Nie tylko Avengers: Doomsday. Dziesięć najciekawszych filmów, które trafią do kin jeszcze w tym roku
Przed nami dwa ostatnie miesiąca 2026 roku, które obfitować będą jednak w znakomite produkcje kinowe. Dotyczy to zarówno wielkich blockbusterów, nie tylko realizowane w USA, ale również zdecydowanie skromniejszych pozycji, wśród których wyróżnia się ponoć niesamowity obraz dokumentalny, a także opowieść o niezwykle istotnym momencie w życiu pewnego aktorskiego gwiazdora.
Rok 2026 roku jest bezsprzecznie okresem wielkiego odbicia rynku kinowego na całym świecie, co widać choćby po statystykach box office. W trakcie ostatnich miesięcy aż pięć superprodukcji przekroczyło magiczną barierę miliarda dolarów wpływów z box office, a rekordzista, czyli “Spider-Man: Całkiem nowy dzień” zarobił ponad 2.5 miliarda. MCU trzyma w zresztą w rękawie jeszcze jednego asa, jakim jest oczywiście “Avengers: Doomsday”, które według szacunków ma walczyć w finansowym wynikiem filmu Destina Daniela Cretona. O tym, że ludzie powrócili do kin świadczą jednak nie tylko cyferki w box office, ale również szeroka oferta przeróżnych produkcji, także tych z dawnych lat, które co tydzień trafiają do oferty, jak również niezwykle interesujące zestawienie obrazów, które zobaczymy jeszcze w tym roku, wśród których możemy odnaleźć tytuły z przeróżnych gatunków.
Zobaczysz wszystko
Zdecydowanie najdziwniejsza produkcja w tym zestawieniu, co nie może dziwić biorąc pod uwagę fakt, iż jej współtwórcą jest Nathan Fielder. Jeden z najciekawszych twórców serialowych ostatnich czasów, balansujący na granicy dokumentalnej wiarygodności i czystego szaleństwa. Tak zwykle określa się jego najnowszy film, realizowany wraz z Lance’m Oppenheimem (twórcą “Primetime”), który traktuje o losach Elizabeth Holmes. Szefowej niesławnej firmy Theranos, która zaprosiła ekipę filmową, by ta uczestniczyła w jej codziennym życiu, na 34 dni przed rozpoczęciem przez nią więziennej odsiadki. To, co udało się zarejestrować jest ponoć tak zaskakujące, że producenci dołożyli wszelkich starań, by po pierwszym pokazie festiwalowym do Internetu nie przeciekły żadne informacje na temat natury tej przedziwnej produkcji, którą można będzie oglądać w Polsce od końcówki października.
Godzilla Minus Zero
Następca znakomitego “Godzilla Minus One” od studia Toho to kolejna część serii kaiju, której głównym bohaterem jest rzecz jasna król potworów. Najnowsza odsłona ma się toczyć w 1949 roku i ponownie skupiać na rodzinie Shikishima, a także odbudowywaniu Japonii po zniszczeniach II. wojny światowej, choć ma również zawierać wątki związane z Nowym Jorkiem i udziałem amerykańskich sił. Przebudzony i zregenerowany potwór ma znów siać spustoszenie, choć tym razem spekuluje się, że jego przeciwnikiem może być inne legendarne monstrum, jak King Ghidorah czy Mothra. Dotychczasowe recenzje sugerują, że mamy tu do czynienia z opowieścią mroczniejszą i brutalniejsza niż poprzednik, którą można będzie śledzić w kinach IMAX.
Dziki Koń Dziewięć
Zupełnie inną propozycją jest pokazywany już na tegorocznym festiwalu w Wenecji nowy obraz w reżyserii Martina McDonagh “Dziki koń dziewięć”, który oczywiście już zdążył przekonać do siebie wielu krytyków, którzy uznali ten film za jedną z najlepszych produkcji roku. Wykorzystujący własny skrypt Irlandczyk tym razem umiejscawia akcję swego najnowszego dzieła w latach 70. w Chile, czyniąc bohaterami dwóch agentów CIA, którzy zostają wysłani na Wyspę Wielkanocną, co może przypominać punkt wyjścia słynnego “In Bruges”. Z tą różnicą, że w głównych bohaterów wcielają się tym razem Sam Rockwell i John Malkovich, a w obsadzie znajdziemy również Parker Posey, Toma Waitsa i Steve Buscemiego. Całość ma być utrzymana w znanej z dotychczasowej twórczości McDonagha konwencji czarnej komedii.
Struś Pędziwiatr i Zemsta Kojota
Jeden z najgłośniejszych w ostatnich latach filmów, które nie miały wejść do dystrybucji na dużych ekranach. Ba! Miały nawet nie pojawić się w streamingu. Ostatecznie jednak po serii plotek o tym, że mamy tu do czynienia z naprawdę dobrym filmem, znalazł się w końcu dystrybutor skłonny, by wykupić tę produkcję od Warner Bros. Pictures. Rodzaj przedziwnego dramatu sądowego, w których polujący na Strusia Pędziwiatra Kojot postanawia pozwać firmę Acme, za to, że jej wyroby wciąż go zawodziły. Jego interesy przed sądem reprezentuje adwokat grany przez Willa Forte, który pojedynkować ma się z prawnikiem, w którego wciela się John Cena.
