Obcy i podróż w czasie. Zapomniany klasyk science fiction z ery VHS kończy 40 lat

Obcy i podróż w czasie. Zapomniany klasyk science fiction z ery VHS kończy 40 lat

Dawid Ilnicki | Dzisiaj, 11:00
Google Chcesz częściej widzieć nasze treści w Google? Dodaj do źródeł

Niedawna premiera “Dnia objawienia”, w którym mistrz rozrywkowego kina fantastycznego, Steven Spielberg powraca do wątku spotkania z pozaziemską cywilizacją sprawiło, że wielu widzów przypomniało sobie o wielu podobnych filmach z przeszłości. Jedną z takich produkcji była, kończąca właśnie czterdzieści lat, “Ucieczka nawigatora”. Sprawnie łącząca opowieść o kosmitach z motywem podróży w czasie. 

Zwykło się mawiać, że przed wybuchem wielkiej popularności nurtu, który w polskim piśmiennictwie filmowym, znany jest pod nazwą “kino nowej przygody”, filmowa fantastyka nie była gatunkiem szczególnie popularnym, bo nie kojarzyła się z komercyjnym sukcesem. Nie dotyczy to jednak wyłącznie tego segmentu kinematografii. Jak bowiem wspomina w jednym z wywiadów reżyser Randal Kleiser, na studiach filmowych dzielący pokój z samym George'em Lucasem, ten kierunek edukacji w ogóle nie był w owym czasie poważany i w zasadzie można było go porównać do nauki wyplatania koszyków. Ogromny finansowy sukces widowisk Stevena Spielberga, George’a Lucasa czy twórcy “Powrotu do przyszłości” Roberta Zemeckisa sprawiły jednak, że film zaczęto postrzegać jako realną gałąź gospodarki, co oczywiście ośmieliło  innych do spisywania własnych pomysłów.

Dalsza część tekstu pod wideo

Jedną z takich osób był student UCLA Mark H. Baker, któremu ponoć pewnej nocy przyśnił się cały koncept nowego filmu fantastycznego. Fabuła  koncentrowała się wokół przygód pewnego 12-latka, który zostaje porwany przez statek kosmiczny i powraca na Ziemię dopiero po ośmiu latach, nie pamiętając co się w międzyczasie działo. Sam scenarzysta wspominał jednak, że na początku miał to być zupełnie inny obraz. “Pierwotnie był to poważniejszy film. W mojej historii przedstawiciele rządowi budują statek, wykorzystując wspomnienia głównego bohatera, więc eksperymentują z technologią, której nie rozumieją, ale rozumie ją David. Dochodzi do momentu, w którym zdaje on sobie sprawę z tego, że nigdy go nie wypuszczą” - wspominał Baker w wypowiedzi, która pojawiła się w filmie dokumentalnym Lisy Downs “Life After the Navigator” z 2020 roku.

Niezależnie od tego faktu jego skrypt spotkał się z ogromnym zainteresowaniem wpływowych ludzi z branży. W pewnym momencie krążyły plotki o tym, że zrealizowaniem obrazu na jego podstawie zainteresowany był Brian de Palma. W kuluarach pojawiało się również nazwisko Johna G. Avildsena, który niemal dziesięć lat po wielkim sukcesie “Rocky’ego” znów był na ustach wszystkich kinomanów za sprawą reżyserii “Karate Kid”. Scenariusz, którego rozwojem zajął się później duet Michael Burton i Phil Joanou, szybko trafił na biurka producentów Walta Disneya. Ci jednak, pomimo zainteresowania, nie zdecydowali się na jego szybką realizację, a projekt przeszedł w inne ręce.

Naturalny talent

Navigator
resize icon

Szybsi niż szefowie giganta okazali się bowiem przedstawiciele słabo dziś kojarzonej firmy Marka Damona, Producer Sales Organization, którzy w owym czasie specjalizowali się przede wszystkim w kinie akcji. Początkowo wierzyli, że na podstawie tego skryptu są w stanie zrealizować bardzo podobną produkcję. Już w tym okresie wiadomo było jednak, że firma ma ogromne problemy finansowe, a rok premiery “Ucieczki nawigatora” okazał się końcem jej funkcjonowania w dotychczasowym kształcie. Prawdopodobnie właśnie owe problemy zadecydowały o umowie pomiędzy studiem Walta Disneya a PSO na dystrybucję obrazu w Stanach Zjednoczonych.

