OMEN Mindframe Prime - test słuchawek z aktywnym systemem chłodzenia uszu

OMEN Mindframe Prime - test słuchawek z aktywnym systemem chłodzenia uszu

Maciej Zabłocki | 11.12.2020, 10:23

Czego to ludzie nie wymyślą, prawda? Słuchawki, które chłodzą Twoje uszy? Jakby to miało działać? Zadawałem sobie takie pytania, gdy zobaczyłem pierwsze zapowiedzi. Na szczęście do naszej redakcji przyjechały OMEN Mindframe Prime  i mogłem przekonać się co to jest i czy faktycznie działa.

Kupując słuchawki do gamingu, często zastanawiamy się nad ich dźwiękiem, potencjałem czy możliwościami akustycznymi. Powinny zagrać przestrzennie, jasno komunikować z której strony nadciąga przeciwnik i nie wymęczyć naszych uszu po wielu godzinach zabawy. Właśnie takie założenia przyjąłem w trakcie testu. Sprawdziłem kilkanaście gier, słuchałem muzyki i zweryfikowałem czy ten niesamowity system chłodzenia uszu faktycznie działa i nie przynosi jakichś negatywnym skutków. Wiecie co? Dawno nie byłem tak zaskoczony.

OMEN Mindframe Prime - test słuchawek z aktywnym systemem chłodzenia uszu

Spójrzcie na specyfikację techniczną:

Budowa słuchawek: Nauszne
Impedancja: 32 omy
System audio: Stereo 2.0
Czułość: 95 dB
Rozmiar przetwornika: 40 mm
Pasmo przenoszenia: 15-22 000 Hz
Regulacja głośności: Tak, pokrętłem w słuchawce
Wbudowany mikrofon: Tak, nieodłączany, ale składany
Złącze: USB 2.0
Składana konstrukcja słuchawek: Nie
Waga: 480g

Nie ma wielkiej rewolucji, ale warto odnotować, że słuchawki, mimo konstrukcji stereo, wspierają dźwięk przestrzenny 7.1 z technologią C-Media Xear ™, który włączamy z poziomu aplikacji. Są lekkie, mają wbudowany przewód USB w tekstylnym oplocie i nie można ich podłączyć do portu minijack. Mikrofon jest plastikowy, wbudowany, ale składany, bez możliwości regulacji odległości od ust. Specyfikacja techniczna nie robi wielkiego wrażenia. Pasmo przenoszenia mogłoby mieć szerszy zakres, spotykałem się też z wyższą czułością. Słuchawki robią natomiast świetne wrażenie i pod względem designu zdecydowanie mogą się podobać.

OMEN Mindframe Prime - wygląd i wykonanie

Sprzęt zapakowany jest w charakterystyczne dla marki OMEN czarne pudełko z czerwonymi akcentami. W środku poza słuchawkami nie znajdziemy jednak żadnych dodatków, więc szybko przejdziemy do omówienia wyglądu. Mamy ogromne dwie muszle, pokryte oddychającą i bardzo miękką tkaniną, które osadzone zostały na niesamowicie giętkim i cienkim plastikowym pałąku. Nie sprawia wrażenia zbyt wytrzymałego, ale być może to tylko pierwsze odczucie. Wewnątrz ukryto kabel, który jest chroniony zabudową łączenia z dwóch stron. W środku wbudowano naprężoną przegrodę z materiału imitującego skórę PU. Ma na celu wygodnie osiąść na naszej głowie i pewnie trzymać słuchawki. Na prawej nakładce usznej znajduje się pokrętło do regulacji głośności (działa bardzo delikatnie), a po lewej stronie zamontowano składany mikrofon.

