TOP 10 filmów science fiction, które przewidziały przyszłość. Tylko czy mamy się z czego cieszyć

TOP 10 filmów science fiction, które przewidziały przyszłość. Tylko czy mamy się z czego cieszyć

Łukasz Musialik | Dzisiaj, 10:00
Google Chcesz częściej widzieć nasze treści w Google? Dodaj do źródeł

Twórcy science fiction nie mają kryształowej kuli, a jednak niektórym udało się trafić w dziesiątkę. Dziś, w 2026 roku, wideorozmowy, robotaksówki i rozmowy z czatbotem nikogo nie dziwią. Kiedyś były pomysłem scenarzysty, a dziś są lub powoli stają się codziennością. Sprawdziłem więc, które filmy przewidziały przyszłość najbardziej, co zgadły, a ile w tym zasługi samych twórców czy zwykłego szczęścia. 

Doszedłem więc do wniosku, że kino sci-fi działa trochę jak wyścig z czasem. Reżyser bierze dzisiejszy problem, dokłada wyobraźni i patrzy, co z tego urośnie. Czasem inżynierowie wprost podglądali filmy i budowali to, co zobaczyli na ekranie. Jednak najlepsze trafienia rzadko dotyczą jednak samych gadżetów. Chodzi raczej o ludzi. O nasze lęki, nawyki i największe słabości. Obejrzałem mnóstwo filmów z gatunku sci-fi, ale byłoby ich tak dużo do wymieniania, że tę listę musiałem zwyczajnie skrócić. Dlatego poniżej opisałem dziesięć filmów, które po latach wyglądają jak wycinek z dzisiejszych wiadomości.

Dalsza część tekstu pod wideo

TOP 10 filmów sci-fi, które przewidziały przyszłość

No to zaczynamy! Oto dziesięć filmów, które w mojej ocenie najlepiej przewidziały przyszłość czy niektóre zdarzenia, wydarzenia, czy rzeczy z którymi mamy na co dzień styczność.

1. „2001: Odyseja kosmiczna” (1968)

Kubrick pokazał wideorozmowy z kosmosu, płaskie tablety przy posiłku i komputer, któremu wydaje się polecenia głosem. Dziś robimy to codziennie i nikt nie robi z tego wielkiego halo, bo wideokonferencje stały się częścią zwykłej pracy. HAL-a boimy się chyba trochę mniej, niż powinniśmy.

2. „Terminator” (1984)

Cameron wymyślił maszyny, które same szukają ludzi i ich zabijają. W czerwcu 2026 ujawniono, że w 2024 roku ukraińskie drony w trybie „Terminator” miały bez udziału człowieka zabijać rosyjskich żołnierzy. Latem rosyjski dron z AI zabił według ekspertów trzy osoby w Zaporożu. Jeden z ukraińskich dowódców powiedział, że za kilka lat będziemy żyć jak w filmie o Terminatorze. To na razie drony, nie roboty z twarzą Schwarzeneggera, ale kierunek jest znany.

 3. „Pamięć absolutna” (1990)

Taksówki bez kierowcy, czyli Johnny Cab. Wiosną Waymo miało za sobą ponad 20 milionów przejazdów i około 3000 aut w 11 miastach USA. Do końca roku firma chce dojść do miliona kursów tygodniowo. Film pokazał też, że taka taksówka bywa kapryśna, a w czerwcu Waymo wycofało do poprawek około 4000 samochodów. No i nie można też zapomnieć o Tesli oraz jej niedawno wprowadzonych Cybercabach.

4. „Gattaca” (1997)

Świat, w którym o losie człowieka decydują geny. W maju amerykańskie radio NPR opisało firmy, które oceniają zarodki pod kątem ryzyka chorób, a jedna z nich reklamowała się nawet na ulicach Nowego Jorku. Futurolodzy nazywają to „Gattaca Stack”. Lekarze uspokajają, że metoda jest jeszcze niedojrzała. Czy to pocieszające, to już inna sprawa.

5. „Truman Show” (1998)

Całe życie jednego człowieka na antenie. Rok później ruszył pierwszy Big Brother, a dziś streamerzy i influencerzy sami pokazują śniadania, kłótnie i wakacje. Różnica jest prosta. Truman nie wiedział o kamerach, a my włączamy je sami. Granica między życiem a występem zaciera się coraz bardziej.

6. „Raport mniejszości” (2002)

Interfejs obsługiwany gestami, reklamy wołające przechodnia po imieniu i policja, która przewiduje przestępstwa. Interfejs do filmu zaprojektował John Underkoffler, a jego pomysły do dziś inspirują badaczy. Ekrany dotykowe, sterowanie ruchem ręki, precyzyjnie dobrane reklamy i policyjne algorytmy to dziś normalka. Film nie przewidział tylko upadku papierowych gazet.

