FIFA 22

FIFA 23 powinna być ważnym krokiem. EA musi zadbać o kilka elementów

Kajetan Węsierski | 30.01, 12:00

Jedni funkcjonują przysłowiowo „od pierwszego do pierwszego”, inni - już bardziej dosłownie - od urodzin do urodzin, albo od Gwiazdki do Gwiazdki. Jest także grupa osób (i to całkiem pokaźna), która żyje sobie od debiutu jednej FIFY do następnej. Taki tryb życia można mieć wyznaczony od ponad dwóch dekad i przyznam się, że od jakiegoś czasu sam tak niejako śmigam. Niby niewiele się zmienia, a to zawsze ważna premiera. 

W tym roku zacząłem grać jednak nieco więcej niż przez kilka ostatnich lat. Trudno mi jednoznacznie określić, co za tym stało, ale pokuszę się o stwierdzenie, że choć kilka łatek troszkę zepsuło pierwsze wrażenie, to FIFA 22 jest naprawdę jedną z najlepszych odsłon, jakie kiedykolwiek wyszły. Blisko 250 godzin na moim liczniku to sporo (zwłaszcza że gier do ogrywania pod recenzje, testy i bycie na bieżąco zwyczajnie nie brakuje).

Ćwierć tysiąca godzin w grze sprawia, że można już chyba wyciągnąć konkretne wnioski, a około ćwierć setki odsłon FIFY na półce zdecydowanie umożliwia spojrzenie na to z szerszej perspektywy. Z tego względu chciałbym dziś niejako poruszyć temat nadchodzącej odsłony. Nie będzie ona ani jubileuszowa, ani okrągła, ani nawet przełomowa pod kątem technologii czy generacyjnego przeskoku. Będzie po prostu kolejna. 

Co z tą piłką nożną?

Wiecie, że choć na świecie coraz więcej osób deklaruje się jako fani piłki nożnej, to maleje liczba oglądających całe mecze w czasie rzeczywistym? Ciekawa kwestia, ale właściwie nie robi ona nic innego, poza potwierdzeniem tego, co wiemy już od jakiegoś czasu. Sam powtarzam do wielokrotnie w tekstach, gdzie staram się poruszać tematy przyszłości, tudzież obecnego obrazu społeczeństwa. 

temp_name

Chodzi o wieczny pęd i prędkość życia. Funkcjonujemy w coraz szybszym tempie, a przy tym chcemy robić jak najwięcej, w jak najkrótszym czasie. Pojęcie multitaskingu nie było nigdy wcześniej tak popularne, a można odnieść wrażenie, że choroby społeczne (jak depresja, fobie społeczne czy stany lękowe) stają się dla większości codziennością. Wszystko przez fakt, jak wiele bodźców każdego dnia otrzymujemy. Albo bardziej - jak wieloma jesteśmy zasypywani. 

Wracając jednak do piłki - niezwykle trudno jest być na bieżąco ze wszystkimi drużynami, meczami i ligami. Z tego względu coraz chętniej sięga się po szybkie bodźce i ominięcie „nudnych” (z punktu widzenia niedzielnego widza) etapów meczu, których jest wiele. W piłce ręcznej oglądamy często około 50-60 goli, a w koszykówce na przestrzeni meczu możemy dojrzeć nawet po 100 celnych rzutów. W piłce często kończy się na jednej strzelonej bramce, a nawet bezbramkowym remisie.  

To samo tyczy się gier wideo - z tego względu dzieciaki często stawiają na rozgrywki multiplayer, bo one gwarantuję bardzo dynamiczną akcję na serwerach wieloosobowych, sprawiając, że bodźce są implementowane praktycznie nieprzerwanie. Ciągle się coś dzieje, cały czas można buzować. Aby wszystko to jednak miało dobrze działać, musi być praktycznie bezbłędne. I w taki zgrabny sposób warto przejść do FIFY. 

FIFA 23 - Ultimate Team

Zacznijmy od najpopularniejszego trybu w całej serii, a więc FUT. W gruncie rzeczy Electronic Arts pokazuje od jakiegoś czasu, iż zdaje sobie doskonale sprawę z faktu, że trzeba serwować ciągle nowe doznania. Z tego względu rokrocznie pojawia się więcej eventów, więcej kart specjalnych i więcej możliwości ich zdobywania. Przeróżne nagrody za SBC, nagrody za postępy w sezonach, nagrody za awanse, nagrody za rozgrywanie meczów, nagrody za zadania… Można wymieniać i wymieniać - wręcz w nieskończoność. 

temp_name

Muszę jednak stwierdzić, że ten brak limitów zaczął po czasie irytować w każdej odsłonie, a w FIFIE 22 jest podobnie. Wszak, ile można?! Nikt z nas nie lubi przesytu, a twórcy niestety robią wszystko, aby poprowadzić nas w tę stronę. Idziemy w kierunku punktu, który będzie naznaczony zbyt dużą liczbą kart. Niby można bawić się dobrze, ale po kilku miesiącach najlepsze zwykłe karty nie mają już żadnego znaczenia.

