silent hill 2

Silent Hill 2: Remake - czego wymagam od Bloober Team?

Krzysztof Grabarczyk | 06.11, 18:00

Bardzo dobre pytanie w kontekście kolejnej renowacji legendarnej historii, ujętej w drugiej wycieczce na Ciche Wzgórze. Społeczność żartobliwie stwierdziła, że "nowe" Silent Hill 2 rzeźbią polscy devi, gdy na parkingu pojawiły się słupki. Takich atrakcji oryginał nie dostarczył. Co zaś dostarczą krakowscy twórcy interaktywnej grozy? Bloober Team ciągle gdzieś gnają by znaleźć swoją niszę. Layers of Fear funduje irracjonalność i obłęd, Blair Witch z kolei stawia na autorski przekaz tej mrocznej legendy o wiedźmie z Blair, The Medium balansuje pomiędzy wymiarem żywych i zmarłych. Tej ostatnie najbliżej do Silent Hill. I na niej też będziemy bazować w treści niniejszego wpisu.

Silent Hill 2 było dla mnie jak wilczy bilet - podróż w jedną stronę. Wszystko dlatego, że nie wróciłem już do gry nigdy więcej. Historia spięta zakneblowanymi we własnych urojeniach postaciami, przerażającymi wspomnieniami i nutą, której słucham nawet dzisiaj. Rozgrywka choć jest ważna, smakuje raczej jak przystawka do dania głównego. Bloober Team otrzymali życiową szansę. Tylko jak ponownie ugryźć tę historię, którą zna każdy fan Cichego Wzgórza?

Wyzwanie za wyzwaniem

undefined

The Medium, wydane w ubiegłym roku, pozytywnie zaskakuje. Odkrywanie zawieszonej w dwóch wymiarach, przeszłości ośrodku Niwa to ciekawe doświadczenie. Nie stoczyliśmy żadnej walki, opierając się na eksploracji i czasem unikaniu nieodpartego zagrożenia. W tej grze urzekła mnie narracja i sposób prowadzenia kamery. Bloober Team ewidentnie inspirowali się cyklem Konami. Z perspektywy lat, The Medium stanowiło najszczerszą imitację Silent Hill. Być może gra okazała się kluczowa na stopie negocjacji z wydawcą, by sięgnąć po Silent Hill 2. To arcytrudne wyzwanie, choć deweloper zdaje się mieć ułatwione zadanie. Przede wszystkim, jak każdy remake, Bloober opiera się na bogatym materiale źródłowym. Pierwsze zwiastuny już demonstrują, że studio przywiązuje wagę do podobieństw, okraszając je detalami.

Kluczowym pozostaje pytanie o rozgrywkę. Musimy zasięgnąć przeszłości, kiedy Silent Hill święciło triumfy a w strukturach Konami nie zaczęło się robić...dziwnie. Seria Konami na tym polu zawsze ustępowała silnej konkurencji, czyt. Resident Evil. Rozgrywkę oparto na jak najmniejszym zasięgu pola widzenia. Kiedy np. w Resident Evil 2 statyczna kamera obejmowała znaczną część pomieszczenia, na Cichym Wzgórzu, gracz widział bardzo niewiele. Gdzie Silent Hill operował już pełnym trójwymiarem, kamera nie pozostawała statyczna, lecz bardziej ruchoma. Kadry jednak cięto, by spotęgować lęk przez nieznanym, obecnością innego rodzaju. W tej dziedzinie, była to pierwsza gra, która osiągnęła poziom mistrzowski.

Sequel operował na identycznym, systemowym fundamencie. Osiągnął jednak większy stopień immersji, fabularnego napięcia i ukrytej w tym wszystkim prawdy. W głowie zarówno bohatera, jak i gracza, miesza Maria. To nie kwestia dość wyzywającej aparycji, częściowo wyrażającej myśli James'a, lecz niejednoznaczności tej kobiecej postaci. W wersji reżyserskiej przygotowano dodatek, Restless Dreams, swoją drogą bardzo ciekawy. Walkę również sprowadzano do bardzo zachowawczej roli. W końcu bohater nie służył w jednostkach specjalnych, co w pewnym sensie nadawało tej "drewnianej" animacji szczyptę autentyczności.

Po naszemu

Bloober Team tworzy udane gry. Niekoniecznie straszne. The Medium, chociaż wykonane ze starannością, szybko ściąga maskę tajemniczości. Ze światem duchów mamy do czynienia od samego początku. Taka była koncepcja, lecz zanim usłyszeliśmy pierwsze syreny w Silent Hill 2 - minęło trochę czasu. Jesteśmy niezmiernie ciekawi, w jakim stopniu deweloper zamierza wpłynąć na oryginalny scenariusz. Nie oszukujmy się, trzeba coś tutaj zmienić. Wcale nie chodzi o jakiekolwiek błędy w oryginalne, przeciwnie, uważam tę opowieść za jedną z najlepszych w dziejach. To raczej kwestia ludzi mojego pokroju, znających już tę historię, łącznie z zaskakującym finałem, gdy szliśmy do ostatniego pokoju w hotelu. Przydałby się jakiś element zaskoczenia, mieszania wspomnień, lecz bez zbędnych udziwnień proszę.

Na jedno będę mocno wyczulony. Etap w szpitalu zapamiętałem najlepiej, bo był najlepszy. Reagujące na światło pielęgniarki, nadal ich animacja przyprawia o dreszcze. Wiecie, skąd się wziął patent na ich choreografię? Główny animator całkiem przypadkiem zerknął na wstającego po kilku godzinach kolegę z zespołu, który miał na głowie nałożony kaptur, ręce w kieszeni i wił się na różne strony. Ot, taka to historia z życia wzięta. Tego krakowskiej ekipie nie wybaczę, jeśli szpital zostanie w jakimkolwiek stopniu zmarginalizowany. Pamiętacie zjazd windą, gdy w radiu słyszeliśmy teleturniej o zbrodni? Takich rzeczy się nie zapomina. Remake jest więc bardzo dużym wyzwaniem i jeszcze większą szansą dla Bloober Team. Silent Hill 2 to coś więcej niż gra, to po prostu legenda. Z tymi się nie dyskutuje, tylko kultywuje. "In my restless dreams, I see that town, Silent Hill" - dokończcie ten cytat w komentarzach. Ja słucham znowu "Theme of Laura".

cropper