OMEN Mindframe Prime - test słuchawek z aktywnym systemem chłodzenia uszu

Zamontowany na stałe kabel ma dwa metry długości, nie sposób go „złamać”, a jego tekstylny oplot jest bardzo trwały i porządny. Na zewnętrznej stronie muszli ukryto logotyp producenta w plastikowym kwadracie podświetlonym delikatnym światłem RGB, którego kolor regulujemy z poziomu oprogramowania OMEN Command Center. Trzymając słuchawki w rękach mamy początkowo wrażenie, że konstrukcja nie jest zbyt trwała i wygodna. Na szczęście zakładając Mindframe na uszy, nasze obawy znikają – są niezwykle komfortowe. Muszle dokładnie zakrywają uszy, a niewielka waga nie męczy głowy czy szyi. Ten plastikowy pałąk, mimo że sprawia wrażenie delikatnego, ma w tym przypadku wiele sensu.

Jak one grają i jak działa chłodzenie uszu?

Wstępnie słuchawki mają wyłączony dźwięk przestrzenny. Żeby go włączyć, musimy zainstalować program OMEN Command Center i z jego poziomu sterować dodatkowymi opcjami, w tym equalizerem do dźwięku czy podświetleniem.

Z poziomu oprogramowania ustawimy też intensywność chłodzenia, czym oczywiście zainteresowałem się najbardziej. Po założeniu słuchawek odczuwamy faktyczny chłód przy naszych uszach. Nie jest to uciążliwe, nie mrozi uszu i nie doprowadzi do zapalenia – nie musicie się obawiać. Jest po prostu chłodniej, co samo w sobie było dla mnie dużym zaskoczeniem. Co ciekawe, im więcej dźwięków wybrzmiewa, tym chłodniejszy staje się środek muszli, który w pewnym momencie zrobił się u mnie tak zimny, że aż wilgotny. To autorska technologia zwana FrostCap, korzystająca z termoelektrycznego urządzenia wewnątrz każdej muszli, chłodząc bardzo skutecznie płytki głośnika.

OMEN Mindframe Prime - test słuchawek z aktywnym systemem chłodzenia uszu

Nie wyobrażałem sobie, że ten patent będzie czymś więcej niż tylko ciekawostką, a muszę przyznać, że jest szalenie wygodny. Faktycznie, po wielu godzinach grania czy słuchania muzyki nie odczuwałem dyskomfortu czy bólu szyi. Nie miałem żadnych nieprzyjemnych dolegliwości związanych z tym chłodzeniem, ale czułem bardzo przyjemne zimno. Orzeźwiające i pobudzające, a przy tym takie… nietypowe, bo przecież mam uszy zamknięte w ogromnej muszli wyłożonej tkaniną. Zwykle po wielu godzinach bywały zmęczone i zgrzane. Niesamowita technologia, która działa i ma sens!

Słuchawki grają nieźle. Są przeznaczone przede wszystkim do gamingu, dlatego z muzyką radzą sobie nieco gorzej. Niektóre wysokie tony wpadają czasem w świsty, nie zawsze też da się odróżnić pełną gamę koncertu instrumentów, a wokal bez equalizera gdzieś ginie wśród innych tonów. Mindframe świetnie za to radzą sobie z basem, który jest tutaj głęboki i donośny. Wszelkie niskie wokale, szczególnie męskie, brzmią znacznie lepiej. Poza tym muszle na tyle szczelnie okalają uszy, że dźwięk nigdzie nam nie ucieka, a dodatkowo z poziomu oprogramowania możemy włączyć redukcję dźwięków otoczenia, która skutecznie blokuje wszystkie odgłosy - ENC niweluje nawet do 40 dB szumów tła, około 10 razy lepiej niż istniejące produkty bez ENC.

OMEN Mindframe Prime - test słuchawek z aktywnym systemem chłodzenia uszu

Po włączeniu wirtualnego dźwięku przestrzennego robi się muzycznie nieco inaczej – w zależności od włączonego utworu, na który mamy ochotę. Dopiero gamingowo ta funkcja pokazuje pazur. W GTA V słyszymy wtedy dokładnie, z którego kierunku do nas strzelają. W Battlefield V niesamowicie słychać np. nadlatujący z góry samolot czy jadący za nami czołg. W Forzy Horizon 4 znakomicie brzmiały mijające mnie samochody. Bardzo dobrze zrealizowana funkcja – mimo że programowo, to mam poczucie, że większość osób nie będzie mogła na nic narzekać. No może tylko na te wybuchy, które były płytkie i świszczące. Konieczna jest zabawa equalizerem, by wydobyć nieco więcej głębokości.