Z tego względu w tym roku doszło do rekordowego zepsucia rynku i trzeba mieć naprawdę spore szczęście, aby trafy w paczkach „zwróciły się” w monetach lub samej wartości piłkarza. Można odnieść wrażenie, że nawet prześwietni piłkarze kosztują drobne. O ile dla startujących jest to świetna opcja grania ulubionymi zawodnikami, o tyle po jakimś czasie irytuje to absolutnie każdego. 

Z tego względu EA powinno zrobić w FIFE 23 coś na wzór resetu i ponownego przemyślenia tego, w jaki sposób i jak intensywnie zamierzają zasypywać graczy nową zawartością. Wydaje mi się, że wszystko wymaga tu pewnej odbudowy, pozostając przy obecnych fundamentach. Zadanie bardzo niełatwe, ale jak najbardziej możliwe do zrealizowania. Kluczem jest bowiem odpowiednia liczba bodźców, a nie ich przesyt. Ten może się odbić czkawką. 

FIFA 23 - Pozostałe Tryby

Również inne tryby - te mniej popularne - powinny przejść swego rodzaju renowację. Tu jednak w nieco innej formie. Wydaje mi się, że potrzeba na przykład całkowitej przebudowy Kariery Zawodnika. Dobrze byłoby otrzymywać więcej gratyfikacji i niespodziewanych wydarzeń, albowiem w innym wypadku dalej będziemy mogli mówić najwyżej o „pewnej ciekawostce”, a nie wartościowym trybie gry. Po 1-2 sezonach robi się naprawdę nużąco. 

temp_name

Idąc dalej - kariera menedżerska idzie coraz bardziej w kierunku Football Managera i nie jest to chyba kierunek, który powinno uskuteczniać Electronic Arts. Jasne, FM jest serią wybitną, ale wyłącznie dla konkretnej grupy odbiorców. Gdy FIFA - nastawiona na rozgrywkę i szybką akcję - zacznie wymagać podpisywania umów sponsorskich i planowania mikro- oraz makrocykli treningowych, to będzie już zbyt wiele. A naprawdę dużo wskazuje na to, że jest coraz bliżej tego etapu. 

Wypada wspomnieć także nieco o samych mechanikach rozgrywki. Tu pozwolę sobie jedynie napisać, że wymagają one oszlifowania. Więcej miejsca i czasu poświęcę temu elementowi w osobnym tekście (być może bliżej premiery FIFY 23 lub z większym bagażem informacji o nowej odsłonie), albowiem potrzeba tu zgoła innego podejścia. 

Dużym minusem tegorocznej części FIFY był natomiast fakt, iż każda kolejna łatka naprawiała małe błędy, dokładając duże. Gdy ogarnięto problem kolizji, zepsuto ustawienia AI, a gdy je naprawiono, zaserwowano nam kilka błędów, które umożliwiały proste zdobywanie bramek (na przykład corner glitch). Wtedy postanowiono naprawić tę kwestię. I co? I obecnie sprawa wygląda tak, że bramkarze wpuszczają naprawdę proste uderzenia przeciwników - nawet te lecące prosto w nich. 

Kilka kluczowych elementów

Wspomniałem w tytule, że Electronic Arts musi poprawić kilka elementów. I nadal to podtrzymuję, choć warto podkreślić, że są to elementy kluczowe i niezwykle ważne. Trzeba odpowiadać na potrzeby społeczne, ale nie zapominać w tym wszystkim, że to wciąż przeniesienie piłki nożnej na wirtualne boiska. I to powinno być fundamentem oraz spoiwem dla kolejnych zmian, jakie będą tam zachodzić. 

temp_name

Warto oszlifować rozgrywkę, poprawić formułę eventów i przeanalizować liczbę kart na rynku w Ultimate Team, a przy tym zadbać o rozwój trybów gry dla pojedynczego gracza w odpowiednim kierunku. Może nie takim, jaki zdaje się dobry na pierwszy rzut oka. Może więcej nie zawsze znaczy lepiej? Niestety - choć FIFA 22 jest odsłoną udaną - twórcy coraz bardziej topią w podejściu, że trzeba dokładać, dokładać i dokładać. Przynajmniej takie można odnieść wrażenie. 

A czasem warto zrobić krok w tył, by następnie móc pozwolić sobie na dwa naprzód. Warto cofnąć się do korzeni i przypomnieć, za co fani pokochali FIFĘ. I zmiksować to, serwując nam najlepszą odsłonę i wychodząc ze schematu, w którym po jednej dobrej odsłonie czekała nas przynajmniej jedna gorsza. Nie wymagam rewolucji i nie liczę nawet na ewolucję - wierzę w stabilizację. Mocno zaciskam za nią kciuki.

cropper