Amazon Prime Video logo

Zwlekałem ze sprawdzeniem tego serialu na Prime Video... A to ZŁOTO!

Kajetan Węsierski | Dzisiaj, 21:30

Wiecie, zdarza się tak, że serial długo czeka w kolejce - mijasz go w katalogu, odkładasz „na później”, a gdy w końcu naciskasz „play”, okazuje się, że od miesięcy tuż pod nosem miałeś prawdziwy skarb. Właśnie tak było z moją ostatnią przygodą na Prime Video - tytułem, do którego podchodziłem z dystansem, a który z miejsca mnie wciągnął i sprawił, że żałowałem, iż nie obejrzałem go wcześniej.

To jeden z tych seriali, które nie tylko dostarczają świetnej rozrywki, ale też udowadniają, że platforma Amazona ma w zanadrzu produkcje mogące konkurować z największymi hitami Netflixa czy HBO. I choć nie będę jeszcze zdradzał tytułu, już teraz mogę powiedzieć jedno - to złoto, które warto odkopać, nawet jeśli dostępnych jest już kilka pełnych i głośnych sezonów. 

Dalsza część tekstu pod wideo

Ruszamy na pole! 

„Farma Clarksona” - bo o tej produkcji chcę dziś opowiedzieć - to dokumentalno-rozrywkowa seria dostępna na Prime Video, która zadebiutowała w 2021 roku i szybko stała się jedną z najchętniej oglądanych produkcji platformy. Jej głównym bohaterem jest Jeremy Clarkson - dziennikarz i prezenter znany przede wszystkim z „Top Gear” oraz „The Grand Tour”. Tym razem zamiast testować supersamochody, postanowił zmierzyć się z czymś zupełnie innym - prowadzeniem własnego gospodarstwa rolnego.

Serial ukazuje codzienne zmagania Clarksona z uprawą roli, hodowlą zwierząt czy zmienną pogodą, które szybko udowadniają, że farma to nie miejsce dla amatorów. Towarzyszą mu barwne postacie - m.in. Kaleb Cooper, młody rolnik z sąsiedztwa, który momentami pełni rolę nauczyciela i mentora. I musiałem tu o nim wspomnieć, bo gość jest absolutnie wyjątkowy. Obejrzycie, zrozumiecie! 

Produkcja nie ogranicza się jednak do anegdotek z życia bohatera - pokazuje też realne wyzwania branży rolniczej, takie jak zmiany klimatyczne, biurokracja, czy rosnące koszty prowadzenia gospodarstwa. Widzowie obserwują, jak globalne i lokalne problemy wpływają na funkcjonowanie niewielkiego gospodarstwa, a przy tym dostają lekcję o tym, jak wielką rolę rolnictwo odgrywa w naszym codziennym życiu.

Każdy kolejny sezon spotyka się z entuzjastycznym przyjęciem widzów i recenzentów. Seria nie tylko przybliża kulisy życia na farmie, ale też łączy dokument z elementami komedii i charakterystycznym stylem prowadzenia Clarksona. Dzięki temu „Farma Clarksona” stała się jedną z wizytówek Prime Video, zdobywając międzynarodową popularność i udowadniając, że nawet temat tak przyziemny jak rolnictwo może stać się telewizyjnym hitem.

Rolnikiem być… 

Nie mam najmniejszego pojęcia o rolnictwie, a jednak „Farma Clarksona” wciągnęła mnie od pierwszego odcinka. To trochę tak, jakbym razem z Jeremym przechodził kurs przetrwania na wsi - ucząc się podstaw, odkrywając absurdy biurokracji i patrząc, jak wszystko potrafi rozsypać się przez jedną kapryśną zmianę pogody. Śmieję się, dziwię i uczę jednocześnie, a to nie zdarza się często przy produkcjach rozrywkowych.

Drugim powodem mojego zachwytu jest oczywiście sam Clarkson. Można go kochać, można się na niego irytować, ale jedno jest pewne - trudno go nie oglądać. Jego charakterystyczne poczucie humoru, cięte komentarze i bezpośredniość sprawiają, że nawet gdy popełnia najbardziej oczywiste błędy, robi to w taki sposób, że kibicuję mu jak najlepszemu przyjacielowi.

Trzeci element to wizualna strona serialu. Zdjęcia są fenomenalne - każdy kadr wygląda jak pocztówka z angielskiej prowincji. Rozległe pola, mgły unoszące się o poranku, malownicze zachody słońca - można to oglądać nawet tylko dla samych widoków i mieć poczucie, że ktoś zaprosił mnie na wycieczkę po najpiękniejszych zakątkach tego świata.

Wreszcie, „Farma Clarksona” zachwyca mnie dlatego, że takich produkcji naprawdę dziś brakuje. W świecie streamingu pełnym widowiskowych blockbusterów i ciężkich dramatów, tutaj dostajemy coś, co pozwala się odprężyć, uśmiechnąć i jednocześnie dowiedzieć czegoś nowego. To serial, który ogląda się z przyjemnością i który zostawia wrażenie, że spędziło się czas dobrze - i to w świetnym towarzystwie.

Czekam na więcej

To dla mnie idealny przykład serialu, który udowadnia, że wcale nie trzeba znać się na danym temacie, by dać się wciągnąć. Połączenie autentycznego chaosu wiejskiego życia z charyzmą Jeremiego daje mieszankę, która działa i bawi od początku do końca. To produkcja, która potrafi zaskoczyć, rozśmieszyć, a przy okazji przemycić trochę wiedzy w bardzo lekkiej formie.

I właśnie dlatego trudno mi nie nazwać jej jednym z największych pozytywnych odkryć ostatnich lat. W świecie, w którym królują wysokobudżetowe widowiska i mocne dramaty, „Farma Clarksona” daje coś zupełnie innego - naturalność, humor i niesamowite widoki. To serial, do którego po prostu chce się wracać i który, paradoksalnie, pozwala odetchnąć pełną piersią nawet wtedy, gdy oglądamy go z kanapy w samym środku miasta.

Kajetan Węsierski Strona autora
Gry są z nim od zawsze! Z racji młodego wieku, dojrzewał, gdy zdążyły już zalać rynek. Poszło więc naturalnie z masą gatunków, a dziś najlepiej bawi się w FIFIE, produkcjach pełnych akcji oraz przygód, a także dziełach na bazie anime i komiksów Marvela. Najlepsza gra? Minecraft. No i Pajączek od Insomniac Games.
cropper