Kim są nowi X-Men? Marvel ogłasza wielkie nazwiska

Kim są nowi X-Men? Marvel ogłasza wielkie nazwiska

Jan Piekutowski | Dzisiaj, 17:00
Google Chcesz częściej widzieć nasze treści w Google? Dodaj do źródeł

Po chwilowym kryzysie MCU wzięło głęboki oddech i z pełną mocą ruszyło na przód. Ostatnie projekty, poprzedzające grudniowy mega-hit, okazały się mniejszymi lub większymi sukcesami. Na horyzoncie majaczy się zaś film, który może całkowicie odbudować naruszoną tkankę fanowską. Mutanci już tu są.

X-Men przez lata stanowili o sile Marvela. Po niemrawym początku i zeszytach autorstwa Jacka Kirby’ego i Stana Lee drużynę ostatecznie przejął Chris Claremont. Przez 16 lat opowiadał o mutantach, a zmarginalizowana grupa stała się tą najważniejszą, najbardziej rozpoznawalną, dającą największe dochody, a często mającą najlepsze scenariusze. X-Men stanowią nieodłączną część uniwersum Marvela i to do stopnia nieosiągalnego dla większości bohaterów, może z wyłączeniem Spider-Mana. Nic więc dziwnego, że, gdy tylko pojawiały się okazje, filmowi twórcy sięgali po mutantów i starali się w nowy sposób przedstawić doskonale znane historie. Efekt był różny, ale strata X-Menów na rzecz Foxa tak czy inaczej stanowiła spory problem dla Marvela i rozrastającego się MCU. Przez lata trzeba było sobie radzić bez mutantów. Teraz nastąpił wyczekiwany przełom.

Dalsza część tekstu pod wideo

“Spider-Man: Całkiem nowy dzień” oficjalnie wprowadził Jean Grey (Sadie Sink), jedną z kluczowych herosek, członkinię podstawowego składu X-Menów. Mutanci w końcu zawitali do MCU, a ich rola będzie tylko rosła z upływem lat. Z pewnością mają duże znaczenie w najbliższych filmach spod cyklu “Avengers” i z dużym prawdopodobieństwem otworzą kolejną fazę MCU. To właśnie na barkach wyczekiwanej grupy Marvel zamierza oprzeć swoją przyszłość. Wynika to nie tylko z wieloletniego oczekiwania, ale też specyfiki X-Menów. Żadna grupa nie jest w stanie z taką lekkością połączyć przeszłości z teraźniejszością i przyszłością. X-Meni pozwalają na bezwzględne wykorzystanie nostalgii, ale też otworzenie się na nowego, młodszego widza. Lata mijają, ale nastolatkowie często zmagają się z niezmiennymi problemami. 

Gwiazdy na pokładzie

Sadie Sink
resize icon

Sadie Sink to pierwsza gwiazda zaangażowana do roli mutantki. W “Spider-Manie 4” przypadła jej Jean Grey, co było ruchem dość oczywistym i zapowiadanym również przez nas. Na podstawie najnowszego filmu o Peterze Parkerze (Tom Holland) wiemy już, że aktualna interpretacja Grey różni się od tego, co znamy z komiksów. Stworzono z niej postać bardziej znacznie bardziej złowrogą, Grey w interpretacji Claremonta czy Jonathana Hickmana nie zabiłaby niewinnego mężczyzny lub zagroziła życiu równie niewinnej kobiecie. Grey w MCU robi to bez zawahania, czego nie da się wytłumaczyć jedynie poważnymi problemami psychicznymi bohaterki.

Większym zmianom nie uległy zaś moce Jean. To wciąż niebywale silna telepatka - zdolna do tego, aby podtrzymywać życie Parkera, a także bez trudu przedostająca się do głów innych osób i kontrolująca ich działanie. Co więcej, Grey jest sportretowana jako nastolatka (młoda dorosła?), w gruncie rzeczy dopiero poznaje swoją siłę. Uczciwe zaprezentowanie postaci, która u szczytu potęgi byłaby w stanie powalić na kolana cały świat. Na tym nie koniec. Niedługo po premierze “Spider-Mana 4” potwierdzono, że do obsady X-Menów dołączyła Samara Weaving. To gwiazda horroru, znana między innymi z serii “Zabawa w pochowanego” i “Opiekunka”. Weaving dobrze wpisuje się w powoli zauważalny schemat: młoda i znana, ale nie z pierwszego szeregu Hollywood. Jej popularność została zbudowana na kinie skierowanym do młodszego odbiorcy, co też przyciąga określoną grupę docelową. 

