Dalej jazda 2 (2026) – recenzja filmu [Monolith]. Nigdy nie jest za późno na miłość
Chwilę po szczęśliwym zakończeniu części pierwszej, Józef Gugulak wylądował w szpitalu. I pewnie by już z niego nie wyszedł, gdyby nie jego czysty, staropolski upór. Podczas organizowania swojego własnego pogrzebu, jego nie pamiętająca o niczym przez dłużej niż pięć sekund żona wymyśla sobie, że tak naprawdę to szykuje się on do ślubu. Z nią. Drugiego. No i co teraz? Trzeba wesele wyprawiać!
Przyznam, że druga „Dalej jazda” bardzo pozytywnie mnie zaskoczyła. Pierwszy film był na swój sposób uroczy, pełen pozytywnej energii i postaci z potencjałem, ale główny myk scenariusza był strasznie naiwny, a całość, jak na komedię, nie była zbyt śmieszna – z wyjątkami, oczywiście. Aż szkoda było patrzeć, jak giganci tacy jak Marian Opania i Wiktor Zborowski się marnują. Na szczęście, nie wszyscy są takimi zgryźliwymi marudami jak ja i szerszej publiczności film nawet podszedł. Tak więc, nie czekając zbyt długo, reżyser i scenarzysta projektu, Mariusz Kuczewski, tym razem do spółki ze swoim częstym kolaborantem, Marcinem Baczyńskim, zabrali się za pisanie kontynuacji. Minęło raptem kilka miesięcy, a cała ekipa już wracała na plan. I myślałby kto, że klejony tak na szybko scenariusz będzie pewnie jeszcze gorszy niż za pierwszym razem, ale nie! Jakimś cudem, tym razem jest naprawdę dobrze. Dalej jazda!
Ponownie mamy do czynienia z kilkoma głównymi wątkami. Po pierwsze, wspomniany już wyżej ślub Eli i Józefa (Małgorzata Rożniatowska i Marian Opania). Ku przerażeniu syna, Andrzeja (Mariusz Drężek), umierający ojciec naprawdę zmienił kompletnie trajektorię i z planowania swojego pochówku przeszedł do planowania wesela – ponieważ drzewiej wzięli tylko ślub cywilny, bo Andrzej już trochę za bardzo wystawał z brzucha, więc czemu nie! Trzeba tylko iść do księdza (Cezary Pazura) i załatwić detale. Chyba najzabawniejsza w tym wątku jest ta realizacja, jak, w najbardziej ogólnych założeniach, podobne są do siebie oba te wydarzenia i towarzyszące im imprezy. „Muszą być flaczki, na drugie schabowy, później tort, a po torcie niech dadzą jeszcze dewolaja”, instruuje syna Józef. „To na wesele czy pogrzeb?”, odpowiada przerażony Andrzej. „Tu i tu”, kończy niewzruszony ojciec. Dzięki nieziemskiej, bardzo nerwowej charyzmie Opani, cała historia pełna jest zabawnych sytuacji z jego udziałem.
Dalej jazda 2 (2026) – recenzja filmu [Monolith]. Trochę starego i trochę nowego
Trochę obok tego wszystkiego – znaczy się jeszcze bardziej niż zwykle – jest sąsiad Gugulaków i jedyny przyjaciel Józefa, Antoni (Wiktor Zborowski). Od pewnego czasu jest on fanem niewielkiego, lokalnego radia, usytuowanego jakieś sto kilometrów obok, w Lipsku. Nie tylko ze względu na walory rozrywkowe i edukacyjne ich audycji, ale również, a może przede wszystkim za sprawą prowadzącej, pani Danusi (Maria Winiarska, czyli prawdziwa żona pana Wiktora - sprytnie), „wesołej wdówki”. Nie bacząc na konsekwencje, Tosiek postanawia ruszyć w drogę, na spotkanie miłości. Trzecie i kolejne skrzypce grają jeszcze kolejne problemy rodzinne Andrzeja i jego żony, Barbary (Anita Sokołowska), która czuje się przez męża wybitnie niedopieszczona, oraz wciąż nie mających prawie nic do roboty postaci granych przez Julię Wieniawę i Bartłomieja Firleta. Ten drugi, trzeba przyznać, jest inicjatorem głównego nieporozumienia, ale później już głównie po prostu bawi nas swoimi minami i nieporadnością. Trochę niewykorzystany potencjał.
