DMZ w Call of Duty: Modern Warfare 4 to gra w grze. Poznajcie „pełnoprawną strzelankę z elementami ekstrakcji”
Activision zaprosiło naszą redakcję na pokaz Call of Duty: Modern Warfare 4, ale obok konkretów na temat kampanii oraz trybu multiplayer, otrzymaliśmy także całą masę szczegółów z nowego DMZ. Czekacie na odświeżoną propozycję? Poznajcie konkrety o nowym trybie.
Już wcześniej prezentowaliśmy informacje na temat kampanii oraz trybu multiplayer w Call of Duty: Modern Warfare 4, a liczba zmian i przedstawione szczegóły nie bez powodu intrygują wielu graczy. Infinity Ward bardzo mocno podkreśla, że tegoroczna odsłona ma wrócić do przyziemnego, surowego Modern Warfare, ale jednocześnie zaoferować nowoczesną, dopracowaną i pełną zawartości produkcję. Na prezentacji twórcy pokazali jeszcze jeden, bardzo ważny element całego pakietu - tryb DMZ.
To wielki powrót do propozycji, którą gracze mogli sprawdzić już w 2022 roku przy okazji Call of Duty: Modern Warfare 2. Pierwsze DMZ miało swoje bardzo dobre momenty, potrafiło wciągnąć i pokazało, że formuła extraction shooterów może pasować do uniwersum Activision, ale jednocześnie trudno było nie odnieść wrażenia, że twórcy dopiero testowało grunt. Brakowało głębi, długofalowej motywacji i systemów, które sprawiłyby, że tryb stanie się czymś więcej niż ciekawą odnogą Warzone’a.
W Call of Duty: Modern Warfare 4 twórcy wyraźnie chcą wrócić do DMZ z większą ambicją. Deweloperzy podkreślają, że wyciągnęli wnioski z poprzedniej wersji i tym razem chcą zaoferować znacznie pełniejsze, bardziej nieprzewidywalne oraz mocniej rozwijane doświadczenie. To nadal ma być tryb oparty na ryzyku, walce, realizowaniu celów i ewakuacji z tym, co udało się wynieść ze strefy, ale teraz całość ma działać jak „żywa bojowa piaskownica”, w której każda wyprawa może opowiedzieć inną historię.
Poznajcie założenia DMZ w Call of Duty Modern Warfare 4
Twórcy od początku pokazu podkreślili, że tym razem chcieli przygotować „prawdziwe DMZ” - nie eksperyment, nie tryb testowany trochę obok głównej zawartości, ale pełnoprawne doświadczenie extraction zbudowane od podstaw. Deweloperzy w trakcie wydarzenia nie ukrywali, że DMZ z 2022 roku zaczynało jako szalony pomysł. Tamta beta pozwoliła sprawdzić różne rozwiązania, sezonowe aktualizacje stały się poligonem doświadczalnym, a obserwowanie rozwoju całego gatunku dało twórcom sporo wniosków. Teraz te lekcje mają zostać wykorzystane do stworzenia znacznie większej, bardziej kompletnej i bardziej świadomej wersji DMZ.
Nowe DMZ jest bezpośrednio związane z wydarzeniami z kampanii Call of Duty: Modern Warfare 4. Po jednej z misji dochodzi do stopienia reaktora nuklearnego, co prowadzi do powstania strefy wykluczenia… i właśnie tam rozgrywa się akcja trybu. Historia DMZ rozpoczyna się jakiś czas po wydarzeniach z kampanii i ma być mocno osadzona w tym samym uniwersum. Twórcy mówią o bogatej piaskownicy, w której znajdziemy rosnące zagrożenia ze strony SI, niebezpiecznych bossów, zagadki środowiskowe, operacje przypominające raidy oraz fabularne misje napędzane narracją. To ma być coś więcej niż trzeci tryb w menu - deweloperzy wprost mówią o pełnoprawnej grze ukrytej wewnątrz Call of Duty: Modern Warfare 4
Gracz wciela się tutaj w nieoficjalnego operatora pracującego dla CIA - kogoś działającego poza papierami, poza oficjalnymi strukturami i bez klasycznego zaplecza. Jesteśmy „samofinansującym się żołnierzem”, który trafia do strefy wykluczenia, by zabezpieczać, przejmować i neutralizować zaawansowaną technologię wojskową pozostawioną po wydarzeniach kampanii. To bardzo dobry punkt wyjścia dla extraction shootera, bo w zasadzie ma to sens - deweloperzy w ciekawy sposób łączą główną narrację z nowym wariantem rozgrywki. Wchodzimy do niebezpiecznego miejsca, mamy konkretny cel, ale obok nas działają też inni operatorzy. Możemy próbować z nimi współpracować, negocjować, omijać ich albo po prostu ich wyeliminować, jeśli staną nam na drodze.
