Pomimo hejtu na decyzje Sony statystyki są... bezlitosne dla pudełek
Kiedy PlayStation ogłosiło decyzję o zaprzestaniu produkcji oraz wydawnictwa gier na fizycznych nośnikach w Internecie zawrzała. Rozjuszeni gracze raz za razem bojkotowali japońskie Sony za podjęcie tak nieoczekiwanej i niekorzystnej decyzji z perspektywy klienteli. Powszechnie wiadomo, że ceny w cyfrowej platformie sprzedaży należącej do firmy-matki PlayStation nie należą do najniższych. Obawy przed monopolizacją cen są całkowicie uzasadnione. Inaczej wygląda różnica sprzedaży pomiędzy grami digitalizowanymi a dystrybuowanymi tradycyjnymi metodami – pliki z danymi→tłocznie→płyty i pudełka→ sprzedawca i klient. Ten łańcuch dostaw zostanie zerwany wraz z początkiem 2028 roku.
Digitalizacja danych jest procesem trwającym już kilkanaście lat. Wystarczyło, że w latach 2008-2009 na stałe podpięliśmy konsole do Sieci. Był to moment przełomowy w przemyśle i doprowadził do miejsca, w którym dzisiaj się znajdujemy. Cenię wydania fizyczne, bo wychowałem się na nich. Pudełkowe edycje gier zacząłem gromadzić, gdy do moich skromnych progów zawitał kurier z względnie niedużą paczką, z której następnie wyciągnąłem Nintendo GameCube. Nie piszę o tym, aby podkreślić swoja długoletnią fascynację elektroniczną rozrywką. Próbuję zaznaczyć, że moje przywiązanie do wydań fizycznych w licznych aspektach wywodzi się z czystej nostalgii. Pokolenia młodsze były już inaczej „programowane” przez zmieniające się realia. W roku 2020 wybuchła pandemia zmieniająca społeczną optykę. Wzrosło zainteresowanie grami a preferowaną formą sprzedaży stała się rzeczywistość cyfrowa. Wszak chodziło o redukcję kontaktów międzyludzkich w celach sanitarnych.
Cyfryzacja oznacza wygodę. Kupioną, a raczej wynajętą zawartość pobieramy bez konieczności wychodzenia z domu (np. do pobliskiego paczkomatu). Zarządcy w firmie Sony przeanalizowali statystki i na ich podstawie obwieścili szokującą nowinę. Dokładnie 1 lipca. Nie bronię tej decyzji, lecz jest ona wynikiem nieuchronności postępu i przy okazji zredukowania kosztów operacyjnych związanych z całą logistyką. Ze wszystkich przedsiębiorstw specjalizujących się w produkcji oraz dystrybucji konsol jedynie w Sony zarządzono likwidację obsługi fizycznych wersji gier w niedalekiej przyszłości. Z decyzją wstrzymały się Microsoft oraz Nintendo. Jak zauważa Roger Żochowski, utrzymanie tradycyjnego łańcucha dostaw nie przełoży się na zyski. „Nawet jeśli Microsoft pójdzie pod prąd trendom, zbierze sympatię za gest w stronę graczy i uratuje twarz wizerunkowo, trudno uciec od gorzkiej refleksji, że nie przełoży się to na realne zwroty z inwestycji, odbicie rynkowe i upragniony triumf w wyścigu generacji. Fizyczny napęd w nowym Xboksie może okazać się pięknym, melancholijnym pomnikiem wystawionym na cześć straconej epoki” – komentuje dla Business Insider.
Cyfra kontra rzeczywistość

Według przedstawicieli firmy Sony ponad 80% sprzedaży gier stanowią edycje cyfrowe. Niezależnie od prawdy, według której wydania cyfrowe nie są formalną własnością użytkownika, zakup zdigitalizowanej wersji jest najbardziej preferowaną formą uzyskiwania dostępu do danego produktu. Pochodzę z czasów, gdy kartridże a następnie płyty były jedyną opcją sprzedaży. Z czasem na rynku komputerów pojawiły się możliwości zakupu klucza. Z biegiem lat ten proceder ewoluował i stał się powszechnym zjawiskiem. W końcu przeniknął do konsolowej rzeczywistości, w której dzisiaj dominuje cyfra, nie pudełko, okładka czy sam nośnik. Pierwszym cięciom poddano instrukcje. Za czasów PlayStation i Nintendo 64 kupujący grę otrzymywali kolorową, grubą instrukcję, często z opisami postaci i uniwersów. Te czasy najszybciej dobiegły końca. Dzisiaj stoimy przed zamknięciem ery płyt. Dla producenta PlayStation celem jest maksymalizacja przychodów, którą zapewnia bezpłytowy ekosystem. W rzeczywistości odbiorcy decydujący się na inwestycję w potencjalne PlayStation 6 stają w obliczu monopolizacji cen.
Zakup wersji pudełkowej daje poczucie głębsze poczucie własności. Bardzo często dane gry wydanej fizycznie są rozproszone na dwie lokalizacje: część plików znajduje się na płycie, drugą należy pobrać. Takie operacje są konieczne w przypadku np. współczesnych gier spod znaku Call of Duty. Dla części deweloperów decyzja o kastracji PlayStation z napędu optycznego wypadnie korzystnie w zakresie optymalizowania danych. Gry produkowane za potężne budżety ważą sporo. Istnieje natomiast kwestia regulacji cen. Dawniej przyjęto mawiać, że skoro gry umieszczane w wersjach cyfrowych nie wymagają dodatkowej logistyki – powinny być tańsze względem płyt. Było tak jedynie na początku, gdy na PlayStation 3 pojawiały się pierwszy tytuły od mniejszych deweloperów, np. Flower lub Rain. Gry te faktycznie oferowano po niższych cenach. Gdy digitalizacji poddano gry AAA sytuacja ta stawała się coraz mniej oczywista.
Przyszłość zer i jedynek

Decyzje pozostałych firm są nieznane. Nieznane są również zamiary Sony w kontekście specyfikacji i premiery PlayStation 6. Decyzja z 1 lipca jest ściśle powiązana z platformą następnej generacji. Firma nie wypuści nowej konsoli wcześniej niż przed upływem 2027 roku. Asha Sharma może utrzymać czytniki płyt przy życiu ze względów wizerunkowych. Microsoft posiada zasoby na inwestowanie w sentyment. Amerykańska korporacja funkcjonuje na kilku obszarach sprzedaży. Sony żyje dzięki PlayStation. Analitycy zgadzają się co do oczywistej przewagi wydań cyfrowych nad edycjami fizycznymi w zależności od platformy, regionów i preferencji użytkowników. Jako zwolennik tradycyjnej formy dystrybucji wolałbym mieć wybór. Sony oferuje już tylko dwa – inwestycja lub rezygnacja.
Przeczytaj również
Komentarze (16)
SORTUJ OD: Najnowszych / Najstarszych / Popularnych