Wojciech Gruszczyk Wojciech Gruszczyk 15.01.2019
Dead or Alive 6 – graliśmy w betę. Najbardziej przystępna odsłona w historii?
1152V

Dead or Alive 6 – graliśmy w betę. Najbardziej przystępna odsłona w historii?

Siadając do testów Dead or Alive 6 nie byłem przekonany. Poprzednia część nie przypadła mi do gustu, a Team Ninja nie zmarnowało tych ostatnich lat. Ta gra może być dla mnie jedną z większych niespodzianek 2019 roku.

Plus? Dopieszczony gameplay

Moja miłość do serii Dead or Alive pojawiła się zarazem wygasając jeszcze na PlayStation 2 i pierwszym Xboksie.  Męczyłem palce na drugiej i trzeciej odsłonie, ale już z kolejnymi częściami miałem duże problemy. Do „Piątki” próbowałem się przekonać trzykrotnie, ale za każdym razem po niespełna dziesięciu walkach odpuszczałem. Czegoś tej grze brakowało, więc siadając do Dead or Alive 6 obawiałem się powtórki z rozrywki. Tutaj na szczęście od początku poczułem, że deweloperzy w ostatnich latach zbierali opinie od graczy starając się wyciągnąć z tych informacji zwrotnych odpowiednie wnioski. Jest dynamicznie, animacje są dopracowane, a najdrobniejsze poruszanie się po lokacji ma teraz większe znaczenie.

Podczas pojedynków czułem, że każdy ruch mojej lewej łapy jest idealnie odbierany przez zawodnika, a jednocześnie dopracowano zasadę atak > rzut > blok > atak. Ciosy mają swoją odpowiednią siłę, przyparcie rywala do ściany ma konkretne przełożenie na wynik, a zmagania są efektowniejsze dzięki nowym atakom. Wprowadzone zmiany nie zaburzają potyczek, sprawiają jednocześnie, że stały się atrakcyjniejsze – teraz nawet mniej doświadczony gracz ma szansę na sukces.

Minus? Beta z problemami

Team Ninja zdecydowało się wypróbować serwery, więc do rozgrywki zostali zaproszeni gracze wyłącznie na jednej platformie. Pomimo że twórcy nie zdecydowali się na otwarte zmagania, podczas pojedynków pojawiały się lagi oraz dziwne zachowania gry. Sytuacja jest o tyle zaskakująca, że potrafiłem rozegrać pięć spotkań bez jakichkolwiek problemów, a w następnym meczu – z rzekomo dobrym połączeniem – tytuł wariował. Sekundowe podkręcenie szybkości, nienaturalne zwolnienia animacji… Takie niedogodności nie mogą mieć miejsca w jakiekolwiek bijatyce, a już szczególnie w tytule, w którym jedna pomyłka może zaważyć o zwycięstwie. 

Dead or Alive 6 beta playtest 3

Dead or Alive 6 beta playtest 1

Plus? Zmiany w rozgrywce

Gameplay wydaje się znacznie przystępniejszy względem poprzedników. Nie zawsze jest to dobra wiadomość, ale nie od dzisiaj wiadomo, że seria Dead or Alive charakteryzuje się wysokim progiem wejścia, a tutaj wyraźnie można wyczuć, że deweloperzy chcą zaoferować produkcję szerszemu gronu odbiorców. Z tego powodu pierwszy raz w serii pojawia się licznik Break Gauge (napełniamy go za każde ataki), Fatal Rush (proste combo), bez najmniejszego problemu można wykorzystać naładowany pasek na Break Blow (efektowny atak zadający mocne obrażenia), a też znacznie łatwiej przerwać combosy oponenta (Break Hold).

W rezultacie gra jest przyjemniejsza – wyznawcy DoA nadal mogą szykować się na szachy (może odrobinę szybsze?), jednak ukłon w stronę młodych, mniej doświadczonych graczy to na pewno dobra droga, którą podążyła wcześniej konkurencja i wyszło im to na zdrowie. Twórcy zadbali również o pewien aspekt taktyczny, ponieważ teraz trzeba dobrze się zastanowić, w którym momencie skorzystać z naładowanego paska i na jakie ruchy najlepiej się zdecydować.

