EA właśnie zamknęło studio, które dało nam Mass Effect i Dragon Age. Tak kończy się 31 lat historii...
W przypadku BioWare razem z tym logo znika kawał historii. Baldur’s Gate, Neverwinter Nights, Star Wars: Knights of the Old Republic, Mass Effect, Dragon Age - przez trzy dekady Kanadyjczycy regularnie dawali nam światy, w których człowiek spędzał po kilkadziesiąt godzin, a później przez kolejne kilka lat kłócił się w internecie, czy wybrał właściwego towarzysza i zakończenie.
Zamknięte zostanie biuro w Edmonton, a decyzja jest częścią szerszych zmian obejmujących około 400 miejsc pracy w całej firmie. Jeszcze kilka lat temu zastanawialiśmy się, kiedy pojawi się nowy Mass Effect - chyba nawet miałem przyjemność naskrobać o tym kilka linijek. Świat potoczył się jednak tak, że dzisiaj możemy się już tylko zastanawiać, jak doszło do tego, że zabrakło studia, które to tworzyło.
Gdy logo wystarczało
BioWare powstało w 1995 roku i bardzo szybko wypracowało sobie pozycję, o jakiej większość studiów RPG może tylko marzyć. Baldur’s Gate pomogło przywrócić komputerowym RPG ogromną popularność, Knights of the Old Republic pokazało, że w świecie Gwiezdnych wojen można opowiedzieć historię dorównującą filmom, a później przyszły dwie serie, które już należały całkowicie do BioWare.
Studio miało też bardzo charakterystyczny sposób opowiadania historii. Towarzysze rozmawiali, obrażali się, zakochiwali, kwestionowali nasze decyzje i czasami odchodzili, jeśli gracz przesadził (i mówimy tu o czasach, gdy nie było to fundamentem gier). BioWare przez lata sprzedawało fantazję, że drużyna naprawdę jest grupą ludzi jadących z nami przez całą przygodę.
Idąc dalej, EA kupiło BioWare w 2007 roku, akurat gdy pierwsze Mass Effect trafiało na rynek. Przez kolejne lata współpraca przyniosła największe sukcesy studia, ale później coraz częściej coś zaczynało zgrzytać. Mass Effect: Andromeda nie powtórzyło sukcesu oryginalnej trylogii, Anthem stało się niemal legendarnym fiaskiem, a kolejne projekty przechodziły długie i trudne procesy produkcyjne. BioWare zdawało się być sobą tylko z nazwy.
Gaszenie światła
Szczególnie smutno patrzy się teraz na Dragon Age: The Veilguard. Gra miała być wielkim powrotem po dekadzie przerwy, a jej droga do premiery sama wystarczyłaby na dokument. Projekt zmieniał kierunek, przez pewien czas powstawał jako gra-usługa, później wrócił do formuły dla jednego gracza i ostatecznie zadebiutował w 2024 roku, ale… Z naprawdę WIELOMA kontrowersjami.
Najbardziej symboliczne jest w tym wszystkim to, że jeszcze niedawno fani analizowali każdy teaser. Wiecie, Rockstar potrafi latami żywić ludzi jednym trailerem GTA, a BioWare robiło podobną sztuczkę (oczywiście z zachowaniem skali). Jak jednak już wiemy - to po prostu nie wystarczyło.
Czemu? Cóż, firmy nie funkcjonują dzięki sentymentowi. BioWare miało za sobą trudne lata, kosztowne produkcje i kilka wyników, które nie spełniły oczekiwań właściciela. EA tłumaczy zamknięcie koncentracją inwestycji na projektach z większym potencjałem wzrostu i jednocześnie nadal rozwija między innymi Iron Mana, następne Star Wars Jedi, Battlefielda czy sportowe marki. I - choć to może hot take - patrząc na tabelkę, da się znaleźć logikę.
Największą stratą jest dla mnie nawet nie kolejny Mass Effect. Serie można kiedyś przekazać innemu zespołowi. Electronic Arts nadal posiada markę, a Amazon rozwija ekranizację, więc trudno uwierzyć, że ta galaktyka zostanie na zawsze zamknięta w sejfie. BioWare miało jednak własny język projektowania RPG, konkretne obsesje i sposób budowania drużyn, który wpływał później na innych. Markę da się wyjąć z szuflady po dziesięciu latach. Studia zbudowanego przez setki ludzi przez trzy dekady? Niekoniecznie.
Nie tak to miało wyglądać
BioWare kończy historię bardzo cicho jak na firmę, która przez lata kazała nam ratować całe galaktyki. Nie ma wielkiej finałowej gry, pożegnalnego projektu ani nawet ostatniej podróży Normandii. Jest korporacyjny komunikat, anulowany Mass Effect i kilkadziesiąt lat wspomnień zamkniętych w katalogu starszych produkcji. I jak tak nad tym rozmyślam, to trudno wymyślić bardziej “bioWare'owe” podsumowanie.
A czy za kilka lat pewnie znowu zobaczymy logo Mass Effect albo Dragon Age? Nie mam wątpliwości. Duże marki mają talent do wracania nawet wtedy, gdy ich twórców dawno nie ma w budynku. Nie wróci jednak ten sam BioWare, który nauczył całe pokolenie, że przed ostatnią misją wypada obejść statek i porozmawiać ze wszystkimi. Koniec końców, to chyba dobry moment, żeby napisać, że umiera się dwa razy - po pierwsze “naturalnie”, a po drugie, gdy ludzie o Tobie zapominają.
Przeczytaj również
Komentarze (1)
SORTUJ OD: Najnowszych / Najstarszych / Popularnych