DOOM: The Dark Ages Revelations to OGROMNY dodatek! 12-godzinna historia bez tajemnic
Bethesda Polska zaprosiła naszą redakcję na przedpremierowy pokaz DOOM: The Dark Ages Revelations i... szczerze mówiąc, nadal jestem pod ogromnym wrażeniem. Twórcy bez większego problemu mogli wykorzystać przygotowaną zawartość jako fundament pełnoprawnej kontynuacji, a zamiast tego postanowili zaoferować graczom potężne rozszerzenie. Czy warto czekać na powrót Doom Slayera? Poznajcie nasze pierwsze wrażenia.
DOOM: The Dark Ages był znakomitą produkcją, która pokazała, jak id Software może dalej rozwijać swoje uniwersum, a jednocześnie dostarczać graczom ogromną dawkę brutalnej i niezwykle satysfakcjonującej akcji. Twórcy jeszcze przed premierą zapowiadali fabularny dodatek, ale mam wrażenie, że mało kto spodziewał się aż tak dużej, rozbudowanej i ambitnej opowieści.
Deweloperzy zaskoczyli dziennikarzy obecnych na przedpremierowym pokazie. DOOM: The Dark Ages Revelations nie wygląda jak niewielki pakiet dodatkowych misji przygotowany po premierze, lecz jak pełnoprawna, wielogodzinna przygoda, która znacząco rozwija podstawową grę. Już pierwsze zaprezentowane materiały pokazują, że id Software nie zamierzało iść na skróty.
To dodatek czy pełnoprawna gra?
id Software określa DOOM: The Dark Ages Revelations mianem dodatku i w tym wypadku nie musicie obawiać się prostego rozszerzenia na 2-3 godziny. Twórcy już na początku pokazu potwierdzili, że ukończenie głównego wątku zajmie od 10 do 12 godzin - ostateczny wynik będzie oczywiście zależał od wybranego poziomu trudności, eksploracji oraz chęci zmierzenia się z opcjonalnymi wyzwaniami… biorąc jednak pod uwagę skalę zawartości - wielu graczy spędzi w tym rozszerzeniu znacznie więcej czasu. Pod względem skali Revelations ma odpowiadać dwóm dodatkom do DOOM Eternal razem wziętym, a deweloperzy spędzili cały rok na dopracowywaniu walk, bossów, sekretów i nowej broni.
Podczas prezentacji bardzo często padało określenie „doświadczenie premium” i po zobaczeniu przygotowanej zawartości trudno uznać je wyłącznie za marketingowy slogan. To nie wygląda jak zestaw kilku poziomów złożonych z elementów podstawowej kampanii. id Software przygotowało nowe lokacje, przeciwników, mechaniki, system rozwoju, rozbudowany endgame, centralną bazę oraz zupełnie nową pętlę rozgrywki, która ma zachęcać do regularnego wracania do ukończonych już poziomów.
Według deweloperów Revelations ma być kulminacją 35 lat rozwoju serii. Nadal jest to oczywiście DOOM, w którym gracz nie ucieka przed przeciwnikami, eliminuje tonę przeciwników i w zasadzie sam staje się największym potworem na mapie... pod wieloma względami zespół odpowiedzialny za nową historię nie wymyśla koła na nowo. Tym razem jednak id Software chce połączyć brutalną akcję, bardziej wymagający system walki, rozbudowaną eksplorację oraz endgame, który ma przetestować nawet najbardziej doświadczonych Slayerów.
Wyższy poziom trudności? To będzie uczta!
Na początek dobra wiadomość dla fanów... umierania: DOOM: The Dark Ages Revelations będzie trudniejszy od podstawowej kampanii. Twórcy jednak nie chcieli przygotować zawartości przeznaczonej wyłącznie dla najwierniejszych fanów potrafiących perfekcyjnie wykorzystywać każdy element opracowanego chaosu. Poziom wyzwania ma rosnąć stopniowo, a gracze ponownie otrzymają rozbudowane suwaki pozwalające dopasować tempo gry, obrażenia oraz inne parametry do własnych oczekiwań - niby dla każdego coś dobrego, ale jeśli preferujecie wyzwania, to Revelations powinien Was zachwycić.
Dodatek na początku będzie przyjemny, jednak pod koniec kampanii nie wystarczy samo strzelanie. Gracze będą musieli opanować zależności pomiędzy broniami, atakami wręcz, tarczą oraz nową zabawką: włócznią. Najtrudniejsze wyzwania, gra końcowa i specjalny uberboss mają wymagać pełnego zrozumienia systemu oraz właściwego wykorzystania wszystkich dostępnych narzędzi.
