Nintendo - drugie Apple branży gier - o bardzo wysokich cenach konsol i gier Japończyków
Od zawsze ceniłem Nintendo za podejście do tworzenie i promowania autorskich marek. Firma od wielu lat kroczy własną drogą nie zważając na działania pozostałych graczy obecnych na rynku. Od kilku lat nietrudno jednak zauważyć, że Japończycy bardzo wysoko się cenią. Ceny konsoli Nintendo Switch 2 niedawno podskoczył do góry, a za pudełkowe wydania znanych gier trzeba słono zapłacić (np. Elden Ring: Tarnished Edition). Czy Nintendo pomału staje się drugim Apple branży gier?
Czas na liczby. Konsolę wypchnięto w świat latem ur., w pierwszych dziewięciu miesiącach Switch 2 sprzedawał się z 45% przewagą nad poprzednikiem i zyskał o 20% lepszy bilans niż PlayStation 5 w Stanach Zjednoczonych. Z historycznego punktu widzenia lepiej sprzedawał się tylko Game Advance. Według danych Nielsen IQ NS2 pobił wynik oryginalnego NS o 20%. Mocna passa trwała do grudnia ur., Nintendo poinformowało o wynikach sprzedaży niższych od oczekiwań zarządców firmy hydraulika. Wszystkie informacje dot. popularności systemu w sklepach wydają się rozbieżne, np. marcowy debiut Pokemon Pokopia w tydzień przyciągnął 2.2 miliona graczy. Łączna ilość software'u nabytego przez użytkowników pokonała granicę 37 milionów wyprzedanych sztuk, gdyby nie fakt zgodności wstecznej liczby te byłyby wyższe. Oszacowano, że do końca września ur. 84% kupujących Switch okazało się wcześniejszymi posiadaczami klasycznego modelu.
Ceny gier dostępnych na konsoli Nintendo Switch 2 nie napawają radością, lecz te nie zawodzą jakością w zdecydowanej większości przypadków. Przez dekady godziłem się z trudną prawdą: sprzęty Nintendo nigdy nie p tytułów autorstwa zespołów zewnętrznych. Częściej okazywały się czymś w rodzaju gier na licencji (m.in. Call of Duty: Black Ops w wersji Wii) lub wydawcy zwyczajnie pomijali konsole Nintendo z powodu słabych zasięgów (Wii U). Switch 2 od początku oferował gry od deweloperów third-party, w tym rodzimego Cyberpunk 2077, japońskie Street Fighter 6, od niedawna Elder Scrolls IV: Oblivion - Remastered czy przywołane już we wstępie Elden Ring.
Cena = jakość?

Pewien pan z Sony powiedział kilka lat temu, że "za jakość się płaci" - był to sam Jim Ryan, były już szef PlayStation. W kontekście oferty Nintendo słowa te pasują jak ulał. Firma właściwie to nigdy nie wydała produkcji niedopracowanej, wymagającej popremierowych aktualizacji, które poprawiałaby choroby wieku dziecięcego, czyli usterki częste u większości debiutujących produkcji. Nie doświadczymy ich w żadnej nowej odsłonie spod znaku The Legend of Zelda czy Super Mario. Wszystko zaczęło się od debiutu konsoli Nintendo Switch 2 w czerwcu ur. Za tytuły startowe, czyli Mario Kart World oraz Donkey Kong: Bananza przyszło nam zapłacić ponad trzysta złotych. Fani Nintendo takie ceny pamiętali przy premierze tytułów za czasów Nintendo 64, gdy problemem była logistyka związana z rozprowadzaniem kartridży.
Największe hity Nintendo takie jak The Legend of Zelda: Breath of the Wild od lat trzymają wysokie cyn na aukcjach internetowych. Ta sytuacja nie zmieni się nigdy, w dodatku firma ma teraz korzystną sytuację z uwagi na decyzję Sony o braku wsparcia dla fizycznych wydań gier począwszy od 2028 roku.
Druga podwyżka

Wysokie ceny gier nie są jedynym zmartwieniem. Od 1 września w życie wchodzi podwyżka cen Nintendo Switch 2 na terenie Wielkiej Brytanii oraz Irlandii. To kolejna już podwyżka sprzętu w tym roku. Firma tłumaczy ten fakt problemami ekonomicznymi oraz rosnącymi kosztami produkcji. Pytanie, jak te decyzje przełożą się na sprzedaż samej konsoli? Z głośnych gier ujawniono powstający remake The Legend of Zelda: Ocarina of Time. Część fanów wyrażało ekscytację, inni natomiast twierdzili, że firma hydraulika idzie na łatwiznę oferując doświadczenie, które gracze otrzymali w 1998 roku. Nintendo już za czasów oryginalnego Switcha serwowali odświeżone hity z Wii (Donkey Kong: Country Returns HD, Super Mario Galaxy). Wszystkie są dzisiaj w wysokiej ceny. Nintendo natomiast oferuje najniższą cenę abonamentów sieciowych na tle reszty. Czy jednak wszyscy zechcą płacić za emulowane hity ze SNES-a i Nintendo 64? Kolejną kwestią pozostaje cena konsoli Switch 2 z wyświetlaczem Oled. Na tę edycję czeka wielu graczy przyzwyczajonych do ulepszonego ekranu w oryginalnej konsoli.
Przeczytaj również
Komentarze (5)
SORTUJ OD: Najnowszych / Najstarszych / Popularnych