Bartosz Dawidowski Bartosz Dawidowski 12.07.2020
Top 10 filmów Uwe Bolla - od najgorszego do najgorszego
1918V

Top 10 filmów Uwe Bolla - od najgorszego do najgorszego

Uwe Boll jest przez wielu nazywany najgorszym twórcą filmów w historii. Czemu zatem podejmujemy temat akurat tego reżysera? Pech chciał, że Boll upodobał sobie gry wideo, które przez wiele lat entuzjastycznie masakrował w swoich filmach, takich jak „Alone in the Dark” czy „Postal”.

Uwe Boll wypracował sobie reputację, której trudno pozazdrościć. 55-letni mężczyzna został obwołany przez krytyków "wirtuozem szmiry", tworząc m.in. film, który uznawany jest za jeden z najgorszych obrazów w historii (chodzi oczywiście o "Alone in the Dark"). Dlatego w poniższej "topce" odwracamy trochę reguły naszych cotygodniowych rankingów i wybieramy filmy "najgorsze z najgorszych". Bo innych Uwe Boll po prostu nie robił (no, dobrze, powiedzmy, że "Rampage" da się obejrzeć)!

Po ponad 25 latach płodzenia filmowych potworków niemiecki reżyser, który otrzymał statuetkę Złotej Maliny dla najgorszego reżysera i za „cały dorobek życia”, zdecydował się w końcu przejść na emeryturę. Od 2016 roku twórca przerzucił się na prowadzenie sieci restauracji, czym zajmuje się do dzisiaj.

10. Postal

W pewnym momencie swojej filmowej kariery Uwe Boll zdał sobie sprawę, że stał się reżyserem "memicznym". Twórca wykorzystał to m.in. w "Postalu", gdzie możemy zobaczyć śmierć samego filmowca, który stwierdza, że "nienawidzi występować w grach".

Sam film był oczywiście adaptacją ekstremalnie brutalnej gry Postal. W filmie w jednej ze scen występuje nawet sam Vince Desi, główny projektant pecetowego Postala i założyciel studia Running with Scissors. Obraz wyszedł... o dziwo całkiem nieźle. Jeśli chodzi o adaptacje gier, to najlepsze dzieło w karierze Bolla.

9. Tunnel Rats

Oto film, za który Boll otrzymał Złotą Malinę w kategorii najgorszego reżysera. Dziełko opowiadające o wojnie w Wietnamie powstawało w dużej mierze bez konkretnego skryptu a aktorzy musieli improwizować na planie. Rezultaty były łatwe do przewidzenia. "Tunnel Rats" to jeden z najsłabszych filmów wojennych w historii.

Choć trudno w to uwierzyć ta filmowa szmira doczekała się również adaptacji na grę wideo. W 2009 roku Replay Studios wypuściło na rynek Tunnel Rats, które jest dostępne na Steamie. Gra uznawana jest za jedną z najgorszych strzelanek w historii gatunku. Jest to też jedna z najniżej ocenianych produkcji przez użytkowników Steam.

8. Assault on Wall Street

"Assault on Wall Street" miało być chyba w intencjach Bolla czymś w rodzaju komentarza do aktualnych wydarzeń polityczno-społecznych. Jedyne co udało się jednak reżyserowi wycisnąć z opowieści o kryzysie finansowym to absolutnie infantylne konkluzje (główny bohater wyrusza na krwawą krucjatę, by zemścić się na "złych kapitalistach"). Film z 2013 roku okazał się cienki jak tyłek węża.

7. Seed

Uwe Boll eksploatował w trakcie swojej kariery jak mógł gatunek horrorów i slasherów. Z łatwymi do przewidzenia skutkami. Chociaż w filmie "Seed" pojawia się parę niezwykle brutalnych scen, to cała produkcja wypada bardziej jak komedia z czarnym humorem, niż jak przerażające dzieło. Reakcje aktorów są tutaj kompletnie nieautentyczne, scenariusz niewiarygodny a efekty specjalne po prostu kiepskie.

