Piotr Rozbicki Piotr Rozbicki 24.11.2018
Temat Tygodnia - Fallout 76 może zdecydować o przyszłości gier AAA
4910V

Temat Tygodnia - Fallout 76 może zdecydować o przyszłości gier AAA

Nie ma wątpliwości co do tego, że premiera Fallouta 76 jest już w tej chwili największym rozczarowaniem 2018 roku. Jednak jestem przekonany, że skutki tej premiery branża będzie odczuwała jeszcze przez kilka następnych lat. I bardzo dobrze.

Prawdziwa katastrofa, zlepek wszystkiego i niczego, definicja nijakości, dziwaczny, popsuty rozgardiasz, zmarnowane pustkowia - to tylko kilka nagłówków z rodzimych i zagranicznych recenzji najnowszej produkcji Bethesdy. Już dawno nie było gry AAA uznanego developera, która zebrałaby takie baty...

Więcej na ten temat w:

Fallout 76 - recenzja gry. Prawdziwa katastrofa

Fallout 76 zbiera baty w recenzjach

Fallout 76. Patch 1.02, zajmujący 47 GB, wbrew zapowiedziom nie poprawia framerate'u

Fallout 76 z pierwszymi przecenami. Grę można kupić z 35% rabatem

Fallout 76 "ma duży potencjał". Były pracownik Obsidian broni gry Bethesdy

Fallout 76 zmienia się w cyrk przez bugi. Gracz prosi Bethesdę o śmierć postaci

Średnia ocen na poziomie 55% na Metacritic to jak cios w samo serce dla poważnej dużej firmy zajmującej się tworzeniem gier. Ale to cios, który ta firma wymierzyła sobie sama.

Stawka większa niż życie

Czy zastanawialiście się czasem, czemu większość wysokobudżetowych gier wideo otrzymuje zazwyczaj oceny w przedziale 8-10? Pierwsza odpowiedź, jaka się nasuwa, to fakt, że krytycy wypaczyli system oceniania, ale prawda jest trochę bardziej złożona i składa się na nią kilka czynników. Pierwszym i najważniejszym jest sam fakt pojawienia się agregatów ocen pokroju wspomnianego Metacritica czy Gamerankings. Wraz z nimi poszła zmiana w postrzeganiu ocen recenzji przez klientów, a w konsekwencji zmiana wydawców i developerów w postrzeganiu wagi tych ocen. W większości firm w przypadku planowania gier pojawiają się już na wczesnym etapie założenia, że dana produkcja musi osiągnąć przynajmniej jakiś ustalony pułap średnich ocen, żeby odnieść sukces. Od tego są uzależnione np. premie dla pracowników.

Dlatego też poważne zespoły deweloperskie, świadome ogromnych pieniędzy inwestowanych w produkcję oraz ryzyka ocen niższych niż 8 (7 to już porażka), projektują swoje gry tak, by spełniały pewne standardy, na które zazwyczaj recenzenci zwracają uwagę. Ci ostatni z kolei, choć różni w opiniach i zdaniach, zazwyczaj (choć nie zawsze) przyjmują bardzo podobne kryteria oceniania - oprawa, fabuła, zawartość gry i długość potrzebna do jej przejścia, dodatki, stabilność i jakość techniczna itp. itd. W ten sposób branża sama z siebie wypaczyła z czasem system oceniania. Dla twórców gier AAA ważne jest, żeby nie schodziły poniżej pewnego poziomu w ocenach, bowiem gracze świadomi ceny gry i ogromnej konkurencji na rynku, nie sięgną po ich produkt i samo przedsięwzięcie się dla wydawcy nie zwróci. Koło się zamyka. Tymczasem Bethesda w zasadzie nie spełniła w Falloucie 76 niemal żadnego z podstawowych kryteriów, które są dla recenzentów i graczy istotne.

Bethesda - firma z ponad czterdziestoletnią historią, twórcy takich gier jak TES: Morrowind, Skyrim czy Fallout 3. Firma, która powinna być doskonale świadoma stawki, o jaką wraz z F76 grała, zachowała się tak, jakby zapomniała o instynkcie samozachowawczym. Można to tłumaczyć na wiele sposobów, choć prawdę znają zapewne jedynie pracownicy firmy. Czy była to nieudolność? Może, ale szczerze wątpię. Wydaje mi się, że to bardziej efekt zbytniej pewności siebie i przekonania, że magiczny "Fallout" w tytule sprzeda wszystko, nawet - przepraszam - gówno opakowane w sreberko. Bethesda oczywiście już przed premierą wiedziała, co się święci, a niesławna beta tuż przed wrzuceniem F76 na półki sklepowe mogła to tylko potwierdzić. Mimo to szefostwo zdecydowało się wypchnąć niedokończony i w założeniach niefunkcjonalny produkt na rynek, cynicznie myśląc, że fani ponownie darują Bethesdzie grzechy, które już kilka razy popełniała. Nie tym razem.