Bardzo ważna ma być progresja. Twórcy mówią o pełnej „drodze bohatera”, w której z czasem zdobywamy sprzęt, umiejętności i reputację pozwalające poczuć się jak operator z najwyższej półki. Poza samymi wyprawami pojawi się specjalna baza (forward operating base) działająca jako centrum rozwoju gracza. To właśnie tam mamy przygotowywać się do kolejnych wejść do strefy, zarządzać postępami i stopniowo budować swoją pozycję.
Największą gwiazdą trybu ma być jednak mapa Hajjin. Twórcy opisują ją jako miejsce inne niż wszystko, co wcześniej przygotowali. To zniszczone pole bitwy, skażone promieniowaniem i ukształtowane przez masowe ewakuacje. Deweloperzy bardzo mocno podkreślają, że od początku chcieli odpowiedzieć na pytanie, którego często brakowało na wcześniejszych mapach: co właściwie sprawiło, że wszyscy stąd uciekli? Tutaj odpowiedź jest jasna: katastrofa nuklearna, okupacja wojskowa i konsekwencje kampanii. Dzięki temu Hajjin nie ma być tylko dużą areną do zbierania łupów, ale miejscem z własną historią, którą gracze będą odkrywać podczas kolejnych wejść do strefy.
Sama mapa składa się z „trzech mas lądowych i obejmuje fragmenty trzech państw”. Największą część stanowi południowokoreańska strefa wykluczenia, gdzie promieniowanie uderzyło najmocniej. Na zachodzie znajduje się Korea Północna, a w strukturze mapy pojawia się również Rosja. To bardzo ciekawe założenie, bo od razu sugeruje dużą skalę, różnorodne punkty zainteresowania i możliwość opowiadania historii przez środowisko. Twórcy chcą, by eksploracja i odkrywanie były jednym z filarów DMZ - gracze mają wracać do miejsc znanych z kampanii i oglądać je zamrożone w czasie, zniszczone, opuszczone i pełne nowych tajemnic.
Odświeżony gameplay z DMZ w Call of Duty: Modern Warfare 4
Rozgrywka w DMZ w Call of Duty: Modern Warfare 4 ma opierać się na trzech podstawowych sposobach podejścia do strefy. Pierwszy to klasyczne wejście nastawione na loot, ryzyko i ewakuację - wchodzimy do Hajjin, szukamy sprzętu, przejmujemy technologię wojskową, unikamy lub eliminujemy zagrożenia i próbujemy wydostać się z mapy z jak największym zyskiem. Drugi to bardziej agresywna gra pod starcia z innymi operatorami, gdzie każda napotkana drużyna może stać się tymczasowym sojusznikiem, celem albo największym problemem całej wyprawy. Trzeci kierunek to misje fabularne, które mają rozbudować klasyczne wrażenia z extraction shootera i sprawić, że DMZ nie będzie wyłącznie powtarzalnym cyklem „wejdź, zbierz, uciekaj”.
Szczerze mówiąc właśnie te misje fabularne brzmią najciekawiej, bo mogą nadać całemu trybowi znacznie większy sens. Gracze nie będą trafiać do strefy wyłącznie po przypadkowy łup, ale także po konkretne cele - zabezpieczenie technologii, neutralizację zagrożenia, zbadanie skażonych obszarów, wykonanie zadań dla CIA czy odkrywanie tego, co wydarzyło się po katastrofie nuklearnej. To otwiera drogę do ciekawych starć, bo kilka drużyn może w tym samym czasie realizować różne, czasami sprzeczne zadania. Jedna ekipa będzie próbowała cicho dostać się do punktu zainteresowania, druga ruszy po bossa lub wartościowy sprzęt, a trzecia może po prostu czekać przy trasie ewakuacji… i właśnie w takich sytuacjach DMZ powinno pokazywać swój największy charakter.
Świat ma być dużo bardziej żywy niż w pierwszej wersji DMZ. Hajjin nie jest zwykłą pustą mapą do biegania za skrzynkami, tylko skażoną, zniszczoną strefą wykluczenia, w której cały czas coś się dzieje. Warunki pogodowe mają się zmieniać, oddziały SI przemieszczają się po mapie, pojawiają się dynamiczne cele wojskowe, a sama radiacja i zniszczenia mają wpływać na sposób eksploracji oraz prowadzenia walk. To bardzo ważne, bo extraction shooter najlepiej działa wtedy, gdy gracz nigdy nie czuje się całkowicie bezpiecznie. Nawet jeśli nie spotkamy innych operatorów, sama mapa powinna wpływać na nasze działania i przypominać, że jesteśmy w miejscu, do którego nikt rozsądny nie wszedłby bez powodu.
