Tytus Stobiński Tytus Stobiński 07.07.2019
Grand Theft Auto VI (GTA 6) - Rockstar znów zaskoczy cały świat?
15808V

Grand Theft Auto VI (GTA 6) - Rockstar znów zaskoczy cały świat?

Jeszcze chwila i wielka machina marketingowa nowego Grand Theft Auto ruszy na dobre. Czego możemy się spodziewać po nowej odsłonie? Czy informacje z najnowszych przecieków mają prawo się sprawdzić? Spróbujemy sobie odpowiedzieć na kilka pytań. 

Grand Theft Auto od dawna przestało być tylko grą i stanowi bardziej element popkultury, aniżeli zwykłą grę wideo. Twór Rockstar zmienił sposób, w jaki świat niezwiązany z naszą branżą, postrzega gry wideo. Od prostej zabawy w "policjantów i złodziei", seria przeszła drogę, gdzie każda kolejna część biła rekordy sprzedaży i popularności, a koszt produkcji zawstydzał największe, hollywoodzkie produkcje. Nic nie zapowiada, by wraz z nową częścią miałoby być inaczej. Jesteśmy tu raczej świadkami tendencji zwyżkowej.

Od wypuszczenia Grand Theft Auto V w wersji na Xboksa 360 i PlayStation 3 minie wkrótce 6 lat. Od tamtej pory, tytuł wylądował na nowych konsol, a sieciowy tryb Grand Theft Auto Online do dziś cieszy się ogromną popularnością, zarabiając dla developera ogromne pieniądze. Po wydaniu Red Dead Redemption 2, coraz częściej jednak, słyszymy o nowej części najsłynniejszej, gangsterskiej serii w historii gier wideo. Western w wydaniu Rockstar cechował dość specyficznie przedstawiony, ale jednak wysoki poziom realizmu. Wielu z graczy narzekało na zbytnią dbałość o szczegóły podczas wykonywania najprostszych interakcji, zarzucając developerowi sztuczne wydłużanie czasu gry. Mi wraz z pierwszymi zachwytami nad światem wykreowanym przez firmę nie przeszkadzało to zbytnio, jednak wraz z kolejnymi godzinami spędzonymi w skórze Arthura Morgana, kolejne, wymuszone powtarzanie tych samych akcji potrafiło wyprowadzić z równowagi. Sądzę jednak, że specyfika Grand Theft Auto nie do końca nadaje się, by taka mechanika została do gry zaimplementowana.

JEDNO MIASTO, TO JUŻ ZA MAŁO?

Wedle najnowszych plotek, Grand Theft Auto VI nosi nazwę kodową "Project Americas", a tytuł inspirowany jest jednym z lepszych seriali zajmujących się tematyką handlu narkotykami, czyli Narcos. Polem naszych działań ma być kultowe Vice City oraz nowe miasto wzorowane na Rio de Janeiro. Akcja gry ma być osadzona w latach 70' i 80' ubiegłego wieku. Cóż, o powrocie do Vice City słyszymy już od lat, a Rockstar doskonale zdaje sobie sprawę z potencjału jaki tkwi w wirtualnym "Miami". Wpierw zaskoczył mnie jednak fakt, że akcja gry ma zostać osadzona w ubiegłym stuleciu, zważywszy, na  fakt zamiłowania firmy do implementowania w swoich grach, współczesnych narzędzi takich jak telefonia komórkowa, internet czy giełda maklerska. Sądzę jednak, że możemy być świadkami znacznego przeskoku czasowego za sprawą wydarzeń fabularnych, jak miało to miejsce w Mafii 2, czy Driver Parallel Lines. Pozwoliłoby to na spełnienie oczekiwań graczy, którzy tęsknią za klimatem lat osiemdziesiątych, a także tych, których współczesne, gangsterskie porachunki rajcują najbardziej.