Twórcy nie ukrywają, że gracze mogą przejść podstawową historię na komfortowych ustawieniach, ale osoby chcące zobaczyć absolutnie wszystko będą musiały zainwestować czas w rozwój wyposażenia, dokładną eksplorację i naukę nowych mechanik. To moim zdaniem bardzo dobre rozwiązanie, ponieważ dodatek nie odstrasza mniej doświadczonych graczy, a jednocześnie przygotowuje potężną porcję zawartości dla tych, którzy oczekują prawdziwego testu umiejętności.
Walka ponownie przypomina „szachy” rozgrywane z ogromną prędkością
Podstawowe założenia pozostają znajome. Nadal korzystamy jednocześnie z broni palnej, wyposażenia trzymanego w drugiej ręce oraz ataków wręcz. Każdy z tych elementów spełnia konkretną funkcję: karabiny, strzelby i pozostały arsenał służą do zadawania głównych obrażeń, tarcza lub włócznia pozwalają wykorzystywać słabości przeciwników, a egzekucje oraz walka w zwarciu pomagają odzyskiwać amunicję.
id Software ponownie stawia na ogromną synergię pomiędzy poszczególnymi narzędziami. Gracz nie powinien przywiązywać się do jednej ulubionej broni, lecz nieustannie zmieniać wyposażenie, reagować na pojawiających się demonów i wykorzystywać odpowiednie rozwiązania w konkretnych sytuacjach.
Studio jednak nie ukrywa, że walka w DOOM: The Dark Ages Revelations ma być jeszcze bardziej dynamiczna niż w podstawce. Na arenach pojawią się potężniejsi przeciwnicy, ulepszone warianty znanych demonów oraz nowe zagrożenia wymuszające szybkie ustalanie priorytetów. Twórcy ponownie porównują system do partii szachów... ale do takiej podkręconej - trzeba rozpoznawać konkretne „figury” na planszy, eliminować najważniejsze cele i jednocześnie pozostawać w ciągłym ruchu.
Tarcza powraca, ale gwiazdą jest Łańcuchowa Włócznia
Tarcza nadal będzie istotną częścią systemu rozgrywki. Pozwoli parować ataki, przełamywać obronę demonów, eliminować słabszych przeciwników i kontrolować pole walki. Gracze biegający po arenach w Revelations nie mogą całkowicie zapominać o tej zabawce… ale deweloperzy nie ukrywają, że w końcowej części dodatku i podczas mistrzowskich aren najważniejszym narzędziem stanie się nowa Łańcuchowa Włócznia.
Łańcuchowa Włócznia nie jest zwykłym dodatkowym atakiem ani bronią służącą wyłącznie do zadawania większych obrażeń. Całe rozszerzenie zostało zbudowane wokół jej możliwości. Śmiercionośny sprzęt wprowadza do DOOM: The Dark Ages nowe techniki poruszania się, w tym szybki doskok oraz mechanikę przypominającą hak z liną. Slayer znany z bardziej ciężkiego i przyziemnego stylu walki nagle zyskuje ogromną mobilność. Twórcy porównali nową wersję bohatera do monster trucka z silnikiem odrzutowym zamontowanym z tyłu. Slayer nadal ma być potężnym, pancernym wojownikiem, ale teraz będzie mógł błyskawicznie pokonywać dystans, przyciągać się do przeciwników, krążyć wokół nich i atakować z zupełnie nowych kierunków. To rozwiązanie powinno znacząco zmienić tempo starć i sprawić, że areny staną się bardziej pionowe oraz przestrzenne.
Pełny potencjał włóczni nie będzie dostępny od początku. Gracze muszą inwestować w jej rozwój, odblokowywać kolejne umiejętności i stopniowo poznawać bardziej zaawansowane techniki. Poszczególne zdolności posiadają własne drzewka ulepszeń, dlatego możemy skupić się na wybranym stylu i rozbudować mechaniki najlepiej pasujące do naszego sposobu walki. Łańcuchowa Włócznia pozwala wykonywać klasyczne pchnięcia, potężne uderzenia z góry oraz rzuty przypominające precyzyjny strzał snajperski. Slayer może przyciągać się do przeciwników, krążyć wokół nich dzięki ulepszeniu Orbit, a następnie atakować z flanki lub błyskawicznie zmieniać pozycję. Jedna z technik umożliwia również szarżowanie w kierunku demonów gotowych do egzekucji… i szczerze mówiąc wygląda to znakomicie.
