Mateusz Wróbel Mateusz Wróbel 09.03.2020
Death Stranding - jak symulator kuriera podbił serca większości graczy?
1415V

Death Stranding - jak symulator kuriera podbił serca większości graczy?

Death Stranding to od samego początku dziwna gra, która już od samego początku rzuca nas w wir akcji. Jak Kojimie udało się przekonać graczy do dostarczania paczek po świecie, który sam wykreował? Tego dowiedziecie się czytając poniższy tekst.

Hideo Kojima od pierwszych zapowiedzi w czerwcu 2016 roku dotyczących Death Stranding obiecywał, że będzie to jego najlepsza gra, a zarazem najbardziej obfita pod względem innowacji. Japończyk był pewny, że jego najnowsza produkcja osiągnie sukces na rynku, co pozwoli jeszcze szybciej rozwinąć się ambitnemu studiu Kojima Productions. Deweloper stopniowo ujawniał kolejne konkretne informacje tajemniczego projektu - we wrześniu tego samego roku mogliśmy dowiedzieć się, że Death Stranding położy nacisk na otwarty świat, który wypełnią ciekawe miejsca oraz dobrze wykreowani bohaterowie - Kojima reklamował swoją grę także sloganem "połączenie" - na początku fani nie wiedzieli o co może chodzić japońskiemu deweloperowi, co dodawało pikanterii do całej sytuacji. Kojima w następnych miesiącach wytłumaczył, że chce połączyć graczy, aby zbudować społeczność, która w każdym miejscu i sytuacji będzie sobie pomagać.

Dotychczas tworząc gry musiałem z czegoś rezygnować lub iść na pewne kompromisy. Jednak tym razem pracuję z Sony, którzy dają mi technologię, przez którą nie będę miał tego problemu. Jestem przekonany, że pracuję nad czymś zupełnie nowym, czego nikt do tej pory nie widział. To będzie moja najlepsza gra i jestem o tym przekonany. - powiedział Hideo Kojima opowiadając o swojej grze w czerwcu 2016 roku.

Nikt nie rozumie Kojimy...

Death Stranding zyskało w oczach graczy bardzo dużo już na samym początku ze względu m.in. na interesującą obsadę aktorską - mam tutaj na myśli takie osoby jak Norman Reedus czy Mads Mikkeslen. Obaj występowali w wysokobudżetowych filmach oraz seriali, w których pokazali swój talent oraz zaangażowanie w czasie produkcji. Hideo Kojima, tak jak obiecywał, nie miał zamiaru oszczędzać pieniędzy na swoją najnowszą produkcję, więc wysokiej jakości obsada aktorska nikogo nie powinna zdziwić. Japończyk po przedstawieniu pierwszych szkiców i otoczki fabularnej swoim ludziom musiał zobaczyć ogromne zdziwienie na ich twarzy. Świadczą o tym słowa Madsa Mikkelsena, który w jednym z wywiadów oznajmił:

Myślę, że znacie Kojimę, to bardzo błyskotliwy człowiek. A co do rzeczy, które mi powiedział - ja rozumiem tylko niektóre z nich. 

Muszę to zobaczyć, zanim to zrozumiem, ponieważ w przypadku Death Stranding on tworzy coś całkowicie nowego.

Podobne zdanie miało większość graczy, którzy niezbyt rozumieli projekt Death Stranding. Sam Bridges, główny bohater gry, w którego wcielił się Norman Reedus, miał walczyć z ogromnymi, czarnymi potworami wyłaniającymi się zza zaświatów za sprawą temporalu - ich widok na zwiastunach przyprawiał o dreszcze, a sam napis "death" miał być częstym widokiem dla graczy. Po śmierci mieliśmy trafiać do tzw. czyśćca, umiejscowionego pod wodą, gdzie z perspektywy pierwszej osoby ożywilibyśmy naszego bohatera. Już ten króciutki opis sugeruje, że nie jest to normalna gra, którą każdy w błyskawicznym tempie zrozumie. Pomijając już wszelakie zapowiedzi, nowe konkrety oraz materiały - Death Stranding zadebiutowało 8 listopada 2019 roku na konsolach Sony - PlayStation 4.

