Krzysiek Kalwasiński Krzysiek Kalwasiński 03.07.2020
Dino Crisis jako najlepsza gra z dinozaurami
1125V

Dino Crisis jako najlepsza gra z dinozaurami

Dino Crisis jako horror z Reginą i dinozaurami w roli głównej, nie ma do dzisiaj sobie równych - wprawdzie od tamtego czasu nie pojawiło się nic, co mogłoby stanowić konkurencję w tym temacie. W dzisiejszym tekście wracamy do wspomnień i zaglądamy za kulisy powstawania tego kultowego tytułu.

Dino Crisis zadebiutowało w lipcu 1999 roku - choć jeśli chodzi o rynek europejski, ponad 3 miesiące później. Gra została opracowana przez wielu tych samych ludzi, którzy pracowali przy serii Resident Evil - w tym Shinjiego Mikami. Dlatego też pod wieloma względami są do siebie podobne. Można powiedzieć, że to "Resident Evil z dinozaurami". W odróżnieniu jednak do serii o umarlakach, tutaj otoczenie jest w pełni trójwymiarowe - nie ma więc rysowanych teł. Wpłynęło to ponadto na pracę kamery, bo ta jest nie tylko ustawiona w konkretnej pozycji, ale czasem porusza się wraz z bohaterką.

Wcielamy się w Reginę, która jako członkini specjalnego oddziału, zostaje wysłana na fikcyjną wyspę Ibis w 2009 roku. Misja polega na przechwyceniu celu, jakim jest ceniony naukowiec Kirk - po wcześniejszych doniesieniach o tym, że jest martwy, okazuje się, że ma się dobrze i pracuje nad tajnym projektem w ośrodku badawczym, mieszczącym się na wcześniej wspomnianej wyspie. Oczywiście podobne scenariusze nie obeszłyby się bez srogich utrudnień, dlatego drużyna naszych bohaterów trafia na kłopoty - głównie są nimi dinozaury.

Dino Crisis to "panic horror", a nie "survival horror"

Wcześniej wspominałem, że Dino Crisis pod wieloma względami podobne jest do gier z serii Resident Evil. Na pierwszy rzut oka robimy to samo, ale jednak jest kilka kluczowych zmian, przez które sami twórcy określili grę mianem "panic horror" aniżeli "survival horror". Wzięło się to stąd, że dinozaury w przeciwieństwie do powolnych zombie, są znacznie bardziej inteligentne, zwinne i szybkie. Ponadto potrafiły gonić za bohaterką z pokoju do pokoju. Podobne rozwiązania zastosowano, aby gracze czuli ciągły niepokój.

Jeśli chodzi o inspiracje, jako główne, pomysłodawca wymienił filmy Obcy - Decydujące Starcie oraz Zaginiony Świat: Jurassic Park. Twórcy nie wiedzieli jak w rzeczywistości poruszają się krwiożercze gady, dlatego oparciem ich animacji i zachowań były znane drapieżniki - takie jak tygrysy, krokodyle, lwy, czy zwierzęta takie jak psy. Efekt końcowy nie zadowolił jednak w pełni twórcy - Shinji Mikami chciał, aby dinozaury zmieniały zachowywanie względem stanu, w jakim znajduje się protagonistka. Ponadto każdy z nich miał mieć swoją osobowość, co z kolei wpłynęłoby na wpędzanie Reginy we wszelakie pułapki. Podobnie sprawa ma się z udźwiękowieniem stworzeń - efekt końcowy brzmiał inaczej niż wyobrażał sobie ojciec serii.

Dino Crisis potrafiło przyprawić o zawał serca

Dino Crisis zostało stworzone na trójwymiarowym silniku, co miało ułatwić stworzenie bardziej widowiskowych i filmowych akcji. Z drugiej jednak strony, utrudniło to stworzenie tak szczegółowych lokacji, jak twórcy by chcieli. Sprawiło to też, że zrezygnowano ze scen rozgrywających się bezpośrednio w dżungli. Zamiast tego zwiedzamy więc głównie wnętrza budynków i ich otoczenie - wciąż jednak mamy tu do czynienia z przede wszystkim z terenem zabudowanym. Shinji Mikami stwierdził jednak, że jak na to na co pozwalał sprzęt, zespołowi deweloperskiemu i tak udało się osiągnąć w tej kwestii sukces.

Jeśli chodzi o rozgrywkę, to podobnie jak w Resident Evil, u podstaw funkcjonuje tak samo. Podczas przygody trafiamy na zagadki, poszukujemy kolejnych kart i kodów do otwarcia drzwi, czytamy notatki i oczywiście walczymy z dinozaurami. Ponadto Regina może mieszać różne typy medykamentów i w ten sposób osiągać odmienne rezultaty - począwszy od środków uśmierzających ból, a na truciźnie do wykorzystania na przeciwników kończąc. Podczas przechodzenia wątku fabularnego trafiamy na wybory, które w ostatecznym rozrachunku wpływają na zakończenie.

Dino Crisis zażegnany

Dino Crisis zostało bardzo ciepło przyjęte i mimo wielu porównań do Resident Evil, krytycy zauważyli, że gra ma swoją tożsamość. Chwalono bardzo intensywny charakter gry, realizm w kwestii zachowań dinozaurów, czy fakt, że Regina krwawiła po tym jak została pogryziona przez krwiożerczego gada. Trójwymiarowe otoczenie dla wielu okazało się strzałem w dziesiątkę i co więcej wielu stwierdziło, że gra straszyła o wiele bardziej niż seria o umarlakach.

Sam wspominam grę bardzo dobrze i pamiętam, że przez długie lata stawiałem Dino Crisis wyżej od Resident Evil. Może dlatego, że dinozaury wydawały mi się bardziej złowrogie, bo nawet jeśli na naszej drodze stawał tylko jeden z nich, wyjście bez szwanku z takiego starcia było bardzo trudne. Nie zapomnę też jednej sytuacji, kiedy to Tyranozaurus Rex wybija łbem wielkie okno w jednym z pomieszczeń - mój brat siedzący obok, wystraszył się tak mocno, że poleciał z krzesłem do tyłu. Do dzisiaj ubolewam, że seria nie jest już kontynuowana, zwłaszcza że gier o podobnej tematyce nigdy nie było zbyt wiele. Tyczy się to również tej serii, bo jedynie pierwsza odsłona kładła tak mocny nacisk na straszenie.

Tagi: Capcom Dino Crisis Virgin Interactive