Szczególnie interesująco zapowiada się Slash. Zamach włócznią może niszczyć pancerze, eliminować słabszych wrogów i zapewniać dodatkowe zasoby. Umiejętność pozwala także parować nadlatujące pociski oraz ataki wręcz, więc Łańcuchowa Włócznia staje się nie tylko ofensywnym narzędziem, ale także znakomitą, defensywną zabawką. Wymaga to odpowiedniego wyczucia czasu, ale według deweloperów po opanowaniu mechaniki Slayer ma przypominać Jedi, który przecina kolejne zagrożenia i odbija ataki piekielnych bestii. Włócznia otrzyma także unikalne glory kille wykonywane na większych przeciwnikach. Wszystkie te rozwiązania mają zapewnić dużą swobodę i pozwolić graczom na własną ekspresję. Możemy walczyć bardziej przyziemnie, wykorzystywać orbitowanie wokół demonów, nieustannie przemieszczać się między celami albo łączyć ataki dystansowe, pchnięcia, parowania oraz egzekucje w jedną brutalną sekwencję.
Znany arsenał, ale nowa pętla walki
Broń palna pozostaje w dużej mierze taka sama jak w podstawowej grze - nie oznacza to jednak, że system będzie identyczny. Największa część nowego rozwoju została przeniesiona na włócznię oraz możliwości poruszania się Slayera. To właśnie nowy sprzęt ma połączyć znane pistolety, strzelby i ciężkie uzbrojenie z nową mobilnością.
Podstawowa pętla pozostaje czytelna: zadajemy obrażenia bronią palną, wykorzystujemy tarczę lub włócznię do przełamywania obrony i eksploatowania słabości, a następnie używamy ataków wręcz, by uzupełnić amunicję. Nowość polega na tym, że możemy znacznie szybciej przemieszczać się pomiędzy przeciwnikami oraz budować dłuższe i bardziej skomplikowane kombinacje. Wszystko ma działać zgodnie z charakterystyczną filozofią id Software - „przyjemne na zewnątrz, inteligentne w środku”. Na niższych poziomach trudności gracz może cieszyć się widowiskową destrukcją, ale na wyższych ustawieniach każda decyzja, zmiana broni, parowanie i wykorzystanie zasobów zaczynają mieć ogromne znaczenie.
id Software przygotowało zupełnie nowe „figury” do swoich piekielnych szachów. Do walki powróci Arch-Vile, czyli jeden z najbardziej niebezpiecznych przeciwników w historii serii. Ponownie zobaczymy również Pain Elementala, który powinien skutecznie utrudniać kontrolowanie przestrzeni i zmuszać do szybkiej reakcji, ale nowym przeciwnikiem jest Wizard. Demon potrafi wzmacniać pozostałych wrogów, unikać ataków i błyskawicznie zmieniać pozycję, dlatego powinien znaleźć się na samej górze listy celów do natychmiastowej eliminacji. Pozostawienie go na arenie może sprawić, że zwykła grupa demonów stanie się znacznie większym zagrożeniem.
Pojawią się także ulepszone warianty znanych przeciwników. Specter Whiplash będzie trudniejszy do wykrycia, Purple Hell Knights otrzymają nowe możliwości, natomiast wybuchające zombie zaczną tworzyć na arenach środowiskowe zagrożenia. Nie wystarczy więc obserwować samych wrogów - trzeba również zwracać uwagę na przestrzeń i obszary, które w danym momencie mogą stać się niebezpieczne.
Areny są większe, bardziej złożone i…stworzone dla włóczni
DOOM: The Dark Ages Revelations nie zmienia podstaw i rozszerzenie ponownie postawi na duże areny, ale tym razem mają być one jeszcze bardziej rozbudowane. Większa mobilność Slayera wymusiła przygotowanie przestrzeni pozwalających wykorzystywać doskoki, przyciąganie się do demonów, orbitowanie oraz ataki wykonywane z różnych kierunków.
Nie będą to wyłącznie płaskie place wypełnione przeciwnikami. Twórcy chcą, by gracz wykorzystywał cały teren, znajdował najlepsze pozycje, przemieszczał się między piętrami i odpowiednio reagował na pojawiające się zagrożenia. Każda arena ma przypominać brutalny plac zabaw, na którym otrzymujemy dużą swobodę w wyborze kolejności eliminowania demonów.
