Każda konsola ma swojego potworka. Oto najgorzej oceniane gry, których powinieneś unikać (chyba)

Każda konsola ma swojego potworka. Oto najgorzej oceniane gry, których powinieneś unikać (chyba)

Igor Chrzanowski | Dzisiaj, 16:00
Google Chcesz częściej widzieć nasze treści w Google? Dodaj do źródeł

Jak to mawiają, każda potwora znajdzie swego amatora. Tak jest też i w przypadku gier wideo, gdzie na praktycznie każdym sprzęcie do grania latają takie kaszaloty, że aż ciężko uwierzyć w to, że ktokolwiek dał im zielone światło. 

Często piszemy lub sami czytamy o najlepszych grach z konsoli X, najbardziej epickich tytułach z lat X-Y, a także o wybitny i przełomowych ukrytych perełkach, które odmieniły czyjeś życie. Rzadko jednak swoje 5 minut otrzymują te najgorsze, najbardziej obrzydliwe i okropne paździerze, które ktoś postanowił wy...puścić na rynek. Niektóre z nich znacie oczywiście wręcz aż za dobrze, inne zaś umknęły z waszego radaru. Dziś zatem zebrałem chyba wszystkie ważne dla branży konsol, począwszy od PlayStation, na Nintendo Switch skończywszy. Następnie zaś znalazłem najgorsze z wydanych i publicznie ocenianych gier, które wyszły na dany sprzęt, dzięki czemu powstała poniższa lista prawdziwych potworów.

Dalsza część tekstu pod wideo

Zasad przyjąłem sobie w tym przypadku kilka - po pierwsze każda konsola ma oficjalnie zakończony żywot i w swojej linii ma już pełnoprawnego następcę. Dlatego też nie ujrzycie tu Nintendo Switch 2, PlayStation 5 oraz Xbox Series. Po drugie tytuł musi być uwzględniony przez serwisy takie jak Metacritic, a więc być na tyle "popularną" produkcją, że ktokolwiek kiedykolwiek w ogóle o niej słyszał. Tak więc w przypadki takiego PS4, Xbox One czy Switcha, nie znajdziecie żadnej z tysięcy koszmarnych "produkcji" jak Jumping Pizza i inne "cosie" dla pozbawionych szacunku do swoich pieniędzy ludzi. Po trzecie primo, ultimo, jest to luźny ranking crapów, więc proszę o równie luźne podejście do tematu, bez kłótni o to czy dana gra to gniot czy jednak super gniot. Good Luck, Have Fun - zapraszamy do lektury. 

PlayStation - Dragon Ball Z: Ultimate Battle 22 (25%)

Pierwsza konsola Sony doczekała się wielu świetnych bijatyk, ale Dragon Ball Z: Ultimate Battle 22 trudno do nich zaliczyć. Gra miała wykorzystać popularność kultowego anime, jednak oferowała toporny system walki, fatalną pracę kamery i oprawę, która już w dniu premiery wyglądała dużo gorzej od innych hitów z tego gatunku na szaraku. Fani liczyli na widowiskowe pojedynki rodem z serialu, a dostali produkcję, która bardziej przypominała niedopracowany projekt zrobiony na kolanie.

PlayStation 2 - Gravity Games Bike: Street. Vert. Dirt. (24%)

PlayStation 2 było domem dla serii Tony Hawk's Pro Skater, więc oczekiwania wobec innych gier o ekstremalnych sportach były bardzo wysokie. Gravity Games Bike: Street. Vert. Dirt. nie potrafiło jednak zaoferować ani satysfakcjonującego modelu jazdy, ani ciekawych tras, zaś drewniane sterowanie, powtarzalność i liczne problemy techniczne sprawiły, że tytuł błyskawicznie przepadł wśród znacznie lepszej konkurencji.

PlayStation Portable  - Dragon Ball: Evolution (28%)

Film Dragon Ball: Evolution zapisał się w historii jako jedna z najbardziej krytykowanych adaptacji anime, a jego growa wersja niewiele poprawiła ten obraz. Gdy koledzy sprawili mi ten tytuł na urodziny, wiedziałem iż pragną tylko jednego - mojego cierpienia. Ale tak szczerze powiedziawszy, mimo tego iż jest to naprawdę ogromny paździerz bez grama jakiejkolwiek duszy, grało mi się na tyle spoko, że zrobiłem całość na 100%.

PlayStation 3 - Leisure Suit Larry: Box Office Bust (17%)

Powrót Larry'ego miał odświeżyć kultową serię, ale skończył się jedynie spektakularną porażką. Leisure Suit Larry: Box Office Bust oferowało przestarzałą grafikę, liczne błędy techniczne i humor, który częściej wywoływał zażenowanie niż śmiech, co pomimo tematyki poprzednikom wychodziło znacznie lepiej. Gra stała się zatem symbolem nieudanej próby przeniesienia klasycznej marki do realiów siódmej generacji konsol. Jak widać porzucenie klasycznej formuły point and click na rzecz tego "czegoś", nie okazało się strzałem w dziesiątkę.