Gagów jest tym razem naprawdę sporo i większość z nich działa naprawdę dobrze. Od tych czysto wizualnych, jak szeroki plan pędzącego na swoim skuterku dla seniorów Tośka, którego prześcigają nawet od niechcenia pedałujący rowerzyści, przez całkiem solidne dialogi, a na czystej energii obsady kończąc. Sam nie wiem, czy bardziej trafiała do mnie wieczna agresja i szczerze przerażające miny Józka, czy może nieporadność i problemy z wyrażeniem myśli i uczuć Tośka. Nie jest to zdecydowanie najzabawniejsza komedia świata, ale biorąc pod uwagę profil filmu i docelowych odbiorców, powiedziałbym, że jest naprawdę solidnie.
Dalej jazda 2 (2026) – recenzja filmu [Monolith]. Może trzeba było jeszcze chwilę ten scenariusz dopiec?
Na szybko pisany scenariusz ma jednak i kilka problemów. Chyba najbardziej zniesmaczyła mnie bardzo dramatyczna w wydźwięku scena z końcówki filmu, gdzie widz myśli, że dojdzie do tragedii, ogląda rozwój wypadków dobrych kilka minut, po czym – cięcie – i w następnej scenie już jest wszystko okej. Nie lubię takiego taniego żerowania na emocjach widzów, a ta scena powstała tylko i wyłącznie w tym celu. Nie do końca rozumiem również dlaczego scenarzyści postanowili nauczyć Andrzeja żeby wreszcie przestał zamartwiać się rodzicami i zaczął żyć własnym życiem i akurat dokładnie tego samego dnia niemal dochodzi do wspomnianej tragedii. To co ja mam z tego ostatecznie wyciągnąć? Trzeba pedantycznie przyglądać się każdemu krokowi starych rodziców, czy nie trzeba? No i na koniec, raczej mała rzecz, ale strasznie rzuciła mi się w ucho. Niby wiem, że „Windą do nieba” zespołu 2 plus 1 to absolutny szlagier i utarło się, że leci sobie na weselach i innych tego typu imprezach, ale, kurde... czy nikt nigdy nie próbował faktycznie posłuchać o czym ona jest? Jak mam cieszyć się weselem głównych bohaterów, kiedy jako podkład mam żal kobiety, która wcale wychodzić za mąż nie chce, która jest do tego ślubu zmuszona? Na pewno dało się wybrać bardziej odpowiednią piosenkę.
Jak już przyzwyczaił nas do tego oryginał, „Dalej jazda 2” jest filmem o bardzo urokliwej stronie wizualnej. Ta wieś, te podwórka i okoliczny las są tak absurdalnie malownicze, że człowiek czuje się jak dziecko u krewnych na wsi. Cofamy się w przeszłość i dajemy ponieść cieplutkiej fali nostalgii, która bardzo skutecznie odwraca naszą uwagę od wymienionych wyżej problemów. W części drugiej zajeżdżamy również w kilka nowych miejsc, ale nie będę ich opisywał ze względu na potencjalne spoilery. Starczy, że powiem, że jedno z nich jest chyba jeszcze ładniejsze, niż to, do czego przyzwyczaiła nas reszta filmu.
„Dalej jazda 2” to kontynuacja pomysłowa i poprawiająca niemal wszystkie problemy pierwszego filmu. Postacie nie rzucają już tytułem filmu w co drugiej konwersacji, pani Rożniatowska znalazła dobry balans dla przypadłości swojej postaci, dzięki czemu wypada ona znacznie bardziej naturalnie, żartów jest więcej i tym razem naprawdę potrafią rozśmieszyć widza, a zupełnie poboczne wątki sprawiają, że seans upływa szybko i przyjemnie. To takie ciepłe kakałko pod kocykiem w zimowy wieczór, tyle że w formie filmu.
Film wchodzi do kin już 03.02.26
Atuty
- Świetni Marian Opania i Wiktor Zborowski;
- Sporo dobrego humoru;
- Piękna sielanka polskiej wsi;
- Dobre tempo.
Wady
- Wieniawa i Firlet wciąż nie mają za wiele do roboty;
- Zdaje się miejscami przeczyć samemu sobie;
- Kilka bardzo naciąganych decyzji scenariuszowych.
„Dalej jazda 2” jest filmem lepszym od oryginału pod praktycznie każdym względem. Solidna komedia dla seniorów, z toną serca i wyrazistymi postaciami.
Przeczytaj również
Komentarze (5)
SORTUJ OD: Najnowszych / Najstarszych / Popularnych