Piep*zyć Mickiewicza 3 (2026) – recenzja, opinia o filmie [Next Film]. Hura, hura, dzisiaj matura
Klasa maturalna. Korek wciąż podkochuje się w Anicie, związek Dantego i Nel zostaje wystawiony na próbę, Cegła zakochuje się w dziewczynie z Francji, a pan Sienkiewicz... jest. Na sensowny wątek dla niego już zabrakło czasu. W trzecim „Piep*zyć Mickiewicza” dzieje się bardzo dużo, ale nie jestem pewien, czy to na pewno dobrze.
W przygotowaniu na romantyczne, walentynkowe wyjście do kina z żoną, postanowiłem pokazać jej najpierw pierwszy film, przed którym już kiedyś ją ostrzegałem, że jest niesamowicie wręcz kiepski. I wiesz co? Teraz, dwa lata po jego premierze... wciąż tak uważam. Ta oryginalna przygoda klasy drugiej be to był jakiś psychodeliczny sen – ludzie nagle zaczynali rapować, bandyci rozdawali dzieciakom narkotyki „za karę”, nauczyciele po prostu wchodzili do budynku szkoły i już dostawali pracę, a na koniec banda dzieciaków ogarnęła dorosłych bandytów, główny bohater wydał książkę i... nic z tego nie miało najmniejszego znaczenia w kontynuacji.
I całe szczęście, ponieważ po obraniu nowego kierunku, skupieniu się na dzieciakach, przyjaźni i dorastaniu, zamiast próbach robienia jakiejś dziwnej, hip-hopowej opery o młodych gniewnych, zeszłoroczny sequel okazał się być naprawdę przyjemnym kawałkiem kina – z solidnymi gagami i sercem we właściwym miejscu. Kując żelazo póki gorące, druga kontynuacja również powstała ledwie rok po pierwszej (a ponoć już mówi się o pomysłach na część czwartą), lecz tym razem już bez przesadnie znaczących zmian – w myśl zasady, że nie naprawia się czegoś, co nie jest zepsute. Rzecz w tym, że efektem jest po prostu więcej tego samego, ale bardziej chaotycznie, mniej składnie – słabiej. Ale wciąż wcale nie źle!
Piep*zyć Mickiewicza 3 (2026) – recenzja, opinia o filmie [Next Film]. Miłość rośnie wokół maturzystów
Głównym bohaterem filmu wciąż jest Dante (Hugo Tarres), który wchodzi w dorosłe życie – co reprezentuje nie tylko zbliżający się egzamin maturalny, ale również fakt, że musi on wyprowadzić się od sióstr zakonnych, gdzie spędził znaczną część swojego życia. Pora znaleźć pracę i myśleć o studiach. Rzecz w tym, że jego dziewczyna, Nel (Wiktoria Koprowska), chce uczyć się w Walii, a to oznacza koszta, kwoty, których on nie posiada. Jakby tego było mało, w szkole pojawia się nowy chłopak, bananowy Adam (Aleksander Idzi), od pierwszej chwili smalący cholewki do Nel i chyba mający jakąś wspólną przeszłość z naszym głównym bohaterem.
Kontynuowany jest również wątek Korka (Karol Rot), który wciąż kocha się w Anicie (Ada Grodzka), lecz scenarzysta, Kacper Szymański, chyba stwierdził, że ciągnięcie tego nie bardzo ma sens – te dwie postacie są ze sobą po prostu zbyt niekompatybilne. Na horyzoncie pojawia się więc potencjalna nowa miłość dla chłopaka. Pytanie, czy to na pewno prawdziwa dziewczyna, czy może ktoś robi sobie jedynie okrutny żart. Gdzie indziej Cegła (Igor Pawłowski) poznaje dziewczynę z Francji, dla której kompletnie traci głowę. Wątek ten nie jest rozpisany przesadnie poważnie, skupiając się głównie na żartach wynikających z faktu, że Cegła absolutnie nie zna języka, choć za Chiny nie chce się do tego przyznać. Mało ambitne, ale całkiem urocze.
Piep*zyć Mickiewicza 3 (2026) – recenzja, opinia o filmie [Next Film]. A gdzie reszta?!