PlayStation Vita - Call of Duty: Black Ops Declassified (33%)

Debiut Call of Duty na Vicie miał pokazać możliwości przenośnej konsoli Sony, ale stał się jednym z jej największych rozczarowań. Gdy kupowałem swoją Vitę, wziąłem ją z CoD-em w zestawie i niestety pożałowałem tej decyzji. Kampania była żenująco słaba i przypominała gry starego City Interactive aniżeli cokolwiek co zrobiłoby Activision. Wielu fanów do dziś chwali multiplayer, który aż taki ubogi nie był, jednak całość sprawiała wrażenie niedokończonego projektu. Do dziś wielu graczy uważa tego kloca za najbardziej zmarnowaną szansę na stworzenie pełnoprawnego mobilnego FPS-a.

PlayStation 4 - Afro Samurai 2: Revenge of Kuma Volume One (21%)

Kontynuacja dobrze przyjętego Afro Samurai okazała się tak zła, że twórcy ostatecznie anulowali kolejne epizody i wycofali grę ze sprzedaży. Problemy techniczne, fatalna optymalizacja i niedopracowany system walki sprawiły, że produkcja błyskawicznie stała się powodem do wstydu dla każdego, kto przy niej pracował. A że Roger uwielbia dawać mi takie gnioty, zwłaszcza dawniej, w tym paździerzu też machnąłem 100% trofeów. Czy się tego wstydzę? Raczej nie. Czy to był okropnie spędzony czas? Oczywiście, że tak. Dzięki Bogu, Volume 2 anulowano...

Xbox - Drake of the 99 Dragons (22%)

Już w momencie premiery Drake of the 99 Dragons uchodził za przykład wszystkiego, czego nie należy robić w strzelankach TPP. Chaotyczna kamera, katastrofalne sterowanie, kiepska sztuczna inteligencja przeciwników i wszechobecne błędy sprawiły, że tytuł szybko stał się obiektem żartów i do dziś wielu graczy wspomina go jako jedną z największych wpadek pierwszego Xboksa. Gra tak zła, że nawet dla jaj nie warto jej odpalać, a co dopiero delektować się tym partactwem. 

Xbox 360 - Yaris (17%)

Gra stworzona na zlecenie Toyoty miała reklamować model Yaris i od początku trudno było traktować ją jako pełnoprawną produkcję. Choć była praktycznie darmowa, oferowała bardzo ubogą zawartość, prymitywną grafikę i rozgrywkę, która nudziła po kilku minutach. Wystarczy spojrzeć na poniższy gameplay aby wiedzieć, że to projekt, który powinien stanąć w jednym szeregu co najwyżej z takim Big Rigs. Naprawdę nie wierzę, że Toyota zapłaciła komuś za zrobienie tej produkcji i uznała, że to jest coś, co warto opublikować.

Xbox One - Fighter Within (23%)

Jednym z argumentów przemawiających za zakupem Kinecta miały być gry wykorzystujące sterowanie ruchem, jednak Fighter Within pokazał jednak wszystkie ograniczenia tej technologii. Niewiarygodnie zawodna detekcja ruchu, toporna mechanika walki i liczne problemy z responsywnością sprawiły, że gra stała się antywizytówką urządzenia Microsoftu. Już nawet Reality Fighters na Vicie działało i zachowywało się lepiej, a całe doświadczenie z Xbox One bardziej przypominało zabawę z Eye Toyem na PS2, niż next-genowy hit.

Dreamcast - ECW Anarchy Rulz (38%)

Choć Dreamcast kojarzy się z bardzo dobrymi grami sportowymi, ECW Anarchy Rulz wyraźnie odstawało od konkurencji. Animacje były sztywne, sterowanie nieprecyzyjne, a oprawa techniczna nie wykorzystywała potencjału konsoli Segi. W czasach, gdy gracze mogli wybierać znacznie lepsze produkcje wrestlingowe, ten tytuł dość szybko odszedł w zapomnienie. Poziom ocen pokazuje jednak, że na tle innych crapów z konkurencyjnych konsol, najgorsze dzieło wydane na Dreamcasta nie było w sumie aż tak dramatycznie złe. 

Nintendo 64 - Rally Challenge 2000 (41%)

Podobnie jest z najgorszą grą na Nintendo 64, która według Metacritic wcale nie należy do absolutnych katastrof, co dobrze pokazuje siłę biblioteki tej konsoli. Rally Challenge 2000 cierpiało przede wszystkim na przeciętny model jazdy, ubogą zawartość i oprawę, która nie robiła większego wrażenia nawet pod koniec życia platformy. To po prostu bardzo przeciętny reprezentant gatunku, który nie miał szans na przykład z takim Colinem 2.0, który pozamiatał całą konkurencją. 

