realme 16 Pro 5G w edycji Harry Potter - jak ten telefon wypada w praktyce? Fani będą zachwyceni

realme 16 Pro 5G w edycji Harry Potter - jak ten telefon wypada w praktyce? Fani będą zachwyceni

Maciej Zabłocki | Dzisiaj, 16:10
Google Chcesz częściej widzieć nasze treści w Google? Dodaj do źródeł

W przypadku większości limitowanych smartfonów magia kończy się kilka minut po otwarciu pudełka. Jest efektowne opakowanie, logo na obudowie, specjalna tapeta i właściwie można wracać do domu. Z realme 16 Pro 5G Harry Potter Edition jest trochę inaczej, bo producent postarał się, żeby Hogwart przypominał o sobie także wtedy, gdy emocje po rozpakowaniu wielkiego kufra już opadną. I właśnie to najbardziej czuć podczas normalnego korzystania z telefonu.

Sam smartfon nie jest mały. Ekran AMOLED ma 6,78 cala, ale przy masie około 192 gramów całość nie sprawia wrażenia przesadnie ciężkiej. Płaskie krawędzie dobrze układają się w dłoni, a charakterystyczny, fakturowany tył jest znacznie ciekawszy od kolejnej gładkiej tafli szkła. W edycji Harry Potter dochodzi do tego trójwymiarowy wzór inspirowany czarodziejskimi szachami, złote akcenty i ogromny herb Hogwartu. Ten ostatni pod wpływem światła UV nabiera kolorów czterech domów. Efekt jest kapitalny, choć ma jeden dość zabawny problem: nie możemy korzystać z zamieszczonego w środku, równie fajnego etui. 

Dalsza część tekstu pod wideo

Najważniejsze jest jednak to, że po włączeniu telefonu Harry Potter dalej w nim siedzi. realme UI 7.0 otrzymało osobną oprawę, zaczynając od specjalnej animacji startowej i ekranu blokady z Hogwartem. Nawet odblokowanie urządzenia czytnikiem linii papilarnych dostało własną animację nawiązującą do listów przyjęcia do szkoły magii. Niby drobiazg, ale właśnie z takich drobiazgów budowana jest tutaj całość. Nie uruchamiamy ich raz podczas konfiguracji telefonu. Widzimy je kilkadziesiąt razy dziennie.

Takie o
resize icon

Producent przygotował również ponad 30 specjalnych ikon. Telefon, notatki, menedżer urządzenia czy aplikacje związane z grami zostały przerobione tak, żeby przypominały przedmioty z czarodziejskiego świata. Wygląda to dużo lepiej niż standardowy zestaw ikon z doczepionym herbem Gryffindoru, chociaż iluzja nie jest kompletna. Część aplikacji firm trzecich, w tym programy Google’a, mają jednak normalne ikony (na szczęście schowane w sześcianach, wiec i tak lepiej się to prezentuje), a niektóre widgety też mogłyby zostać dopracowane. Są to jednak detale, bo całościowo urządzenie i tak sprawia fajne wrażenie. 

Co istotne, pod całą tą otoczką nadal znajduje się całkiem normalny smartfon ze średniej półki. Dimensity 7300 Max nie zamienia realme 16 Pro w wydajnościowego potwora, ale podczas typowego korzystania system reaguje sprawnie, aplikacje uruchamiają się szybko, a przewijanie interfejsu jest bardzo płynne. Wyświetlacz obsługuje odświeżanie do 144 Hz, chociaż w praktyce wiele aplikacji pracuje przy maksymalnie 120 Hz. Różnica nie ma jednak większego znaczenia - ekran i tak daje poczucie bardzo dobrej responsywności. Przy cięższej wielozadaniowości czy dłuższym graniu układ zaczyna już przypominać, że nie jest flagowcem. Ciekawie rozwiązano również tryb GT, czyli ustawienie zwiększające wydajność podczas grania. W specjalnej edycji nawet jego uruchomienie zostało powiązane ze światem Harry’ego Pottera i pojawia się motyw Złotego Znicza. To kolejny detal, którego równie dobrze mogłoby tutaj nie być, a jednak właśnie takie rzeczy sprawiają, że producent nie odrobił licencyjnej pracy domowej na ostatniej przerwie przed lekcją.

@ppe.pl Zobaczcie jak wygląda specjalny, magiczny telefon od Realme! Harry Potter Edition Realme 16 Pro 5G #smartfon #realme #harrypotter #magic #telefon ♬ oryginalny dźwięk - PPE pl

Aparat jest przy tym znacznie ciekawszy, niż mogłaby sugerować typowa konstrukcja ze średniej półki, choć całość ma jeden wyraźnie mocniejszy punkt. Główny moduł korzysta z 200-megapikselowej matrycy Samsung HP5 o rozmiarze 1/1,56 cala, obiektywu f/1.8 i dwuosiowej stabilizacji optycznej. realme wykorzystuje pełną rozdzielczość sensora również do dwukrotnego przybliżenia bez klasycznego teleobiektywu, a w aplikacji dostajemy kilka ogniskowych portretowych oraz algorytmy LumaColor odpowiadające między innymi za kolor skóry, światło i separację postaci od tła. W dobrych warunkach można wyciągnąć z głównego aparatu mnóstwo detali, choć przetwarzanie obrazu potrafi być agresywne - szczególnie przy większym zoomie - a część zdjęć dziennych wypada bardziej blado.

