
Nintendo tym ruchem zachęci masę Polaków do kupna Nintendo Switch 2. Brawo!
Nintendo od zawsze miało w sercach graczy miejsce szczególne. To marka, która przez dekady tworzyła gry i konsole definiujące całe gatunki oraz trendy. W Polsce jednak sytuacja była trochę bardziej skomplikowana - Japończycy przez długi czas traktowali nasz rynek po macoszemu.
O ile starsze pokolenia graczy, wychowane jeszcze na NES-ach, SNES-ach czy pierwszych Game Boyach, znały i doceniały Nintendo, o tyle młodsi często nie czuli tej magii. Powód był banalny, a jednocześnie ogromnie znaczący: brak polskiej lokalizacji.
To właśnie język, a nie jakość gier, stanowił największą barierę. Trudno bowiem odmówić Nintendo doskonałych produkcji. Wystarczy spojrzeć na The Legend of Zelda - serię, która od ponad trzydziestu lat wyznacza standardy w grach przygodowych. Breath of the Wild czy Tears of the Kingdom to tytuły, które zdefiniowały na nowo pojęcie otwartego świata. Pełne wolności, kreatywnych mechanik i pomysłowych zagadek, pozwalają graczowi na eksperymentowanie i podejmowanie decyzji na własnych zasadach. Jednak brak polskich napisów sprawiał, że część niuansów i subtelnych odniesień po prostu umykała.




Super Mario, Pokemony i tak dalej

Podobnie było z serią Super Mario. Odyssey udowodniło, że nawet klasyczna platformówka może być świeża, zaskakująca i pełna innowacji. Skakanie po surrealistycznych, kolorowych światach dawało radość dzieciom i dorosłym, ale gdy pojawiały się elementy fabularne czy zabawne dialogi, polscy gracze często czuli się odcięci od pełni doświadczenia.
A przecież Pokémony od zawsze miały w Polsce rzeszę fanów, zwłaszcza tych, którzy w latach 90. i 2000. oglądali anime i zbierali karteczki czy figurki. Gdy jednak kolejne odsłony trafiały na Switcha, brak rodzimej lokalizacji zniechęcał część potencjalnych odbiorców, którzy chcieli zanurzyć się w świecie kieszonkowych stworków bez bariery językowej.
Do tego dochodziły inne wyjątkowe marki Nintendo - Animal Crossing, które stało się światowym fenomenem w czasie pandemii, Splatoon, oferujący nietypowe podejście do strzelanek sieciowych, czy Metroid, jedna z najważniejszych serii w historii gier akcji. Każda z nich miała w sobie coś unikalnego. Jednak dla Polaków często problemem było to, że nie mogli w pełni zrozumieć ani docenić niuansów, które Japończycy tak pieczołowicie ukrywali w scenariuszach.
Nintendo + polski język = euforia

Dlatego tak wielkim przełomem okazały się wieści z tegorocznego Gamescomu. Podczas targów polscy dziennikarze dowiedzieli się, że Nintendo planuje wejść na nasz rynek z przytupem. I nie chodzi tu wyłącznie o lepsze wersje poszczególnych gier, ale o coś znacznie bardziej fundamentalnego - pełne wsparcie języka polskiego.
Nowa konsola, Nintendo Switch 2, ma otrzymać menu i interfejs w naszym ojczystym języku, a przede wszystkim - gry będą wzbogacane o polskie napisy. To może wydawać się drobiazgiem w skali globalnej, ale dla polskich graczy to absolutna rewolucja. Nagle świat Zeldy, Mario czy Pokeballi staje się w pełni zrozumiały i dostępny.
Trudno się dziwić, że reakcje na tę zapowiedź były niemal jednogłośnie entuzjastyczne. Branżowe portale, w tym my sami, pisały o tym szeroko, a społeczności graczy reagowały z ogromnym zadowoleniem. W końcu wiele osób, które wcześniej wzruszały ramionami na widok Switcha, teraz może na poważnie rozważyć jego zakup. Bariera językowa znika, a wraz z nią znika też poczucie, że Polska jest dla Nintendo jedynie rynkiem trzeciej kategorii.
Stacjonarna i przenośna konsola idealnym połączeniem

Wyobraźmy sobie teraz typowego gracza. Do tej pory wybierał PlayStation lub Xboxa, bo tam miał wszystko "po polsku". Lwia część gier była przetłumaczona, łatwo dostępna, promowana w mediach. Nintendo wydawało się czymś egzotycznym, zarezerwowanym dla pasjonatów. Ale Switch 2 z polskim interfejsem i napisami w grach? To brzmi jak prawdziwa alternatywa.
Zwłaszcza że Nintendo oferuje coś, czego konkurencja nie ma - hybrydowy model rozgrywki. Możliwość grania zarówno na dużym ekranie w domu, jak i w podróży, w autobusie, pociągu czy na wakacjach. To wyjątkowa wygoda, której ani PlayStation, ani Xbox nie są w stanie zapewnić. Choć i tutaj można się na chwilę zatrzymać, bo przecież Xbox we współpracy z ASUS-em tworzy specjalnego handhelda, a takowego w planach ma mieć również Sony...
Niemniej wracając do Switcha 2, teraz, gdy do tego dodamy lokalizację, doświadczenie stanie się kompletne. Gracz w Polsce nie będzie musiał zastanawiać się, czy zrozumie dialogi albo czy ominie coś ważnego w fabule. Po prostu usiądzie i zagra, tak jak robi to gracz zamieszkujący Niemcy czy Francję.
I tu tkwi sedno sprawy - Nintendo wreszcie potraktowało Polskę poważnie. To nie jest gest symboliczny, ale strategiczna decyzja. Rynek gier w Polsce rozwija się błyskawicznie, masa deweloperów szykuje lub już wypuściło bestsellerowe hity, o których mówimy przez lata, a gracze są wymagający i jednocześnie lojalni wobec marek, które okazują im szacunek. Wprowadzenie pełnego wsparcia językowego to sygnał: "jesteście dla nas ważniejsi niż miało to miejsce w przeszłości".
Przeczytaj również






Komentarze (98)
SORTUJ OD: Najnowszych / Najstarszych / Popularnych