vergil vergil 21.01.2013 09:30
Ni No Kuni: Wrath of the White Witch w pigułce!
277V

Ni No Kuni: Wrath of the White Witch w pigułce!

Ni No Kuni: Wrath of the White Witch nareszcie jest na ostatniej prostej na europejskie, sklepowe półki. Czy jest na co czekać? Po zebraniu do kupy wszystkich informacji na temat tego tytułu, śmiem twierdzić, że jak najbardziej. Dlaczego? Oto powody, których jest co najmniej kilkanaście.
Ni No Kuni: Wrath of the White Witch nareszcie jest na ostatniej prostej na europejskie, sklepowe półki. Czy jest na co czekać? Po zebraniu do kupy wszystkich informacji na temat tego tytułu, śmiem twierdzić, że jak najbardziej. Dlaczego? Oto powody, których jest co najmniej kilkanaście.

Nadchodzi Ni No Kuni. Co wiemy?




-> Pierwsza informacja dotycząca Ni No Kuni: Wrath of the White Witch może nieco zdziwić niektórych czytelników, ale omawiana produkcja zadebiutowała przed trzema laty... na konsoli Nintendo DS! Jednocześnie zapowiedziano częściowy remake na konsolę PlayStation 3, który w Japonii premierę miał dawno temu.

-> W grze wcielimy się w Olivera - trzynastoletniego mieszkańca Motorville, czyli wioski, która wygląda, jakby ktoś wyciągnął ją z amerykańskiej pocztówki z lat pięćdziesiątych. Niestety pewnego razu zdarzyło mu się wpaść do rzeki, przez co otarł się o śmierć. Uratowała go matka, która niedługo później... umarła. Chłopak zamknął się na kilka dni na poddaszu swojego domu, gdzie nieustannie płakał.

-> Siła jego serca (i łez) ożywiła jednak niejakiego Drippy'ego (tak, to ten "dziwak" z lampą na nosie), który nie ukrywa, że nasz bohater ma szanse uratować świat, a niejako przy okazji... wskrzesić swoją rodzicielkę. Warunkiem, jaki musi spełnić, jest jednak wyruszenie w długą i pełną niebezpieczeństw podróż.

-> Warto w tym momencie nadmienić, że choć po tym lakonicznym opisie fabuła może wydawać Wam się oklepana, osoby, które miały okazję sprawdzić ten tytuł w akcji, twierdzą, iż losy podopiecznych śledzi się z zainteresowaniem.

-> Podczas zabawy twórcy postawią przed nami szereg zadań do wykonania. Oprócz questów z wątku głównego (prowadzących gracza niemal po sznurku), które oczywiście będą popychać fabułę do przodu, znalazło się tu jednak miejsce na poboczne wątki ich zgłębianie będzie w stu procentach opcjonalne. Warto jednak poświęcić im trochę czasu, gdyż w ten sposób mamy otrzymać dostęp do rozmaitych bonusów.



-> Jak widać na opublikowanych przez twórców materiałach (niektóre z nich zostały dołączone do niniejszej zapowiedzi), w trakcie rozgrywki zwiedzimy nie tylko rozmaite lochy, lecz także otwarte przestrzenie - na graczy czekają zarówno lokacje pozwalające na sielankowe "obcowanie z naturą", jak i miasta.

-> Te ostatnie warto będzie odwiedzać, gdyż to tutaj będziemy rozwijać naszego bohatera. Doświadczenie jest tutaj bowiem zobrazowane "stempelkami na karcie lojalnościowej", a po uzbieraniu dziesięciu takich pieczątek mamy otrzymać dostęp do nowych umiejętności. Te z kolei wykorzystamy w trakcie eksploracji świata gry.

-> Nasze zdolności bitewne natomiast powiększymy poprzez kolekcjonowanie stron obszernej księgi czarów. Zaklęć, jakich będzie mógł się nauczyć główny bohater, ma być tutaj "od groma", więc każdy powinien wypracować sobie optymalną ścieżkę jego rozwoju.

-> Sama walka natomiast odbywa się w czasie rzeczywistym – jej poziom trudności będziemy mogli dostosować do indywidualnych umiejętności, dzięki czemu przy Wrath of the White Witch będą dobrze bawić się zarówno dzieci, jak i dorośli gracze.

-> Co jednak najciekawsze, podczas starć z przeciwnikami nasz bohater nie musi działać wyłącznie na własną rękę. Po pierwsze towarzyszą mu bowiem inne barwne postacie, które będą walczyć z nim ramię w ramię. Po drugie jednak, może przyzwać sobie do pomocy najróżniejsze stworzenia, noszące miano "Familiars", które wcześniej będzie musiał łapać niczym... Pokemony. Różnią się one między sobą używanymi czarami i wyprowadzanymi atakami. Co ciekawe, one również zbierają doświadczenie, dzięki czemu z czasem stają się coraz potężniejsze.



-> Jak widać na opublikowanych przez twórców materiałach, Ni No Kuni wygląda wprost przepięknie (i mówię to z pełną odpowiedzialnością, jako osoba, która z japońskimi produkcjami nie jest jakoś specjalnie „za pan brat”). Zachwycają przede wszystkim kolorowe i szczegółowe tekstury oraz animowane przerywniki filmowe.

-> Te ostatnie najlepiej charakteryzują słowa Mikołaja:
Ni No Kuni jest prześliczne. Epitet ten odnosi się zarówno do animowanych przerywników, scenek na silniku gry, jak i samej akcji. Najlepsze jest to, że nawet po zakończeniu filmiku narysowanego w stylu anime iluzja obcowania z najwyższej jakości sztuką animacji 2D nie ustaje.

-> Za muzykę odpowiada słynny japoński kompozytor Joe Hisaishi i, jeśli wierzyć osobom, jakie mają za sobą tę nietypową przygodę, po raz kolejny udało mu się odwalić kawał doskonałej roboty. Niemała w tym zasługa "Tokyo Philharmonic Orchestra", która odpowiadała za wykonanie poszczególnych utworów.

-> Ukończenie gry ma zająć około czterdziestu godzin, natomiast gracze, którzy będą chcieli wycisnąć z niej ostatnie soki, spokojnie mogą przygotować się na osiemdziesiąt godzin zabawy. To naprawdę sporo, zwłaszcza jak na tytuł, który wnosi do naszej branży niemały powiew świeżości. Przyznajcie bowiem sami - ilu tak oryginalnych premier doczekamy się w tym roku? Ano właśnie.

-> Ni No Kuni: Wrath of the White Witch trafi do sprzedaży już pierwszego lutego. Niestety zostanie wydana wyłącznie w angielskiej wersji językowej, jednak otrzymamy możliwość przełączenia audio na oryginalne, japońskie.

PROGNOZA PS3SITE:


Tagi: ni no kuni: wrath of the white witch w pigułce zapowiedz