Najtrudniejsze starcia znajdą się oczywiście w endgamie. W mistrzowskich arenach nie wystarczy dobra znajomość broni palnej. Gracze będą musieli biegle posługiwać się włócznią, parować ataki, zarządzać zasobami i utrzymywać ciągły ruch. To właśnie w tych miejscach wszystkie systemy mają połączyć się w najbardziej wymagającą wersję współczesnego DOOM-a… na papierze może nie brzmi to wyjątkowo strasznie, jednak na prezentowanym podczas pokazu fragmencie rozgrywki widziałem niezwykle dynamiczne i wymagające sceny. DOOM: The Dark Ages Revelations będzie sporą przyjemnością dla wiernych fanów IP.
Eksploracja jest jednym z fundamentów dodatku
Jednym z największych zaskoczeń prezentacji była skala eksploracji. Twórcy podkreślają, że to jeden z najlepiej przygotowanych elementów całego rozszerzenia. Lokacje będą większe, bardziej złożone i wypełnione sekretami, ukrytymi przejściami, dodatkowymi przestrzeniami oraz ulepszeniami. Każdy poziom ma przypominać labirynt, którego pełne poznanie wymaga wielokrotnego przemierzania tych samych przestrzeni. Gracz będzie wracał do wcześniejszych miejsc z nowymi możliwościami, otwierał wcześniej niedostępne ścieżki i odkrywał kolejne warstwy mapy. Samo dotarcie do końca misji pozwoli poznać główną historię, ale najlepsze nagrody otrzymają osoby dokładnie badające każdy zakamarek.
Eksploracja nie jest tutaj wyłącznie sposobem na znalezienie figurek czy dodatkowych stron z lore. Ukryte przestrzenie pozwalają rozwijać postać, zdobywać endgame’owe zasoby, nowe ulepszenia oraz wyzwania. Im więcej czasu poświęcimy na poznawanie lokacji, tym potężniejszy stanie się Slayer... i tym lepiej będziemy przygotowani do późniejszych prób.
Muszę jednak podkreślić, że struktura dodatku różni się od wszystkiego, co id Software przygotowało wcześniej. Revelations dzieli się na podstawową kampanię oraz rozbudowany endgame - na mapie możemy przełączać się pomiędzy dwoma nakładkami, które pokazują inne cele, ścieżki i aktywności. id Software nie bawi się w niedomówienia i deweloperzy potwierdzili, że około 60% całego doświadczenia DOOM: The Dark Ages Revelations stanowi główna historia. Pozostałe 40% to zawartość końcowa odblokowywana po ukończeniu kampanii. Nie mówimy więc o kilku dodatkowych arenach przygotowanych dla najbardziej wytrwałych graczy. Endgame jest jednym z głównych filarów rozszerzenia i odpowiada za niemal połowę całej zawartości.
Po zakończeniu historii do wcześniej odwiedzonych poziomów trafią nowe trasy oraz niedostępne poprzednio przejścia. Gracze będą mogli eksplorować znane lokacje w inny sposób, odkrywać kolejne sekrety i mierzyć się z zadaniami przygotowanymi na poziomie trudności zbliżonym do Master Levels.
Endgame to znacznie więcej niż trudniejsze starcia
Po zakończeniu historii nie będziemy się nudzić - wśród aktywności pojawią się wyjątkowo wymagające areny z dodatkowymi przeciwnikami, zagadki, nowe zasoby oraz nowe ulepszenia. Do tego dochodzą Slayer Trials, czyli poziomy inspirowane automatami, wyposażone w system punktacji i zachęcające do poprawiania rezultatów.
Dużą atrakcją będą również klasyczne poziomy. W trakcie zabawy odblokujemy grywalne fragmenty lokacji pochodzących z dawnych odsłon DOOM-a. Twórcy nie przedstawili jeszcze wszystkich szczegółów, ale potwierdzili, że nie będą to wyłącznie galerie ani wizualne ciekawostki - gracze faktycznie wejdą do przygotowanych przestrzeni i będą mogli w nich walczyć. To bardzo dobry sposób na podkreślenie 35-letniej historii marki. Revelations nie tylko rozwija mechaniki The Dark Ages, ale również sięga do korzeni serii i pozwala nowemu systemowi walki spotkać się z klasycznym projektem poziomów.