Ciekawie zapowiada się także nowy system poziomu gwiazdek. To rozwiązanie ma określać skalę zagrożenia i reakcję świata na nasze działania. Im mocniej naciskamy, im więcej hałasu robimy, im bardziej wartościowe cele próbujemy przejąć, tym większa presja może spaść na nasz oddział. W praktyce może to świetnie napędzać decyzje podejmowane podczas wyprawy. Czy zostać dłużej i zaryzykować wyższy poziom zagrożenia? Czy odpuścić, zanim strefa zacznie wysyłać przeciwko nam mocniejsze oddziały? Czy walczyć o jeszcze jeden kontrakt, wiedząc, że ewakuacja może zamienić się w piekło? Twórcy obiecują, że DMZ będzie bardzo skutecznie budować napięcie.
Deweloperzy podczas pokazu wspomnieli również o nowym systemie skradania i to kolejny element, który może mocno zmienić tempo rozgrywki. DMZ nie musi być wyłącznie trybem dla drużyn, które wpadają do strefy z hukiem i strzelają do wszystkiego, co się rusza. Możliwość cichszego podejścia, omijania patroli, obserwowania tras przeciwników, korzystania z osłon i wybierania momentu ataku może sprawić, że wyprawy staną się bardziej taktyczne. To szczególnie ważne dla graczy solo, którzy nie zawsze będą mogli pozwolić sobie na otwarte starcie z większym oddziałem.
Na papierze nowe DMZ wygląda więc jak tryb, który próbuje połączyć klasyczne Call of Duty z bardziej systemowym, ryzykownym i nieprzewidywalnym doświadczeniem. Są misje fabularne, jest żywy świat, są różne style rozgrywki, jest progresja, gwiazdki zagrożenia, skradanie, walka z SI, bossowie i oczywiście inni gracze, którzy mogą być największą nagrodą albo największym problemem. Studio obiecuje, że każda wyprawa do Hajjin faktycznie może wyglądać inaczej - raz będzie to cicha operacja, innym razem desperacka ucieczka z łupem, a jeszcze innym brutalna walka o przetrwanie w świecie, który z każdą minutą coraz mocniej zaciska pętlę… i brzmi to naprawdę interesująco.
Jak wygląda progresja w DMZ z Call of Duty: Modern Warfare 4?
Istotnym szczegółem DMZ ma być progresja, bo twórcy wyraźnie podkreślają, że nie chcą powtórzyć jednego z problemów pierwszej wersji trybu. W Call of Duty: Modern Warfare 4 doświadczenie zdobywamy właściwie za wszystko - eliminowanie żołnierzy sterowanych przez SI, walkę z innymi graczami, pokonywanie poruczników, wykonywanie dynamicznych operacji i realizowanie kolejnych celów w strefie. To doświadczenie odblokowuje nowe funkcje w DMZ, ale jednocześnie rozwija drzewko cech przypisane do konkretnego operatora. I tutaj pojawia się ciekawy pomysł: każdy aktywny operator może reprezentować inny styl gry. Jeden może być przygotowany pod PVP, drugi pod działania PVE, a trzeci pod lootowanie i spokojniejsze przeszukiwanie mapy.
Deweloperzy nie rezygnują oczywiście z najważniejszego założenia extraction shooterów - jeśli zginiemy, tracimy sprzęt. Studio nie chce jednak, by śmierć oznaczała całkowite wyzerowanie postępów danego operatora, dlatego wprowadzono system MIA. Jeśli podczas wyprawy zdobędziemy dużo doświadczenia, ale nasz operator polegnie, po powrocie możemy wydać gotówkę z gry na wysłanie ekipy ewakuacyjnej, która go uratuje. Dzięki temu odzyskujemy możliwość wydania zdobytych punktów na cechy i możemy ponownie ruszyć do strefy tym samym operatorem. Jest jednak haczyk: im bardziej rozwinięta postać, tym droższe staje się jej uratowanie. To bardzo sprytne rozwiązanie, bo nadal utrzymuje napięcie związane ze śmiercią, ale nie sprawia, że każda porażka kompletnie odbiera chęć do dalszej gry.
