Ride wita graczy edytorem postaci i chociaż jest to tylko błahostka, to już ten element sprawia, że zacząłem zastanawiać się nad dopracowaniem całego projektu. Kierowca wygląda sztucznie, a jego włosy święcą się niczym słońce w letni poranek... Pierwsze wrażenie nie jest najlepsze, ale podobno nie ma co się przejmować drobnostkami. Więc postanowiłem wybrać motor i wyruszyć na Mistrzostwa Świata.

To główny tryb w Ride, dzięki któremu możemy zdobywać punkty, kupować nowe maszyny, sprzedawać stare i jeździć po sporej ilości najróżniejszych tras. Ilość wydarzeń potrafi na początku przytłoczyć, ale jeśli mieliście przyjemność zapoznać się między innymi z ostatnią Forza Motorsport, odnajdziecie się w zakładkach. Całość robi wrażenie i pod tym względem na pewno nie będziecie się nudzić. Szkoda tylko, że twórcy nie wpadli na pomysł ożywienia i urozmaicenia wyścigów, bo chociaż wariantów zabawy jest kilka (m.in. przejazd na czas, normalny wyścig, pokonywanie określonej liczby przeciwników), to jednak w pewnej chwili niektórym graczom może w tej produkcji wyraźnie brakować atmosfery wielkich wyścigów. Interesującym dodatkiem na pewno jest pełna polska lokalizacja – lektor tłumaczy nam wszystkie wydarzenia, stara się przybliżyć wyścigi, czy też dopowiada ciekawostki.

Ponadto możemy wypróbować swoje maszyny na różnych miejscówkach (Tryb Szybki) oraz wskoczyć w tryb sieciowy. W tym drugim przypadku nie doświadczycie przyjemnej i szybkiej rozgrywki, ponieważ serwery są puste, a gdy nawet uda nam się znaleźć graczy, zabawę uniemożliwiają problemy z połączeniem oraz lagi.

Takich problemów na szczęście nie ma w rozgrywce offline, ale w tym miejscu jeszcze przed startem wyścigu pojawia się spora niedogodność. Każdy wyścig wczytuje się zdecydowanie za długo i wyczekiwanie potrafi ostudzić nawet największy zapał. Jest to niezrozumiały problem i chociaż możemy w trakcie tych loadingów zapoznać się z informacjami na temat swojej maszyny, to przy trzecim wyścigu odruchowo szukałem smartfona.

Na pewno warto wspomnieć o jednośladach, których w grze znajdziemy ponad 100 modeli. Licencje robią swoje i dzięki temu możemy wypróbować maszyny od Ducati, Kawasaki, Hondy, Suzuki, KTM, Aprilia, Triumph, czy też BMW. Każdy motor możemy dowolnie zmieniać, ulepszać, wymieniać części, a nawet najmniejsza ingerencja w pojazd wpływa na rozgrywkę. Jest to na pewno świetna gratka dla fanów, którzy na sporej liście odnajdą swoje ulubione modele.

Po przetrwaniu długiego wczytywania i wybraniu motoru, możemy w końcu przystąpić do wyścigu, ale gra od pierwszych chwil nie zachwyca pod względem oprawy wizualnej. Modele maszyn są wykonane bardzo porządnie, ale cała reszta – kibice, trybuny, miejscówki - to już wyraźnie druga liga. Z łatwością można dostrzec, że gra była przygotowywana na poprzednią generację, ale w pewnej chwili ktoś wpadł na pomysł przeniesieni projektu również na nowe urządzenia. Z tego powodu pojawiają się w trakcie rozgrywki dziwne błędy – doczytywanie tekstur, znikanie obiektów... A nie możemy zapomnieć o wszechobecnych „ząbkach” (aliasing). Ride pozwala nam sprawdzić wiele ciekawych miejsc, ponieważ autorzy zrezygnowali w swoim nowym IP z wyścigów wyłącznie na torach i chociaż kilkukrotnie sprawdzamy znane lokacje, to w głównej mierze jeździmy po wąskich ulicach miasteczek lub na specjalnie przygotowanych trasach za miastami. Jest to na pewno miła zmiana na wyraźny plus, ponieważ miejscówki są dobrane w naprawdę przyzwoity sposób i szkoda, że autorzy nie spędzili więcej czasu na dopracowaniu projektu w tym miejscu.

Mimo wszystko sama jazda sprawia naprawdę sporo frajdy. Jeśli wyłączymy wszystkie pomoce, okiełznamy maszynę – a każdy pojazd prowadzi się odrobinę inaczej – to możemy się świetnie bawić. Deweloperzy oferują nam przyzwoicie przygotowaną rozgrywkę, którą na pewno docenią miłośnicy gatunku. Możemy dowolnie ustawiać maszynę, zmieniać części, dostosowywać kontrolę (hamulce na dwóch osobnych guzikach dają radę – wchodzenie w zakręty sprawia przyjemność) i akurat pod tym względem twórcy nie zawiedli... Przynajmniej do pewnego momentu, bo trudno ukryć, że nawet w przypadku rozgrywki zdarzają się spore niedociągnięcia. Kuriozalne kolizje (latające motory i kierowcy wywołują śmiech i przypominają się czasy PlayStation 2...), odbijanie się od przeciwników, wpadanie w niewidzialne przeszkody, brak totalnej konwencji w przypadku otarć z elementami lokacji – te wszystkie elementy sprawiają, że chociaż pierwsze wrażenie jest całkiem przyjemne (jeśli nie zwracamy szczególnej uwagi na grafikę...), to czujemy że twórcy kolejny raz nie poświęcili swojej pozycji wystarczającego czasu. Nawet w przypadku gameplay’u brakuje w Ride konsekwencji i chęci dopracowania pozycji.

To uczucie powtarza się prawie we wszystkich aspektach pozycji. Gra nie została nawet w odpowiedni sposób dopieszczona przez testerów i w konsekwencji projekt „zamroził” moją konsolę nawet na „dzień dobry” – musiałem odłączyć konsolę od prądu. Na ten problem trafiłem trzykrotnie (przy włączaniu, przed wyścigiem, przy próbie włączenia szybkiej jazdy) i jestem pewien, że gra potrzebuje przynajmniej jednej dużej łatki.   

Jaki jest Ride? Zdecydowanie niedopracowany. To projekt pełen przeciwności – mamy świetne wykonane modele motorów, ciekawe lokacje, porządny szkielet systemu jazdy, ale z drugiej strony widzimy brzydkie otoczenie, męczą ekrany wczytywania, a błędy doprowadzają do furii.

Twórcy przygotowując nową serię poszli na totalną łatwiznę. Konkurencji brak, więc można częstować graczy półśrodkami? Tak to wygląda. W tej sytuacji ciężko mi ten tytuł polecić każdemu, ale jeśli jesteście fanami gatunku to możecie spróbować. Pamiętajcie, że ostrzegałem, chociaż Wy i tak większego wyboru nie macie... System jazdy wynagrodzi Wam wiele, a może nawet doczekamy się kilku aktualizacji, które usprawnią pozycję?

Na dzień dzisiejszy Ride odstrasza, ale pokazuje, że twórcy mają możliwości na stworzenie świetnej produkcji... Potrzeba tylko czasu, czasu, czasu i pewnie sporo chęci. To może za rok?