Colin Farrell kończy 50 lat. Dziesięć najlepszych ról serialowego Pingwina

Colin Farrell kończy 50 lat. Dziesięć najlepszych ról serialowego Pingwina

Dawid Ilnicki | Dzisiaj, 12:00

Dziś 50 lat kończy Colin Farrell. Znakomity irlandzki aktor, który za sprawą  wielu wyrazistych ról w ostatnim czasie stał się jednym z najbardziej cenionych odtwórców, zarówno dzięki swym występom na dużym ekranie, jak i w serialach. Nawet wtedy, gdy - jak w przypadku “Pingwina” i “Batmana” Matta Reevesa - bardzo ciężko go rozpoznać. 

Choć urodzony w Dublinie w 1976 roku Colin Farrell wywodził się ze sportowej rodziny i sam w młodzieńczych latach grywał w zespole prowadzonym przez swego ojca, byłego piłkarza Shamrock Rovers, w zasadzie nigdy nie kusiło go, by zostać zawodowym piłkarzem. Być może jego kariera potoczyłaby się zupełnie inaczej, gdyby w latach dziewięćdziesiątych udało mu się wygrać casting do słynnego boysbandu Boyzone, w którym akurat uczestniczył. Na szczęście jednak istotniejszy okazał się dla niego wczesny seans “E.T.” Stevena Spielberga, a zwłaszcza występ Henry’ego Thomasa, po którym sam zapragnął zostać aktorem.

Dalsza część tekstu pod wideo

Początkowo uczestniczył w zajęciach w Gaiety School of Acting, z których jednak szybko zrezygnował po otrzymaniu niewielkiej rólki w serialu “Ballykissangel”, która okazała się jego oficjalnym debiutem aktorskim.W późniejszych latach miał wyjątkowe szczęście do angażu w głośnych filmach. Takim był bez wątpienia znakomity debiut reżyserski Tima Rotha “Strefa Wojny”, jak również “Przyzwoity przestępca” luźno oparty na losach słynnego irlandzkiego gangstera, Martina Cahilla. Szybko przeniósł się również za Ocean, gdzie początkowo wystąpił w kilku niezłych filmach, które nie zyskały wielkiego rozgłosu, co pozwoliło mu jednak pracować ze znakomitymi reżyserami, takimi jak choćby Joel Schumacher.

Przełom w jego karierze przyniósł 2002 rok, kiedy zagrał znaczącą rolę w filmie Stevena Spielberga, a później za sprawą obsadzenia w głównej roli w głośny, choć niekoniecznie pozytywnie kojarzonym “Aleksandrze” Olivera Stone’a stał się rozchwytywanym odtwórcą, któremu udaje się łączyć występy w produkcjach czysto komercyjnych, jak zupełnie niepotrzebny remake “Pamięci absolutnej” czy “serii “Fantastyczne zwierzęta”, z dużo ciekawszymi przedsięwzięciami. Nawet w tych pierwszych tworząc niezwykle wyraziste kreacje, mocno kontrastujące z jego wczesnym wizerunkiem pięknego chłopca, jak słynny Oswald Cobblepot z “Batmana” Matta Reevesa i serialu “Pingwin”, w którym pod stertą makijażu początkowo bardzo trudno Farrella poznać.  

Telefon

Rok 2002 był dla irlandzkiego aktora niezwykle udany, bo właśnie wtedy premierę miały dwa głośne filmy z jego udziałem. O ile jednak w przypadku zdecydowanie sławniejszego “Raportu mniejszości” Farrell został z oczywistych względów przyćmiony przez Toma Cruise’a, Samanthę Morton i Maxa von Sydowa, o tyle o jego kreacji w widowisku Joela Schumachera mówiło się w tamtym czasie dużo. Trudno jednak, by było inaczej, skoro obraz ten oparto na schemacie typowego one-man-show. Farrell wciela się tu w bohatera uwięzionego w budce telefonicznej przez psychopatycznego snajpera, a cały ciężar filmu spoczywa właściwie na jego barkach. Świetna rola irlandzkiego aktora i techniczna precyzja Schumachera sprawiają, że film do dziś ogląda się znakomicie.  