Samara
resize icon

Weaving obsadzono już jako Emmę Frost. W przeszłości Frost była już portretowana przez January Jones, a niewiele zabrakło, aby wcieliła się w nią Sigourney Weaver. Podejście Jones nie zostało szczególnie zapamiętane, Frost nie otrzymała wystarczająco wiele czasu w “Pierwszej klasie”, nie mówiąc już o “Przyszłości, która nadejdzie”. To bohaterka z potencjałem znacznie większym niż kilka scen. Również ze względów wizualnych - mowa przecież o postaci ubranej w bardzo skąpe, białe lub czarne stroje. Z namysłem wykorzystującej swój wygląd do osiągania często stricte indywidualnych celów.

 Frost w komiksach nie jest postacią jednoznaczną. Dysponuje silnymi mocami telepatycznymi, potrafi też przemienić swoje ciało w diament, dzięki czemu staje się niemal niezniszczalna. Wielokrotnie pomagała X-Menom, była mentorką w instytucie Charlesa Xaviera, ale też należała do przestępczej organizacji znanej jako Hellfire Club. Za jej sprawą powstał jeden z najbardziej znanych trójkątów miłosnych w uniwersum Marvela - Frost wplątała się w relacje między Grey i Scottem Summersem, czyli Cyklopem.

Na tym nie koniec

Kit Connor i Sadie Sink
resize icon

Jeśli chodzi o Cyklopa - jednego z liderów X-Men, prawdopodobnie najważniejszego przywódcę tej grupy - również wszystko wydaje się przyklepane. Początkowo mówiono o zaangażowaniu Coopera Hoffmana, który sprawdził się w “Długim marszu”. Teraz jednak coraz więcej informacji wskazuje na Kita Connora. Connor dał się poznać szerszej publiczności w “Heartstopperze”. Wystąpił również w “Wojnie”, a do tego otrzymał angaż w nadchodzącej ekranizacji “Elden Ringa”. Nie jest postacią ani twarzą tak rozpoznawalną jak Hoffman, ale być może wygrywa pod względem “harcerzykowatości”, czyli immanentnej cechy Cyklopa. Dla jednych najciekawszego, dla innych najbardziej irytującego mutanta.

Summers, jak większość X-Menów, zaliczył wzloty i upadki na przestrzeni kilkudziesięciu lat. W kinie lub telewizji sprawiedliwość zaczął oddawać mu dopiero serial “X-Men ‘97”. Twórcy słusznie zauważyli, że moc Cyklopa to nie przetapianie laserowym wzrokiem, ale tworzenie skoncentrowanych wiązek zdolnych na przykład do odbijania przedmiotów. W teorii nic wielkiego, w praktyce długo trzeba było czekać na kreatywne sportretowanie wielkiej miłości Grey. Variety podało, że nowi X-Men pojawią się na ekranach kin w 2028 roku. Do tego czasu do obsady z pewnością dołączy jeszcze zatrzęsienie gwiazd, ale początek wygląda nader obiecująco. Wielu utalentowanych aktorów jest łączonych z ciekawymi bohaterami.

Wagner Moura (“Narcos”, “Tajny agent”) chciałby Mr. Sinistera - jednego z największych wrogów X-Men, wiekowego mutanta, szalonego genetyka i eksperymentatora. Bill Skarsgard (“To”) i Tom Pelphrey (“Ozark”) są przymierzani do zastąpienia Patricka Stewarta jako Charlesa Xaviera. Caile Spaeny (“Priscilla”) miałaby się wcielić w Rouge, ukochaną Gambita i Magneto, mutantkę obdarzoną wielką siłą, ale też zabójczym dotykiem. Wreszcie zaś Charles Melton (“Awantura”, “Riverdale”) widziany jest jako Bestia - najbardziej inteligentny uczeń Xaviera, którego często przedstawia się jako postać znacznie starszą, mentora. X-Men już zaczynają podbijać Hollywood, a przecież dopiero się rozkręcają.

Google Chcesz częściej widzieć nasze treści w Google? Dodaj do źródeł
Źródło: własne
Jan Piekutowski Strona autora
Popkulturę pochłania masowo, łapczywie. Od dziecka, od kiedy zakatował DVD z "Królewną Śnieżką". Nie ma serialu, którego nie obejrzy. Nie ma filmu, na który nie pójdzie do kina. Nie ma komiksu, którego nie przeczyta. We wszystkim stara się znaleźć jakiś pozytyw, bo przecież pewnego dnia smutek się skończy.
cropper