6. Blubberella

Opowieść o otyłej superbohaterce, stanowiącej połączenie wampira z człowiekiem, rozgrywająca się w Europie okupowanej przez Rzeszę Niemiecką? To musiało się źle skończyć! Film miał być w teorii komedią i pastiszem komiksowych opowieści o superbohaterach, ale nie wiadomo oglądając tę szmirę czy zasnąć czy wzdychać nad żenadą wylewającą się z ekranu i żartami opartymi praktycznie na jednym, prymitywnym motywie: główna bohaterka jest otyła i ma nienasycony apetyt.

5. Far Cry

Marka Far Cry zdecydowanie zasługuje na lepsze traktowanie, niż to, co zaserwował nam Uwe Boll w 2008 roku. Okropna gra aktorska, żenująco słabe dialogi i nieporadny montaż - tak w największym skrócie można opisać masakrę, którą Boll urządził sobie po pozyskaniu licencji od studia Crytek. Oglądać tylko dla beki.

4. In the Name of the King: A Dungeon Siege Tale

Film z 2007 roku miał skorzystać z mody panującej na filmy fantasy i nawiązywać do marki Dungeon Siege, stworzonej przez studio Gas Powered Games. Przez fatalną grę aktorską, dialogi, okropne kostiumy i kompromitujące efekty specjalne, wyszła z tego niestety kiszka.

O dziwo seria filmów In the Name of the King doczekała się jeszcze dwóch sequeli, stworzonych przez Uwe Bolla, które miały oczywiście fatalną jakość.

3. BloodRayne

To była trzecia próba adaptacji scenariusza gry na film w wykonaniu Uwe Bolla. Film bazujący na serii Bloodrayne, stworzonej przez Terminal Reality, spotkał się - jak łatwo się domyślić - z miażdżąca krytyką w związku z fatalną reżyserią, grą aktorską, fabułą, dialogami i efektami specjalnymi. Sam Boll wiązał z BloodRayne spore nadzieje - uzyskało mu się nawet zgromadzić budżet na poziomie 25 mln dolarów, co było chyba rekordem w jego portfolio. Film okazał się jednak komercyjną klapą, zarabiając w amerykańskich kinach tylko 4 mln dolarów. Obraz uzyskał też aż 6 nominacji do nagrody "Złotej Maliny".

2. House of the Dead

Kolejną grą, którą postanowił zmasakrować Uwe Boll było House of the Dead, czyli bardzo popularny w latach 90. "celowniczek" od Segi z zombiakami w roli mięsa armatniego. Film z 2003 roku został zmiażdżony przez krytyków ("średnia" na RottenTomatoes to całe 3%), ale nie przeszkodziło to Bollowi w stworzeniu sequela w 2005 roku, czyli House of the Dead 2. Kontynuacja okazała się jeszcze gorsza od części pierwszej, z której można było się przynajmniej pośmiać. Sequel okazał się natomiast po prostu nudny.

1. Alone in the Dark

Marka Alone in the Dark nie miała szczęścia do growych kontynuacji, ale to, co zrobił z nią Uwe Boll w filmie przeszło już ludzkie pojęcie. Fatalna gra aktorska, kompromitująco słabe efekty specjalne, żenujące udźwiękowienie i montaż. Wcale nie dziwi fakt, że "Alone in the Dark" z 2005 roku zostało obwołane najgorszym filmem pełnometrażowym w historii. Jeśli chcecie się pośmiać - oglądajcie śmiało. Bo z horrorem czy klimatem gry to dziełko nie ma prawie nic wspólnego!

Warto dodać, że "Alone in the Dark" jest rekordzistą na Rotten Tomatoes. Filmowi udało się wykręcić wynik na poziomie 1%, co jest nie lada wyczynem! 

Tagi: film filmy humor top10 uwe boll wtopy