Minus? Gdzie są te turnieje…

Nadal nie znamy wszystkich trybów przygotowanych przez Team Ninja, jednak podczas bety rzuciło mi się jedno w oko – to kolejny tytuł, w którym podczas matchmakingu nie możemy sprawdzić kilku ruchów, a w sieciowych starciach brakuje konkretnego rozbudowania. Przynajmniej aktualnie (obym się mylił!) twórcy mogą zaoferować dwa rodzaje zmagań w multiplayerze (ranked/casual), ale w 2019 roku musimy wymagać więcej. Turnieje, pojedynki zespołowe, a może nawet specjalne wariacje? Deweloperzy w tym wypadku siedzą cichą, więc raczej nie powinniśmy oczekiwać wielkiego rozbudowania. 

Plus? To nowy początek

Dead or Alive 6 jest pierwszą odsłoną z głównej serii, która debiutuje bezpośrednio na konsolach ósmej generacji – wcześniej otrzymywaliśmy wyłącznie porty z PlayStation 3 lub Xboksa 360. Twórcy obiecują zupełnie nową historię – wydarzenia mają wprowadzić w świat nowych graczy, a jednocześnie zadowolić miłośników. Opowieść będzie mroczniejsza, studio chce zaprezentować w tym wypadku coś nowego, a gra śmiga na zupełnie nowym silniku.

Podkręcono stronę wizualną produkcji – stroje niszczą się przy mocnych atakach, na ciałach pojawia się pot oraz wyraźne zadrapania. Często trudno skupić się na detalach, jednak oprawa wyraźnie została udoskonalona względem poprzednika. Deweloperzy obiecali również dopracowanie animacji twarzy i faktycznie udało im się zająć mimiką. Szczególnie widać to na kobiecych licach, które dosadniej reagują na wydarzenia – czasami można odnieść wrażenie, że przeciwniczka jest naprawdę niezadowolona z naszego combosa.

Minus? Za mało aren!

Beta? Niby tak, ale deweloperzy powinni pokazać przynajmniej 2-3 areny. Prezentowane Colosseum tylko rozbudziło moje oczekiwania, ponieważ wygląda dobrze, a co najważniejsze pozwala wpłynąć na zmagania. Świetnie sprawdza się przygotowanie rozbudowanego combo, który kończymy Break Blow i rywal ląduje na ścianie. Lokacja zadaje mu małe obrażenia, odbija go, a ten wpada na mój kolejny atak. Przy odpowiednim dopracowaniu arena może okazać się miłym dodatkiem, jednak nie mogłem sprawdzić kolejnych miejscówek. Szkoda!

Plus? 24 fighterów!

Beta nie pozwoliła zakosztować w wielkim zestawie zawodników, ale Hayabusa, Kasumi oraz Ayane jak zawsze nie zawodzą. Szczególnie przypadła mi tym razem do gustu Kasumi, która świetnie radzi sobie w dynamicznych starciach, a jej Break Blow idealnie nadaje się do łączenia z combosem i wrzucaniem rywala na ścianę.

Świeżą krwią był Diego – nie przekonałem się do tego ulicznego wojownika, ale na pewno dam mu jeszcze szansę. Autorzy obiecali, że postać zostanie odpowiednio wprowadzona w świat i podobnie jak NiCO (nowa bohaterka) nie zawiedzie oddanych fanów.

Dead or Alive 6 beta playtest 2

Dead or Alive 6 beta playtest 4

Plus? Singliści nie będą się nudzić

Deweloperzy pozwolą personalizować postacie, wybierzemy odpowiednią nutę pod postać/tryb, a nawet weźmiemy udział w specjalnych zadaniach polegających na pokonaniu przeciwnika uwzględniając odpowiednie reguły. Wśród trybów pojawi się klasyczny Versus, ale zagramy również w Time Attack, Arcade, Survive, Command Training, Combo Challenge czy też pełnoprawną  fabularną kampanię. Deweloperzy pozwolą nam sprawdzić muzykę, oglądać powtórki czy po prostu przeglądać informacje dotyczące postaci. W becie pojawił się nawet pewien tajemniczy wariant zabawy, ale najwidoczniej na ujawnienie wszystkich sekretów dotyczących tytułu musimy zaczekać do premiery.

 

Z jednej strony trudno narzekać, z drugiej nadal pojawiają się pewne niewiadome. Mam szczerą nadzieję, że Team Ninja jeszcze przed premierą zadba o konkretną prezentację zawartości, a może nawet zaprosi nas na kolejne testy? Chętnie sprawdzę ostateczny kod, bo mam wrażenie, że Dead or Alive w końcu wskakuje na odpowiedni tor.

A Wy graliście w betę?

Tagi: beta Dead or Alive 6 Koei Tecmo playtest Team Ninja