Proud - wywiad z Ignacym Lissem. "Każdy zasługuje na drugą szansę"
"Proud" dobiega powoli do półmetka. Filip wciąż nie może odnaleźć się w roli ojca, piętrzą się przed nim kolejne problemy, podczas gdy życia jego znajomych rozwijają się w innych kierunkach. Wiele można o nowej produkcji HBO max powiedzieć, ale chyba wszyscy zgodzą się, że zakończenie trzeciego odcinka, z monologiem autorstwa Kae Tempest, pod tytułem "Hold your own" to jedna z najlepszych rzeczy jakie zdarzyły się ostatnio w polskiej telewizji. Jest to więc idealny moment na podzielenie się z wami krótką rozmową, którą odbyliśmy z wcielającym się w główną rolę Ignacym Lissem podczas niedawnego eventu serialu w Warszawie.
Piotrek Kamiński: Główny bohater serialu, twój bohater, ma na imię Filip. Kim on jest? Co możesz nam o nim powiedzieć?
Ignacy Liss: Filip jest młodym gejem, który prowadzi raczej rozwiązły tryb życia - nie stroni od używek, narkotyków i jest modelem, pracuje jako model.
Piotrek: Czyli stereotyp postaci homoseksualnej? Czy jest tam coś więcej?
Ignacy: Nie. Wydaje mi się, że nie było takiego zamysłu żeby pokazywać jakikolwiek model czy stereotyp geja. Jest bardzo wielu hetero mężczyzn, którzy prowadzą taki styl życia, tylko ich się tak nie piętnuje w związku z tym, bo to wydaje się takie „normalne”, że facet chodzi do klubów, wyrywa laski i robi dokładnie to samo, co Filip. Ja tak o tym nie myślę. Moim zdaniem to są po prostu dwa zupełnie różne tematy, jego seksualność, a jego sposób spędzenia wolnego czasu.
Piotrek: Myślisz, że dużo jest w dzisiejszych czasach takich „zagubionych chłopców”, nie potrafiących dorosnąć Piotrusiów Panów?
Ignacy: To jest pewnego rodzaju choroba cywilizacyjna, z którą się mierzymy szczególnie w dużych miastach, gdzie boją się odpowiedzialności, boją się wchodzić w dorosłość, gdzie trzeba wziąć sprawy w swoje ręce. Z drugiej strony, istnieje też ogromna ilość ludzi, którzy tak nie robią, i tyle. Wiem, że takie życie jest bardzo kuszące - życie frywolne, życie bez zobowiązań. I gdzieś o tym trochę jest właśnie „Proud”. Nagle młody chłopak zostaje postawiony w sytuacji, że musi – no, może nie musi - ale chce wziąć tę odpowiedzialność i walczy z samym sobą.
Piotrek: To cię najbardziej przyciągnęło do tej roli?
Ignacy: Chyba najbardziej przyciągnęła mnie myśl całościowa, przesłanie tej historii, by pochopnie nikogo nie oceniać, by pamiętać o tym, że każdy zasługuje na szansę i, że każdy ma prawo zmienić swoje głupie nawyki. O tym jest ten serial i to mnie do niego ciągnie.
Piotrek: Na plakacie promującym serial widzimy Filipa z małą dziewczynką na rękach. Kto to jest?
Ignacy: To jest Tosia, siostrzenica Filipa, która zostaje osierocona na początku serialu. W związku z tym, Filip zostaje postawiony przed pytaniem czy chce się nią zająć, czy chce ją oddać do domu dziecka, a w związku z tym, że sam jest z domu dziecka, jest to dla niego bardzo trudna decyzja.
Piotrek: Z nie tak głębokich czeluści internetu wiem, że sam niedawno zostałeś ojcem - gratuluję.
Ignacy: Dziękuję bardzo.
Piotrek: Czy pomógł ci ten fakt w jakiś sposób przy budowaniu tej postaci, tej relacji?
Ignacy: Absolutnie tak! Właśnie to poczucie zwieńczenia pewnego etapu, jakiejś tam młodzieńczości w moim życiu, towarzyszyło mi już na planie, bo dowiedziałem się dosłownie parę dni przed zdjęciami, że będę tatą. Więc bardzo mi to pomogło.
Piotrek: Czyli to było przeznaczenie!
Ignacy: Chyba tak. Oczywiście, nie było to tak ekstremalne, jak w przypadku Filipa, bo ja, po pierwsze, miałem dziewięć miesięcy na przygotowanie się, po drugie, no... mój styl życia nie był aż tak imprezowy i tak pozbawiony jakiejkolwiek odpowiedzialności, więc wydaje mi się, że to było po prostu spotęgowane uczucie u Filipa, ale na pewno mi pomogło.
Piotrek: A ty, jako Ignacy, polubiłbyś się z Filipem?
Ignacy: Myślę, że byłoby to na pewno trudne. To znaczy, to jest tak: raczej jestem człowiekiem, który uważa, że nie powinno się zbyt pochopnie nikogo oceniać i mam łatwość w nawiązywaniu relacji, więc myślę, że mógłbym się z nim zakolegować, ale bałbym się, że pociągnąłby mnie w złą stronę.
Piotrek: I na koniec jeszcze jedno pytanie. Dlaczego warto i Filipowi i całemu serialowi dać szansę?
Ignacy: Ponieważ stoi za tym kawał fajnej historii, która nie ma na celu nikogo dzielić i polaryzować społeczeństwa, a wręcz odwrotnie - budować mosty między różnymi poglądami i spostrzeżeniami. Także myślę, że warto dać szansę „Proud” by się wzruszyć, by może zreflektować się na jakieś tematy i zobaczyć, że nie zawsze trzeba się wykłócać i rzucać hasłami, tylko można po prostu sobie normalnie pogadać z drugim człowiekiem.
Piotrek: Piękna sprawa. Bardzo dziękuję za rozmowę.
Przeczytaj również
Komentarze (4)
SORTUJ OD: Najnowszych / Najstarszych / Popularnych