To nie hejt, to świadoma krytyka

Zresztą znalazło się wciąż wielu fanów, którzy bronią Fallouta 76. Nawet miałem okazję wejść w polemikę z jednym z nich w komentarzach pod moją recenzją. Jeśli ktoś się dobrze bawi z tym produktem to dobrze - absolutnie nikomu tego nie bronię, bo przy dużym samozaparciu naprawdę MOŻNA dobrze się bawić, grając w Fallouta 76. Nie rozumiem jednak piętnowania konstruktywnej krytyki tej gry, bo obiektywnie - jest to produkt niedokończony.

A tego absolutnie niczym nie można tłumaczyć i wszelkie próby tłumaczenia uważam za skrajnie szkodliwe nie tylko dla samych graczy, ale i dla całej branży. Dlatego cieszę się (choć zaznaczam - nie mam w tym absolutnie żadnej satysfakcji, jak co poniektórzy), że F76 praktycznie z każdej strony dostaje baty - ze strony dziennikarzy, youtuberów, streamerów i graczy (ale tych, którzy faktycznie grali choćby w betę, a nie przelewają swoją złość poniesieni "tłumem"). To co się dzieje teraz, jest bardzo ważnym zjawiskiem, porównywalnym trochę do tego, co działo się z lootboxami w Star Wars: Battlefront 2. Teraz jednak skala jest nawet większa. I bardzo dobrze. Jako osoba niejako z branży, znająca ciut lepiej (ale tylko ciut) tę "drugą stronę barykady" i trudy związane z tworzeniem gier, mam głęboki szacunek do tychże twórców. Wiem, z jakimi wyrzeczeniami i z jak ciężką pracą się to wiąże. Dlatego np. nie do końca pochwalałem to, jak potraktowano No Man's Sky. Owszem, było to ewidentne oszustwo, jednak należy pamiętać, że grę budowała garstka ludzi i że starali się zrobić coś naprawdę ambitnego. Popełnili wiele błędów i zapłacili za to cenę, ale nie można im odmówić starań. Tymczasem Fallout 76 to gra tworzona przez sztab ludzi z uznanego producenta gier AAA, która nie ma w sobie ani krzty ambicji. I najgorsze jest to, że była w mediach sprzedawana przez Todda Howarda, jako najbardziej - o ironio - ambitne dzieło w historii studia.

Fallout 76 był przedstawiany jako gra AAA i sprzedawany był za cenę godną gry AAA, tymczasem finalny produkt nie ma nic wspólnego z tymi literami. Dlatego nie uważam tego za potknięcie grupy ambitnych gości mierzących zbyt wysoko (Hello Games), tylko za ewidentne oszustwo - próbę naciągnięcia graczy. A na to nie może być zgody ani recenzentów ani graczy. I dobrze, że nie ma.

Nie igrajcie z graczami

Nikomu nie życzę źle, ale z profesjonalnego punktu widzenia uważam, że Bethesda powinna mocno dostać po czterech literach za to, co zrobiła. Nawet jeśli oznaczać to będzie, że w firmie polecą jakieś głowy (bo obiektywnie - jeśli w pracy coś zawalisz, to musisz ponieść tego konsekwencje). Być może oznaczać to będzie poważne kłopoty finansowe firmy (bo wizerunkowe już są na pewno) i przewartościowanie przyszłych projektów - The Elder Scrolls VI i Starfield. Może właśnie to jest tym projektom potrzebne, żebyśmy znowu nie dostali śmietniska stworzonego na Creation Engine. A może nawet lepiej, żeby te gry w ogóle nie powstały....?

Jeśli taka ma być cena porażki Fallouta 76, to bardzo dobrze. To tylko i wyłącznie wina samych twórców i wydawcy. Uważam też, że im mocniej im się za to oberwie, tym ważniejsze to będzie dla całej branży w nadchodzących latach. Choć - jak wspomniałem na początku tekstu - deweloperzy gier AAA i tak są świadomi tego, żeby w swych produkcjach sprzedawanych za niemałe pieniądze, nie przekraczać pewnych granic dobrego smaku, to i tak przykład Bethesdy może być dla nich bardzo ważnym ostrzeżeniem. Brzmi ono "nie igrajcie z graczami. Bądźcie wobec nich w miarę uczciwi, bowiem odbiorcy w dzisiejszych czasach są bardziej świadomym klientem niż kiedykolwiek wcześniej. I bardzo uważnie patrzą Wam na ręce". Fallout 76 to lekcja bolesna dla wszystkich, ale niezwykle cenna...  

Tagi: Bethesda Fallout 76 No Man's Sky The Elder Scrolls