Rekrut

Jeden z najlepszych szpiegowskich akcyjniaków początku wieku, który nie opowiadał o przygodach Jasona Bourne’a. Farrell wciela się tu w agenta CIA, który otrzymuje pierwszą poważną misję w swojej karierze. Ma wytropić ukrytego w Agencji szpiega. W tym celu przechodzi tajne szkolenie pod okiem dużo bardziej doświadczonego kolegi po fachu, granego przez Ala Pacino. Kolejny przypadek, w którym świetne kreacje i znakomite rzemiosło, objawiające się tu w sugestywnym wykreowaniu świata, w którym nikt nie może ufać nikomu, sprawiło, że film okazał się sporym sukcesem w box office, za sprawą którego powstała nawet gra “Ice Nine”.

Miami Vice

Trzy lata po występie w “Rekrucie”, w którym postać grana przez Farrella w jednej ze scen odnosi się do niezwykle popularnego serialu telewizyjnego z lat 80., aktor zagrał samego Sonny’ego Crocketta w filmowej adaptacji tej serii, zrealizowanej przez samego Michaela Manna. Obraz ten do dziś pojawia się jako punkt odnosienia przy omawianiu oryginalnych produkcji sensacyjnych, w których sugestywnie wykreowana atmosfera rozpracowywania przestępczej organizacji okazuje się zdecydowanie ważniejsza niż czysta akcja. A sam Irlandczyk do spółki z partnerującym mu Jamie Foxxem tworzą tu znakomity duet.

Sen Kasandry

Mocno swego czasu niedoceniony film Woody’ego Allena, którego sukces opierał się na znakomitym zestawieniu ze sobą aktorów, grających tu dwóch braci, Colina Farrella i Ewana McGregora. Obaj mają ogromne problemy finansowe, co prowadzi do zawarcia nietypowego układu ze swoim krewnym, który okazuje się początkiem ich ogromnych problemów. Bardzo dobrze rozpisane role obu mężczyzn pozwalają aktorom zagrać postacie, na których motywacje zaczyna w znaczący sposób wpływać zmiana perspektywy na czyny, których się dopuścili, by osiągnąć zamierzony przez nich cel.

Najpierw strzelaj, później zwiedzaj

Początek niezwykle owocnej współpracy z Martinem McDonaghem, której efektem będzie jeszcze jeden film, który znajdzie się na tej liście. W obu Farrell wystąpił obok Brandona Gleesona, tworząc w nim duet najbardziej nietypowych zawodowych zabójców. Po nieudanej akcji odesłanych do Brugii, bardzo szybko zresztą przekonujących się, że nie jest to przypadek. Świetne połączenie talentów obu znakomitych aktorów, cięte dialogi i specyficzny czarny humor zadecydowały o dużej popularności tej produkcji. Notorycznie pojawiającej się zresztą w zestawieniach najdziwniej tłumaczonych oryginalnych tytułów w Polsce. 

True Detective

Sezon drugi kryminalnej antologii Nica Pizzolatto ma kilka problemów. Największym wydaje się jednak to, że fabuła tej odsłony nie wytrzymuje porównania ze swym znakomitym poprzednikiem. Trudno tu jednak narzekać na aktorstwo. Akurat bowiem zarówno Vince Vaughn, jako szef przestępczej organizacji, jak również Colin Farrell, w roli upadłego gliny, sprawdzają się świetnie, dostarczając m.in. scenę znakomitej, bo jakże nietypowej, konfrontacji obu postaci. A sam Farrell wychodzi daleko poza znane od czasów kryminałów noir schematy, choćby w przejmującej sekwencji samotnego imprezowania. 