Ukończenie wszystkich aktywności endgame’owych znajdujących się w poziomach nie oznacza końca zabawy. Dopiero wtedy gracz otrzyma Astral Key, który zapewni dostęp do specjalnego uberbossa. Twórcy wielokrotnie podkreślali, że właśnie podczas tego pojedynku konieczne będzie pełne opanowanie całego arsenału Slayera. Uberboss ma być kulminacją systemu walki - testem strzelania, zarządzania zasobami, ataków wręcz, tarczy oraz rozwiniętej włóczni. Nie wystarczy znaleźć jednej skutecznej sztuczki… gracz będzie musiał płynnie łączyć wszystkie mechaniki i reagować na zmieniające się warunki.
Pokonanie przeciwnika odblokuje Master Arena Key. Dzięki niemu otrzymamy dostęp do czterech wyjątkowych mistrzowskich aren zawierających najtrudniejsze starcia przygotowane przez id Software. To właśnie tam znajdą się najbardziej intensywne kombinacje demonów oraz próby przeznaczone dla osób, które w pełni opanowały nową pętlę rozgrywki. Mało? Ukończenie mistrzowskich aren odblokuje kolejną porcję zawartości w Ripatorium. Gracze otrzymają między innymi w pełni rozwiniętą włócznię, nowe mapy, gotowe zestawy starć i dodatkowe możliwości konfigurowania walk. Pętla została zaprojektowana w bardzo prosty sposób: gramy, rozwijamy Slayera, odblokowujemy kolejne wyzwania, wracamy do wcześniejszych lokacji i zdobywamy jeszcze potężniejsze narzędzia. Każda nagroda otwiera możliwość zmierzenia się z następnym, trudniejszym elementem.
Twórcy określają tę strukturę jako coś, czego wcześniej jeszcze nie przygotowali. Zamiast liniowego rozszerzenia zakończonego po napisach otrzymujemy kampanię, eksplorację, endgame, uberbossa, mistrzowskie areny oraz kolejną zawartość do wykorzystania w trybie nieskończonych starć.
Centrala Slayera jest jego więzieniem
Centralnym punktem doświadczenia będzie nowa baza Slayera. Pod względem fabuły jest to… jego więzienie, ale z perspektywy rozgrywki działa jak rozbudowany hub. Twórcy porównują go z Fortress of Doom z DOOM Eternal, lecz nowa lokacja ma być znacznie większa, bardziej złożona i mocniej związana z eksploracją.
W bazie znajdziemy elementy przypominające metroidvanie, zagadki, ukryte korytarze oraz przestrzenie, które będą stopniowo otwierać się wraz z postępami. Centrala ma rosnąć razem z graczem i regularnie odsłaniać nowe sekrety, dlatego warto wracać do wcześniej odwiedzonych pomieszczeń.W poruszaniu się po zawartości pomoże nowe koło celów. Pozwoli ono zaznaczyć wybrane wyzwanie i łatwo zdecydować, czym chcemy zająć się w następnej kolejności. Narzędzie będzie szczególnie przydatne, ponieważ hub ma być wypełniony aktywnościami, sekretami oraz materiałami fabularnymi.
Wspominając o fabule muszę podkreślić, że DOOM: The Dark Ages Revelations przedstawia kluczowy rozdział historii Slayera. Bohater nadal pozostaje bezwzględną maszyną do zabijania, ale tym razem wydarzenia nie przebiegają zgodnie z jego planem. Na początku opowieści Slayer zostaje pozbawiony swoich narzędzi, a część znanego wyposażenia ulega uszkodzeniu. Gracze zobaczą jego upadek... a następnie będą uczestniczyć w drodze do odzyskania potęgi. Taki punkt wyjścia bardzo dobrze tłumaczy konieczność ponownego gromadzenia wyposażenia, rozwijania włóczni i stopniowego odzyskiwania dominacji nad demonami.
Pod koniec kampanii działania bohatera mają na zawsze zmienić otaczający go świat. Twórcy sugerują więc, że nie będzie to nieistotna poboczna opowieść, lecz ważny fragment mitologii serii. Szczegóły zostaną ukryte również na stronach oraz w materiałach lore, które pozwolą zrozumieć prawdziwe znaczenie wydarzeń.
