Film polecany przez Tarantino przez lata był niemal nieosiągalny. Teraz wreszcie można zobaczyć go bez cięć
Quentin Tarantino powtarza, że to jeden z wielkich westernów, a człowiek zaczyna się zastanawiać, dlaczego właściwie tak trudno obejrzeć go w przyzwoitych warunkach. The Great Silence Sergio Corbucciego przez dekady funkcjonowało właśnie w takim miejscu - między legendą spaghetti westernu a filmem, którego dostępność kompletnie nie pasowała do jego reputacji.
Teraz sytuacja wreszcie wygląda normalnie. Odrestaurowana, nieocenzurowana wersja filmu trafiła do streamingu na MUBI, dzięki czemu można zobaczyć The Great Silence bez szukania starych importowanych wydań i zastanawiania się, którą wersję właściwie mamy przed sobą. Tarantino nazywał produkcję swoim ulubionym „śnieżnym westernem” i jednym z wielkich nihilistycznych spaghetti westernów, a wpływy Corbucciego bardzo łatwo później odnaleźć w Nienawistnej ósemce.
Western, w którym śnieg nie oznacza spokoju
Sam wygląd filmu robi coś, czego większość westernów nawet nie próbuje. Zamiast kurzu, palącego słońca i pustyni mamy biel, mróz oraz ludzi wyglądających tak, jakby zimno było kolejnym przeciwnikiem stojącym obok bandytów. Corbucci wykorzystuje śnieżne plenery jak pułapkę. Bohaterowie wydają się mali, otoczeni przez ogromną przestrzeń, z której nie bardzo jest dokąd uciekać.
Sam bohater również odbiega od wygodnego westernowego wzorca. Silence jest niemy, komunikuje się głównie spojrzeniami i czynami, a jego obecność w filmie ma w sobie więcej chłodu niż romantyzmu. Po drugiej stronie stoi Klaus Kinski jako Loco - łowca nagród, którego trudno pomylić z kimkolwiek innym. Nie potrzebuje wielkich przemówień o złu. Wystarczy sposób, w jaki traktuje zabijanie jak wyjątkowo dochodowy zawód.
Największym ciosem pozostaje jednak finał. Corbucci nie daje publiczności satysfakcji, do której westerny przyzwyczaiły widza. Bohater zostaje wciągnięty w pułapkę, zabity, a ludzie, których próbował chronić, również giną. Złoczyńcy po prostu odjeżdżają. Studio uznało taki koniec za tak ponury, że film przez lata miał problemy z normalną dystrybucją w USA, a pierwsze amerykańskie wydanie DVD pojawiło się dopiero w 2001 roku i dodatkowo cierpiało przez słabą jakość transferu.
Tarantino nie polecał go bez powodu
Warto przy tym pamiętać, że Tarantino nie podziwia The Great Silence wyłącznie za śnieg i brutalność. Corbucci zrobił western bardzo polityczny, pełen gniewu wobec ludzi posiadających pieniądze, władzę i legalny monopol na przemoc. Finał celowo odbiera widzowi pocieszenie. Zło nie przegrywa w ostatniej chwili, bo scenariusz tak wypada. W świecie Corbucciego silniejsi mogą wygrać właśnie dlatego, że system od początku pracuje na ich korzyść.
To podejście zestarzało się zaskakująco dobrze. Wiele spaghetti westernów nadal ogląda się świetnie dzięki stylowi, muzyce i pojedynkom, ale The Great Silence ma w sobie dodatkowy ciężar. Nie próbuje wyłącznie zrobić bardziej cynicznej wersji amerykańskiego westernu. Rozbiera cały mit bohatera, który przychodzi do miasta, strzela szybciej od złych ludzi i zostawia świat odrobinę lepszym. Tutaj świat nie ma obowiązku nagradzać odwagi.
Do tego dochodzi Ennio Morricone, którego muzyka potrafi nadać śnieżnej pustce niemal operowy charakter. Tarantino później wielokrotnie wracał do jego kompozycji, a przy Nienawistnej ósemce współpracował z nim bezpośrednio. Patrząc na The Great Silence po latach, łatwo więc poczuć, że oglądamy brakujący kawałek układanki. Pewne pomysły, obrazy i nastroje, które kojarzymy z późniejszym kinem Tarantino, stały tutaj dużo wcześniej.
Klasyka przestaje być testem cierpliwości
Największą zaletą obecnego wydania jest więc zwyczajnie to, że przestaje wymagać od widza archeologii. W 2018 roku Film Movement przygotowało odrestaurowaną wersję 2K, a teraz właśnie ten materiał można zobaczyć na MUBI w pełnej, nieocenzurowanej wersji. Film, który przez dziesięciolecia funkcjonował głównie dzięki rekomendacjom, importowanym wydaniom i opowieściom kinomanów, nagle znajduje się kilka kliknięć od kanapy.
I dobrze, bo podobne tytuły nie powinny pozostawać legendami wyłącznie dlatego, że prawa dystrybucyjne przez pół wieku układały się jak węzeł marynarski. Tarantino może wskazać palcem film sprzed 58 lat i powiedzieć „to było ważne”, ale dopiero normalna dostępność pozwala sprawdzić tę opinię samemu. The Great Silence nie potrzebuje już statusu niedostępnego skarbu.
Przeczytaj również
Komentarze (2)
SORTUJ OD: Najnowszych / Najstarszych / Popularnych