A co z pozostałymi? To właśnie jest największy problem tej trzeciej części, ponieważ odpowiedź na to pytanie brzmi: nic. Bolo (Artur Gwizdak) po prostu jest. Pojawia się regularnie, ale nie ma niczego konkretnego do roboty. Tak samo Mieciu (Krystian Embradora) i Roxy (Aleksandra Izydorczyk). W paru momentach zobaczymy wicedyrektora Bobika (Jarosław Gruda), ale jemu to już nawet czegoś zabawnego do roboty nie było kiedy dać, bo zwyczajnie nie było już czasu. Najbardziej boli jednak to, co „Piep*zyć Mickiewicza 3” robi z postaciami Jana Sienkiewicza (Dawid Ogrodnik) oraz Ireny (Weronika Książkiewicz) – czyli nic. Pan Sienkiewicz zdaje się chorować na serce, co raz, że bierze się znikąd, a dwa, że do niczego w sumie nie prowadzi – ot, odrobina tanio zbudowanej dramaturgii i nic więcej. A to i tak znacznie więcej, niż dostała do roboty Książkiewicz. Może to tylko ja, ale naprawdę wolałbym kontynuować spędzanie czasu z postaciami, które już znam i lubię, zamiast patrzeć na jakiegoś nowego chłopaka, wprowadzonego na ostatniej prostej, żeby postawić związek głównych bohaterów pod znakiem zapytania.
Zdjęcia Wojciecha Oleksiejuka, ponownie jak w pierwszej kontynuacji, są znacznie bardziej klasyczne, pozbawione tej mocnej stylówy, którą charakteryzował się oryginał. Nie ma w tym nic złego, zwłaszcza, że same kadry nie rażą w żaden sposób brakami warsztatowymi – są po prostu okej. Nic nadzwyczajnego, ale też nic, do czego można by się przyczepić. Ponownie zdecydowano się na zastosowanie bardzo mocno nasyconych kolorów i sam nie jestem pewien czy bardziej mi się to nie podoba, bo jednak zwykle tak się filmów kinowych nie koloruje, czy może właśnie podoba, bo nadaje filmowi swój własny charakter. W ścieżce dźwiękowej, prócz nowych utworów, jak promujący film „Kto to?” od młodego wykonawcy, Bartka Mecnera, usłyszymy również kilka szlagierów odpowiednich do tematu, z obowiązkowym „Matura” od Farben Lehre.
„Piep*zyć Mickiewicza 3” to film niby złożony z typowych dla gatunku i tematu elementów, ale złożony na tyle nieskładnie, chaotycznie, że ciągnie to całą produkcję w dół. Wątków jest sporo, ale nie łączą się one ze sobą tak zgrabnie, jak w zeszłym roku. Część postaci została potraktowana zupełnie po macoszemu, a przy tym film nie wie, kiedy powinien się skończyć. Naturalne zakończenie całej tej opowieści, po którym z uśmiechem na ustach wystawiłbym wyższą ocenę, następuje dobrych dziesięć, może nawet piętnaście minut przed faktycznym końcem, bo filmowcy chcieli wcisnąć jeszcze kilka gagów i „zakończyć” niektóre wątki – które wcale zakończenia nie wymagały, skoro i tak mają zamiar nakręcić część czwartą. Niezły film, ale mógł być znacznie lepszy.
Atuty
- Nowe przygody raczej życiowe, powinny trafić do młodych ludzi;
- Sporo dobrego humoru;
- Młodzi aktorzy z filmu na film stają się coraz lepsi;
- Żywa kolorystyka i dobrze dobrana ścieżka dźwiękowa.
Wady
- Chaotycznie dobrane, nie zgrywające się ze sobą wątki;
- Zapomina o części postaci – w tym o Dawidzie Ogrodniku, co jest zbrodnią samą w sobie;
- Bardzo tanio buduje dramaturgię;
- Powinien był skończyć się kilkanaście minut wcześniej.
„Piep*zyć Mickiewicza 3” nie ma już stylu, który wyróżniał jedynkę, ani sympatycznej wolty fabularnej, która zrobiła dwójkę. Zostały żarty, chaos i wymuszona dramaturgia. Brzmi strasznie, ale prawda jest taka, że wciąż jest tu wystarczająco dużo serca i humoru, aby móc spędzić z Dantem i ekipą niezłych 90 minut. Ale jeśli naprawdę chcą kręcić część czwartą, muszą lepiej się postarać.
Przeczytaj również
Komentarze (1)
SORTUJ OD: Najnowszych / Najstarszych / Popularnych