Horrory znów są na fali. Gracze i widzowie najwyraźniej lubią cierpieć

Horrory znów są na fali. Gracze i widzowie najwyraźniej lubią cierpieć

Kajetan Węsierski | Dzisiaj, 14:00

Horror ma w sobie coś przedziwnego. Z jednej strony nikt normalny nie chciałby przecież naprawdę uciekać przed potworem po ciemnym korytarzu, budzić się w opuszczonym szpitalu albo sprawdzać, dlaczego za drzwiami od kilku minut ktoś drapie paznokciami o drewno. Z drugiej - gdy tylko podobne atrakcje dostajemy na ekranie, bardzo chętnie siadamy wygodnie, gasimy światło i udajemy, że to świetny pomysł na wieczór. Czy jest w tym coś dziwnego? Pewnie trochę tak. Ale najwyraźniej lubimy ten bezpieczny rodzaj cierpienia.

I trudno nie zauważyć, że groza znów jest na bardzo mocnej fali. W kinach horrory potrafią przebijać się przez znacznie droższe widowiska, w grach wracają klasyczne marki, nowe produkcje próbują straszyć nas ciszą, ciałem, psychiką albo zwykłym brakiem amunicji, a Internet z ogromną przyjemnością rozbiera na części pierwsze kolejne zwiastuny, teorie i „najbardziej niepokojące sceny roku”. Może właśnie dlatego horrory działają tak dobrze? Pozwalają nam się bać, ale na naszych zasadach.

Dalsza część tekstu pod wideo

Ostatnio się dzieje! 

Przez długi czas można było mieć wrażenie, że horror jest trochę takim gatunkiem, który działa własnym rytmem. Raz wracał z większą siłą, raz chował się za plecami superbohaterów, widowisk science fiction i wielkich adaptacji, ale nigdy tak naprawdę nie znikał. Ostatnie miesiące i lata pokazują jednak, że groza znów nie musi nikogo prosić o miejsce przy stole. W kinach głośno było o wielu premierach - a przecież obecnie widzowie tłumnie biegają na Obsesję czy Backrooms.

 https://www.youtube.com/watch?v=gMC8kkwbIQQ

Podobnie wygląda to w grach, gdzie horror nie tylko wrócił, ale wrócił w kilku różnych smakach jednocześnie. Silent Hill 2 Remake przypomniał, jak mocno może działać psychologiczna groza, jeśli nie polega wyłącznie na wyskakującym z szafy potworze. Resident Evil Requiem pokazuje z kolei, że wielkie marki survival horroru nadal są w stanie przyciągać uwagę całej branży, a Cronos: The New Dawn udowadnia, że także nowe projekty mogą korzystać z klasycznych lęków, dorzucając do nich własną tożsamość. 

Nie da się też pominąć tego, jak mocno horror korzysta dziś z nostalgii. Powroty starych marek, odświeżenia, kontynuacje po latach, odkurzanie kultowych nazw - wszystko to działa, bo wiele osób dorastało z tymi historiami i dziś chce sprawdzić, czy nadal potrafią ukłuć w to samo miejsce. Ale byłoby zbyt łatwo powiedzieć, że cały trend opiera się wyłącznie na sentymencie. Obok znanych marek pojawiają się przecież nowe filmy i gry, które wcale nie muszą bazować na dawnych logotypach, żeby wywoływać dyskusje. Wiecie - strach jest jednym z tych języków popkultury, które bardzo szybko łapiemy.

Nic dziwnego…

Nie ma w tym wielkiej tajemnicy - horror jest po prostu gatunkiem, który bardzo dobrze pasuje do obecnych czasów. Żyjemy w świecie przebodźcowanym, nerwowym, pełnym niepewności, zmęczenia i ciągłego napięcia, więc paradoksalnie chętnie sięgamy po rozrywkę, która pozwala to napięcie zamknąć w bezpiecznej formie. W horrorze strach ma ramy. Wiemy, że możemy wyłączyć konsolę, wyjść z kina, zapalić światło albo zażartować z kimś po seansie. To nadal dyskomfort, ale taki, który można kontrolować. A kontrolowany dyskomfort, jak się okazuje, ma naprawdę sporą widownię.

Horror świetnie działa też w Internecie. Krótkie sceny, reakcje, jumpscare'y, teorie, ukryte szczegóły, interpretacje zakończeń, rankingi najstraszniejszych momentów - to wszystko jest wręcz stworzone pod media społecznościowe. Film może żyć tygodniami dzięki jednemu niepokojącemu ujęciu, a gra dzięki fragmentowi, w którym streamer przez pół minuty boi się wejść do kolejnego pokoju. I jasne, można się z tego śmiać, ale to naprawdę ma znaczenie. 

Oczywiście, duże marki mają swoje budżety, znane nazwiska i marketingowe machiny, ale groza potrafi być skuteczna także wtedy, gdy jest kameralna, brudna, niewygodna i oparta na jednym mocnym pomyśle. Czasem wystarczy ciasny korytarz, dobrze ustawiony dźwięk, dziwny ruch w tle albo świadomość, że amunicji zostało mniej, niż byśmy chcieli. To daje twórcom ogromną swobodę, bo horror może być zarówno wielką produkcją, jak i małym, dziwnym projektem.

Jest też coś bardzo uczciwego w tym, jak horror pracuje z emocjami. Nie udaje, że zawsze ma być przyjemnie. Nie obiecuje komfortu. Często wręcz przeciwnie - mówi nam wprost, że będzie niewygodnie, duszno, ciężko albo obrzydliwie. I może właśnie dlatego tak dobrze trafia do odbiorców, którzy są już trochę zmęczeni rozrywką wygładzoną do granic możliwości. Horrory mogą być brzydkie, dziwne, agresywne, psychologiczne, groteskowe, powolne albo kompletnie bezczelne. 

Podsumowanie

Horror znów jest na fali, bo bardzo dobrze rozumie, że strach nie musi wyglądać dziś tak samo jak dwadzieścia lat temu. Jednych przyciągną klasyczne marki, inni pójdą do kina na głośny film, o którym wszyscy rozmawiają, a jeszcze inni wybiorą grę, która każe im samodzielnie otworzyć drzwi do ciemnego pomieszczenia. Wspólny mianownik pozostaje jednak podobny - chcemy poczuć coś mocnego, intensywnego i trochę niebezpiecznego, ale bez realnych konsekwencji. 

To gatunek, który daje emocje natychmiastowe, łatwe do pokazania, ale jednocześnie potrafi zostawić przestrzeń na interpretacje, rozmowy i powroty. Można śmiać się z własnych reakcji, analizować ukryte znaczenia albo zwyczajnie cieszyć się tym, że przez dwie godziny ktoś skutecznie trzymał nas za gardło. Gracze i widzowie najwyraźniej lubią cierpieć. A horror, jak mało który gatunek, doskonale wie, jak im to cierpienie sprzedać.

Interesuje Cię ten tytuł? Sprawdź nasz poradnik do Resident Evil Requiem.

Kajetan Węsierski Strona autora
Gry są z nim od zawsze! Z racji młodego wieku, dojrzewał, gdy zdążyły już zalać rynek. Poszło więc naturalnie z masą gatunków, a dziś najlepiej bawi się w FIFIE, produkcjach pełnych akcji oraz przygód, a także dziełach na bazie anime i komiksów Marvela. Najlepsza gra? Minecraft. No i Pajączek od Insomniac Games.
cropper