Game Boy Advance - Legends of Wrestling II (24%)

Widziałem sporo słabych gier, ale Legends of Wrestling II jest po prostu obrzydliwy. Przeniesienie gry wrestlingowej na Game Boy Advance okazało się wyjątkowo trudnym zadaniem, zaś sam Midway nie bał się spróbować i sprawdzić czy posiadacze GBA zorientują się, że dostali bubla. Legends of Wrestling II oferowało niewygodne sterowanie, ubogą oprawę i rozgrywkę, która nie oddawała żadnych emocji znanych z wersji stacjonarnych. Efekt końcowy rozczarował zarówno fanów wrestlingu, jak i posiadaczy handhelda Nintendo.

Nintendo GameCube - Charlie's Angels (23%)

Gra oparta na filmowych Aniołkach Charliego była typowym produktem licencyjnym początku XXI wieku. Powtarzalne misje, bardzo prosta walka i liczne niedoróbki sprawiały, że tytuł nie potrafił zainteresować nawet fanów marki, co tyczyło się każdej wersji gry na każdej platformie. Pech jednak chciał, że Gacek nie dostał żadnej gorszej produkcji niż to coś.

Nintendo DS - Deal or No Deal (20%)

Gdyby Zygmunt Chajzer był świadomy tego, że prowadził program mający swoją prawdziwą grową adaptację, zapewne byłby przeszczęśliwy, że trafił do młodszego pokolenia. Jednak jak dobrze wiemy, takie gnioty nie mają żadnego prawa się udać, a znany w Polsce jako Grasz czy nie grasz teleturniej był po prostu tragicznie przeniesiony na mały ekran DS-a. Ograniczona zawartość i praktycznie zerowa różnorodność sprawiały, że zabawa nudziła się po kilku rozgrywkach, a produkcja szybko trafiła na listę najbardziej zapomnianych tytułów dla Nintendo DS. Na szczęście!

Nintendo Wii - SPOGS Racing (18%)

Nintendo Wii było pełne prostych gier imprezowych, ale SPOGS Racing szczególnie wyróżniało się głównie niską jakością wykonania. Sterowanie było nieprecyzyjne, fizyka pozostawiała wiele do życzenia, a sama rozgrywka sprawiała wrażenie dramatycznie niedopracowanej. Sam pomysł jest naprawdę nietypowy i ciekawy, ale ciężko jest wykonać prawdziwą grę z motywu, który nadaje się co najwyżej na mini-grę.

Nintendo 3DS - Tenkai Knights: Brave Battle (26%)

Marka Tenkai Knights nie zdobyła większej popularności, a jej growa adaptacja tylko pogłębiła problemy. Monotonne starcia, uboga zawartość i przeciętna oprawa sprawiły, że produkcja szybko zniknęła z radarów graczy i zamiast walczyć ze Super Smash Bros, walczyła o ostatnie miejsce na liście największych gniotów wydanych na 3DS-a. No i wygrali. Ale czy to powód do dumy?

Nintendo Wii U - Family Party: 30 Great Games Obstacle Arcade (11%)

Wynik 11% mówi właściwie wszystko. To nie tylko najgorzej oceniana gra na Wii U, to jedna z najgorzej ocenianych gier wszech czasów - jedynie takie perełki jak Big Rigs osiągnęły realnie gorszy wynik. Produkcja ta próbowała udawać imprezową kolekcję minigier, ale niemal każdy element pozostawiał wiele do życzenia. Od sterowania, przez projekt konkurencji, aż po oprawę audiowizualną. Wystarczy spojrzeć na materiał poniżej, aby zobaczyć jakość rodem z wersji pre-alpha, a nie wydania premierowego.

Nintendo Switch - Vroom in the Night Sky (17%)

Nintendo Switch ma obecnie ponad 18 tysięcy gier, a wiele z nich to naprawdę taki shovelware, że nawet nie warto zaglądać do karty gry na eShopie. Dlatego też jestem absolutnie pewien, że Vroom nie jest najgorszą grą na Switcha, tak całościowo, ale niestety jest najgorszą z tych ocenianych. Jako jedna z pierwszych gier dostępnych na Nintendo Switch miała zachęcić do zakupu nowej konsoli, ale osiągnęła dokładnie odwrotny efekt - wiele osób szydziło z premierowego gniota, próbując dyskredytować Nintendo, ale jednak Zelda i jej sukces sprawiły, że o mało kto w ogóle pamięta o tym potworku.

Google Chcesz częściej widzieć nasze treści w Google? Dodaj do źródeł
Źródło: Własne
Igor Chrzanowski Strona autora
cropper