Tak się robi remake! Assassin's Creed Black Flag Resynced aż prosi się o wymaksowanie

Tak się robi remake! Assassin's Creed Black Flag Resynced aż prosi się o wymaksowanie

Mateusz Wróbel | Dzisiaj, 13:00

Jestem typem gracza, dla którego mapa usiana ikonkami nie jest przytłaczającym obowiązkiem, lecz obietnicą wielkiej przygody.

Przyznaję to bez bicia: uwielbiam nową szkołę projektowania Assassin's Creed. Kiedy inni narzekali na rozmiary świata, ja z zapartym tchem lizałem każdą ścianę w egipskim Origins, czyściłem mroźne zakamarki Anglii w Valhalli i - całkiem niedawno - z wielką satysfakcją wymaksowałem Shadows. Dla mnie odwiedzenie każdego punktu widokowego i sprawdzenie każdej lokacji to czysta przyjemność, wynikająca z faktu, że Ubisoft jak mało kto potrafi tworzyć światy, w których po prostu chce się przebywać. Niczym open worldy w Ghost of Tsushimie czy Yotei.

Dalsza część tekstu pod wideo

Klimat tych produkcji jest nie do podrobienia i próżno szukać podobnej dbałości o detale historyczne (nawet jeśli nieco podkoloryzowane) u konkurencji. Ten unikalny sznyt sprawia, że czyszczenie mapy nie jest dla mnie nużącym "grindem", ale turystyką historyczną w najczystszej postaci. Nic więc dziwnego, że na wieść o odświeżeniu przygód Edwarda Kenwaya moje serce zabiło mocniej. Assassin’s Creed Black Flag Resynced zapowiada się na kolejny tytuł, który nie spocznie w mojej bibliotece, dopóki na liczniku nie zobaczę dumnego 100%.

Ta gra ma to coś

Assassin's Creed Black Flag Resynced
resize icon

Po pierwszej prezentacji widać wyraźnie, że to nie jest zwykły skok na kasę czy leniwy remaster. Resynced wygląda jak zupełnie nowa odsłona, która bierze to, co kochaliśmy w oryginale, i obleka to w najnowocześniejsze szaty. Gra została zbudowana od zera na nowej wersji silnika Anvil i, uwierzcie mi, to robi kolosalną różnicę. Tropikalna roślinność, porty tętniące życiem czy zachody słońca nad oceanem wyglądają tak realistycznie, że niemal czuć sól na ustach. Hawana, dzięki poprawionym teksturom i nowemu systemowi oświetlenia, zyskała głębię, której dekadę temu mogliśmy sobie tylko życzyć.

Co więcej, twórcy z dumą prezentują nowy, dynamiczny system pogody. Nie mówimy tu o zwykłej zmianie tekstury nieba - sztormy i wzburzone fale mają teraz realnie wpływać na nasze odczucia i widoki, sprawiając, że walka z żywiołem będzie równie emocjonująca, co bitwy morskie. To właśnie takie detale sprawiają, że eksploracja świata staje się magnesem, który nie pozwala odłożyć kontrolera. Każda wyspa i każda laguna w nowej oprawie graficznej aż proszą się o to, by je odkryć i uwiecznić w trybie fotograficznym.

Piracki klimat bije z ekranu z podwójną siłą, a powrót Matta Ryana w roli Edwarda Kenwaya to strzał w dziesiątkę. To głos, który definiuje tę postać, dodając jej autentyczności i łobuzerskiego uroku. Fabuła, choć wierna oryginałowi, została istotnie rozbudowana. Nie dostajemy tylko "tego samego", ale znacznie więcej - nowe zadania i scenki przerywnikowe, które wypełniają luki w opowieści. Szczególnie cieszy fakt, że twórcy postanowili pogłębić relację Edwarda z jego żoną, Caroline. Nowe dialogi i sceny mają nadać tej historii większy ładunek emocjonalny, czyniąc motywacje bohatera bardziej ludzkimi.

Na naszej drodze ponownie staną legendy pokroju Czarnobrodego czy Anne Bonny, ale tym razem otrzymają oni znacznie więcej czasu ekranowego. To doskonała wiadomość dla fanów fabuły, bo dodatkowe wątki pozwolą nam jeszcze mocniej wsiąknąć w brutalny świat pirackiej republiki. Co ciekawe, na pokładzie pojawią się też zupełnie nowe twarze. Lucy Baldwin, Padre oraz Umrzyk Smith to trzej dodatkowi oficerowie, których będziemy mogli zrekrutować.

Powrót na Kawkę

Assassin's Creed Black Flag Resynced
resize icon

Sercem przygody pozostaje oczywiście Kawka. Nasz statek nie jest już tylko środkiem transportu, ale żyjącą bazą, którą możemy personalizować bardziej niż kiedykolwiek. Walki morskie zostały ulepszone nie tylko wizualnie, ale i mechanicznie - są teraz bardziej dynamiczne i widowiskowe, pozwalając na korzystanie z nowych typów uzbrojenia. Dodatkowo, klimat na pokładzie budują drobne detale: od zwierzęcych towarzyszy, jak kotki czy małpki, po zupełnie nowe szanty, które załoga wyśpiewuje podczas żeglugi.

Pod względem samej rozgrywki Resynced zgrabnie balansuje między klasyką a nowoczesnością. Widać tu inspiracje nowszymi odsłonami, zwłaszcza w płynności ruchu, ale bez przesadnego skrętu w stronę mechanik RPG. System walki stał się szybszy i bardziej efektowny, dając nam większą kontrolę nad starciami i lepszą czytelność kontrataków.

Parkour również przeszedł metamorfozę. Korzystając z systemów wypracowanych w ostatnich hitach, poruszanie się po budynkach jest teraz naturalne i pozbawione dawnej toporności. Przejścia między biegiem a wspinaczką są niezwykle płynne, co sprawia, że samo przemieszczanie się po Hawanie czy Kingston daje niesamowitą frajdę. To ważne, bo w grze, którą chcemy wymaksować, system poruszania się musi być nienaganny, by odhaczanie kolejnych pytaników nie stało się katorgą.

Assassin's Creed Black Flag Resynced
resize icon

Eksploracja została wzbogacona o nowe podwodne fragmenty, w których czekają na nas nieznane wcześniej niebezpieczeństwa i skarby. To kolejna warstwa gry, która sprawia, że świat wydaje się gęstszy i bardziej kompletny. Wątek współczesny, tak często traktowany po macoszemu, również doczekał się przebudowy. Nowe spojrzenie na Animus i teraźniejszość ma lepiej łączyć się z przygodą Edwarda, oferując intrygującą odskocznię od karaibskich fal. Dla kogoś, kto śledzi lore serii od samego początku, to dodatkowy smaczek zachęcający do zaglądania w każdy kąt cyfrowej rzeczywistości.

Podsumowując, Assassin’s Creed Black Flag Resynced to dla mnie pozycja obowiązkowa i murowany kandydat do platyny. To wygląda za dobrze, aby miało się nie udać...

Mateusz Wróbel Strona autora
Na pokładzie PPE od połowy 2019 roku. Wielki miłośnik gier wideo oraz Formuły 1, czasami zdarzy mu się sięgnąć również po jakiś serial. Uwielbia gry stawiające największy nacisk na emocjonalną, pełną zwrotów akcji fabułę i jest zdania, że Mass Effect to najlepsza trylogia, jaka kiedykolwiek powstała.
cropper