Pad z Mario, ale bez zabawkowych kompromisów. Sprawdzamy akcesoria Turtle Beach do Nintendo Switch 2
Pad ozdobiony postaciami z Super Mario bardzo łatwo sprzedać samym wyglądem. Problem zaczyna się później, gdy efektowna grafika nie idzie w parze z precyzją, wygodą i sensownym czasem pracy. W nowych kontrolerach Turtle Beach Rematch kolejność jest na szczęście właściwa - najpierw dostajemy solidny zestaw funkcji, a dopiero później możemy zdecydować, czy wolimy duet Mario i Luigi, gwiezdną elegancję Rosaliny, czy ekipę Bowsera.
Materiał powstał we współpracy z Turtle Beach
Powrót do szkoły nie musi oznaczać kupowania wyłącznie zeszytów, plecaków i kolejnych przedmiotów, które dzieci zaczną gubić jeszcze przed końcem września. To również dobry moment, żeby uporządkować domowy zestaw do grania - zwłaszcza jeśli Switch służy kilku osobom, a drugi pełnowymiarowy kontroler szybko przestaje być zachcianką. Na PPE mieliśmy już okazję sprawdzać serię Rematch. Teraz Turtle Beach rozwija ją o trzy oficjalnie licencjonowane warianty dla konsol Nintendo.
Trzy wzory, ten sam mocny fundament
Turtle Beach Rematch w wersjach Mario & Luigi, Rosalina oraz Koopa Troop współpracuje z Nintendo Switch 2, pierwszym Switchem, modelem OLED oraz Switchem Lite. Jeden pad można sparować z różnymi urządzeniami, zamiast budować osobny zestaw akcesoriów dla każdej generacji.
Najważniejszą zmianą względem wielu tańszych kontrolerów są drążki TMR. Technologia Tunneling Magnetoresistance wykorzystuje magnetyczny pomiar położenia i ogranicza zużycie elementów odpowiadających za odczyt ruchu. W praktyce oznacza to większą precyzję, płynniejsze wychylenia i znacznie mniejsze ryzyko driftu. Docenimy to podczas celowania, platformowych sekwencji oraz w Mario Kart World, gdzie pojazd nie powinien nagle mieć własnego zdania na temat kierunku jazdy.
Pady od Turtle Beach z nowej kolekcji przeznaczone dla Nintendo Switch 2
Do tego dochodzą dwa programowalne przyciski umieszczone z tyłu. Można przypisać im wybrane funkcje i wykonywać je bez zdejmowania kciuków z analogów. W grze akcji przerzucimy tam unik albo sprint, w strzelance skok lub przeładowanie, a w bardziej rekreacyjnych produkcjach po prostu najczęściej używaną komendę. Nie zrobi to z nikogo mistrza świata, ale po przyzwyczajeniu trudno wraca się do kontrolera, który każe stale żonglować palcami. Rematch obsługuje również sterowanie ruchem, więc zachowuje rozwiązanie istotne dla wielu produkcji Nintendo. Żyroskop przydaje się przy precyzyjnym celowaniu, sterowaniu pojazdem czy wykonywaniu ruchowych gestów. Jest także przycisk C, który na Switchu 2 daje szybki dostęp do funkcji GameChat. Starsze pady kompatybilne z nową konsolą często go nie mają, dlatego tutaj nie trzeba otwierać odpowiedniej opcji z poziomu menu systemowego.
Łączność bezprzewodowa działa w zasięgu do około dziewięciu metrów. Wbudowany akumulator ma zapewnić do 40 godzin grania po wyłączeniu iluminacji, natomiast z aktywnymi efektami RGB czas spada do maksymalnie 12 godzin. Różnica jest duża, ale przynajmniej wybór należy do użytkownika: podczas codziennego grania można oszczędzać energię, a światła włączyć wtedy, gdy pad nie leży schowany pod biurkiem. Ładowanie odbywa się przez USB-C, a przewód o długości jednego metra znajduje się w zestawie. Można też grać w trakcie uzupełniania energii.