Oczywiście, jako dużo większa firma, Walt Disney Company miało również decydujący głos w sprawie ostatecznego kształtu produkcji, która z kina akcji zmieniła się w fantastyczny film familijny. Na reżysera filmu wybrano, wspomnianego na początku, Randala Kleisera, który zresztą po latach wspominał, że spór pomiędzy dwiema firmami wyszedł samemu obrazowi na dobre. Twórca “Grease” chciał zrealizować przygodowe kino science fiction dla młodszej widowni, ale z bardziej realistycznym podejściem do podróży w czasie. By taki film miał szansę na pozytywny odbiór widowni potrzebował dwóch elementów: właściwego wyboru odtwórcy głównej roli, a także sugestywnych efektów specjalnych.

Poszukiwania młodego aktora do roli 12-letniego Davida Freemana były szeroko zakrojone i obejmowały castingi w przeróżnych amerykańskich miastach. Pojawiali się tam rzecz jasna odtwórcy bardzo dobrze dziś znani, by wymienić tylko Joaquina Phoenixa i Chrisa O’Donnella, ale producenci od początku doskonale wiedzieli kogo potrzebują. Niekoniecznie zależało im na tym, by zatrudnić profesjonalnego młodego artystę, ale raczej kogoś obdarzonego naturalnym talentem. Kimś takim okazał się właśnie Joey Cramer, odnaleziony w kanadyjskim Vancouver. 

Nie był on zupełnym amatorem, bowiem wcześniej zaliczył już małe rólki m.in. w “Niekończącej się opowieści”. Nie może zatem dziwić fakt, iż grający jego ekranowego (już starszego) brata Matt Adler wspominał, że od początku widział, że Joey zdecydowanie przewyższa go jeśli chodzi o sztukę aktorską. W przeciwieństwie do niego nie miał bowiem najmniejszych problemów z odegraniem swej bardzo nietypowej roli w scenie szpitalnego spotkania braci. Obraz do dziś pamiętany jest także z uwagi na jedną z pierwszych ról Sarah Jessiki Parker, która po latach wspominała go jako jedno z pierwszych doświadczeń w Hollywood przed zdobyciem wielkiej sławy.

Wybór Randala Kleisera na reżesera widowiska okazał się kluczowy także jeśli chodzi o niezwykle zaawansowaną technikę filmową, jaką wykorzystano przy tworzeniu tego filmu. Brat reżysera, Jeff Kleiser pracował bowiem nad animację komputerową, którą w owym czasie wykorzystywano m.in. do realizacji reklam. Jednym z najbardziej przełomowych elementów produkcji była futurystyczna, srebrna konstrukcja statku kosmicznego „Trimaxion Drone Ship”. Zatrudnieni na planie specjaliści odpowiadali za jedno z pierwszych użyć w filmie zaawansowanego mapowania odbić, dzięki czemu statek wyglądał jak płynny, lustrzany metal. W późniejszych latach te efekty zrobią na widzach ogromne wrażenie, choćby w “Terminatorze II” Jamesa Camerona. W 2021 roku niezależny filmowiec Alan Melikdjanian opublikował dokument, w którym wyjaśniał różne rodzaje efektów wizualnych użytych do stworzenia statku kosmicznego obcych

Ciężkie życie Nawigatora

Joey Cramer
resize icon

Choć zdecydowaną większość zdjęć do obrazu Kleisera realizowano na słonecznej Florydzie, w pewnym momencie ekipa przeniosła się do odległej Norwegii. Wynikało to z zablokowania części funduszy PSO. By móc kontynuować prace na planie producenci musieli się zgodzić na nakręcenia części ujęć właśnie w Skandynawii. W lutym 1986 roku wszyscy przenieśli się więc w okolice Oslo, by nakręcić sekwencje z wnętrza statku kosmicznego. Jedyne, które miały swoje uzasadnienie scenariuszowe. Niestety na miejscu zastali wręcz nieludzką zimę, a temperatury sięgały nawet -30 stopni Celsjusza. Co gorsza w jednej ze scen zatrudniono norweskie dziecko, które nie mówiło po angielsku, więc przekazywanie mu niezwykle precyzyjnych komend poprzez tłumacza okazało się wyjątkowo czasochłonne i irytujące. 