7. „Idiokracja” (2006)

Komedia o świecie, w którym rządzi bylejakość, a w telewizji króluje głupkowaty show. Reżyser chciał wyśmiać kulturę rozrywki i niechęć do wiedzy. W kinach film przeszedł prawie bez echa. W 2026 roku mija dwadzieścia lat od premiery i coraz więcej osób mówi, że to bardziej dokument niż satyra. Ile w tym prawdy, zależy od poglądów, ale film wciąż powraca w wielu dyskusjach.

8. „WALL-E” (2008)

Ludzie na statku Axiom jeżdżą w latających fotelach i wpatrują się w ekrany, nawet gdy siedzą obok siebie. Wszystko dostają od jednej korporacji, a Ziemia w tym czasie zamienia się w wysypisko śmieci. To bardziej ostrzeżenie niż prognoza, ale każdy, kto widział rodzinę przy stole z telefonami, zna tę scenę.

9. „Contagion” (2011)

Soderbergh razem z epidemiologami opisał wirusa z Hongkongu, który przeszedł z nietoperzy na świnie i wywołał światową pandemię. Są odległość między ludźmi, zamknięte szkoły, bitwy o towary w sklepach, fałszywe wiadomości i kolejka po szczepionkę. Wirus z filmu był kilka razy groźniejszy niż COVID-19, a twórcy od początku chcieli, żeby film był przestrogą. Scenarzyści nie przewidzieli tylko politycznych kłótni wokół walki z chorobą.

10. „Ona” (2013)

Samotny mężczyzna zakochuje się w głosie asystentki. Sam Altman był podobno pod wrażeniem filmu przy pracy nad ChatGPT, a potem pojawił się głos łudząco podobny do Scarlett Johansson. Według „Guardiana” ponad sto milionów ludzi korzysta z chatbotów udających osobowość, a użytkownicy aplikacji w rodzaju Repliki budują z nimi prawdziwe więzi. Film nikogo nie ocenia, pokazuje tylko, jak łatwo trudne relacje zastąpić wygodnymi. I o tym zapewne każdy już wie.

Gdzie kino sci-fi pudłowało?

Nie wszystko się jednak sprawdziło. Jak wiem latające samochody dla każdego wciąż nie istnieją, a plecaki odrzutowe zostały na planach filmowych. „Doom” z 2005 roku zakładał, że w 2026 roku odkryjemy na Marsie coś w rodzaju portalu do piekła. Mamy połowę października i jakoś wciąż go nie widać. Podobnie „Powrót do przyszłości 2” obiecywał latające deskorolki już na rok 2015, jednak do dziś stworzono kilka niekomercyjnych prototypów, jak choćby Lexus Hoverboard. Wiele przewidywań trudno też sprawdzić, niemniej jedno jest pewne. Okazuje się bowiem, że kino świetnie przewiduje ludzi, a znacznie gorzej maszyny.

Podsumowanie

Filmy science fiction rzadko wróżą z fusów. Częściej biorą to, co majaczy już na horyzoncie, i stawiają swoją kropkę nad „i”. Dlatego najlepiej zestarzały się historie, które przedstawiają nas samych. Możemy choćby wziąć na przykład pogłębiającą się samotność z „Ona”, o panice widocznej w „Contagion” i przyszłość z „WALL-E”, która na nas czeka jeśli nie weźmiemy się w garść a pracę naprawczą powierzymy maszynom. Wszystkie te filmy łączy jedno, bo autorzy patrzyli na ludzi, a nie tylko na technikę. Kino podpowiada, czego się bać, a my zwykle i tak robimy swoje. Zanim więc po raz kolejny powiemy, że to „jak z filmu”, dobrze byłoby przypomnieć sobie, jak te filmy się kończyły.

Google Chcesz częściej widzieć nasze treści w Google? Dodaj do źródeł
Łukasz Musialik Strona autora
Dla niego gry to nie tylko piksele na ekranie, ale przede wszystkim emocje i historie, które zostają w głowie na lata. Kolekcjoner wspomnień, który potrafi docenić zarówno wysokobudżetowe hity, jak i niszowe perełki od twórców niezależnych. Wierzy w ideę „gaming łączy, a nie dzieli”, dlatego z równym entuzjazmem podchodzi do każdej platformy, która ma do zaoferowania coś ciekawego. Gdy nie trzyma pada w dłoniach, pewnie planuje, w jaki sposób zmieścić na dysku kolejną wielką produkcję, obiecując sobie, że tym razem na pewno ją ukończy.
cropper