Dziwi mnie nieco to, że developer miałby postawić na jedną, grywalną postać. Oczywiście, pozwoli to skupić się na klasycznym schemacie "od zera do bohatera", ale trzech bohaterów w Grand Theft Auto V sprawdziło się i pozwoliło dostosować styl rozgrywki, nie burzący immersji. Wolałbym, ze Rockstar poszedł krok dalej i dał nam do dyspozycji postaci, które łączą więzy krwii. Dałoby to pole do manewru do ewentualnych wyborów moralnych, jakie choćby zastosowano w Grand Theft Auto IV. Dwóch skłóconych braci i moment, w podczas którego decydujemy, który ma przeżyć? Zdecydowanie by mnie to jarało i w dodatku było w stylu tego studia. Brutalna i zimna opowieść, ale niepozbawiona klasycznego dla studia poczucia humoru, tego chcę. 

Martwi mnie nieco sytuacja związana z GTA Online, ponieważ pomimo kilku prób, moduł nigdy nie zdołał mnie do siebie przekonać. Oczywiście, to bardzo solidnie zrobiona produkcja, jednak od początku brakowało mi w niej powagi, jaką bardziej lub mniej odnajduje w częściach wydawanych po erze PlayStation 2. Takie Grand Theft Auto IV potrafi skłonić gracza do refleksji i to nie tylko w temacie "którego z nich mam zastrzelić", ale poddając wątpliwości ludzkie motory działań i aspiracje życiowe. A GTA Online choć fajną, to pozostaje dla mnie zwyczajną piaskownicą, bez miejsca na chwilę spokoju. Cóż więc zrobi Rockstar przy kolejnej części? Wątpię by ktokolwiek przy zdrowych zmysłach zdecydował się zarżnąć kurę, która znosi złote jaja, więc podejrzewam po prostu na moduł Online 2.0, czyli to samo, ale więcej, lepiej i jeszcze większym rozmachem. 

1970-1980

Mam nadzieję, developer dostarczy nam dwa, zupełnie inne miasta, gdzie w każdym, z ekranu będzie wylewał się gęsty niczym wojskowa grochówka klimat. Podobają się informacje na temat zachowania środowiska i warunków pogodowych. Potężny wiatr i woda rozbijająca swoje fale o przycumowane w przystani jachty po zmroku? O takie Vice City nic nie robiliśmy. Zastanawia mnie jednak system podróżowania między dwoma miastami. Jak wiadomo, producenci oraz twórcy starają się odbiegać od ekranów wczytywania, jednakże czy będzie można osiągnąć efekt bez tego? Wątpię, choć w "gwiazdę rocka" wierzę. Może wczytywanie będzie odbywać w tle, a my wówczas na pokładzie wyczarterowanego samolotu będziemy mogli wypić drinka i podyskutować z naszymi wspólnikami? Wpierw oczywiście trzeba się będzie dorobić. 

Czy cieszy mnie powrót do poprzedniego stulecia? Zdecydowanie tak! Pomimo sympatii, jaką darzę Grand Theft Auto V oraz jej poprzedniczkę (choć IV u mnie zdecydowanie wygrywa pod względem klimatu i motywów działań postaci), to jednak lata 80' są jednym z najlepszych momentów w historii, na osadzenie fabuły o handlujących narkotykami gangsterów. No i nie ukrywajmy, ścieżka dźwiękowa może tu rozwinąć skrzydła, bo czasy te zafundowały nam wiele, niesamowitych hitów z praktycznie każdego gatunku, który przeżywał wówczas rozkwit. Poza tym, któż z nas nie chciał by powrotu Love Fist na radiową antenę? 

Jedno jest pewne, Rockstar będzie szlifował swoją nową grę do granic możliwości, a wiedza i doświadczenie, jakie studio zdobywa wraz z każdą, kolejną produkcją pokazuje, że może być tylko lepiej. Takie jest oczywiście moje zdanie na ten temat. Dajcie koniecznie znać w komentarzach, co Wy sądzicie i czy jest coś, co w ostatnich doniesieniach nie do końca się Wam spodobało.