Na co jeszcze możemy liczyć? Ripatorium 3.0
Premierze dodatku będzie towarzyszyć duża aktualizacja Ripatorium, czyli konfigurowalnego trybu nieskończonych aren. Gracze mogą samodzielnie przygotowywać starcia, wybierać przeciwników i tworzyć własne scenariusze lub korzystać z gotowych ustawień, gdy chcą po prostu szybko rozpocząć kolejną sesję.
Ripatorium 3.0 otrzyma głębsze możliwości konfiguracji, ulepszony system generowania kodów oraz osobne zestawy wyposażenia dla przygotowywanych starć. Posiadacze DOOM: The Dark Ages Revelations dostaną także trzy nowe mapy, dodatkowe demony oraz możliwość korzystania z rozwiniętych narzędzi z kampanii po jej ukończeniu. To dobra wiadomość również dla osób, które nie zawsze mają czas na powrót do długiej misji. Można uruchomić grę, wybrać gotowy zestaw demonów i w kilka minut rozpocząć brutalną sesję.
Wielki koniec? Jeszcze nie!
Twórcy nie odpowiedzieli wprost, czy Revelations zakończy historię ery The Dark Ages. Marty Stratton zaznaczył jednak, że kampania zapewni satysfakcjonujący finał i nie pozostawi graczy z prostym, urwanym cliffhangerem. Rozszerzenie poprowadzi opowieść dalej, ale nie dotrze jeszcze do momentu uwięzienia Slayera w sarkofagu poprzedzającego wydarzenia z DOOM-a z 2016 roku. Nie zobaczymy również wszystkich elementów wojny domowej Strażników ani pełnego odkrycia fabryki dusz w Nekravolu. Deweloperzy nie ukrywają, że wciąż istnieje przestrzeń na kolejne opowieści. Zakończenie Revelations ma wręcz pozwalać na płynne rozpoczęcie następnej gry, natomiast otwarte pozostają zarówno wydarzenia poprzedzające DOOM-a z 2016 roku, jak i losy Slayera po finale DOOM Eternal.
Z sesji pytań i odpowiedzi wyłania się bardzo konkretny obraz: DOOM: The Dark Ages Revelations nie jest dodatkiem przygotowanym na szybko po sukcesie podstawowej gry. To zaplanowane rozwinięcie całego systemu, które łączy mechaniki, fabułę i doświadczenia zdobywane przez id Software od 2016 roku.
Twórcy nie ukrywają ogromnej pewności siebie. Nazywają poziomy, centralę i cały pakiet jednymi z najlepszych treści, jakie kiedykolwiek stworzyli. Łańcuchowa Włócznia ma otrzymać głębię odkrywaną przez kilka przejść, endgame stanowi około 40% doświadczenia, a fabuła rozwija wątki budowane nawet od kilkunastu lat. Najważniejsze jest jednak to, że Revelations nie próbuje zmienić The Dark Ages w drugiego DOOM Eternal - dodatek rozwija cięższą walkę podstawowej gry, ale dodaje do niej mobilność, nowe kontry i znacznie więcej decyzji.
Czy warto czekać na DOOM: The Dark Ages Revelations?
Najważniejsza rada twórców jest prosta: warto eksplorować, rozwijać włócznię, szukać sekretów i ukończyć cały endgame. Osoby skupiające się wyłącznie na głównej historii otrzymają dużą, brutalną kampanię, ale dopiero dokładne poznawanie zawartości pozwoli zobaczyć pełny potencjał Revelations.
Dodatek ma regularnie nagradzać ciekawość i zaangażowanie. Każda odnaleziona ścieżka, rozwinięta umiejętność oraz zakończone wyzwanie otworzą kolejne możliwości. Gracz nie tylko staje się silniejszy - zyskuje również dostęp do nowych tras, aren, bossów, klasycznych poziomów i świeżej zawartości.
DOOM: The Dark Ages Revelations nie wygląda więc jak krótki epilog przygotowany dla osób, które chcą raz jeszcze zobaczyć Slayera. To ogromne rozszerzenie z własną mechaniką, systemem rozwoju, rozbudowaną eksploracją i endgamem, który może zająć niemal tyle samo czasu co główna historia. id Software mogło wykorzystać te pomysły jako fundament pełnoprawnej kontynuacji, ale zamiast tego dostarczy graczom potężny dodatek, który ma być prawdziwym zwieńczeniem 35 lat rozwoju DOOM-a.
Przeczytaj również
Komentarze (13)
SORTUJ OD: Najnowszych / Najstarszych / Popularnych