EA FC 27 pokazało najlepszych piłkarzy świata. Te oceny znowu wywołują większą wojnę niż sama gra
Są w piłkarskim kalendarzu rzeczy pewne. Latem ktoś przepłaci za napastnika, trener po trzech kolejkach zacznie mówić o „procesie”, a chwilę przed premierą nowego EA Sports FC Internet pokłóci się o to, czy konkretny piłkarz powinien mieć 89 czy 90 punktów. Niby jedna cyferka w grze, która za rok zostanie zastąpiona kolejną. A jednak wystarczy obniżyć komuś tempo o dwa oczka albo postawić jednego zawodnika nad drugim, żeby komentarze wyglądały jak finał mundialu rozgrywany między tabelkami w Excelu.
EA Sports FC 27 właśnie dostarczyło świeżej amunicji. Mbappé i Haaland otwierają męską stawkę z oceną 91, za ich plecami zrobiło się bardzo ciasno, a każda kolejna pozycja właściwie prosi się o awanturę między kibicami. To jedna z nielicznych sytuacji, w których miliony ludzi próbują zamknąć cały sezon piłkarza w liczbie od 1 do 99, a potem ze śmiertelną powagą tłumaczą sobie nawzajem, dlaczego twórcy gry oczywiście nie oglądają futbolu.
Człowiek zamieniony w cyferkę
Cały system ocen w EA Sports FC jest z założenia trochę absurdalny. Weź piłkarza, który przez dziewięć miesięcy rozegrał kilkadziesiąt spotkań, miał lepsze i gorsze tygodnie, zmieniał pozycję, pracował dla zespołu na dziesiątki różnych sposobów, a potem spróbuj powiedzieć o nim wszystko jedną liczbą. 88. 89. 90. Gotowe. Cały sezon zamknięty w dwóch cyfrach, które później będą wisiały nad głową zawodnika jak ocena z klasówki.
Bo nawet sam overall nie mówi przecież całej prawdy. Jeden napastnik może być błyskawiczny, drugi zabójczy w polu karnym, trzeci świetnie grać tyłem do bramki, a na końcu wszyscy lądują kilka oczek od siebie. EA próbuje rozbić futbol na tempo, strzały, podania, drybling, defensywę i fizyczność, ale piłka uparcie nie chce zmieścić się w arkuszu kalkulacyjnym. Najlepszy przykład pojawia się zawsze wtedy, gdy zawodnik świetny w prawdziwym futbolu okazuje się przeciętny w grze, bo jego największych zalet zwyczajnie trudno użyć za pomocą dwóch analogów i kilku przycisków.
A mimo to traktujemy te liczby śmiertelnie poważnie. Ocena 90 wygląda dostojnie, 89 już trochę mniej, a spadek z 88 na 86 potrafi zostać odebrany niemal jak publiczne zakwestionowanie kariery człowieka. Sami piłkarze od lat reagują na swoje karty, kibice porównują zawodników jeszcze przed premierą, a każda większa różnica uruchamia proces sądowy prowadzony w komentarzach.
Najgorętszy mecz odbywa się przed premierą
Najwięcej zabawy zaczyna się oczywiście przy porównaniach. Nie wystarczy uznać, że nasz ulubiony piłkarz został oceniony dobrze. Trzeba jeszcze sprawdzić, kto znajduje się nad nim. Dopiero wtedy zaczyna się prawdziwa Liga Mistrzów komentarzy. „Jakim cudem on ma tyle samo?”, „Po takim sezonie tylko tyle?”, „EA ogląda mecze?”.
Problem polega na tym, że nie istnieje ranking, który wszystkich zadowoli. Możemy opierać się na golach, asystach, trofeach, statystykach zaawansowanych czy zwyczajnym oglądaniu meczów, a i tak po pięciu minutach zaczniemy kłócić się o znaczenie każdego z tych kryteriów. Napastnika rozliczymy z bramek, ale co zrobić z pomocnikiem kontrolującym tempo? Jak przełożyć ustawienie obrońcy na jedno oczko więcej w defensywie? Gdzie w tabelce zmieścić inteligencję zawodnika, który przez dziewięćdziesiąt minut robi rzeczy widoczne głównie wtedy, gdy przestaje je robić?
Do tego dochodzi jeszcze fakt, że ocena w EA FC nie jest wyłącznie komentarzem na temat prawdziwego zawodnika. Musi działać wewnątrz gry. Tempo może uczynić jednego piłkarza znacznie groźniejszym, niż sugerowałby sam overall, podczas gdy fenomenalny technicznie pomocnik w rękach gracza może nagle poruszać się jak szafa wniesiona na trzecie piętro. EA musi więc balansować między odwzorowaniem futbolu a zbudowaniem gry, w której te wszystkie wirtualne wersje zawodników mają sens.
Jest w tym wszystkim jednak coś bardzo sympatycznego. Ogłaszanie ocen stało się częścią corocznego rytuału oczekiwania na nową odsłonę. Zanim zaczniemy narzekać na pierwszy patch, zanim ktoś odkryje najbardziej irytującą taktykę i zanim Ultimate Team wypełni się kartami wyglądającymi jak opakowania napojów energetycznych, przez chwilę rozmawiamy po prostu o piłkarzach. Kto miał lepszy sezon? Kto jest obecnie najlepszy? Kto został niedoceniony? Gra jeszcze właściwie nie zdążyła się zacząć, a pierwszy turniej już trwa.
Najważniejsza liczba sezonu
Nie spodziewam się więc, żeby te wojny kiedykolwiek zniknęły. Nawet gdyby EA opracowało idealny system oparty na tysiącach danych, czujnikach, algorytmach i analizie każdej sekundy sezonu, następnego dnia znalazłby się kibic przekonany, że jego lewy obrońca powinien dostać oczko więcej. I dobrze. Futbol od zawsze żył z rzeczy, których nie da się ostatecznie rozstrzygnąć. Kto był lepszy, kto zasłużył na Złotą Piłkę, kto jest największym graczem w historii.
Za kilka miesięcy część ocen przestanie kogokolwiek obchodzić, pojawią się aktualizacje, specjalne karty i następne dyskusje. Teraz jednak te dwie cyfry potrafią rozpalić kibiców bardziej niż niejeden mecz przygotowawczy. EA nie musi nawet rozpoczynać kłótni. Wystarczy, że napisze obok nazwiska „89” i odsunie krzesło od komputera. Resztę załatwimy sami.
Przeczytaj również
Komentarze (9)
SORTUJ OD: Najnowszych / Najstarszych / Popularnych