Pomoc domowa (2025) - recenzja filmu [Monolith]. Ukryta prawda

Pomoc domowa (2025) - recenzja, opinia o filmie [Monolith]. Ukryta prawda

Piotrek Kamiński | Wczoraj, 20:15

Borykająca się z problematyczną przeszłością Millie znajduje idealną pracę - pomoc domowa mieszkająca u sympatycznej, zamożnej rodziny. Początkowa radość szybko ustępuje jednak miejsca niepokojowi, kiedy dziewczyna zaczyna odkrywać mroczne sekrety swoich pracodawców.

Potencjalny mini-spoiler w następnym akapicie.

Dalsza część tekstu pod wideo

Chyba największym absurdem filmu było obsadzenie w roli Niny Amandy Seyfried - że niby Andrew (Brandon Sklenar) spojrzałby lubieżnym okiem na Sydney Sweeney, przekreślając potencjalnie całe swoje dotychczasowe życie, mając już przy sobie taką żonę. Z drugiej strony, może na tym właśnie polega geniusz Feiga - operować skrajnościami i bawić się formułą thrillera tak, żeby widzowi trudniej było dojrzeć, o co tu tak naprawdę chodzi? 

Bo musisz wiedzieć, że scenariusz na podstawie książki Freidy McFadden jest absolutną jazdą bez trzymanki. Opowieść trzyma widza w błogim przeświadczeniu, że wie, o co tu chodzi tylko na tyle długo, aby rozluźnił się na tyle, żeby ściąć go z nóg kolejnym zwrotem akcji. W pewnym momencie historia staje się już odrobinę absurdalna w swoim zagmatwaniu, ale ostatecznie wszystko składa się we względnie sensowną całość. To jedna z tych opowieści, które działają świetnie i dają widzowi masę frajdy... Jeśli zgodzimy się przymknąć oko na jej bardziej odkręcone elementy. Ja bawiłem się pierwszorzędnie, parę razy naprawdę dając się zaskoczyć i wszystko byłoby super, gdyby nie ostatnie minuty filmu.

Pomoc domowa (2025) - recenzja, opinia o filmie [Monolith]. Amanda Seyfried musiała bawić się na planie pierwszorzędnie

Szczęśliwe małżeństwo
resize icon

Można polemizować, czy jedna, raczej krótka scena może retrospektywnie zepsuć cały seans, czy może wypadałoby spojrzeć na sytuację z tej strony, że jednak dwie godziny bawiłem się bardzo dobrze, a tylko dwie minuty źle. Moim zdaniem, że posłużę się taką nieelegancką metaforą, to trochę jak kiedy krowa wypuści placka do wiadra mleka. Całe dojenie wszystko szło elegancko, ale na ostatniej prostej stało się coś, co sprawia, że wiadro jest do wylania. I umycia. Nie mam zamiaru wchodzić w szczegóły, ale wydaje mi się, że ostatnia scena filmu zdradza emocjonalny rdzeń historii, kompletnie wysadzając w powietrze ciężar tego, co przez te dwie godziny oglądaliśmy, jednym ruchem robiąc z filmu komediową farsę.

Nawet jeśli po drodze również potrafią dziać się rzeczy dziwne, miejscami wręcz niedorzeczne, to zupełnie jak to nie przeszkadza, ponieważ cała obsada staje na rzęsach, aby nadać materiałowi wiarygodność. Sweeney przez sporą część filmu gra raczej zachowawczo - takie wymagania roli, nie jej wina - ale w paru momentach pokazuje pazur. Królową każdej sceny, w której się pojawia jest natomiast Amanda Seyfried, grająca sympatyczną koleżankę, wyrozumiałą szefową i kompletnie szaloną psychopatkę - nierzadko w obrębie tej samej sceny. Nina jest jak ogry: ma warstwy, między którymi Seyfried operuje w mistrzowski sposób, nigdy nie gubiąc wątku, co widz może docenić po dobrnięciu do napisów końcowych. Nie jest to rola, która załatwi jej Oscara - to nie ten typ dramaturgii - ale na ekranie ogląda się ją z szeroko otwartymi oczami, doceniając energię, którą emanuje. 

Pomoc domowa (2025) - recenzja, opinia o filmie [Monolith]. Wygląda jak trochę genetyczny thriller erotyczny 

Zazdrosna żona
resize icon

Podobnie jak fabuła filmu to taki Remigiusz Mróz w wersji USA, tak i warstwa audiowizualna filmu to taka schludna, ale raczej płaska robota ze strony zarówno operatora, Johna Schwartzmana - autora zdjęć do takich szlagierów jak "Twierdza" czy "Ratując pana Banksa" - jak i kompozytora, Theodore'a Shapiro. Wszystkie jakkolwiek ciekawiej zaprojektowane momenty filmu są bezpośrednimi odniesieniami do klasyki gatunku, przez co "Pomoc domowa" bezapelacyjnie posiada DNA rasowego thrillera, ale jedynie odziedziczone. Niby nie ma w tym nic złego - nie każdy film musi okrywać koło na nowo - ale można było podbić nieco klasę projektu bardziej zapadającymi w pamięć obrazami. No, chyba że komuś wystarczą zbliżenia na krągłości Sydney Sweeney - wtedy natychmiast może dorzucić do oceny końcowej dodatkowe oczko.

Czego by jednak nie mówić o oryginalności filmu Feiga jako dzieła sztuki, trzeba przyznać, że jest to kawałek solidnie skrojonej rozrywki. Początek filmu zbiera się chwilę zanim zacznie sie akcja właściwa, ale powiedziałbym, że jest to konieczne wprowadzenie, które widz doceni z perspektywy całości. To zagadka w zagadce, z kolejnymi zagadkami doklejonymi po bokach, ciągnięta chyżo naprzód przez doskonale bawiącą się w swoich rolach obsadę. Gdyby tylko ten ton opowieści trochę ciaśniej trzymał się jednej strony spektrum, moglibyśmy mieć przed sobą naprawdę bardzo dobre kino. Zamiast tego jest po prostu symaptyczny, lekko kiczowaty film na niemrawe popołudnie. I tak nieźle jak na styczeń. 

Atuty

  • Zajmująca Amanda Seyfried;
  • Regularne zwroty akcji;
  • Całkiem sensownie się to wszystko na koniec składa.

Wady

  • Zakończenie psuje trochę odbiór reszty filmu;
  • Nierówne tempo, które może przeszkadzać zwłaszcza na początku filmu.

"Pomoc domowa" wiernie przenosi prozę Freidy McFadden na kinowy ekran - z wszystkimi tego wadami i zaletami. Nie jest to kino wybitne, ale dzięki dobrej obsadzie i regularnym zwrotom akcji, ciężko jest źle się na nim bawić.

6,5
Piotrek Kamiński Strona autora
Z wykształcenia filolog, z zamiłowania gracz i kinoman pochłaniający popkulturę od przeszło 30 lat. O filmach na PPE pisze od 2019. Zarówno w grach, jak i filmach najbardziej ceni sobie dobrą fabułę. W wolnych chwilach lubi poczytać, pójść na koncert albo rodzinny spacer z psem.
cropper