Żaden z trzech modeli nie jest jednak tańszą kopią Nintendo Switch 2 Pro Controllera pozbawioną kompromisów. Brakuje wibracji, czytnika NFC do obsługi amiibo oraz gniazda słuchawkowego 3,5 mm. Jeżeli ktoś nie wyobraża sobie gry bez haptycznych efektów albo regularnie skanuje figurki, powinien uwzględnić to przed zakupem. Rematch nadrabia analogami TMR, tylnymi przyciskami i długim czasem działania.
Mario, Rosalina czy armia Bowsera?
Od strony technicznej wszystkie trzy warianty są bliźniacze, więc wybór nie wymaga studiowania tabel ze specyfikacją. Mario & Luigi stawia na intensywnie niebieską obudowę, czerwone analogi i dwójkę najbardziej rozpoznawalnych hydraulików w historii gier. To najbardziej klasyczna propozycja, choć cztery tryby podświetlenia RGB skutecznie odciągają ją od wyglądu kolejnego zwykłego pada z nadrukowanym logo.
Rosalina jest spokojniejsza i bardziej elegancka. Niebiesko-turkusowa kolorystyka, jasne akcenty oraz kosmiczny motyw dobrze pasują do bohaterki, a podświetlenie wydobywa elementy grafiki ukryte na froncie. Koopa Troop idzie w przeciwną stronę: jest bardziej zadziorny, kolorowy i skupiony na ekipie przeciwników z uniwersum Mario. Bowser, Goomba i Koopa Troopa przypominają, że nie każdy musi zawsze wybierać stronę wąsatego bohatera.
Airlite Fit: prosty zestaw słuchawkowy
Uzupełnieniem zestawu są przewodowe słuchawki Turtle Beach Airlite Fit w eleganckiej, czerwonej wersji z przezroczystymi plastikami. To sprzęt znacznie prostszy od pada i właśnie w tej prostocie tkwi jego największa zaleta. Podłączamy przewód zakończony wtykiem 3,5 mm i gramy. Nie ma parowania, ładowania kolejnego akumulatora, nadajnika USB ani sprawdzania przed wyjściem, czy bateria przetrwa podróż.
Za dźwięk odpowiadają 40-milimetrowe przetworniki neodymowe pracujące w paśmie od 20 Hz do 20 kHz. Zamknięta konstrukcja nauszna pomaga ograniczyć odgłosy otoczenia, a obszyte dzianiną poduszki z piankowym wypełnieniem są rozsądniejszym wyborem na dłuższe sesje niż twarde, słabo oddychające materiały. Cały zestaw waży 228 gramów, więc nie powinien niepotrzebnie obciążać głowy ani zajmować połowy plecaka.
Słuchawki Turtle Beach Airlite Fit
Na obudowie umieszczono pokrętło regulacji głośności, a dwukierunkowy mikrofon ograniczający hałas można wyciszyć jednym ruchem - wystarczy odchylić go do góry. To mały detal, który w praktyce jest wygodniejszy od szukania przycisku na przewodzie, szczególnie podczas rozmowy ze znajomymi. Kabel ma 1,15 metra, dlatego dobrze pasuje do przenośnego charakteru Switcha, choć przy graniu na telewizorze najwygodniej będzie podłączyć słuchawki bezpośrednio do konsoli znajdującej się w zasięgu ręki. Airlite Fit nie próbuje rywalizować z drogimi zestawami bezprzewodowymi wyposażonymi w aplikacje, korektory i dźwięk przestrzenny. To lekki, zamknięty headset, który ma działać od razu. Jako słuchawki dla młodszego gracza, model do podróży albo zapas trzymany przy konsoli takie podejście bywa większą zaletą niż kolejna lista funkcji wymagających konfiguracji.
W polskich sklepach nowe kontrolery Rematch kosztują obecnie mniej więcej 279–299 zł, natomiast Airlite Fit można znaleźć wyraźnie poniżej 120 zł. Nie są to akcesoria dla osób poszukujących pełnego wyposażenia oficjalnego kontrolera Pro. Mają za to bardzo konkretny profil: trzy licencjonowane wzory, analogi ograniczające ryzyko driftu, dwa dodatkowe przyciski, żyroskop, przycisk C i bateria wystarczająca na wiele dni normalnego grania.
Przeczytaj również
Komentarze (0)
SORTUJ OD: Najnowszych / Najstarszych / Popularnych