie trzy lata swojego życia. Jego żona żyje! A przynajmniej żyła jakiś czas temu, a on nie cofnie się przed niczym, byle ją odnaleźć.

Dalsza część tekstu pod wideo

Na to jednak będziemy musieli jednak chwilę zaczekać, jako że drugi sezon serialu Dana Fogelmana redukuje bieg i zaprasza widzów do zapoznania się z zupełnie nową historią, która dopiero po kilku odcinkach połączy się z wątkiem Xaviera. Twórcy serialu ostrzegali w wywiadach, że drugi sezon zmienia nieco ton, ale chyba nikt nie był gotów na to, co tu dostaliśmy. Pierwszy odcinek drugiego sezonu to piękna opowieść o harcie ducha, samotności, potencjalnych trudach egzystencji w postapokaliptycznym świecie, ale również, a może przede wszystkim o tym, że nie wolno tracić nadziei, że na świecie jest też dobro. To jeden z ważniejszych motywów tego sezonu, którym scenarzyści pięknie bawią się aby raz za razem zaskakiwać widza. 

Paradise (2025) - recenzja, opinia o 2. sezonie serialu [Disney]. There's something about Alice 

Główną bohaterką tego pierwszego odcinka jest Alice (Shailene Woodley), aspołeczna dziewczyna, która przed katastrofą zajmowała się oprowadzaniem ludzi po posiadłości Elvisa, Graceland. W niemal kompletnej samotności przetrwała dwa lata, tracąc po drodze resztki nadziei na lepsze jutro. Wtedy jednak zza chmur wyszło słońce, a wkrótce po nim pojawili się ludzie. Czego chcą? Jak są nastawieni? Alice nie ma pojęcia czy dożyje do wieczora, nad czym my zastanawiamy się wraz z nią.

Przyznam, że z początku nie do końca kupiłem jak szybko i nonszalancko scenarzyści zdradzają odpowiedzi na te pytania widzowi. Zacząłem dorabiać sobie teorie spiskowe, kombinować jak koń pod górę, a tu nie - jest jak jest, tyle. Wyglądało na to, że czeka nas dosyć prosto napisany sezon. Spieszę jednak donieść, że mogła być to jedynie zasłona dymna, próba uśpienia naszej uwagi, ponieważ w drugiej połowie sezonu dzieją się takie rzeczy, rozgrywają się wątki tak emocjonalne, pełne wzlotów, upadków, przyjaźni i zdrad, że nie mam pytań. Właściwie to nie, jedno mam: Drogi Panie Disneyu, co to za mania wysyłania seriali do recenzji bez ostatniego odcinka?! Jak ja mam teraz wytrzymać ponad miesiąc do finału tej historii? 

Paradise (2025) - recenzja, opinia o 2. sezonie serialu [Disney]. Spokojnie, zaraz się rozkręci 

Piszę "w drugiej połowie sezonu", ponieważ ta pierwsza, z wyłączeniem pierwszego odcinka... Jest trochę powolna. Rozumiem, że cały sezon nie może jechać na wysokich obrotach wygenerowanych przez finał poprzedniego, ale historia Xaviera z dziećmi, które go znalazły, później reset sytuacji w bunkrze i przeprowadzka naszych bohaterów do Atlanty reprezentują poziom artyzmu i przywiązania do detali kojarzony zwykle z produkcjami Vince'a Gilligana. Z jednej strony jest to niebagatelna pochwała, z drugiej lekki problem, bo tak niespieszne tempo akcji nie wszystkim fabułom pasuje i w tym przypadku powiedziałbym, że efekt jest mocno nierówny. Są momenty, w których ta cisza i precyzja grają idealnie, a są takie, w których widz ma wrażenie, że historia stanęła w miejscu. 

Od strony aktorskiej ponownie mamy do czynienia z absolutnie najwyższą półką. Jakim cudem Sterling K. Brown nie ma jeszcze na koncie Oscara, to jest dla mnie niepojęte. Z równą łatwością prezentuje się jako zdeterminowany, bezwzględny specjalista od "spraw bezpieczeństwa", jak i najbardziej łagodny, opiekuńczy człowiek świata. Jest coś w tonie jego głosu, co sprawia, że widz automatycznie zaczyna z nim sympatyzować. Woodley, choć z początku wydawała mi się być lekko nijaka, ostatecznie urosła do rangi jednej z moich ulubionych postaci w całym serialu. Julianne Nicholson pozostaje najciekawiej złożonym czarnym charakterem ostatniego czasu, ze zwiększającą się z odcinka na odcinek listą argumentów za i przeciwko niej. Królową zwariowanej nieprzewidywalności pozostaje natomiast Nicole Brydon Bloom. Drugi sezon dodaje jej postaci odrobinę historii z młodości i... Nie jestem pewien, czy podoba mi się to, co sugerują producenci serialu. Nie chcę jednak skreślać jej wątku przed czasem - zobaczymy, co z tego wyniknie. Z nowych postaci wyróżnia się przede wszystkim Link (Thomas Doherty). Nie dość, że nazwany za tym Linkiem od Nintendo, to jeszcze potencjalnie może okazać się on być postacią absolutnie kluczową, niezbędną do rozwiązania tego węzła gordyjskiego, którego supłanie oglądamy już drugi sezon. 

Kontynuacja "Paradise" zaczyna się pierwszorzędnie, po czym zwalnia, aby od półmetku gnać po podium w kategorii najlepszych seriali tego sezonu. Niesamowicie skonstruowane emocje, świetne aktorsko, pięknie dobrane piosenki Elvisa, Europe I paru innych wykonawców - wszystkie te elementy sprawiają, że natychmiast po skończeniu odcinka chcemy brać się za kolejny. Nie wystawiam ocen końcowych przed obejrzeniem całości sezonu, ale na zachętę mogę napisać, że w tym momencie oscyluję w okolicach ósemki. 

Advertisement
Piotrek Kamiński Strona autora
Z wykształcenia filolog, z zamiłowania gracz i kinoman pochłaniający popkulturę od przeszło 30 lat. O filmach na PPE pisze od 2019. Zarówno w grach, jak i filmach najbardziej ceni sobie dobrą fabułę. W wolnych chwilach lubi poczytać, pójść na koncert albo rodzinny spacer z psem.
cropper