Nie mogę narzekać na mikrofon. Chociaż jego regulacja jest ograniczona, bo możemy go jedynie rozłożyć, to rozmieszczony został wystarczająco daleko od ust, żeby nie przenosić oddychania czy innych, mniej przyjaznych dźwięków. Jego jakości nie mogłem niczego zarzucić, moi rozmówcy słyszeli mnie doskonale. Pasmo przenoszenia mikrofonu wynosi 100-10 000 Hz, a czułość to -38 dB, co sprawdza się znakomicie. Oczywiście, to mikrofon przeznaczony wyłącznie do rozmów głosowych i nie próbujmy robić z nim niczego innego. Z poziomu aplikacji OMEN Command Center możliwa jest regulacja głośności i całkowitego wyciszenia.

OMEN Mindframe Prime – warto kupić dla systemu chłodzenia uszu?

Uważam, że ta nietypowa technologia jest paradoksalnie jedną z największych zalet omawianych słuchawek. Faktycznie działa, dostarcza zupełnie nowych, przyjemnych wrażeń i jest przede wszystkim skuteczna. Martwi mnie trochę zwiększona wilgotność wewnątrz muszli po dłuższym użytkowaniu, ale wierzę, że producent przewidział taki scenariusz i odpowiednio zabezpieczył konstrukcję. W razie konieczności możemy przecież to chłodzenie wyłączyć, chociaż szybko się do niego przyzwyczajamy i doceniamy pozytywny wpływ na nasze uszy. Słuchawki ponadto świetnie sprawdzą się podczas rozmów głosowych, są lekkie i wygodne, mają ogromne muszle, które bez problemu zakrywają całe ucho i po wielu godzinach rozgrywki nie odczuwamy zmęczenia.

OMEN Mindframe Prime - test słuchawek z aktywnym systemem chłodzenia uszu

Audiofile, którzy chcieliby posłuchać na nich muzyki, nie będą zachwyceni. Wysokie tony nie są najlepsze, za to niskie (włącznie z basami) brzmią bardzo dobrze. Wirtualny dźwięk przestrzenny również działa bez zarzutów i chociaż nie słychać tak wielu szczegółów jak przy faktycznej, wielokanałowej konstrukcji, to i tak nikt nie powinien narzekać. Odróżnimy, skąd nadciąga przeciwnik, usłyszymy pojazd za sobą, a nawet bez problemu rozpoznamy, z której strony do nas strzelają. O to właśnie chodzi. Cena, którą musimy zapłacić, wynosi aktualnie 599 zł i jak podejrzewam, jest nieco zawyżona przez układ chłodzenia. Jeśli ta kwota Was nie odstrasza, to bardzo polecam, bo poczucie chłodu po kilku godzinach grania potrafi być zbawienne.

Ocena – 9/10

Zalety:

  • Kapitalny patent chłodzenia uszu, który faktycznie działa
  • Dobrze sprawdzają się do gier i oferują skuteczny dźwięk przestrzenny
  • Dobre, donośne basy i ładnie brzmiące niskie tony
  • Świetny mikrofon do rozmów głosowych
  • Delikatne podświetlenie RGB regulowane z aplikacji
  • Wygodne muszle zakrywające całe uszy
  • Niewielka waga, dobrze leżą na głowie
  • Składany mikrofon i kabel w trwałym oplocie

Wady:

  • To nie są słuchawki dla fanów słuchania muzyki, szczególnie kobiecej
  • Pałąk trzymający muszle jest bardzo giętki i nieusztywniony, nie sprawia też wrażenia trwałego
  • Kabel USB przymocowany na stałe

Inne testy urządzeń marki OMEN:

cropper