Nooo, dajcie już to Death Stranding

8 dzień, przedostatniego miesiąca zeszłego roku kalendarzowego, był czymś szczególnym dla wielu osób. Jedni wyczekiwali kuriera za oknem, który nie wyrabiał z dostarczaniem Death Stranding dla napalonych graczy, a z kolei inni czekali w sklepowych kolejkach na swoją kopię. Każdemu, komu udało się nabyć najnowszy tytuł japońskiego dewelopera rozpieczętował pudełko wdychając charakterystyczny zapach świeżo rozpakowanej gry. Po zainstalowaniu każdy nabywca usiadł wygodnie na kanapie i rozpoczął rozgrywkę, która już na samym początku rzuciła nas w wir akcji.

Hideo Kojima od początku zabawy zapoznał nas z podstawowymi mechanikami gry (pomijając takie banały jak chodzenie itp.), jakimi są utrzymanie równowagi, umieszczanie na swoich plecach ładunków oraz skanowanie najbliższego otoczenia w poszukiwaniu cennych materiałów. Deweloper przedstawił nam także potwory, które przez całą fabułę będą deptać nam po piętach - Wynurzonych. Naszym oczom ukazał się także czyściec oraz plaża. Na dodatek mogliśmy doświadczyć wspomnień, w których pojawiały się ważne osoby, a do tego wszystkiego doszła również początkowo dziwna fabuła, która skupiała się na zjednoczeniu Ameryki w jedną sieć, tak, aby mieszkańcy, którzy żyją po wdarciu, mogli mieć ułatwione życie. I tak, to wszystko zostało przedstawione w pierwszych godzinach zabawy - dużo tego, nieprawdaż?

Ten pomysł [odnośnie Death Stranding - przyp.red.] jest bardzo ciężki do wyjaśnienia.  To skradanka, czego nikt nie zauważył podczas pierwszych prezentacji. Twoimi pierwszymi przeciwnikami zawsze są podwładni lub ludzie z którymi pracujesz - co w tym fajnego?  Gdybym się słuchał innych, to wyszłaby z tego zwyczajna gra.

Spora część zespołu we mnie wierzyła - powiedzieli, że spróbują pomóc stworzyć tę grę. I ludzie ją zrozumieli, jedni później, drudzy szybciej. - powiedział Hideo Kojima w wywiadzie dla serwisu Game Informer.

Początek mógł zgubić każdego gracza - ogromny nawał informacji oraz innowacji, z którymi w mgnieniu oka trzeba się zapoznać. Trzeba jednak przyznać, że im dalej w głąb, tym ciekawiej. Dużo krytyków uważało Death Stranding za symulator kuriera, w którym po prostu dostarczamy paczki, ale w głębi kryło się tutaj coś większego, coś, co strasznie przyciągało. Była to z pewnością fabuła, którą chciało się odkrywać, a zarazem stać w miejscu tak, aby móc nacieszyć się nią jak najdłużej. Ogromne pochwały należą się także programistom, którzy odpowiadali za system równowagi w Death Stranding. Często musieliśmy dbać o prawidłowe ułożenie naszych paczek (szczególnie przy cięższych dostawach), tak, aby Sam Bridges mógł łatwiej utrzymać równowagę. 

Nie samą fabułą żyje dobra gra

Death Stranding ma strasznie wciągającą fabułę, ale nie możemy zapomnieć o ciekawym zaprojektowaniu Wynurzonych oraz walce z nimi. Owych przeciwników nie możemy pokonać za pomocą zwykłych broni palnych - twórcy pokusili się o stworzenie specjalnych przedmiotów, które są używane podczas starć. Ich rodzajów jest bardzo wiele, więc nie możemy narzekać na brak rozmaitości. Najnowsza gra Hideo Kojimy zyskała również wiele w oczach graczy za sprawą wyżej wspomnianego "połączenia" - Japończyk wpadł na wyśmienity pomysł, który swoimi funkcjami sieciowymi miał zachęcić nabywców owej produkcji do współpracy. Kojima pozwolił graczom na tworzenie takich konstrukcji jak drabina, linka wspinaczkowa, generator czy też schron, dzięki którym mogliśmy dotrzeć do wszelakich zakątków świata wykreowanego przez Japończyka lub ukryć się przed niszczącym nasze odzienie/ubranie temporalem, irytującym deszczem.