Jestem Rocky
Nostalgia za serią “Rocky” dała w XXI. wieku ogromną popularność serii “Creed”, która zdecydowanie wypromowała postać Michaela B. Jordana i pozwoliła wrócić do łask samemu Sly’owi. Głośno w tym roku jest jednak o niezwykłym biopicu, opowiadającym o samym Stallone, tuż przed realizacją dzieła, które zmieniło jego życie. “Jestem Rocky” to bowiem produkcja opowiadająca o młodym, niedocenianym aktorze, który wpada na pomysł napisania scenariusza, którego głównym bohaterem będzie nieustępliwy aspirujący bokser. W Stallone wciela się tu Anthony Ippolito, młodego Carla Weathersa gra Stephan James, a reżysera Jona Avildsena, Jay Duplass. Film Petera Farrelly’ego ponoć znakomicie odtwarza atmosferę Nowego Jorku lat 70. i z pewnością powinien być jednym z największych kinowych hitów końcówki roku.
Hokus. Królestwo magii
Najnowszy, już 65. film pełnometrażowy Walt Disney Animation Studios to kolejna próba osiągnięcia wielkiego komercyjnego sukcesu za sprawą tytułu niepowiązanego z żadną wcześniejszą franczyzą, co w ostatnich latach zwykle kończyło się dla studia wielką porażką. Kto wie, może jednak teraz będzie inaczej? Główną bohaterką animacji jest pewna szesnastolatka z przedmieść, która nagle odkrywa swoje wielkie moce i rusza w niezwykła podróż do krainy Hexe, pełnej cudów i niebezpieczeństw krainy czarownic. Za produkcję tego tytułu odpowiadają twórcy tak znanych filmów jak “Zwierzogród” czy też “Kraina lodu”.
Behemot!
Przypadek braci Gilroyów jest niezwykle ciekawy, bo choć obaj współtworzyli niezwykle interesujące produkcje to jednocześnie mają na koncie właściwie po jednym udanym filmie. Dan zrealizował pamiętnego “Nightcrawlera” z Jakiem Gyllenhaalem, zaś Tony pamiętany thriller “Michael Clayton” w pierwszej dekadzie XXI wieku. Pamięć o znakomitym “Andorze”, który niespodziewanie pokazał, że w świecie Gwiezdnych Wojen można zrealizować jeszcze wciągającą produkcję sprawia, że “Behemot!”, opowieść o pewnym utalentowanym wiolonczeliście, granym przez Pedro Pascala, który po latach spędzonych w trasie powraca do rodzimego Los Angeles, to jedna z najbardziej oczekiwanych nowych propozycji kinowych.
Diuna: część trzecia
O tym, że zakończenie filmowej trylogii z planety Arrakis będzie zupełnie inne niż dwa poprzednie obrazy w reżyserii Denis Villeneuve’a wiedzą wszyscy, którzy przeczytali podstawę litaracką, powieść “Mesjasz Diuny” Franka Herberta, po raz pierwszy opublikowaną w 1969 roku. Paul Atryda nie jest już w niej pretendentem do tronu, ale cesarzem i obiektem religijnego kultu Fremenów. Film skupi się więc na trudnościach w utrzymywaniu władzy, a także na kwestii galaktycznego dżihadu, który bardzo szybko wymknie się spod kontroli. Z oczywistych względów będzie więc bliższy politycznemu thrillerowi, a nie wojennemu science fiction. Do obsady powróci Jason Momoa, a w nową istotną postać Scytales wcieli się Robert Pattinson.
Debiut
Dwa lata po premierze znakomitego “Prawdziwego bólu” z nowym filmem powraca Jesse Eisenberg. Nasz rodak mógł się ostatnio pochwalić niezłym nosem, rezygnując z udziału w “The Social Reckoning: W sieci konsekwencji” nie chcąc powracać do roli Marka Zuckerberga, a jego najnowsza produkcja jest powszechnie chwalona i wróży się jej nominację oscarową przynajmniej w jednej ważnej kategorii. W główną bohaterkę, mocno zahukaną i zdominowaną przez męża panią domu, która postanawia walczyć o swoje marzenia, biorąc udział w konkursie o rolę w musicalu, wciela się Julianne Moore i zewsząd można usłyszeć, że jest to jedna z jej najlepszych ról od lat. Obok niej i samego reżysera występują tu m.in. Paul Giamatti, Havana Rose Liu i Patrick Fabian.
Jumanji: Wielka ucieczka
Wielkie widowisko w reżyserii Jake’a Kasdana ma być zwieńczeniem liczącej sobie już pięć części serii filmowej, rozpoczętej na dobrą sprawę jeszcze w latach 90. za sprawą słynnego obrazu z Robinem Williamsem. Jej ostatnie odsłony, w których głównych bohaterów zagrali Dwayne Johnson, Karen Gillan, Kevin Hart i Jack Black również cieszyły się sporym zainteresowaniem, za każdym razem zwracając z nawiązką kwotę budżetu. Podobnie powinno być i tym razem w przypadku najnowszej odsłony, w której świat Jumanji przenika do rzeczywistości, a tercet ulubionych postaci znów musi walczyć, by ich świat nie pogrążył się w zupełnym chaosie.
Przeczytaj również
Komentarze (7)
SORTUJ OD: Najnowszych / Najstarszych / Popularnych