Pomiędzy kolejnymi wejściami do strefy gracze będą wracać do swojej bazy wypadowej. To właśnie ona ma pełnić funkcję centrum progresji i przygotowań do następnych misji. Wraz ze wzrostem rangi w DMZ odblokujemy kolejne stanowiska, nowe funkcje i wizualne ulepszenia samej bazy. Twórcy wspominają między innymi o drukarce 3D, vendorze, Gunsmithcie i wielu innych elementach, które będą stopniowo rozbudowywać zaplecze gracza.
Z tym bezpośrednio łączy się system lootu i tworzenia przedmiotów. Twórcy chcą, by zbierane rzeczy naprawdę miały znaczenie, dlatego poza klasycznym sprzętem (lepszym pancerzem, większym plecakiem czy killstreakami) w świecie DMZ znajdziemy także materiały oraz unikalne składniki do drukarki 3D. Za ich pomocą będziemy mogli odtwarzać wyposażenie, wzmacniać operatorów albo przygotowywać przedmioty. DMZ otrzyma dedykowany stash, w którym przechowamy przedmioty zdobyte podczas wypraw, a każdy aktywny operator będzie posiadał własny ekwipunek i własny plecak. Operatorzy nie będą więc dzielić między sobą sprzętu, co jeszcze mocniej podkreśli ich indywidualne role.
Bardzo ciekawie zapowiada się również system nagród związany z PVP. Twórcy wprost mówią, że walka z innymi graczami jest jednym z fundamentów DMZ, ale tym razem chcą ją lepiej osadzić w świecie. Jeśli zaczniemy polować na innych operatorów i zabijać graczy nie w samoobronie, za kulisami zaczniemy budować reputację. Po odpowiedniej liczbie eliminacji na naszą głowę automatycznie zostanie nałożona nagroda. Jeśli inny gracz nas pokona, zabierze nasz nieśmiertelnik i wydostanie się z nim ze strefy, to otrzyma nagrodę. To bardzo dobry sposób na to, by agresywna gra miała konsekwencje, ale jednocześnie stała się częścią systemu, a nie tylko chaotycznym strzelaniem do wszystkiego.
Najbardziej bezwzględni gracze mogą jednak pójść jeszcze dalej i wejść w status „ściganego”. Wtedy inni operatorzy, którzy chcą pobawić się w łowców nagród, będą mogli wydać informacje wywiadowcze, sprawdzić lokalizację poszukiwanego celu na tablecie i ruszyć na polowanie. To może stworzyć naprawdę ciekawe sytuacje w trakcie wypraw. Jeden oddział będzie próbował wykonać misję fabularną, drugi będzie zbierał materiały do drukarki 3D, a trzeci nagle postanowi upolować najbardziej niebezpiecznego gracza na mapie. DMZ ma więc budować własny ekosystem, w którym można zostać najlepszym zabójcą albo najlepszym łowcą nagród.
Całość uzupełnią rankingi. Twórcy pracują nad globalnymi tablicami wyników, które co tydzień mają wyróżniać 50 najlepszych łowców nagród oraz 50 najlepszych zabójców. Studio obiecuje, że lista będzie żyć - operatorzy będą mogli z niej wypadać, jeśli zostaną zabici. Do tego dojdą rankingi znajomych, więc będzie można sprawdzać, kto w naszej ekipie najlepiej radzi sobie jako łowca, a kto najskuteczniej eliminuje innych graczy.
Czy warto czekać na DMZ z Call of Duty: Modern Warfare 4?
Twórcy podczas pokazu podkreślali ważny szczegół: „DMZ to gra w grze. To pełnoprawna strzelanka z elementami ekstrakcji”… i po przedstawionych konkretach naprawdę łatwo zrozumieć, dlaczego tak mocno akcentują ten tryb. Nie mówimy już o eksperymencie czy dodatku wrzuconym obok kampanii oraz multiplayera, ale o bardzo rozbudowanej propozycji z własną mapą, progresją, bazą wypadową, craftingiem, bossami, misjami fabularnymi, systemem ryzyka, łowcami nagród i długofalowym rozwojem operatorów. Widać, że deweloperzy wykorzystali doświadczenie z pierwszego DMZ, ale też bardzo uważnie patrzyli na konkurencję i gatunek extraction shooterów, który w ostatnich latach cieszy się dużym zainteresowaniem.
Na papierze wygląda to naprawdę obiecująco. Oczywiście wszystko zależy od rozgrywki, jednak szczerze mówiąc - trudno nie być pozytywnie nastawionym, bo Call of Duty: Modern Warfare 4 może zaoferować w DMZ coś znacznie większego niż klasyczny tryb poboczny. Chętnie sprawdzę tę propozycję w dniu premiery… a może i nawet zostaną na dłużej?
Przeczytaj również
Komentarze (7)
SORTUJ OD: Najnowszych / Najstarszych / Popularnych