Pamiętacie "Zagubionych"? Czy to był lepszy serial niż "Stamtąd"?
Trudno właściwie spamiętać natłok wszystkich wątków serialu „Zagubieni” – przez 121 epizodów rozłożonych wzdłuż sześciu sezonów wydarzyło się właściwie wszystko. Magiczne tajemnice związane z grupą ocalałych zdawały się nie mieć końca. W pewnym momencie odnosiło się wrażenie, że te niewyjaśnione zdarzenia stały się rutyną w tym świecie. Jego reżyserem był Jack Bender, twórca serialu Stamtąd.
Wszystko jednak zaczęło się od wakacji. Historia, którą za chwilę przeczytacie to kolejny przykład, że ludzie kreatywni nie znają pojęcia „odpoczynku” – w 2003 roku pewien na co dzień zapracowany jegomość wybrał się na urlop. Lloyd Braun szefował wytwórni ABC Entertainment, przebywał na Hawajach i wpadł na pomysł napisania „pitchu” na serial łączący motywy Ryzykantów, znanego reality show z Cast Away, kultowym filmem z Tom Hanksem w roli głównej. Po powrocie do pracy przedstawił swoją wizję na zarządzie. Thom Sherman, jeden z członków zarządu szepnął Braunowi, że ten pomysł przypadł mu do gustu. Braun zlecił mu realizację zadania. Skrypt scenariusza popełnił Jeffrey Lieber, lecz szef ABC nie był ukontentowany efektem jego prac. W styczniu, 2004 roku skontaktował się z J.J. Abramsem, który na zamówienie ABC tworzył pilot serialu The Catch. „Wiedziałem, że to niemożliwe, lecz wierzyłem, że w odpowiednich rękach mogło wyjść z tego mocne show” – wspominał Lloyd Braun (dzięki, Entertainment Weekly).
J.J.Ambrams zgotował lepszy pitch serialu. Nie przypominał on już Cast Away: Poza Światem, celował w bardziej w twórczość zmarłego w 2008 roku Michael’a Crichtona (Park Jurajski). Serial opowiadałby o grupie ocalałych na tropikalnej wyspie, bohaterów tylko pozornie oczywistych. Abrams potrzebował jednak współtwórców i zaprosił do swojego biura Damona Lindelofa, producenta serialu Jordan w Akcji. Z pomocą Bryana Burka, Jessego Alexandra i Jeffa Pinknera stworzyli 21-stronicowy plan, który błyskawicznie otrzymał akceptację Brauna. Ekipa potrzebowała dwunastu tygodni, aby stworzyć pilot nowego serialu. Były to ciekawe czasy, gdy wytwórnie prześcigały się w pomysłach i nie szczędziły budżetu na wcielanie ich w życie. Współcześnie powstaje niemało seriali, lecz często wytwórnie nie domawiają już nowych sezonów. Z Zagubionymi było inaczej. Serial stał się globalnym hitem, dotarł do tak licznej grupy odbiorców, bo nie istniały jeszcze platformy streamingowe. Dzisiaj byłby już przeznaczony wyłącznie dla subskrynentów danej platformy.
Serial dla wszystkich

„Nie chcieliśmy jednolitej obsady. Zatrudnialiśmy ludzi różnych ras i warstw etnicznych” – opowiadał Lidelof. Zagubionych od zawsze charakteryzowała ciekawa i zróżnicowana obsada. Aktorzy bardzo dobrze sprawdzili się w swoich rolach, a niektóre postacie do końca nie ujawniały prawdziwych intencji. Dla amerykańskiego aktora, Josha Hollowaya otrzymanie roli było boskim darem. Aktor niewiele wówczas zarabiał, miał niewielkie doświadczenie w branży. Matthew Fox wcielający się w postać Jacka od samego początku wiedział, że Zagubieni staną się filarem stacji i jednym z najchętniej oglądanych seriali w amerykańskiej telewizji i nie tylko. Podczas pisania scenariusza i castingu ekipa Zagubionych kupiła jumbo jeta, a władze stacji pytały m.in. o konieczność obecności potwora. Twórcy jednak tłumaczyli, że fakt ten świadczy o wyjątkowości wyspy. Produkcję serialu rozpoczęto w 2004 roku, pierwszy sezon zdobył medialny aplauz i stał się jednym z największych, telewizyjnych przebojów. Dziennikarze docenili pomysł, grę aktorską i fabułę.
Pierwsze sezony Zagubionych trzymały w napięciu, serial bardzo często kończył się cliffhangerem, chciało się kontynuować poznawanie całej historii. Zagubieni doczekali się licznych ester-eggów w medium gier. Można je dostrzec w rodzimym Dead Island, w kultowym Half-Life 2: Episode Two, Fallout 3, Batman: Arkham City czy Grand Theft Auto V. Zagubieni to połączenie wielu kierunków gatunkowych. Jest tutaj dramat i komedia, szczypta horroru i kawałek thrillera. To jeden z niewielu seriali, które łączą w sobie elementy z pozoru kompletnie do siebie niepasujące. Nigdy wcześniej nie dostrzegłem również serialu, w którym uwieczniono tak udane aktorskie debiuty. W natłoku zdarzeń scenarzystom łatwo byłoby się pogubić. Nic takie jednak nie miało miejsca. Nie była to historia zawsze wzorcowo spójna (są takie?), potrafiła jednak angażować, mieszała fantastykę z dramą. W pewnym sensie, była serialem bardzo eksperymentalnym.
Finał

Koniec serialu „Zagubieni” spolaryzował widzów. Część krytyków uznała, że scenarzyści się pogubili. Część wątków umknęła im pod scenopisarskim radarem, stąd finał okazał się rozczarowujący. A może oczekiwania publiczności okazały się zbyt wygórowane? W 2022 roku pojawił się serial „Stamtąd” opowiadający historię w podobnym tonie. W nieznanym miejscu przypadkowi przybysze próbują zaadaptować się do nowej, brutalnej rzeczywistości. Przewodzi im Boyd, czyli Harold Perrineau Jr. (w Zagubionych wcielił się w postać Michael Dawsona). Serial właśnie dostał czwarty sezon i niestety, pomimo ciekawej otoczki, wszystkie surrealistyczne zdarzenia stały się zbyt rutynowe, a scenarzyści nieustannie stawiają kolejne pytania, bez szczątkowych odpowiedzi na poprzednie. To taka współczesna wersja Zagubionych, lecz odnoszę wrażenie, że twórcy obu seriali przestali się wykazywać kreatywnością w przypadku „Stamtąd” – udało się stworzyć trzon ciekawej historii, lecz brakuje umiejętności dopisywania wyjaśnień, nadawania tego lore’u całości. Mamy układankę z ludźmi w centrum zainteresowania. I potwory kroczące nocą. Nic poza tym. Piąty sezon dopiero w przyszłym roku.
Przeczytaj również
Komentarze (7)
SORTUJ OD: Najnowszych / Najstarszych / Popularnych