Czerwcowe 2026 State of Play - moje skromne oczekiwania
Już 2 czerwca odbędzie się tegoroczna, letnia wersja wydarzenia State of Play, a ja sam oczekuję po niej przynajmniej kilku gier, które mogłyby zdefiniować nadchodzące miesiące w świecie wirtualnej rozrywki.
Choć Sony w ostatnich latach przyzwyczaiło nas do dość powściągliwego dawkowania emocji, czerwiec rządzi się swoimi prawami. To czas, kiedy branża tradycyjnie płonie od zapowiedzi, a gracze na całym świecie zarywają noce, licząc na przysłowiowe trzęsienie ziemi. Moje oczekiwania, choć staram się je tonować, krążą wokół kilku konkretnych i niezwykle elektryzujących marek.
Pierwsze i najważniejsze to dla mnie nowa odsłona God of War, nad którą rzekomo w pocie czoła pracuje sam Cory Barlog. Od dłuższego czasu po sieci krążą fascynujące plotki, jakoby w kolejnej grze z tego uniwersum główną, grywalną rolę miała przejąć Faye. Taki ruch ze strony Santa Monica Studio byłby absolutnym strzałem w dziesiątkę. Odkrywanie mitologii nordyckiej z perspektywy tak potężnej i dotychczas tajemniczej wojowniczki mogłoby wnieść do serii niesamowity powiew świeżości, na który bardzo mocno liczę.
Nowy God of War
Co więcej, plotki sugerują, że Faye w walce miałaby wykorzystywać rozmaite żywioły, co z miejsca rewolucjonizuje model starć, do którego przyzwyczaił nas Kratos. Nowe mechaniki oparte na magii i naturze mogłyby wynieść i tak już świetny system walki na zupełnie nowy poziom. Jednak to, co interesuje mnie najbardziej, to głęboka warstwa fabularna, która - według tych samych przecieków - ma rzucić nowe światło na przeszłość Ducha Sparty, a także rozwinąć wątki związane z jego synem, Atreusem.
Uwielbiam ostatnie dwa God of War, ich formuła jak dla mnie była świetna i nie mogę się doczekać, kiedy ponownie zanurzę się w ten świat. Epicka skala, dojrzałe podejście do relacji rodzinnych i bezkompromisowa akcja sprawiły, że Santa Monica Studio kupiło mnie bez reszty. Jeśli 2 czerwca Cory Barlog wyjdzie na scenę (lub po prostu pojawi się w dynamicznym zwiastunie) i potwierdzi te doniesienia, moje osobiste State of Play uznam za w pełni udane już po pierwszych minutach transmisji.
Kolejnym punktem na mojej liście życzeń jest Marvel’s Wolverine od ekipy z Insomniac Games. W tym przypadku nie czekam aż tak mocno jak na nowego God of War, ale moje oczekiwania są bardzo precyzyjne. Liczę na to, że będzie to po prostu bardziej krwawy i brutalny Spider-Man. Logan ze swoimi adamantiowymi pazurami i zwierzęcą furią aż prosi się o system walki, który nie bierze jeńców i pozwala na znacznie więcej ekspresji w sferze brutalności niż przygody Petera Parkera czy Milesa Moralesa.
Spider-Man w szatach Wolverine
I szczerze mówiąc, nie oczekuję od tej produkcji niczego więcej - ot, przyjemnego, mięsistego akcyjniaka od Sony, który zaoferuje sprawdzoną formułę ubraną w nowe, mroczniejsze szaty. Chcę pięknego, dopracowanego wizualnie świata, który wykorzysta pełną moc drzemiącą w obecnej generacji sprzętu, oraz całej masy angażujących aktywności pobocznych. Insomniac Games to fabryka hitów, która rzadko miewa gorsze dni, więc o jakość samej rozgrywki jestem dziwnie spokojny i liczę na solidny fragment gameplayu.
Następnie uważam, że w końcu powinniśmy otrzymać jakakolwiek aktualizację prac nad nowym projektem od Bend Studio. Sytuacja wokół tego zespołu zaczyna robić się powoli co najmniej osobliwa i zaczynam tracić cierpliwość. Ekipa ta wydała świetnie przyjęte (choć z opóźnionym zapłonem przez błędy na premierę) Days Gone równe 7 lat temu. Od tamtego czasu w temacie ich nowego projektu panuje absolutna, wręcz grobowa cisza.
Siedem lat to w branży gier wideo cała wieczność - w tym czasie potrafią powstać i upaść wielkie franczyzy. Wiemy jedynie, że studio nie pracuje nad kontynuacją przygód Deacona St. Johna, lecz rozwija zupełnie nową markę z otwartym światem. Chciałoby się krzyknąć: "haloo??? Czy ktoś tam jeszcze jest?". State of Play to idealny moment, aby Sony w końcu pokazało, na co idą gigantyczne fundusze i co przez niemal dekadę dłubali deweloperzy z Oregonu. Choćby krótki teaser CGI byłby zbawieniem dla zaniepokojonych fanów.
Jako wisienkę na torcie uważam, że podczas czerwcowego pokazu powinniśmy otrzymać coś związanego z Silent Hill 1 Remake. Polacy z Bloober Team już naprawdę długo dłubią nad projektami z tej legendarnej serii i udowodnili, że potrafią udźwignąć ten potężny ciężar gatunkowy. Po spektakularnym sukcesie Silent Hill 2 Remake, który zamknął usta niedowiarkom i pokazał, że krakowskie studio potrafi tworzyć horrory z najwyższej światowej półki, apetyt urósł do niebotycznych rozmiarów.
Myślę, że ponowne odświeżenie pierwszej, nieco już archaicznej części przygód Harry'ego Masona w zamglonym miasteczku może wcisnąć nas w fotel jeszcze mocniej niż historia Jamesa Subderlanda. "Jedynka" ma w sobie znacznie więcej surowego, surrealistycznego okultyzmu, który przy dzisiejszej technologii i doświadczeniu Bloober Team mógłby przerażać na niespotykaną dotąd skalę. Oficjalna prezentacja tegoż projektu byłaby genialnym zwieńczeniem pokazu.
Przeczytaj również
Komentarze (9)
SORTUJ OD: Najnowszych / Najstarszych / Popularnych