To ostatni gwizdek dla Sony, aby PlayStation wróciło na tron
Historia branży gier wideo przypomina sinusoidalną falę, w której po głębokich kryzysach i chudych latach zazwyczaj nadchodzi czas spektakularnego odkupienia.
Ostatnie dwadzieścia cztery miesiące były dla ekosystemu PlayStation pasmem nieustających potyczek z własnymi słabościami, błędnymi decyzjami zarządczymi i poczuciem, że japoński gigant nieco zagubił swój unikalny kompas.
Lata 2025 oraz 2026 zapisały się w pamięci graczy jako czarna karta - czas posuchy, budzenia frustracji i przede wszystkim chybionych ruchów wokół gier usług (na czele z Marathon), cyfryzacji i odchodzenia od fizycznych nośników, które dla wielu tradycyjnych kolekcjonerów brzmiało jak cios poniżej pasa.
Do tego dochodziły bolesne potknięcia wydawnicze oraz produkcje, które zamiast elektryzować tłumy, wywoływały co najwyżej wzruszenie ramion. Mówiąc szczerze, długo wyczekiwany Marvel's Wolverine okazał się twórczą i wizerunkową porażką, grą pozbawioną dawnej magii pierwszoligowych hitów od Sony, a rzucony w nurt rynku Saros szybko utonął jako niszowa ciekawostka dla bardzo wąskiego grona odbiorców. Fani zaczęli zadawać sobie pytanie, czy złota era ekskluzywnych gigantów bezpowrotnie minęła, a potęga PlayStation zaczyna topnieć w oczach pod naporem korporacyjnej rutyny.
Wszystko wskazuje jednak na to, że ten okres - mogący śmiało zostać określonym jako porażka - był jedynie bolesnym oczyszczeniem przed absolutnym desantem potężnych marek. Nadchodzący rok rysuje się na prawdziwego giganta branżowej rozrywki, okres, w którym Sony ma szansę jednym potężnym ruchem zmyć dawne grzechy i triumfalnie wrócić na zasłużony szczyt.
Kalendarz wydawniczy pęka w szwach od tytułów, na które (powiedzmy to otwarcie) społeczność czekała z zapartym tchem, a rozmach planowanych premier udowadnia, że japońska korporacja w porę zrozumiała, czego naprawdę oczekują jej oddani fani.
Mocne otwarcie
Zabawa w nadrabianie zaległości i udowadnianie własnej wartości rozpocznie się zresztą w ekspresowym tempie. Już na samym początku roku w mroczne, pełne napięcia sidła wciągnie nas Until Dawn 2, obiecując jeszcze lepszą, gęstą opowieść grozy, w której każda błędna decyzja ma swoją krwawą cenę. Ekipa z Firesprite Studios wzięła na warsztat to, co gracze uwielbiali w oryginale, podkręcając surowy klimat i mechaniki przetrwania do absolutnego maksimum, co idealnie rozgrzeje nas w zimowe wieczory.
Zaraz po tym mrocznym seansie nastąpi uderzenie, po którym mało kto zostanie obojętny, ponieważ na ring wraca niezawodne Santa Monica Studio. Nadchodzący God of War: Laufey ma udowodnić, że ta kultowa seria wciąż ma w sobie gigantyczną siłę napędową, skupiając się na opowieści, która pogłębi mitologiczną fasadę o nowe, niezwykle emocjonalne wątki. Twórcy ci nigdy nie zawodzą, dostarczając mechaniczny majstersztyk i narrację z najwyższej półki, a dodanie do arsenału bohaterki unikalnego łuku-węża zwiastuje powiew świeżości w starciach.
To jednak dopiero czubek góry lodowej, bo w dalszej kolejności branża ma wstrzymać oddech na wieść o tajemniczych projektach od zespołów, które zaskarbiły sobie zaufanie graczy w poprzednich generacjach. Mówi się głośno o nowej grze od utalentowanego Bend Studio, twórców uwielbianego Days Gone, którzy po latach spędzonych w cieniu powracają wreszcie ze swoim autorskim, wysokobudżetowym uderzeniem. Równolegle w laboratoriach Naughty Dog powstaje wyczekiwane Intergalactic, a majstersztyki tworzone przez tych artystów od zawsze wyznaczały technologiczne i fabularne standardy dla całej branży.
Żyć, nie umierać - chciałoby się rzec, patrząc na tę listę potężnych, pieczołowicie przygotowywanych przygód dla pojedynczego gracza, które przypominają nam, dlaczego w ogóle pokochaliśmy tę platformę. Co jednak najistotniejsze i co stanowi najpiękniejszy wręcz policzek wymierzony ubiegłorocznym eksperymentom z cyfrowym monopolem: te gry będą fizyczne, wciąż trafiając na tradycyjnych płytach do rąk kolekcjonerów. Jeśli Sony faktycznie dostarczy tę potężną czwórkę hitów bez opóźnień, rok 2027 zapisze się w historii jako moment, w którym król wrócił na swój tron w chwale i blasku.
Przeczytaj również
Komentarze (8)
SORTUJ OD: Najnowszych / Najstarszych / Popularnych