Konrad Adamczewski Konrad Adamczewski 30.04.2018
Vei - recenzja komiksu. Pierwszy tom oryginalnej sagi fantasy
747V

Vei - recenzja komiksu. Pierwszy tom oryginalnej sagi fantasy

Wśród filmów i komiksów marvelowski Thor, wśród gier nowych God of War. Nordycka mitologia to temat lubiany przez twórców popkultury pod każdą postacią. Skoro ostatnio jest on mocno eksploatowany sięgając po Vei zastanawiałem się, czy ów komiks będzie mnie w stanie czymś zaskoczyć. Udało się.

Vei nie jest wiekopomnym dziełem, ale to zupełnie nie umniejsza mu atrakcyjności. Dostajemy lekkostrawną, zajmująca i sprawnie nakreśloną historię fantasy z wyrazistymi bohaterami i wysokim damskim pierwiastkiem. W komiksie nie brakuje mężczyzn, w końcu mówimy o czasach wikingów, ale to kobiety grają w tej opowieści pierwsze skrzypce. I trudno się dziwić skoro całość wyszła spod pióra scenarzystki Sary Bergmark Elfgren. Ba, w Vei nawet Loki jest kobietą – przebiegłą i mającą w swoim działaniu zapewne ukryty cel, podobnie jak Loki ze stajni Marvela, ale kobietą. Do tego dochodzi królowa lodowych olbrzymów z Jotunheimu, infantylna księżniczka Sol i przede wszystkim tytułowa wojowniczka. Vei jest tajemnicza, samodzielna, niedostępna i za wszelką cenę dąży do celu choć w niektórych scenach należycie uwypuklono również jej kobiecość i delikatność.

Vei recenzja komiksu

A mężczyźni? Dal - sługa księcia Eidyra, który znajduje dryfującą po morzu, nieprzytomną Vei na początku komiksu, to poczciwy wojak mający jednak problem z decyzyjnością i moralnością. Ów zniewieściały Eidyr to z kolei tchórz, ale to jego podróż w poszukiwaniu Jotunheimu daje początek całej historii. Z kolei Odyn - przewodzący rodowi Asgardu, jest oszustem i mordercą bez skrupułów, za nic mającym ludzkich wyznawców. W ogóle bogowie z Asgardu to zapatrzeni w siebie megalomani czyli ich portret w Vei to zupełne przeciwieństwo tego na co stawia w swoich komiksach Marvel. Tak samo olbrzymy z Jotunheimu - tu nie są tymi do szpiku złymi. Z dwojga bóstw to raczej oni dbają o ludzi nawet jeśli robią to tylko po ty, by wykorzystać ich w celu walki w ich imieniu. Ludzie z kolei wyglądają na pogodzonych z losem i faktem bycia uzależnionym od wyższych sił. Choć wszystko wskazuje na to, że tylko Vei jest w stanie ten los odmienić i osiągnąć cokolwiek w polegającym na walce na śmierć i życie turnieju Meistarilekir, toczonym między wojownika Olbrzymów i zastępami Asgardu. Całość opatrzona jest przyjemną kreską z ciepłymi kolorami, przez co wizualnie bliżej jej do baśni dla dzieci niż mrocznego fantasy. Brutalności, a nawet nagości, jednak tu nie brakuje, choć wszystko jest stonowane. I ma swój charakter, bo Vei potrafi się odróżnić od innych dzieł czerpiących z nordyckiej mitologii i to również jej niezaprzeczalny atut.

Vei - tom 1

  • Scenariusz: Sara Elfgren
  • Rysnki: Karl Johnsson
  • Oprawa: twarda
  • Liczba stron: 160
  • Cena z okładki: 56,90 zł
  • Wydawca: Non Stop Comics
  • Data wydania: 18 kwietnia

Tagi: komiks recenzja recenzja komiksu vei

Werdykt
  • + Ciekawi bohaterowie
  • + Silne damskie charaktery
  • + Nieoczywiste ujęcie nordyckich mitów
  • - Ciut niemrawy początek
7.5
Konrad Adamczewski
Konrad Adamczewski Asgard, Jotunheim i wikingowie - niby to znamy, ale autorzy Vei nadali mitom swój styl.