Zapowiedzi na PS5, na które czekam najbardziej 

Zapowiedzi na PS5, na które czekam najbardziej 

Kajetan Węsierski | Dzisiaj, 21:30

Na listach najbardziej wyczekiwanych gier bardzo łatwo wpaść w ten sam schemat. Wielkie marki, głośne zwiastuny, kilka oczywistych tytułów, które przewijają się wszędzie, i gotowe - temat odhaczony. Tyle że w praktyce podobne zestawienia zawsze mówią o czymś więcej niż tylko o kalendarzu premier. Mówią też o tym, czego właściwie szukamy dziś w grach. Czy czekamy na spektakl, który ma urwać głowę od pierwszych minut, czy może na coś, co po prostu od miesięcy siedzi z tyłu głowy i nie chce się odczepić. 

W przypadku PS5 sprawa robi się jeszcze bardziej interesująca, bo to sprzęt, który zdążył już przyzwyczaić do bardzo różnych obietnic. Z jednej strony mamy wielkie widowiska, które od początku wyglądają jak kandydaci do najgłośniejszych premier roku. Z drugiej - produkcje może ciut mniej oczywiste, ale takie, przy których ekscytacja rośnie z każdym kolejnym pokazem. I właśnie z tej mieszanki rodzi się lista, która dla mnie ma największy sens. Niekoniecznie najbardziej obiektywna, ale… Przecież czasem o to w tym chodzi, prawda? 

Dalsza część tekstu pod wideo

007 First Light

Tutaj kupuje mnie przede wszystkim sam kierunek. IO Interactive nie bierze gotowego Bonda po wszystkich legendarnych misjach, tylko wraca do początku i robi z niego młodego rekruta wchodzącego do programu 00. A jeśli dołożyć do tego fakt, że gra jest projektowana jako singlowe, samodzielne origin story i ma w sobie łączyć skradanie, akcję oraz swobodę działania, bardzo łatwo zrozumieć, skąd ten apetyt. Premiera na dniach! 

The Blood of Dawnwalker

A tu dokładnie ten typ fantasy, który od razu pachnie czymś cięższym i bardziej niepokojącym. Rebel Wolves stawia na otwarte, mroczne action RPG osadzone w XIV-wiecznej Europie, gdzie przez świat przetaczają się wojny, Czarna Śmierć i wampiry wychodzące z cienia. Do tego dochodzi Coen, bohater balansujący między dniem i nocą, człowieczeństwem i przeklętą mocą. Taki zestaw sam w sobie brzmi wystarczająco dobrze. Czekam! 

Marvel’s Wolverine

Nie będę udawał, że tutaj nie działa też siła samego tytułu. Działa, i to bardzo mocno. Ale jeszcze ważniejsze jest to, kto za tym stoi. Insomniac już udowodniło, że potrafi robić superbohaterskie gry z tempem, charakterem i wyczuciem widowiska, a Wolverine daje im szansę wejścia w znacznie ostrzejszy, bardziej bezpośredni klimat. Oj będzie się działo - moja topka! 

GTA VI

Tu nie trzeba wielkich akrobacji, żeby wyjaśnić, skąd ta gra znalazła się w zestawieniu. Rockstar powraca do Vice City i szerzej - do Leonidy, a w centrum opowieści stawia Jasona i Lucię, czyli duet, który już na poziomie samego punktu wyjścia wygląda jak materiał na jedną z najbardziej elektryzujących premier tej generacji. 

Kena: Scars of Kosmora

Pierwsza Kena miała w sobie coś bardzo wdzięcznego - baśniowość, która nie zabijała tempa przygody, i świat wyglądający jak ilustracja, ale żyjący jak pełnoprawna gra akcji. Kontynuacja idzie dalej w tym kierunku. Kena jako doświadczona Spirit Guide trafia na wyspę Kosmora, szukając odpowiedzi o własnej przeszłości, a przy okazji dostaje nowych duchowych towarzyszy, moce żywiołów, bossów i zagadki. Moim zdaniem, brzmi jak pomysł na sukces.

Control Resonant

Jeśli jakaś gra na tej liście ma największą szansę odlecieć w stronę kompletnego paranaturalnego chaosu, to właśnie ta. Remedy opisuje ją jako swój największy projekt i od pierwszych materiałów podkreśla bardziej rozbudowaną walkę, budowanie postaci, wybory gracza i jeszcze dziwniejszy świat niż wcześniej. I szczerze, właśnie o to tutaj chodzi. Przy jedynce bawiłem się doskonale i wierzę, że tu też będę. 

Silent Hill: Townfall

Na koniec coś, co działa zupełnie innym napięciem niż cała reszta tej listy. Townfall to pełnowymiarowy, samodzielny psychologiczny horror osadzony w odciętej od świata Szkocji roku 1996, rozgrywany z perspektywy pierwszej osoby. Do tego dochodzi CRTV, czyli mały telewizor służący do wychwytywania niestabilnych sygnałów, oraz wyraźnie bardziej intymny, duszny typ grozy. Zresztą, marka mówi wiele. I pewnie nie jestem w oczekiwaniu osamotniony. 

Kajetan Węsierski Strona autora
Gry są z nim od zawsze! Z racji młodego wieku, dojrzewał, gdy zdążyły już zalać rynek. Poszło więc naturalnie z masą gatunków, a dziś najlepiej bawi się w FIFIE, produkcjach pełnych akcji oraz przygód, a także dziełach na bazie anime i komiksów Marvela. Najlepsza gra? Minecraft. No i Pajączek od Insomniac Games.
cropper