Etui i wyglad telefonu
resize icon

Paradoksalnie lepsze wrażenie potrafią zrobić ujęcia nocne, gdzie duża matryca i OIS zaczynają faktycznie pracować na swoją korzyść. Reszta zestawu jest już znacznie skromniejsza: 8 Mpix f/2.2 z polem widzenia 112° odpowiada za zdjęcia ultraszerokokątne i wyraźnie odstaje szczegółowością od głównego sensora, natomiast z przodu znalazła się bardzo solidna kamera 50 Mpix f/2.4. Zarówno tylnym, jak i przednim aparatem można nagrywać materiał w 4K przy 30 kl./s, a główny moduł obsługuje także 1080p/60. Brakuje przede wszystkim prawdziwego teleobiektywu, więc 200 Mpix musi tutaj wykonać sporą część pracy za cały zestaw. Edycja Harry Potter dorzuca jeszcze specjalne znaki wodne inspirowane czterema domami Hogwartu - niewielki detal, ale znów idealnie pasujący do charakteru całej wersji.

Po pierwszych godzinach największe wrażenie robi więc nie jeden konkretny element, lecz konsekwencja przy projektowaniu tej edycji specjalnej. Harry Potter jest na obudowie, ekranie blokady, podczas uruchamiania telefonu, odblokowywania go, przeglądania aplikacji i korzystania z części funkcji systemowych. Nawet aparat pozwala dodawać specjalne znaki wodne związane z czterema domami Hogwartu. Całość nadal pozostaje kosmetyką - pod względem podstawowych możliwości to w dalszym ciągu realme 16 Pro – ale tutaj kosmetyka jest przecież całym punktem programu.

W Polsce za całą tę zabawę trzeba zapłacić 2999 zł. realme 16 Pro 5G Harry Potter Edition jest dostępny w jednej konfiguracji z 12 GB RAM i 256 GB pamięci, więc względem zwykłego telefonu płacimy również za kolekcjonerski charakter zestawu. W pudełku znalazło się zresztą znacznie więcej niż ładowarka i przewód: są pocztówki, zakładka z motywami domów Hogwartu, przezroczyste karty, bilet na pociąg, list przyjęcia oraz specjalna igła do tacki SIM. Całość zdecydowanie bardziej przypomina gadżet dla fana niż kolejne pudełko ze smartfonem.

Magiczne słuchawki Buds T500 Pro Harry Potter Edition

Słuchaweczki
resize icon

Do kompletu realme przygotowało również Buds T500 Pro Harry Potter Edition, wycenione w Polsce na 499 zł. Tutaj ponownie nie skończyło się na nadrukowaniu logo. Brązowe etui ma fakturę przypominającą skórę i metaliczny herb Hogwartu, a dodatkowe etui ochronne stylizowano na szkolny kufer. Jest też dopasowana smycz, specjalna animacja pojawiająca się podczas łączenia ze zgodnym smartfonem oraz cztery własne sygnały dźwiękowe uruchamiane między innymi podczas parowania, rozłączania i aktywowania trybu gry. Pod względem sprzętowym jest to natomiast dokładnie ten sam model T500 Pro, co w standardowych wersjach kolorystycznych.

I to akurat dobra wiadomość, bo T500 Pro bronią się również wtedy, gdy na chwilę zapomnimy o Harrym Potterze. Dynamiczne przetworniki 12,4 mm grają efektownie, z mocnym, sprężystym basem i dość czystą górą, szczególnie po skorzystaniu z kodeka LHDC. Charakterystyka jest wyraźnie nastawiona na rozrywkę - w bardziej wymagających utworach dół jest słabo słyszalny, a przy tym zestaw lekko chowa wokale, dlatego agresywnego trybu podbijania basu lepiej nie traktować jako ustawienia domyślnego. Znacznie lepiej wypadają bardziej neutralne profile. Przeciętnie prezentuje się za to dźwięk przestrzenny, który zamiast poszerzać scenę potrafi ją sztucznie deformować. Bardzo dobrze działa za to ANC. Producent deklaruje redukcję do 50 dB, a w praktycznych testach słuchawki skutecznie wycinały jednostajny hałas metra, silników i sporą część rozmów z otoczenia. Do tego dochodzi nawet 56 godzin pracy z etui, Bluetooth 6.1 i odporność IP55. Jak na sprzęt tej klasy, fundament pod całą kolekcjonerską otoczką jest więc zaskakująco solidny.

Nie trzeba być człowiekiem, który w wieku trzydziestu kilku lat nadal czeka na sowę z listem, żeby docenić poziom dopracowania zestawu. Natomiast dla fana Harry’ego Pottera kilka pierwszych dni może wyglądać zupełnie inaczej niż z kolejnym identycznym telefonem z Androidem. Co chwilę znajduje się jakiś detal, animację albo niewielkie nawiązanie. To nie zmienia sposobu, w jaki korzystamy ze smartfona. Zmienia za to jego charakter. A w przypadku edycji kolekcjonerskiej właśnie o to chodzi.

Google Chcesz częściej widzieć nasze treści w Google? Dodaj do źródeł
Źródło: Opracowanie własne
Maciej Zabłocki Strona autora
Swoją przygodę z recenzowaniem gier rozpoczął w 2005 roku. Z wykształcenia dziennikarz, ale zawodowo pracujący też w marketingu. Na PPE odpowiada głównie za testy sprzętów i dział tech. Gatunkowo uwielbia RPG, strategie i wyścigi. Uzależniony od codziennego czytania newsów i oglądania konferencji.
cropper