Lobster

Jorgos Lantimos to jeden z najbardziej znanych reżyserów XXI. wieku, którego styl z łatwością można rozpoznać już po pierwszych kadrach, a jego wpływ widać we współczesnym kinie artystycznym, także polskim (choćby niedawne “Glorious Summer”). Jednym z powodów jego ogromnej popularności jest gładkie przejście pomiędzy wczesną częścią twórczości, których najważniejszym reprezentantem był “Kieł”, do głównego nurtu, przy zachowaniu większości cech jego kina. Doskonałym przykładem okazuje się właśnie “Lobster”. Jedna z najważniejszych filmowych dystopii ostatnich kilkunastu lat, w której Colin Farrell wciela się w gościa Hotelu, gdzie musi on w trakcie 45 dni znaleźć drugą połówkę, w przeciwnym razie zostanie zamieniony w zwierzę. Aktor zdaje się idealnie pasować do świata wykreowanego przez greckiego twórcę, nic więc dziwnego, że zagrał także w jego kolejnym obrazie: “Zabiciu świętego jelenia”. 

Dżentelmeni

O wielkości aktora świadczy przede wszystkim zdolność do zagrania roli całkowicie odmiennej od tych, z którymi jest akurat kojarzony. Właśnie z takim przypadkiem mamy do czynienia w “Dżentelmenach”. Nieprzypadkowo mówi się o tym filmie jako o powrocie do formy Guya Ritchie’ego, który z jednej strony ponownie sięga po dobrze znane z początków swojej kariery schematy, a z drugiej wyraźnie poszerza stworzone przez siebie uniwersum o nowe typy bohaterów. Jednym z nich jest grany przez Colina Farrella charyzmatyczny Coach — postać jednocześnie groteskowa i całkowicie wiarygodna. Zabawny, ale potrafiący wzbudzić respekt bohater po raz kolejny idealnie wpisuje się w specyficzny świat przedstawiony wykreowany przez Ritchiego. 

Pingwin

Obok znakomitej roli w świetnym miniserialu “Ma wodach północy” Andrew Haigha, Colin Farrell zapisał się w pamięci widzów jako Oswald Cobblepot w uniwersum Batmana. Już sam występ w filmie Matta Reevesa sugerował, że mamy do czynienia z dużo ciekawszą interpretacją tej postaci niż choćby kreacja Danny’ego DeVito w pamiętnym filmie Tim Burtona. Farrell gra tu gangstera starej daty — człowieka początkowo mocno przywiązanego do specyficznego kodeksu świata przestępczego, a jednocześnie doskonale wpisującego się w specyficzny półświatek Gotham. Mimo ogromnej ilości charakteryzacji aktorowi, dzięki mimice i pracy głosem, udaje się stworzyć postać niezwykle złożoną, świetnie kontrastującą z Sofią Falcone, graną równie znakomicie przez Cristin Milioti.

Duchy Inisherin

Trzeci film Martina McDonagha, w którym zagrał Colin Farrell (w międzyczasie zaliczył pomniejszą rolę w niedocenionych “Siedmiu psychopatach”) i drugi film, w którym występuje on ze swym wielkim rodakiem, Brendanem Gleesonem. Tym razem tworząc duet dwóch nietypowych mężczyzn. Pewnego dnia, grany przez Gleesona Colm informuje swego wieloletniego kompana Padraica, że nie ma już ochoty się z nim przyjaźnić. To co w dzisiejszych czasach zakończyłoby się zwykłym kliknięciem myszki, ewentualnie w nagłym nieodbieraniu telefonu, przeradza się w długą psychodramę, w trakcie której w ruch pójdą przeróżne ostre narzędzia. A sam Farrell kreuje tu postać prawdopodobnie najsympatyczniejszego poczciwca ostatnich lat w kinie. 

Źródło: własne
Dawid Ilnicki Strona autora
Z uwagi na zainteresowanie kinem i jego historią nie ma wiele czasu na grę, a mimo to szuka okazji, by kolejny raz przejść trylogię Mass Effect czy też kilka kolejnych tur w Disciples II. Filmowo-serialowo fan produkcji HBO, science fiction, thrillerów i horrorów.
cropper