Death Stranding nie jest grą z głównego nurtu. Jeśli spojrzymy na gry sieciowe, trendem jest rywalizacja pomiędzy sobą. Ale w Death Stranding jest to bardziej współpraca między graczami. Możemy przekazywać sobie nawzajem opinie itp. Wszyscy spotykają się w pozytywnym nastroju, z pozytywnymi intencjami. Chciałem tylko, żeby gracze tego doświadczyli.  - powiedział Kojima w jednym z wywiadów.

Hideo Kojima zapewnił, że wszystkie postawione przez nas przedmioty pojawią się w sesjach innych graczach. Pikanterii owemu "połączeniu" daje fakt, że mogą z niego korzystać wszyscy, bez żadnego wyjątku. Dużo osób rozpoczynało sesję z grą wyłącznie w celu wybudowania autostrady, dzięki której inni kurierzy mogli szybko przemieścić się swoimi pojazdami nie zużywając akumulatorów, co pozwoliło zaoszczędzić im wiele czasu oraz starć z Wynurzonymi oraz MUŁ-ami, zbuntowanymi kurierami, którzy za wszelką cenę próbowali kraść paczki dostarczane przez zaufanych dostawców.

Nie wszystko poszło super

Muszę jednak doczepić się do jednego, dosyć ważnego aspektu rozgrywki szczególnie w dalszej części gry. Chodzi mi o wszelkie rodzaju pojazdy, którymi przyszło nam jeździć w celu szybszego dostarczania paczek do wskazanego miejsca. Nie jestem pewny czy to ja kompletnie nie ogarnąłem systemu jazdy owymi maszynami, czy po prostu było to zrobione dosyć słabo. Często blokowałem się o tekstury, z których nie mogłem się ruszyć, a jeszcze częściej przy leciutkim skręceniu drążkiem uderzałem we wszelkiego rodzaju przeszkody. Niejednokrotnie lekko się gotowałem, kiedy byłem już prawie u cely, a mój ogromny ładunek utknął na spiczastym głazie, z którego nie mogłem zjechać.

Podsumowując...

Hideo Kojima skradł serca większości graczy przede wszystkim za sprawą wyśmienitej fabuły (ciekawostka - przygotowano ponad 11 godzin samych przerywników filmowych) oraz swoim pomysłem dotyczącym "połączenia", który spodobał się prawie każdemu grającemu - Japończyk nazywa swoją grę nowym gatunkiem na rynku gier i zapowiada, że w przyszłości chce tworzyć jeszcze więcej produkcji, które zachęcą nas do współpracy. Prawie każdy, kto grał w Death Stranding oczekuje nowych informacji odnośnie nowego projektu kreatywnego Japończyka - według wielu osób, ma to być horror, który wzbudzi strach nawet u największych twardzieli.

Jeśli jeszcze nie mieliście okazji zagrać w Death Stranding, lub odłożyliście grę na półkę po pierwszych trzech godzinach przez nawał informacji - teraz jest odpowiedni moment na zapoznanie się z dziełem Japończyka. Tak jak pisałem powyżej, im dalej tym ciekawiej. Jeśli nie spodoba Wam się spacerowanie i podziwianie widoków użyjcie pojazdów, dzięki którym możecie szybko dostać się do danego miejsca i pchnąć fabułę do przodu. Zapewniam, że Wasz czas zostanie bardzo dobrze wynagrodzony w postaci czterech ostatnich rozdziałów w Death Stranding, które zdecydowanie wgniotą Was w fotel/kanapę.

A dla tych, którzy nie posiadają konsoli PlayStation 4, a mają ogromną chrapkę na najnowszy tytuł Kojimy - Death Stranding na PC zadebiutuje 2 czerwca 2020 roku.  

Tagi: Death Stranding Kojima Productions Sony Interactive Entertainment