Mimo tych problemów film ostatecznie zadebiutował w kinach w sierpniu 1986 roku, ale wbrew oczekiwaniom producentów wcale nie spotkał się z tak gorącym przyjęciem na jakie liczono. Umiarkowane zainteresowanie w kinach tłumaczono niezrozumieniem z jakim gatunkiem mamy w jego przypadku do czynienia, niedostatecznym marketingowym wykorzystaniem znakomitych efektów specjalnych i brakiem dużego nazwiska w obsadzie. “Ucieczka nawigatora” poradziła sobie zdecydowanie lepiej na rynku VHS, gdzie była jednym z największych hitów, co oczywiście wpłynęło na jej obecny kultowy status, zwłaszcza w Stanach Zjednoczonych. Dziś jest pamiętana jednak także ze względu na smutny los aktora grającego w nim główną rolę.

Mimo wielu występów w głośnych filmach tamtych czasów i uwielbienia widzów po premierze “Ucieczki nawigatora”, Joey Cramer nie zamierzał kontynuować swej kariery aktorskiej, chcąc - jak sam wspominał po latach - powrócić do bycia zwykłym nastolatkiem. Dość powiedzieć o tym, że bardzo szybko zaproponowano mu rolę Wesleya Crushera w “Star Trek: Nowe Pokolenie”, którą jednak odrzucił. Status lokalnego celebryty nie pomógł mu w powrocie do normalnego życia, bo wkrótce zaczął być prześladowany przez swoich rówieśników. Nie mając właściwego oparcia w nieobecnym w jego życiu ojcu, już w latach nastoletnich uzależnił się od narkotyków, które kupował rzecz jasna z pieniędzy zarobionych za występ w filmie. Kiedy te się skończyły, a Joey wpadał w coraz to poważniejszy nałóg uciekał się do przestępstw. Kilkukrotnie był aresztowany; pewnego razu - co z rozbawieniem wspominał - trafiając na dwóch oficerów, będących wielkimi fanami filmu, którzy poprosili go o odegranie słynnej sceny z “Ucieczki nawigatora” z pytaniem o nazwisko prezydenta Stanów Zjednoczonych.

W końcu w maju 2016 roku został aresztowany, za próbę obrabowania lokalnego oddziału Scotiabank w Sechelt w Kolumbii Brytyjskiej. W sierpniu tego roku skazano go na dwa lata pozbawienia wolności i dodatkowe dwa w zawieszeniu, co okazało się jednak początkiem jego powolnej drogi do wyzdrowienia. Dwa lata później Lisa Downs rozpoczęła realizację filmu dokumentalnego “Życie po Ucieczce Nawigatora”, którego osią fabularną są nie tyle okoliczności realizacji kultowej produkcji, ale właśnie desperackie próby wyjścia z nałogu przez Cramera. Aktora będącego  jedną z nastoletnich ofiar branży, a który już jako osoba dorosła postanowił do niej wrócić. Pojawiając się na licznych konwentach nie tylko jako gwiazdor dawnego filmowego hitu, ale przede wszystkim jako osoba wciąż walcząca z nałogiem.

Sam Cramer wspominał o chęci powrotu do starej produkcji w remake’u, nad którym firma Walta Disneya pracuje od 2009 roku, ale wciąż nie otrzymaliśmy żadnych konkretnych informacji. Z tytułem tym wiązano już przeróżnych twórców. W 2012 roku ogłoszono, że obraz na podstawie scenariusza Brada Copelanda zrealizuje Colin Trevorrow, mający wtedy na koncie mocno chwalone “Na własne ryzyko”. Pięć lat później w kontekście tej produkcji pojawiło się nazwisko Neila Blomkampa i jego Oats Studios. Najnowszymi wieściami w tej sprawie są te z 2021 roku ogłaszające, że reżyserką obrazu ma być Bryce Dallas Howard. Dotąd nie pojawiły się jednak szczegóły w tej sprawie. 

Google Chcesz częściej widzieć nasze treści w Google? Dodaj do źródeł
Źródło: własne
Dawid Ilnicki Strona autora
Z uwagi na zainteresowanie kinem i jego historią nie ma wiele czasu na grę, a mimo to szuka okazji, by kolejny raz przejść trylogię Mass Effect czy też kilka kolejnych tur w Disciples II. Filmowo-serialowo fan produkcji HBO, science fiction, thrillerów i horrorów.
cropper